poniedziałek, 25 lipca 2016

"nad moziem"

Mniej więcej w połowie czerwca, wybraliśmy się nad położony kilkanaście kilometrów od nas zalew.
Nie przygotowaliśmy się w ogóle na ten wypad, mimo że planowany był kilka dni wcześniej.
Miał być grill, parasol, długi odpoczynek.
Był tylko koc.
Pogoda kolejny raz spłatała nam figla, bo wyjeżdżając zbierało się na deszcz i bardzo wiało, a już tam pogoda piękna.
Pozostało nam więc tylko patrzeć na innych w strojach kąpielowych i udawać, że nie pociliśmy się w normalnych ubraniach.
Od tamtej pory strój kąpielowy na jakikolwiek wypad, zawsze mam w torbie. Jeszcze się nie przydał, ale jest.

Moje dziecko oczywiście, odwrotnie niż większość innych dzieci do wody nie chciała wejść w ogóle, a jak weszła, wróciłyśmy z płaczem, bo piach jest mokry i za dużo wody.
Także tak.

Ale to nic.
Rozmawiając z innymi, każdemu zgodnie mówi, że była nad "moziem" i było dużo wody. 
A ja nie wszystkim tłumaczę, że dziecko pomyliło zalew z morzem.









9 komentarzy:

  1. Hehe... Strój kąpielowy się jeszcze przyda, zobaczysz 😉👙 a jezioro to takie małe morze, prawda? W zgadzam się z Julcią, że była nad moziem 🌊 pozdrawiam 🙋

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeczytałam przed chwilą tą smutną wiadomość na instagramie. Tak bardzo mi przykro 😓 Trzymajcie się ciepło 😘

    OdpowiedzUsuń
  3. Kochana moje wyrazy współczucia dla Was.. przykre to bardzo...

    OdpowiedzUsuń
  4. Trzymajcie się Kochani. :-*

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo mi przykro :( Trzymajcie się, mimo wszystko...

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo mi przykro kochana. Zajrzałam tutaj, aby napisać, że wracam do blogowego świata, a tutaj taka informacja. Trzymaj się ciepło.

    OdpowiedzUsuń

Nasz cud

Nasz cud
Zanim cię poczęłam - pragnęłam Cię, zanim cię urodziłam - kochałam Cię, nim minęła pierwsza minuta Twojego życia - byłam gotowa oddać za Ciebie życie