poniedziałek, 25 lipca 2016

"nad moziem"

Mniej więcej w połowie czerwca, wybraliśmy się nad położony kilkanaście kilometrów od nas zalew.
Nie przygotowaliśmy się w ogóle na ten wypad, mimo że planowany był kilka dni wcześniej.
Miał być grill, parasol, długi odpoczynek.
Był tylko koc.
Pogoda kolejny raz spłatała nam figla, bo wyjeżdżając zbierało się na deszcz i bardzo wiało, a już tam pogoda piękna.
Pozostało nam więc tylko patrzeć na innych w strojach kąpielowych i udawać, że nie pociliśmy się w normalnych ubraniach.
Od tamtej pory strój kąpielowy na jakikolwiek wypad, zawsze mam w torbie. Jeszcze się nie przydał, ale jest.

Moje dziecko oczywiście, odwrotnie niż większość innych dzieci do wody nie chciała wejść w ogóle, a jak weszła, wróciłyśmy z płaczem, bo piach jest mokry i za dużo wody.
Także tak.

Ale to nic.
Rozmawiając z innymi, każdemu zgodnie mówi, że była nad "moziem" i było dużo wody. 
A ja nie wszystkim tłumaczę, że dziecko pomyliło zalew z morzem.









piątek, 22 lipca 2016

Pierwsze wesele

Na początku czerwca, Julia po raz pierwszy była z nami na weselu.
Wcześniej, w domu wiele razy jak włączałam jej piosenki, zaczynała tańczyć, mówiąc, że na weselu też będzie tańczyła.
Byliśmy więc niemal pewni, że jej się spodoba.
Nie do końca jednak było tak, jak myśleliśmy, że będzie. Podobało jej się, a i owszem, ale na dworze, bo w stawie pływały rybki i można było ich karmić, w altanie, bo nie mogła nadziwić się, że to taki domek bez okien, przy fontannie, bo chlapała się w wodzie i oczywiście na sali też nie było źle, ale tuż przy wejściu, gdzie stał stół ze słodyczami. Staramy się, by nasze dziecko odżywało się zdrowo, dlatego słodyczy dajemy jej bardzo mało, a tak naprawdę to prawie w ogóle, ale właśnie tam, gdzie każde dziecko biegało z lizakami i różnymi innymi słodkościami, daliśmy jej dzień próbowania różnych rzeczy i raczej nie broniliśmy jej zajadać się słodkościami. Czasami trzeba :)
No i ostatecznie przy stołach, gdzie mogła jeść.
Tańczyć nie tańczyła - głośna muzyka ją wystraszyła tak, że jak zaczynali grać, od razu chciała na ręce i na dwór.
Szczęście, że zabraliśmy ją tylko drugiego dnia.
Ale i tak było fajnie.
Pierwszy dzień wesela był dla Nas - rodziców, bo wytańczyliśmy się, a drugi dla Julii.
Więc i my i dziecko wróciliśmy zadowoleni.
A przecież o to chyba właśnie chodziło, prawda?

Więc zapraszam na fotorelację a wesela.
Na zdjęcia z sali nie ma co liczyć, bo praktycznie drugi dzień spędziliśmy na dworze, pomijając te chwile, w których szliśmy coś zjeść. A do tego na szczęście namawiać Julii nie musimy, bo je (prawie) wszystko chętnie.















środa, 20 lipca 2016

Moja mała dziewczynka

Kiedy byłam mała, zawsze marzyłam o córeczce.
O małej córeczce.
Mijały lata, a ja nadal skrycie marzyłam, że zostanę kiedyś mamą dziewczynki. W marzeniach jednak zawsze była to malutka dziewczynka.
Kiedy widywałam na ulicy mamy z maleńkimi dziećmi, zazdrościłam im. Te ze starszymi już tak na mnie nie działały, a z zupełnie dorosłymi, nie robiły żadnego wrażenia.
Ba! Wstyd się przyznać, ale czasami myślałam, że to musi być nudne być mamą dziecka większego niż rok. Przecież od zawsze wiadomo, że małe dzieci są takie słodziutkie i fajniutkie, a im starsze tym ta słodycz znika. Bynajmniej tak mówili inni.
Im mniejsze dziecko, tym większy zachwyt społeczeństwa.
I wreszcie zaszłam w ciążę, urodziłam córeczkę, która była maleńka.
Z czasem jednak rosła.
I o dziwo - im starsza tym "fajniejsza".
Cieszyłam się, kiedy była malutka, ale nie mogłam się doczekać, kiedy zacznie mówić.
Dziś możemy porozmawiać o wszystkim, codziennie zaskakuje nas swymi jakże dorosłymi dialogami i z każdym dniem czekam na jeszcze więcej.
I już dziś skrycie czekam na te dni, kiedy sama przyjdzie, poprosi byśmy pojechały we dwie na zakupy, czekam na dzień, kiedy powie mi o swojej pierwszej miłości.
A w międzyczasie napawam się dniem dzisiejszym i staram doceniać każdy dzień z nią - moją wymarzoną córeczką.
Córeczką - na którą czekałam całe moje życie.

A dziś, przypominając sobie me dziecięce myśli, tylko się uśmiecham i myślę sobie: ojj głupa byłaś kobieto, głupia!

P.S: A Was kochani przepraszam za tak długą przerwę, ale byliśmy odcięci od internetu.

Poniżej kilka kadrów jeszcze z maja (tak, wiem że mamy już lipiec - nadrobię)









Nasz cud

Nasz cud
Zanim cię poczęłam - pragnęłam Cię, zanim cię urodziłam - kochałam Cię, nim minęła pierwsza minuta Twojego życia - byłam gotowa oddać za Ciebie życie