piątek, 26 sierpnia 2016

Wakacje 2016r. - część 1

Ciężko jest jechać na wakacje, kiedy traci się kogoś bliskiego.
Ciężko cieszyć się, skoro ściska nas serce.
Do ostatniej chwili nie wiedzieliśmy co robić. Rozmowa z najbliższymi jednak pomogła i pojechaliśmy. Nie żałuję. W takich chwilach nam potrzebna była taka odskocznia. Potrzebowaliśmy oderwać się od tego wszystkiego, wyjechać, odpocząć psychicznie i "pooddychać innym powietrzem".

Byliśmy w tym samym miejscu, co rok temu. O samym obiekcie pisałam rok temu TU. Rok temu nie wiedzieliśmy jednak, że tuż za naszym hotelem, idąc dróżką w stronę lasu, jest tak pięknie. 

Zapraszam na relację zdjęciową - pierwsza część.


































środa, 17 sierpnia 2016

W piasku najlepiej!

Lato uwielbiam samo w sobie. Takie prawdziwe lato. To, które było w ubiegłym roku było idealne - w tym roku już tak fajnie nie jest, ale na brak słonecznych i upalnych dni nie ma co narzekać.
W takie dni, kiedy słońce rozgrzewa nas tak, że buty nie są potrzebne, bo ziemia nagrzana od słońca, Julia większość dnia spędza w piaskownicy.
To lubi najbardziej - zabawa w piasku. Gotowanie piachu, lanie tam wody i brudzenie się.
Takie zwykłe, proste czynności, a Jej sprawiają tyle radości.








poniedziałek, 15 sierpnia 2016

Strata

Ostatnie tygodnie nie należały do najłatwiejszych.
Pokazały, że życie jest kruche, że nigdy nie wiemy co spotka nas jutro.
Kiedy słyszymy, że ktoś nam najbliższy umiera, że już nic się nie da zrobić, nie wierzymy w to. Nawet kiedy widzimy, że ktoś "niknie w oczach", to jest nadzieja, że się poprawi.
Zawsze ta nadzieja nam towarzyszy.
Pamiętam tamten dzień. Przeczucie od rana mi podpowiadało, że On odejdzie wtedy. Nie myliło mnie.
Do dziś, a minęły już 3 tygodnie, nie dociera do mnie, że już Go nie ma, że Go nigdy nie zobaczę, że odszedł od Nas.
Julia często o Nim mówi, ale nie rozumie, że wujka już nie ma.
Słysząc, że jest w niebie, pyta kiedy wróci.
A nam pozostaje ogromny żal, smutek. 
Był taki młody, przed nim było całe życie.
Zniszczył Go rak.
26 lipca o 20.30 odszedł od nas Julii chrzestny, a Marcina brat.

Dziś, po tylu dniach, patrząc na moją rodzinę, staram się jeszcze bardziej doceniać to, że ich mam.
Człowiek nigdy nie wie, co czeka nas jutro. A jutra może nie być.
Dlatego warto ... warto cieszyć się z małych rzeczy i kochać innych. A najważniejsze to nauczyć się być szczęśliwym i uszczęśliwiać innych, tak, by kiedyś, kiedy nas nie będzie, ktoś mógł powiedzieć o nas coś dobrego.

...

Wesele (9.07.2016r.) :





Nasz cud

Nasz cud
Zanim cię poczęłam - pragnęłam Cię, zanim cię urodziłam - kochałam Cię, nim minęła pierwsza minuta Twojego życia - byłam gotowa oddać za Ciebie życie