niedziela, 24 kwietnia 2016

Kapryśna pogoda

Wiosna w tym roku jest wyjątkowo kapryśna.
Jednego dnia piękne słonko nas czaruje, by już kolejnego zimny wiatr dał wyraźnie do zrozumienia, że na ciepłe dni nie mamy co liczyć. 
Pozostaje nam uzbroić się w cierpliwość i czekać, że ta prawdziwa wiosna wreszcie nadejdzie. Bo chyba nadejdzie?
Julia coraz mniej chce siedzieć w domu, bo mimo, że pogoda nie zachwyca, to każdy z nas ma już chyba dość siedzenia w domu i tęskni za tym, by całe dnie spędzać na powietrzu.
A nam póki co, nie pozostaje nic innego, tylko ciepło się ubrać i wdychać świeże powietrze.
A ciepłe ubranie nam się w najbliższych dniach przyda, bo z tego co słyszałam ciepła u nas póki co nie będzie.
















środa, 13 kwietnia 2016

Julia mówi

Z serii: Uważaj co mówisz, mamo !

Julia bawi się klockami, a ja siedzę obok i przyglądam się Jej, popijając kawę. I w pewnej chwili mówię, że chciałabym nowy telefon. I o nim rozmawiam z Marcinem. Julia, nie przerywała zabawy, ba! Nawet nie patrzyła na nas, jak rozmawiamy.
Marcin stwierdził, że jak mi się ten zepsuje, to kupimy nowy.
Kilka minut później, kiedy rozmawialiśmy o zupełni czymś innym, Julia podeszła, wzięła mój telefon i nim rzuciła.
Wdech, wydech, wdech, wydech...
dobra!
Można mówić.

Ja: dlaczego rzuciłaś mamy telefonem?
Julia: boo... on ciał się ziepsiuć
Ja: telefon?
Julia: nooo, ziebyś miała nowy

Tak jak siedziałam, tak ja zaniemówiłam. 
Telefon przeżył.
Się mu nic nie stało.
Nie wiem czy się z tego cieszę w sumie czy nie.

* * *

Ja: Wypij Juluniu ten rumianek, proszę.
Julia: no to juś gypije, jejku!

* * *

Julia układa puzzle. Marcin ogląda film, ja czytam książkę.
W pewnym momencie Julia wstaje, wyłącza telewizor.

Marcin: dlaczego wyłączyłaś telewizor?
Julia: a bo nie mogę myślić wciale, psieśkadzia mi i tyle

Mocny argument.

* * *

Julia biega, piszczy, śmieje się. Jednym słowem - głupawka całkowita

Ja: co Ty dzisiaj wyprawiasz?
Julia: chyba źgupiałam i tyle

* * *

Julia skacze po łóżku.

Ja: uważaj, bo spadniesz z tego łóżka
Julia: ciem śpadnąć

I skacze dalej.

* * *

Ja: idziesz dzisiaj spać czy nie?
Julia: a ty idzieś ci nie?

* * *

Chyba muszę więcej zapisywać tego, co mówi, bo fajna pamiątka, a jednak się zapomina szybko :)

wtorek, 5 kwietnia 2016

Świąteczny spacer

Na dworze jest tak cudnie, że grzechem jest zostać w domu.
Julia niestety nie może tak, jak inne dzieci biegać po dworze z rozwianymi włoskami, bo choroba nas nie opuszcza.
Jest uziemiona do niedzieli.
Z noskiem przytkniętym do szyby, patrzy na swoją rok młodszą koleżankę, która spaceruje po dwozre i powtarza, że ona nie może wyjść, bo jest chora.
A mi się serducho kraje.
Ale zdrowie ważniejsze.
Jeszcze się nałapiemy powietrza, to wiem, ale przecież: kto mi zabroni ponarzekać?

A Was zostawiam z naszego ostatniego spaceru przez złapaniem choróbska - świąteczny spacer.












czapka - zara
płaszczyk - ma lini
spódniczka - kids on the moon
rajstopki - h&m
buty - mrugała
szalik - numero74

piątek, 1 kwietnia 2016

Cały świat

Kiedyś mieliśmy siebie, 
potem stworzyliśmy Ciebie.
Dziś, mamy wszystko.













Pogoda za oknem kolejny raz robi nam psikusa.
Jednego dnia zimno, drugiego słoneczko i nie wiesz czy nakładać kurtki zimowe czy już wiosenne.
Wybierasz wiosenną, cienką, bo przecież tak robi każdy.
W zimowej już nie wypada, bo ciepło.
Trzeciego dnia dziecko budzi się z katarkiem i lekką gorączką, a dziś do grona osób chorych dołączasz i Ty.

Witaj wiosno!

Nasz cud

Nasz cud
Zanim cię poczęłam - pragnęłam Cię, zanim cię urodziłam - kochałam Cię, nim minęła pierwsza minuta Twojego życia - byłam gotowa oddać za Ciebie życie