czwartek, 22 marca 2018

Naładuj swoje akumulatory

Przyznajcie szczerze: kto z nas choć raz nie wziął na siebie więcej obowiązków, wiedząc praktycznie od razu, że i tak się z tym wszystkim nie uporamy w zakładanym czasie?

I kto z nas, wiedząc, że nie da rady potrafi szczerze przyznać się do porażki? Są tacy, ale większość boi się przyznać, że nie daje sobie z czymś rady.

A jeszcze gorzej jest, kiedy inni z góry zakładają, że jesteśmy silni i ze wszystkim musimy sobie poradzić, a my boimy się rozczarować innych i czasami, mimo iż opadamy z sił, robimy dobry uśmiech do złej gry. Znacie to? Pewnie tak... A czy nie jest nawet tak, że jeśli ktoś nam zasugeruje, że może z czymś sobie nie radzimy to tym bardziej chcemy udowodnić wszystkim dookoła, że tak nie jest i jeszcze bardziej uparcie dążymy do tego, by osiągnąć to, co sobie założyliśmy. Tylko trzeba zadać sobie pytanie: po co? Cóż z tego, że wszystkim udowodnimy, że dajemy radę, skoro prawda jest zupełnie inna lub kiedy założony cel kosztuje nas nieprzespane noce, morze wylanych łez, zmęczenie...

I czy nie lepiej zanim uparcie będziemy dążyć, by pokazać, że możemy więcej niż inni, skorzystać z czyjejś pomocy albo też przyznać, że nie zawsze dajemy rade? Przecież jesteśmy tylko ludźmi, mamy prawo być zmęczeni i mamy prawo na chwilę dla siebie.

Szalone tempo życia może nas zupełnie pozbawić sił. Często żyjemy na najwyższych obrotach, wyczerpując wtedy zupełnie zasoby energii psychicznej, fizycznej, umysłowej i duchowej. I zanim się zorientujemy wykorzystamy już wszystkie siły.

A wtedy już niewiele potrzeba do złego samopoczucia, rozdrażnienia, złości.

Kilka dni temu skończyłam czytać książkę.

Świeżo upieczona mężatka, szczęśliwa, tryskająca energią. Zadowolona z życia, tym bardziej że ma zostać mamą, a czy może być coś piękniejszego? Ona uważa, że to spełnienie jej marzeń. Perfekcyjnie przygotowała się do tej roli. Wreszcie rodzi się dziecko. Sam poród już nie był tak perfekcyjny jak marzyła. Inaczej to sobie wyobrażała. Opieka nad noworodkiem też nie była taka jaką być miała. Oczywiście, że była mowa o tym, że się nie będzie wysypiała, ale nie sądziła, że zmęczenie potrafi mieć aż tak ogromny wpływ nad jej psychiką. Nie spała prawie w ogóle, bo dziecko ciągle ssało pierś. Matka wmawiała sobie, że podaniem butelki zaszkodzi dziecku, nie chciała pomocy innych przy opiece, bo sądziła, że skoro inne matki dały radę to i ona da. Nie dała. Przez 6 tygodni była mamą. Starała się być najlepszą, jaka mogła, ale wykończyło ją to. Chciała za wszelką cenę udowodnić dziecku i innym, że da radę bez pomocy.

Zmęczenie sprawia, że jesteśmy rozdrażnieni, a wtedy jeszcze bardziej chcemy pokazać że wszystko gra, tylko że tak nie jest. I wmawianie sobie, że zła z nas mama.

To wszystko skumulowało się do tego stopnia, że matka chciała popełnić samobójstwo. Sama. W końcu zabrała ze sobą dziecko. Ona przeżyła, dziecko nie. W szpitalu dowiedziała się, że to psychoza. Nie pamięta jak to się stało, że dziecko nie żyje, ale wie, że ona to zrobiła. W efekcie mąż od niej odszedł, teściowa nie chce jej znać.

I pewnie powinnam teraz jako matka napisać, że ją potępiam. Tylko mi jej szkoda. To prawda, że nie chciała pomocy, ale przebywając z kimś non stop powinniśmy zauważać symptomy, które mówią nam o tym, że z drugą osobą coś złego się dzieje. Ona potrzebowała pomocy, wsparcia. Nie dostała tego. I ktoś powie, że nie chciała. To fakt. Tylko powiedzcie szczerze: czy naprawdę każdy z nas by poprosił o pomoc? Przeważnie chcemy udowodnić innym, a najbardziej właśnie sobie, że damy radę, nawet kiedy nie przestajemy płakać chcemy dać radę. Może gdyby mimo jej zapewnień, ktoś wyciągnął w porę rękę byłoby inaczej.

Jako mama wiem, jakie meczące są pierwsze tygodnie życia i jak zmęczenie potrafi uprzykrzać nam życie. Ja miałam ten plus, że moja córeczka naprawdę w nocy pięknie spała, ale było dni, co prawda tylko kilka, że nie dawałam rady z bezsilności.

I ktoś powie, że nie sypiał prawie wcale i dał radę. To prawda. Jeden da radę, ale ktoś inny nie.

Udajemy silnych, choć tak naprawdę jesteśmy delikatni. A zmęczenie zmienia nas. Z radosnych ludzi, stajemy się opryskliwi, smutni. A jeszcze gorzej jest, kiedy bierzemy na siebie dużo, by udowodnić coś komuś. I nawet jeżeli udowodnimy to czy to coś zmieni, skoro nas to wykańcza?

Dlatego STOP!

Kiedy zmęczenie sprawia, że stajemy się bezsilni, poprośmy o pomoc. Wypoczynek wbrew pozorom jest bardzo ważnym elementem życia. Nawet jeżeli jesteśmy mamami i potrzebujemy chwili dla siebie, nie wstydźmy się tego głośno powiedzieć.

Odpocznijmy. Naładujmy akumulatory!

Dziecko z pewnością będzie bardziej szczęśliwe, kiedy mama będzie wypoczęta i szczęśliwa niż wiecznie zmęczona.

Sama po sobie wiem, jak ja zachowuję się, kiedy jestem przemęczona i natłok obowiązków sprawia, że nie mam ochoty i siły na nic, a wystarczy, że człowiek odpocznie i zupełnie inaczej wygląda świat.

I czasami trzeba nawet wyjechać gdzieś samemu. Odpocząć, nacieszyć się chwilą tylko dla siebie, naładować akumulatory i cieszyć się życiem dalej. Bez wyrzutów, że nie powinniśmy, że zostawiliśmy najbliższych. A niech zatęsknią, a może i my zatęsknimy.

A nawet jeśli nie, to odpoczniemy.

4 komentarze:

  1. Tak, w naszym kraju panuje przeświadczenie, że matka powinna być cyborgiem- według wielu osób musi ogarniać dziecko, obowiązki domowe i jeszcze siebie oraz wszystko wokół. Jeśli jest całkiem sama i nie ma nikogo do pomocy może sobie poradzić, ale niekoniecznie, nie zawsze. I gdzie tu czas na odpoczynek, na chwilę dla siebie? Tak się rodzi depresja i frustracja.

    OdpowiedzUsuń
  2. Matki to supermenki mają ogromną moc 😊 szkoda, że wiele osób twierdzi że opieka nad dziećmi to lekka praca. Kochana szykujesz wpis o swojej kuchni? Chętnie bym zobaczyła 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W kuchni jeszcze sporo brakuje do efektu końcowego, ale mogę coś tam pokazać 😊

      Usuń

Nasz cud

Nasz cud
Zanim cię poczęłam - pragnęłam Cię, zanim cię urodziłam - kochałam Cię, nim minęła pierwsza minuta Twojego życia - byłam gotowa oddać za Ciebie życie