piątek, 13 stycznia 2017

Zła zima

Nie lubię zimy. W tym roku wyjątkowo mam jej dosyć.Choroby w tym roku wyjątkowo dają nam w kość. Od września praktycznie non stop Julia choruje.
Zdaję sobie sprawę, że jest to spowodowane nie tylko tym, że zrobiło się zimno, ale głównie tym, że od września właśnie Julia została przedszkolakiem. I choć początki były trudne, to z czasem Julia przedszkole polubiła, tylko co z tego jak więcej jest w domu niż tam?
Mi już się chce płakać.
Teraz znowu mamy przerwę od przedszkola i pierwszy antybiotyk.
Dodatkowo ja czuję się strasznie, od tygodnia jestem chora i nie mogę dojść do siebie, a zamiast siedzieć w domu, chodzę do pracy, żeby jeszcze bardziej nie zarażać Julii, bo tym razem zaraziła się ode mnie.
Smutna ta zima.
Dołująca.







piątek, 6 stycznia 2017

Z frontu budowlanego

Niestety nie udało nam się wprowadzić na Święta, jak jak chcieliśmy, bo zamiast we wrześniu, mój tata przyszedł do mnie dopiero w grudniu.
A może to i lepiej? Więcej czasu na podjęcie decyzji i więcej czasu na wybranie tego, co chcemy.
W domku zaczyna się robić coraz ładniej i coraz bardziej zaczyna to być dom, a nie tylko budowa.
Obecnie trwa najfajniejszy, a zarazem najtrudniejszy moment budowy. Wybieranie kolorów, płytek, paneli i innych dodatków, które mają sprawić, że będzie nam się mieszkać fajnie. Ktoś powie: dom to ludzie, którzy go tworzą: to fakt, ale też otoczenie sprawia, że albo czujemy się gdzieś fajnie, albo nie.

Postaram się raz w tygodniu, w sobotę pisać tu post z postępów prac. Myślę, że w tym tygodniu już będzie skończona łazienka i zostaną położone na ścianach gładzie, a potem już tylko malowanie, podłogi i meble.

I kilka zdjęć: (proszę wybaczyć bałagan)

widok z korytarza na salon i kawałek kuchni:

łazienka:

 widok z salonu na kuchnię:

łazienka dziś:

pokój Julii:

kuchnia:

widok z kuchni na salon:

sypialnia:

Nasz cud

Nasz cud
Zanim cię poczęłam - pragnęłam Cię, zanim cię urodziłam - kochałam Cię, nim minęła pierwsza minuta Twojego życia - byłam gotowa oddać za Ciebie życie