czwartek, 17 marca 2016

Nie bądźmy nieczuli

Kilka lat temu, na dworcu podeszła do mnie Pani. Powiedziała, że zbiera na jedzenie dla rodziny. Siedząca obok mnie kobieta, powiedziała: Ona kłamie, codziennie tu chodzi i zbiera na coś innego. Ta pierwsza Pani bardzo się zezłościła i odeszła obrażona, nie tłumacząc nic, tylko wyzywając nas obie. Kilkadziesiąt minut później, widziałam, jak wyrzucała do kosza hamburgera, którego chwilę wcześniej dostała od innej pani. Wydawać by się mogło, że człowiek głodny będzie wdzięczny za jedzenie. 
Pewnie byłby - ten głodny naprawdę.
Innym razem, na tej samej stacji, podeszła do mnie inna Pani. Ja, powiedziałam, że nie mam nic, będąc pewna, że to kolejna oszustka. Chwilę później jakiś Pan, dał tej Pani 10 zł, chleb i kilka innych produktów. Ta, popłakała się i mu dziękowała mówiąc, że ona się wstydzi żebrać, ale nie ma za co żyć. A ja poczułam ucisk w sercu i wstyd. Tak było mi wstyd. Wstyd za mnie. Zanim dotarło do mnie, że właśnie kogoś pochopnie oceniłam na podstawie wcześniejszych doświadczeń, tej Pani już nie było.
Żałuję do dziś. Żałuję, że nie pomogłam. Ten dzień zmienił moje podejście do ludzi potrzebujących. Przestałam oceniać, przestałam analizować, zaczęłam pomagać. 
Jeśli ktoś mnie prosi, daję. Nawet kilka złotych, ale pomagam. Tak naprawdę nigdy nie jestem pewna czy ktoś na pewno potrzebuje czy nie, ale nigdy nie wybaczyłabym sobie, gdybym nie dała głupich 10 zł, a ta osoba naprawdę by potrzebowała. Tak, jak tamta Pani. Obraz tej Pani do dziś mam przed oczyma.
I do dziś mi wstyd.

W międzyczasie zostałam mamą, powstał facebook i wiele innych portali społecznościowych. Właśnie na tym pierwszym jakiś czas temu, ktoś znajomy pierwszy raz wstawił link ze strony www.siepomaga.pl prosząc o pomoc dla jakiegoś dziecka. Przesunęłam dalej, nie czytając nawet o co chodzi. Kiedy wyłączyłam komputer, spojrzałam na śpiącą wtedy Julię i znowu poczułam to uczucie, które mnie ogarnęło, kiedy nie pomogłam tamtej Pani. Spojrzałam na córkę i pomyślałam: a gdybym to ja potrzebowała pomocy, a ktoś postąpiłby tak jak ja? Czyli po prostu przesunął stronę dalej? Nie czytając, nie próbując pomóc. Włączyłam komputer, przeczytałam historię tej dziewczynki, popłakałam się przy tym i zrobiłam to, co powinnam zrobić od razu - pomogłam.
Od tamtej pory, często jestem na tamtej stronie.

Niedawno, opowiadałam o pewnym dziecku znajomej i usłyszałam: wszystkim i tak nie da się pomóc. Tak, to prawda - nie da się. Ale takie myślenie jest najgorsze z najgorszych. Inna powiedziała, że nie wchodzi w ogóle na takie strony, bo jej szkoda tych dzieci. Mi też szkoda! Rzadko kiedy czytam historię dziecka i nie płaczę. W sumie....chyba się to nie zdarzyło. Płaczę za każdym razem. I za każdym razem sobie mówię: a gdyby to moje dziecko potrzebowało pomocy? A gdybym to ja była po drugiej stronie i musiała błagać ludzi o pomoc? Tak, tych, którzy twierdzą, że i tak wszystkim się nie pomoże, a na pewno znajdą się tacy, którzy zrobią to za nas. Tylko, że takich ludzi jest dużo. A wystarczyłoby, gdyby każdy z nas przeznaczył 2,46 na pomoc dla jakiegoś dziecka, a jeśli może to i na kilka z nich i wysłał po prostu SMS. Ktoś powie: co znaczy jeden SMS, kiedy czasami trzeba uzbierać ponad 1 milion złotych? Samo 2 zl to nic, ale kiedy każdy z nas wysłałby tego SMSa, udostępnił link z danym dzieckiem i kolejni czytelnicy też by wysłali SMSa, czasami te ogromne kwoty, moglibyśmy uzbierać w ciągu kilku/kilkunastu dni. Bo w grupie siła! Bo razem możemy wszystko!

Ostatnio na facebooku prosiłam Was o pomoc w zbiórce na chore dziecko, na dziecko, które bez naszej pomocy nie ma szans na przeżycie. To bardzo smutne, że czasami jedna osoba, a czasami nikt nie udostępnił. A jeśli tak, to znaczy, że po prostu nikt nie pomaga. A wystarczy nawet głupi SMS, udostępnienie, by prośba o pomoc trafiła do jak największej ilości ludzi. 
A teraz druga strona medalu: wyobraźcie sobie tych rodziców, którzy są zmuszeni prosić innych o pomoc, bo samych ich nie stać, by ratować własne dziecko. Wyobrażacie sobie, co tacy ludzie muszą czuć? Ja nie jestem w stanie. Wiem, że w ogóle samo to, że życie każdego z nas, bo nie tylko dzieci, ale każdego z nas czasami jest uzależnione od pieniędzy jest okropne, ale takie mamy niestety czasy i nic nie zmienimy. Z bólem w sercu musimy się z tym pogodzić i w miarę możliwości pomagać.

Od kilku tygodni na moim blogu znajdują się linki z dziećmi, które potrzebują naszej pomocy. To tylko garstka z tych wszystkich potrzebujących.  

Jednym z dzieci jest Lenka.
https://www.siepomaga.pl/oczka-lenki
Choruje na nowotwór złośliwy oka. Jedyną szansą, żeby Lenka nie straciła oczek i żyła, jest wyjazd do USA, ale potrzeba jest ponad miliona złotych. 
Kliknijcie w obrazek i przeczytajcie historię Lenki.
Pomóżcie i udostępnijcie. 
Lenka może jechać, jak tylko zbierze pieniążki, a nie ma już czasu.

Kolejnym dzieckiem, które nas potrzebuje jest Lilka.
https://www.siepomaga.pl/patrz
Ta piękna dziewczynka od urodzenia nie widzi.
Ale dziś jest szansa, by to zmienić. Jednak potrzebne są do tego pieniążki i wyjazd za granicę.
Zamknijcie oczy i wyobraźcie sobie, jak to jest nie widzieć.
Nawet nie chcę myśleć, co musi czuć rodzic dziecka, które nie widzi. Łzy same napływają do oczu. 
Dajmy Lili szansę, zobaczyć świat.

I po prawej stronie na blogu macie linki do innych dzieci, które nas potrzebują.
Potrzebują naszej pomocy, bo bez nas, nie mają szans na normalne życie.
Czasami nie mają w ogóle szans na życie.
Przeczytajmy.
Poznajmy ich i pomóżmy im...
Dajmy im szansę na życie.
Pozwólmy im żyć.
 
Jeśli nas stać: możemy przelać większą kwotę, a wystarczy tylko SMS.
SMS i udostępnianie.
Bo pamiętajcie....
Czasami wystarczy chwila i sami możemy znaleźć się po drugiej stronie.
To smutne, ale życie bywa przewrotne.
Dlatego, nie bądźmy nieczuli, pomóżmy tym dzieciom.

Razem możemy wszystko!

Na stronię siepomaga.pl jest piękne hasło: Razem wielką mamy moc.
To prawda!

77 komentarzy:

  1. Nie pomagam. Każda złotówka wrzucona osobie która żebrze jest pozwoleniem na to i rozprzestrzenianiem zjawiska. Są instytucje które pomagają i do nich mogę dać adres, zaprowadzić... Jeśli ktoś prosi o jedzenie to dostanie wraz z informacją o jadłodajniach. A o pieniądze to może mi ogród zgrabić. Myślisz ze ilu się zgodzi? Uciekną bo to wstyd. Żebrze się łatwiej.
    Do zbiórek pieniędzy na leczenie mam trochę inny stosunek, ale też nie pomagam, jak leci. Jak kogoś znam, ok, mogę pomóc. Jak nie znam, nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łatwo powiedzieć komuś, kto ma dom i pieniądze na jedzenie. Są ludzie, którzy nie mają jeść, myślusz, że to takie przyjemne musieć żebrać?
      Gdyby każdy miał takie podejście jak Ty, to panowałaby niesamowita znieczulica, no sorry. Oceniasz z góry, a ludzie są różni. Moja ciocia, jak straciła pracę i nie miała za co żyć, to dostała od tej instytucji, o której wspomniałaś 56 zł na miesiąc. :) takie mamy czasy...
      Co do chorych dziwci: gdyby każdy pomagał tylko tym dzieciom, które zna, żadne nie miałoby szans na wyleczenie. Na szczęście są osoby, które nie myślą tak jak Ty...
      Tylko pamiętaj, że nigdy nie wiesz, czy to nie Ty kiedyś będziesz musiała błagać obcych o pomoc.

      Usuń
    2. Akurat nie mówię o mopsie. Jest wiele innych instytucji, które pomagają. Może to znieczulica. A może wiedza, że nie ma bezrobocia dla tych, co chcą pracować. Mój brat bez pracy nigdy nie był dłużej niż tydzień. Bez wykształcenia. Tylko trzeba chcieć. Ale dla większości żebrać jest łatwiej i mieszkać pod mostem też, bo w schronisku są zasady a z ich przestrzeganiem kiepsko. Może jestem wredna. A może po prostu to wyniosłam ze studiów pedagogicznych. Nie sztuka pomagać dając rybę, bo ona się skończy i zostanie głód. Warto dać wędkę.
      Co do dzieci... Pracuję w fundacji i wiem, ilu ludzi zwyczajnie wyłudza. Ciągle ktoś gdzieś zbiera, a potem... Nie ma nic. Wredna jestem i nieczuła. No cóż. Mnie z tym dobrze. I nikogo obcego o pomoc nie będę prosić. My zawsze liczymy na siebie i garstkę sprawdzonych przyjaciół.

      Usuń
    3. Ja po czesci rozumiem Angel Oscuro jesli chodzi o pomoc tym ktorych sie zna. Moj kolega z pracy zobaczył u znajomego na FB udostepnione zdjecie jakiegos dziecka i prosbe o wplate pieniedzy na leczenie. Wplacil. Ma wezwanie na komisariat policji w charakterze swiadka Okazalo sie ze ktos po prostu wyludzal kase.
      Wszystkim nie da się pomoc ale dookoła wśród znajomych i sąsiadów jest pełno ludzi którzy potrzebują pomocy. Na studiach udzielała się jako wolontariuszka, miałam praktyki w instytucjach charytatywnych i poznałam wiele osób którzy naprawdę potrzebują pomocy i tych którzy tylko udają. Moja siostra raz była na wywiadzie środowiskowym. Dom wielgachny, marmury, antyki a rodzina ma zerowy dochód od zawsze i chcę od MOPSu pieniądze. Nawet nie cchcę myśleć ile zarabiali na Cxzarno.
      Wolę pomoc tym których mogę zweryfikować.

      Usuń
    4. Ojj nigdy nie mów nigdy. Gdybyś musiała zebrać 1,5 miliona, chyba byś jednak prosiła o pomoc.
      A co do pracy...w ogóle nie o tym był post, ale nie pisz proszę, że Ci co chcą pracować, znajdą pracę. Moja siostra 3 lata szukała pracy, składała CV gdzie się da i co? Nic! Po 3 latach dostała staż. I nue wybrzydzała, szukała gdzie się da. Facet ma łatwiej.
      Jeśli z góry zakładasz, że wyłudzają na leczenie dzieci...cóż - Twoje życie, tylko nigdy nie mów nigdy.

      Usuń
    5. Bajeczna, wiesz na czym polega strona sieponaga.pl? Zanim zbiórka się zacznie, wszystko dokładnie sprawdzają. A ja opieram się TYLKO na tej stronie.

      Usuń
    6. Odniosłam się do Twojego komentarza, po prostu. Można pisać teksty, myć okna, sprzątać, roznosić ulotki. Żebranie nie jest wyjściem. Nigdy.

      Usuń
    7. A ja nie napisałam ze tą stroną nie jest wiarygodna, tylko ze rozumiem dlaczego ludzie wolą pomagać osobom które znają.

      Usuń
    8. U nas nie ma miejsc nawet na ulotki :)

      Usuń
    9. Bajeczna, ja rozumiem o co Ci chodzi, ale gdyby każdy pomagał tylko tym, których zna, większość dzieci nie miałaby szans na życie.

      Usuń
    10. Napisałam "Wolę pomoc tym których mogę zweryfikować." ze wiem ze im pomoc jest potrzebna i nie są to oszuści.
      W poście piszesz "Jeśli ktoś mnie prosi, daję. Nawet kilka złotych, ale pomagam. Tak naprawdę nigdy nie jestem pewna czy ktoś na pewno potrzebuje czy nie, ale nigdy nie wybaczyłabym sobie, gdybym nie dała głupich 10 zł, a ta osoba naprawdę by potrzebowała." A ja wolę dac komuś kto wiem ze dobrze wykorzysta te pieniądze. Miesięcznie na takie cele przelewam od 100-500 zł. Zdarzały się też większe kwoty. I nie mam wyrzutów sumienia ze pomagam tym którym ufam. Większe bym miała gdybym dała komuś 20 zl na pomoc dziecku a ten wydały to na papierosy. Równoznaczne mogłabym ten banknot wrzucić do kosza.

      Usuń
    11. Mam identyczne zdanie jak Angel. Pomogłam kiedyś, dałam jedzenie. Zostało wyrzucone do śmieci, bo biedny chciał pieniądze.
      Pomnikami ostatnio we Wrocławiu, na rynku. Pan chciał dwa złote na jedzenie z mc donalda, dałam a ten poszedł z kumplem do żabki..
      więcej nie pomagam biedakom. Każdy jest kowalem własnego losu.
      Nie ufam również takim historia jak ta z lenka.

      Usuń
    12. Mam identyczne zdanie jak Angel. Pomogłam kiedyś, dałam jedzenie. Zostało wyrzucone do śmieci, bo biedny chciał pieniądze.
      Pomoglam ostatnio we Wrocławiu, na rynku. Pan chciał dwa złote na jedzenie z mc donalda, dałam a ten poszedł z kumplem do żabki..
      więcej nie pomagam biedakom. Każdy jest kowalem własnego losu.
      Nie ufam również takim historia jak ta z lenka.

      Usuń
    13. A niby dlaczego nie ufasz? Strona siepomaga.pl zanim w ogóle wyświetli jakąś zbiórkę, dokładnie sprawdza wszystkie informacje.
      Proszę, wejdź tu: https://www.instagram.com/rakoczkalenki/ mama Lenki, na bieżąco wstawia zdjęcia Lenki i opisuje postępy w jej leczeniu. Jak tylko uzbierają pieniążki, leci do USA, a uwierz - śledziłam losy innych dzieci, które leczyły się u tego lekarza, do którego ma jechać Lenka i dziś są zdrowe.

      Nie zawsze każdy jest kowalem własnego losu, nie zawsze...życie weryfikuje różne historie, czasami nie mamy na nie wpływu. Chociażby tak, jak z Lenką...nikt sobie nie wybiera czy choruje czy nie.

      Nie pomagaj, nie musisz, życzę Ci tylko, żebyś sama nigdy nie stanęła po drugiej stronie i nie była zmuszona o pomoc prosić innych.

      Usuń
  2. Pieniędzy nie daję nigdy! Kiedy ktoś mnie prosi o datek oferuję, że kupię chleb, albo inny produkt który ta osoba potrzebuje. Zdarzyło mi się, że ktoś prosił, żebym kupiła chleb, kefir, kawałek ciasta, czy nawet miód. Kupowałam i nie odmawiam kupna, natomiast pieniędzy nie daję, bo obawiam się, że zostaną one przeznaczone na alkohol, lub narkotyki.

    Kiedyś zaczepiła mnie młoda, przyzwoicie ubrana dziewczyna, prosząc o pieniądze na pampersy dla dziecka. Zaoferowałam, że jej kupię te pieluchy, ale ona zaczęła kręcić głową, że nie, a następnie wyczekująco na mnie patrzyła. Tłumaczę poirytowana (bo akurat tego dnia wyjątkowo mi się spieszyło i byłam już spóźniona), że nie dam jej pieniędzy, ale wejdziemy do drogerii (stałyśmy pod Rossmanem), ale kupię. W ogóle jakby do niej nie trafiało co mówię, więc zapytałam o co jej chodzi. Kiedy nie uzyskałam odpowiedzi przeprosiłam, że się śpieszę i odeszłam. Na drugi dzień spotkałam dokładnie tą samą dziewczynę. Znów próbowała mnie zaczepić, ale, jako, że nie szłam sama przyspieszyłam kroku, żeby mnie nie zagadała.

    Kojarzę też mężczyznę w średnim wieku, który zaczepia ludzi zadając pytanie, czy są z tego miasta. Kiedy odpowiadają twierdząco facet zaczyna opowiadać rzewną historyjkę, że jego matka jest w szpitalu/dzieci uległy wypadkowi samochodowemu/babcia zgubiła się w sklepie i na końcu tej historii pokazuje 5 zł i prosi o resztę na papierosy. Ponieważ spotkałam go kilka razy (bo plącze się po mojej okolicy), wysłuchuję opowiadania i radzę, żeby rzucił palenie, lub mówię, że nie jestem stąd. Mój kolega szedł kiedyś ze znajomymi i akurat zaczepił ich ten sam człowiek. W końcu znajoma mojego kolegi w połowie historyjki nie wytrzymała i zapytała go: "To w końcu kto w tym szpitalu leży? Pańska matka, czy teściowa, bo spotkałam pana dwa dni temu i co innego pan mówił!"

    Myślę, że potrzebujący człowiek będzie wstydził się żebrać, a tym bardziej prosić o pieniądze.

    Oczywiście potrzebujących jest wielu. Sama się głowię nad tym na kogo przeznaczyć 1% podatku. Jednak patrząc na potrzebujących trzeba też trochę surowo ocenić stan materialny i możliwości tych ludzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwierz, że czasami potrzebujący człowiek musi żebrać, chociażvy zbierając na operację dla dziwcka, która jest jedynym ratunkiem i wtedy nie da się iść do sklepu, czegoś kupić, a wesprzeć finansowo.
      Ja wiem, że są i oszuści, trzeba uważać, ale nie oceniać z góry.
      Kto ma pimóc tym dzieciom, jak nie my? Zamiast dyskutować, można wysłać SMS i pamiętać, że życie bywa przewrotne..

      Usuń
    2. Uwierz, że czasami potrzebujący człowiek musi żebrać, chociażvy zbierając na operację dla dziwcka, która jest jedynym ratunkiem i wtedy nie da się iść do sklepu, czegoś kupić, a wesprzeć finansowo.
      Ja wiem, że są i oszuści, trzeba uważać, ale nie oceniać z góry.
      Kto ma pimóc tym dzieciom, jak nie my? Zamiast dyskutować, można wysłać SMS i pamiętać, że życie bywa przewrotne..

      Usuń
    3. Nie dalej, jak wczoraj w wiadomościach podawali, że pewna fundacja przestała wypłacać 1% podatku na swoich podopiecznych, ponieważ te pieniądze poszły na spłatę kredytu, za który wybudowali ośrodek dla niepełnosprawnych.

      Kiedyś po Naszej Klasie, a później FB krążyło zdjęcie poparzonej dziewczynki i prośba, żeby wysyłać smsy. Okazało się później, że to oszustwo, a zdjęcie jest przerobione.

      Jeżeli chcesz dawać pieniądze tym, którzy Cię zaczepiają na ulicy, jeżeli masz ochotę wysyłać całą masę smsów na różnego rodzaju akcje to Twoja sprawa. Ale nas czytelników nie możesz zmuszać, żebyśmy brali w tym udział, jeżeli nie mamy ochoty i nie czujemy takiej potrzeby.

      Usuń
    4. A czy ja zmuszam? Nie przesadzaj, bo widocznie nie wiesz co to zmuszanie
      Nie pomagaj - Twoje zycie. Jesli Cie nie rusza bezradnosc i cierpienie innych - trudno. Siepomaga.pl jest dokladnie sprawdzane, a mama Lenki na biezaco wstawia zdjecia na insta. Napisalam ten post, bo mialam nadzieje, ze wiele z was wysle choc jednego glupiego SMSa by pomoc tej biednej dziewczynce i sie cholernie zawiodlam. Do glowy mi nie przyszlo, ze bedziwcie analizowac czyjes zycie. Mam nadzieje ze ja nigdy nie bede zmagac sie z choraba dziecka, ktora zmusilaby mnie do proszenia o pomoc, bo jako matka tej dziewczynki, czytajac niektore komentarze ryczalabym non stop.
      Na szczescie, w moim otoczeniu spotykam dobrych ludzi, ktorzy nie roztrzasaja tylko pomagaja.
      Nastepnym razem po prostu nie komentuj takich postow, bo czytajac takie rzeczy jest mi przykro.
      Nie czujesz potrzeby, nie pomagaj, ciesz sie zyciem i doceniaj to ze sama na szczescie nikogo o pomoc prosic nie musisz.

      Usuń
    5. Post zaczęłaś od ogólnego pomagania osobom zaczepiających ludzi na ulicach. O tych chorych dzieciach wspomniałaś na końcu i w dużym skrócie. Myślę, że gdybyś skupiła się jedynie na pomaganiu tym dzieciaczkom, lub napisała tylko o żebrakach wydźwięk posta byłby inny.

      Usuń
    6. W jakim skrócie? :)
      W skrocie to akurat napisalam na poczatku, by pokazac ze czesto oceniamy innych z gory.

      Usuń
  3. często wchodzę na tą stronę.. tak bardzo chciałabym pomóc wielu ludziom, ale nie mam takich możliwości. Jednak raz na jakiś czas udaje mi się wpłacić trochę złotówek, cieszy to, oj cieszy! Zwłaszcza jak pojawia się meil po jakimś czasie, że uzbieraliśmy wspólnie to 100% :):)
    Warto pomagać, bo nie wiemy nigdy.. czy my jej nie będziemy potrzebować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak. Można mówić co chcemy, ale nigdy nie wiemy co będzie jutro. Może być tak, że kiedyś to ja będę tą, która żebra dla swojego dziecka. A gdyby nie daj Boże trzeba było, nawet bym się nie zastanawiała.

      Usuń
  4. Trudny temat poruszyłaś.

    Pomagam- często wpsierając niewielkimi kwotami właśnie siepomaga, fundacje tvn i inne sprawdzone. Bo wiem, ze tam nie ma miejsca na oszustów. Co do innych stron czy zbiórek- niestety bywa tak jak pisze Bajeczna, że ktoś chce wyłudzać w ten sposób pieniądze.... Trzeba być ostrożnym po prostu.

    Angel Oscuro też ma sporo racji. Jasne, są sytuacje losowe czy choroby i ktoś nie moze iść do pracy itd, ale są osoby, które są bezdomne z wyboru. Tak. Z wyboru. Poza tym jak pisze koleżanka są instytucje które zajmują się bezdomnymi- jest gdzie spać, co zjeśc i jak się umyć, ale... tam np nie można być pod wpływem alkoholu. A że ci ludzie często wola pić, to sprawa jest prosta- idą żebrac. I ja takie osoby miałabym wspierać? Niby z jakiej racji? Nie kupić dzieciakowi jogurtu czy wafelka, a dać komuś na piwo czy wódkę? Jeszcze nie zwariowałam. Albo inaczej- parę razy zwariowałam- wspomogłam jakiegoś oszusta, który udawał, ze nie jest stąd i prosił na kasę na bilet- dałam. A potem widziałam go jeszcze kilka razy jak naciagał innych na to samo. Pracowałam tez w sklepie i przyhcodziła kobieta około 50stki- kupowała piwo albo wódkę. Przed wejsciem do sklepu, doslownie kilka metrów przed drzwiami zaczepiała licealistów żebrajac o kasę na leki. Oni się litowali, a babsztyl miał na piwo. Fajnie, nie?

    Mam wrażenie, ze Ty w życiu jeszcze za mało widziałaś i stąd taka naiwoność w Tobie. Jasne, chcesz to wspomagaj alkoholików- Twoja sprawa i Twoje pieniądze, ale wierz mi, nie każdy musi tak robić jak Ty. I nie oznacza to zaraz, że dana osoba jest pełna znieczulicy, bo nie pomaga, jak piszesz komuś wyzej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha :D zdziwiłabyś się co ja w życiu widziałam i co widzę nadal. Drażni mnie Iza, że piszę o dzieciach, a Ty mi wyskakujesz z alkoholikami. Co to w ogóle za porównanie? Ja o czym innych, Ty głupio zmieniasz temat, albo widocznie nie czytasz ze zrozumieniem, szukając sensacji.

      Usuń
    2. W pierwszym akapicie posta w ogóle nie poruszasz tematu dzieci, tylko pomagania osobom zebrajacym na miescie.

      Usuń
    3. Zresztą nie wiem, czy zauważyłaś, ale również do tego samego akapitu odniosła się Bejaczna, Angel OScuro i Melanii.

      Nie wiem, moze nie pamietasz już co piszesz, to sobie przeczytaj jeszcze raz swój post.

      Usuń
    4. Napisałam to, by pokazać, że ponieważ raz się zraziłam,kolejny raz odwróciłam się plecami do kogoś, kto naprawdę potrzebował pomocy, a mogłam kupić np.chleb. I to tej Pani by wystarczyło. Gdy widzę, że ktoś zbiera na picie, nie daję. W rodzinie mam alkoholików, wiem jak życie z kimś takim wygląda.

      Usuń
    5. Widocznie Wy nie pamiętacie, bo o alkoholikach nie wspomniałam, a Ty sobie dopowiadasz swoje 3 grosze.

      Usuń
    6. Większość ludzi żebrających na mieście to alkoholicy. Tak pokazują badania i statystyki.

      Usuń
    7. Tak na marginesie- Ciebie drażni moje nawiazanie do tematu, a mnie bardzo drażni zaglądanie komuś do kieszeni, namawianie kto na co ma własne pieniadze wydawać itd, czyli to co robisz w tej chwili. Już nie wspomnę o dzieleniu ludzi na tych dobrych, którzy pomagaja i bezdusznych, którzy tego nie robią. Bardzo łątwo przyhcodzi Ci ocenianie innych ludzi za to, ze mają odmienne poglady, co dobitnie widać w tym co piszesz do Angel.

      Usuń
    8. Dziękuję :) ciekawe, jak odróżnić ruch, co zbierają na picie od zwykłych... Hm

      Usuń
    9. Z Tobą Iza nigdy się dogadać nie mogę. Namawiam do pomagania dzieciom i będę to robić nadal.
      I tak, uważam że Ci, którym szkoda głupich 2 zl na SMSa są bezduszni. Bo życie tych dzieci zależy od nas! I uważam też ze to jest chore, ze w ogole taka dyskusja sie wywiazala, myslalam ze pomoc dzieciom chorym to przyjemnosc... Bo dla mnie tak.
      Angel, chociazby tak, ze Ci pijacy zawsze chxa pieniadze nawet jak zaproponujesz, ze kupisz to, co chca ;)

      Usuń
    10. Angel, ja myślę, że jesli ktoś podchodzi i prosi o 2 zł na chleb i się mu zaproponuje ze mu sie kupi ten chleb i bedzie chcial to przyjac to znaczy,ze faktycznie nie na alkohol. Ale jelsi ktos na taka propozycje odwróci się na pięcie to sprawa jest jasna- nie zaden chleb czy bulki a piwo czy wódka. Niemniej jednak i tak uwazam podobnie jak Ty- ludziom trzeba dawac wedke a nie rybe, bo to do niczego nie prowadzi. Dasz komus te 5 zl na chelb i bulke- naje sie, ale co to zmieni wjego zyciu? Nic. Jutro znow pojdzie zebrac. Wiec prawdziwa pomoc to wsparcie panstwa- przede wszystkim danie pracy, żeby ten czlowiek mogl zarobic. No ale to tyczy tylko tych nielicznych, ktorzy chcieliby wyjsc z biedy, bo alkoholicy czy narkomani nie skorzystaliby z opcji pracy, bo tak jest im po prostu dobrze. Na chlanie zawsze wyzebraja, a np do pracy trzeba by bylo trzezwym chodzic.

      Usuń
    11. Jedzenie też kupię, czy nawet kasę dam, ale niech coś w zamian zrobi

      Usuń
    12. Iza i z tym co napisałaś teraz się zgadzam.
      Choć i tak w poście chodziło mi głównie o dzieci

      Usuń
    13. Ja w swoim pierwszym komentarzu wyraźnie napisałam, że popieram takie zbieranie dla chorych dzieci,z tym zastrzeżeniem, że wspomagam tylko "pewne" zbiórki, w sensie nie chce sie dawać naciągać. Ale jako, ze poruszyłaś też temat osób żebrających na ulicy, odniosłam się rowniez do tego- gdzie po kilku doswiadczeniach a przede wszystkim tym, co widziałam pracujac w sklepie- tkaich osób wspierać nie będę i nie robię tego i nie mam wyrzutów sumienia z tego tytułu. Wiele razy ktoś nas zaczepia pod marketem czy hipermarketem, że chce dwa złote na chleb, krzychu wtedy zawsze proponuje zakup tego produktu a wówczas ta osoba odchodzi i dla mnie sprawa jest jasna. Nie dam nikomu nawet złotówki na chlanie i już.

      Usuń
    14. Ale napisałaś, że wspomagam alkoholików :D :D
      Ale spoko, uwielbiam się z Tobą spierać ;)

      Usuń
    15. "Jeśli ktoś mnie prosi, daję. Nawet kilka złotych, ale pomagam. Tak naprawdę nigdy nie jestem pewna czy ktoś na pewno potrzebuje czy nie, ale nigdy nie wybaczyłabym sobie, gdybym nie dała głupich 10 zł, a ta osoba naprawdę by potrzebowała. " czyli ja rozumiem, ze nie weryfikujesz w zaden sposob intencji danej osoby tylko dajesz kazdemu, tak? nawet jelsi ta osoba pojdzie i kupi piwo?

      Usuń
    16. Jezu ... nie rozumiem dyskusji. ;)
      Tak szczerze mówiąc tylko kilka osób mnie poprosiło, dałam każdemu. Raz na operację dziewczynki (akurat tę znałam), innym razem na jedzenie. Ja nie zbiedniałam, a nie mam czasu wypytywać każdego o jego życie. Pijany pan tylko raz mnie zaczepił ;)

      Usuń
  5. Jedzenie kupię...Znane organizacje wesprę. Smsy też często wysyłałam będąc w Polsce. Co do tych ogłoszeń na fb zawsze się obawiam że to oszuści. Wolę wesprzeć szlachetna paczke itp.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To czy ktoś kłamie czy nie, można sprawdzić :)

      Usuń
    2. Żebrających na ulicy ciężko sprawdzić dlatego im nie dałabym ani groosza.

      Usuń
    3. Miałam na myśli tych na fb ;)

      Usuń
  6. Woziłam ubrania do Domu Dziecka, kupowałam środki czystości dla powodzian, zawsze dokładam coś do koszyka, jak jest świąteczna zbiórka żywności, dorzucałam się do kupna materacy dla pogorzelców, wrzucam na WOSP ( w tym roku szczególnie hojnie- na złość pisowskim mendochwytom ... ), dorzucam się do kasy na leki dla chorej koleżanki z pracy...
    Jak na ulicy ktoś mnie poprosi o kasę- zapytam czy chce, abym mu kupiła jedzenie. Jak odmówi- nie dam nic. Wystarczająco dużo wiem, o tym, jak ludzie potrafią ściemniać, żeby tylko coś wysępić.
    A na "siepomaga" zaglądam- i jak mogę to pomagam, ale głównie zwierzakom. Nimi mało kto się przejmuje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam się bez bicia, że nawet nie widziałam, że i dla zwierzaczków są tam zbierane pieniążki. :)

      Usuń
  7. Bardzo przykre, że usuwasz komentarze, które ktoś napisał, a sama piszesz niejednokrotnie tak, że się przykro robi. Miałam cię za poważniejszą i spójniejszą w działaniach :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Angel Oscuro, to chyba moja sprawa co usuwam, nie sądzisz? Usunęłam dlatego, że pod wpływem złości napisałam o swojej rodzinie za dużo, a nie chce, by osoby obce wiedziały o pewnych sprawach, bo są to sprawy prywatne.
      Ale nie muszę Ci się tłumaczyć co robię.
      To co Ty piszesz również jest przykre dla mnie, dlatego nie będziemy debatować kto co pisze. Masz swoje zdanie na różne sprawy, ja swoje i wystarczy.

      Usuń
  8. Ach.. Zatwierdzanie... Czyli nie mam szans na publikację

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poczytaj inne blogi - 70% z nich ma moderowane komentarze :)

      Usuń
  9. Zdarzało mi się kupować jedzenie ludziom, którzy naprawdę tego potrzebowali. Na zwierzęta wyjmę ostatni grosz z portfela. Taka już jestem :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ale zawrzało..
    U nas własnie udało się uzbierać póltora miliona dla Piotrusia , z siatkówczakiem obuocznym już jutro wylatuje do Stanów i wszyscy z okolicy czekają na wyleczenie go! Teraz część akcji zaplanowanych dla Piotusia przekazywanych jest dla Lenki i wierzę że i jej się uda. Wydaje mi się że ludzie mobilizują się do pomagania najbardziej wtedy kiedy pomocy potrzebuje ktoś z ich okolicy. Dla Piotrusia całą okolica stanęła na nogach i przeprowadziłą naprwdę wiele wspaniałych akcji. I każdy z nas wrzucał do puszek zbierał nakretki grosiki itp. bo rzecz jasna że sami rodzice nie uzbierają półtora miliona.
    Nie można oceniać nikogo kto nie wrzuci drobniaka do puszki bo tak naprawdę nikt nie wie kto ile ma w portfelu..
    Na fundacje tvn czy polsat wyślę czasem sms-a chociaż wolę pomóc jakiejś indywidualnej osobie bo akurat te fundacje reklame mają dobrą.
    Tak samo 1 procent podatku przekazuję komuś z bliskiego mi otoczenia.

    A co do pomagania na tzw. ulicy to nie raz oddałam komuś swoje kanapki czy jakiegos batona ale z pieniędzmi wtopiłam kilka razy...
    I co prawda to prawda , lepiej dać komuś wędkę niż rybę....a że ktoś tej wędki nie chce przyjąć to już druga sprawa...ale to tez wina naszego polskiego systemu, że tylko rękę wyciągać po zapomogi a od siebie nic... nie mówię że wszyscy takie podejście mają ale wielu takich ludzi jest...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o to cieszę się ogromnie :) Czy Piotrusia można gdzieś obserwować? :)
      Ja średnio co kilka minut wchodzę na stronę Lenki i patrzę ile już jest pieniążków. Nie znam Jej, ale Jej historia poruszyła mną dogłębnie, chyba całą rodzinę i znajomych zaangażowałam :D

      Usuń
    2. Lenka też jest z naszego województwa i już widzę że osoby ktore angażowały się w pomoc Piotrusiowi teraz biorą się za Lenkę

      Usuń
  11. Wysłałam namiar na FB Julinkowy

    OdpowiedzUsuń
  12. Kiedyś, dawno temu pomogłam. Moja pomoc poszła do kosza. Od tamtej pory nie mam litości dla ludzi pod kościołem, na mieście czy parkingach samochodowych przy centrach handlowych. Jeśli chodzi o fundacje i tego typu pomoc - nie miałam okazji pomóc i nie wiem czy się zdobędę. Moje zaufanie zostało w tej kwestii nadszarpnięte i póki co nie pomagam. Choć nie twierdzę, że nie pomogę nigdy, możę kiedyś tak.. dziś jednak nie potrafię..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedys mialam chlopaka, ktory mnie zdradzil. Zrazona, powinnam nikomu nie ufac. Mimo to, zaufalam i dzis jestem szczesliwa mezatka i mama :)

      Usuń
    2. Tak Paulinko. Wiem, że nie powinno się wrzucać wszystkich do jednego worka. Wiem również, że dzieci nie są winne temu, że dosięgła ich choroba, a rodzice proszą o pomoc jak tylko mogą.. ale nie potrafię jakoś zaufać temu systemowi czy to wysyłania smsów czy przelewania na konto.. Nie potrafię, bo wiele się słyszy, że potem pieniążki przelewane są dalej, na prywatne konta..
      No, ale skoro są odważni do pomocy, to niech będą.. Ja mogę pomóc modlitwą..

      Usuń
    3. Rozumiem Cię. Ja mam jednak inne podejście ;)
      Modlitwa często nie pomoże. Wysyłam SMSy, nawet jakby miały iść na prywatne konta. Ja o 2 zł nie zbuednieje, ale moge komuś uratować życie. :)
      Pizdrawiam

      Usuń
  13. Czytam i oczom moim nie wierzę, że na post o pomaganiu i potrzebujących dzieciach, których życie zależy od pieniędzy jest tak negatywnie komentowany. Należałam do wolantariatu i towarzystwa przyjaciół dzieci, jeździłam po domach dziecka, brałam udział w zbiórkach pieniędzy, w loteriach fantowych, z których pieniądze były przekazywane na biedne dzieci, szlachetna paczka i te sprawy.. Apelujesz o pomoc to jesteś z góry skazany na skreślenie? Na danie Ci łatki naiwnego? Siedząc sobie w ciepłym domku, mając posadę i środki do życia łatwo nam mówić, że nie pomagam bo moje pieniądze (zazwyczaj 2 zł) są wydawane na pijaków.. Ale tu nie o tym mowa.. Bo przecież chodzi o biedne dzieci. Co to za świat by życie małego bezbronnego dziecka było warte jakieś sumy? To już za życie trzeba płacić? Niestety skoro nic z tym nie można zrobić a ceny operacji nie maleją a są tak gigantycznie wysokie, że niemożliwością jest w swoim całym życiu tyle zarobić to czy ja zbiednieję wysyłając te 2 zł? Napewno nie... Jak ktoś nie chce - jego sprawa. ja pomagam bo kocham dzieci, chociaż żadne z nich nie jest moje ale dziecko to dziecko... Ma prawo żyć, ja żyję 25 lat a czemu ono nie ma przeżyć dwóch lat? Chcecie to piszcie jaka jestem naiwna i głupia. Mam to gdzieś ale mam też serce. A jak się komuś nie podoba to niech nie pisze ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Wiesz co jest najpiękniejsze? To, że uczymy się na błędach. Może popełniłaś go kilka lat temu ... ale właśnie ten błąd był potrzebny, byś dziś spojrzała na to inaczej i by na Twoim pasku bocznym pojawił się taki właśnie baner. Robisz coś więcej.... :*

    OdpowiedzUsuń
  15. U nas w mieście chodzi jedna babka. Nazywają ją aptekara bo zawsze chodzi i zbiera na lekarstwa, ale w mieście ją znają i chyba już nikt nie daje jej pieniędzy. Przeważnie żebrała na stacji pkp i przystanku autobusowym. Zdarzyło się, ze kiedyś dałam jej jakieś drobniaki choć wiedziałam, że kupi alkohol.
    A co do pomagania dzieciom to my teraz w naszej okolicy pomagamy synkowi mojej koleżanki ze szkoły. Jest z tego samego rocznika co mój syn tylko młodszy i choruje na rdzeniowy zanik mięśni. Ma stronę na fb i jeszcze jest stworzona taka z licytacjami. Każdy może wystawić jakiś przedmiot a reszta licytuje wygrana osoba wpłaca pieniądze na stronę fundacji i wtedy może odebrać to co wylicytował. Strona powstała niedawno i w pierwszym miesiącu udało się uzbierać nie całe 35 tysięcy zł. A są też i takie osoby, które wpłacają więcej niż wylicytowały.

    OdpowiedzUsuń
  16. Pomagam. Byłam kiedys ta co potrzebowała i teraz moze pomoc inny z nawiązka. I to robie. I nie wazne jest dla mnie czy ktos wyrzuci chleb do kosza. Uwierzylam, pomogłam. Nie mam na to wypływu, czy ktos kłamie czy nie. Jego kłamstwo, jego plewy, moje ziarno ... Po prostu ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Hm, na ulicy raczej nie daję, ale też zależy. Przed świętami jakaś pani zaczepiła mnie prosząc o dwa złote na znaczek, bo chce wysłać list do córki. Dałam.
    Na siepomaga już nawet nie wchodzę, nie dlatego że nie chcę pomagać, ale właśnie dlatego, że wysyłałam bardzo dużo, a ile sie przy tym napłakałam to moje. Teraz ustawiłam sobie stały przelew parę złotych na dziewczynkę z zespołem Westa z naszej miejscowości, chętnie wspomagam też bazarki na fb, dając książki i inne zbędne sobie rzeczy. Czasem nie trzeba dać grosza by pomóc. :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Medal ma zawsze dwie strony, ja staram się pomagać choć czasem mam pewne opory. Bo nie wiem tak naprawdę gdzie popłyną moje pieniądze, kiedy też miałam taką sytuację że chciałam wpłacić kilka złotych na chore dziecko a potem okazało się wszystko było fingowane. Dlatego zawsze trzeba uważać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Lence kilka razy mowili w telewizji. Jesli o nia chodzi nic nie jest sfingowane. Zreszta sama stroba siepimaga zanim rozpicznie zbiorke, przez 2 tygodnie dokladnue wszystko sprawdzaja czy ktos nie oszukuje itd...

      Usuń
    2. Mówię tak ogólnie bo niestety świat jest dziś okrutny. I czasem ktoś chciałby pomóc zrobić coś dla innych a tu się okazuje że druga storna nie jest uczciwa. Ale są i ludzie potrzebujący pomocy i jeśli ma się możliwość warto pomóc. Mówię ze swojego odczucia bo niestety miałam okazję doświadczyć tego na własnej skórze.

      Usuń
    3. Tak wiem, zrozumialam :)

      Usuń
  19. w stu procentach zgadzam się z tym, o czym piszecie. Razem mamy siłę, a pomaganie pomaga nie tylko potrzebującym, ale również nam - czujemy się z tym zwyczajnie lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja rowniez aktywnie pomagam na siepomaga.pl, wierze tej stronie - mimo ze do fundacji zaufania wielkiego nie mam - poniewaz moj bliski znajomy zna osobiscie jedno z dzieci, ktore dzieki siepomaga wyjechaly na leczenie zagranice, wie na bierzaco o postepach kuracji. Fundacje miaja wiele na sumieniu ALE rodzice chorych dzieci (bo tym pomagam) nie maja innych opcji, aby w stosunkowo krotkim czasie uzbierac wielkie kwoty na leczenie (czas jest na wage zlota zwlaszcza przy pewnych chorobach) i nie placic od nich podatku i nie miec klopotow z policja (sprzeniewierzenie). Korzysc z takiego pomagania jest moim zdaniem obopolna - dla nas "pomagaczy" oznacza poczucie spelnienia, dobra, po prostu dobre samopoczucie za smieszne pieniadze, bo sms kosztuje dwa i pol zlotego. Ja mieszkam na codzien na Wegrzech i lubie siepomaga rowniez za wiele mozliwosci wplaty pieniedzy bez oplat bankowych, bo mam mozliwosc zaplacenia karta online (wczoraj akurat wplacalam i nawet kurs byl lepszy niz kantorowy). Sama mam maluszka w domu i jestem wdzieczna za np. info o siatkowczaku, o ktorym nie mialam bladego pojecia. Moze kiedys przypadkowo zauwaze objawy u kogos i dzieki temu szybciej podejmie leczenie? Nigdy nie wiadomo. Nie wyobrazam sobie, co przezywaja rodzice tych dzieci, nawet nie chce sobie wyobrazac, ale nie popieram metody na strusia, ze "wole tych stron nie ogladac, bo jest mi przykro i to takie straszne, wole nie widziec tych tragedii". Prawda jest taka, ze kazdego z nas moze spotkac podobny horror i wtedy bedziemy blagac ludzi o zainteresowanie sie. Owszem jest to trudne, kobietom w ciazy w ogole odradzalabym zaglebianie sie w te wszystkie historie, wrazliwym osobom rowniez, sms jednak mozna wyslac, lub chociaz kliknac to "udostepnij" na facebooku, zawsze to cos, moze nawet wiecej niz nam sie wydaje. Z drugiej strony to jest zycie i szczesciarzem ten, kogo do smierci omina wszelkie wieksze problemy, wiekszosc nas jednak predzej czy pozniej zderzy sie z rzeczywistoscia, kiedy nie bedzie mozna zamknac oczu i wmawiac sobie "tego nie ma, tego nie ma".

    OdpowiedzUsuń
  21. Ostatnio na instagramie jedna z "instamatek" wrzucila post z miniaturkami plakatow z siepomaga Lenki Rogalskiej, Emila, Franka i jeszcze innych dzieci, do tego napisala komentarz chyba na 30 linijek, jak to ona jest przerazona tymi chorobami i przez te atakujace ja zewszad prosby o pomoc dla chorych dzieci ona boi sie zdecydowac na drugie dziecko i w ogole jacy ci ludzie, rodzice itd, sa bezczelni, co to jej nie pisza a w ogole to jej konto i bedzie publikowac to co chce. Otagowala konta instagramowe tych dzieci, wiec pewnie mieli okazje przeczytac powyzsze wynurzenia. W komentarzach kolejne "gwiazdki" instagrama matkowego komentowaly, ze tak, dokladnie, one tez zle sie czuja czuja czytajac te historie, w zwiazku z czym juz nie moga i ilez mozna postowac te prosby o pomoc. I tutaj mialam ochote zwymiotowac niestety, bo nie wiem kim trzeba byc, zeby czyms takim rzucic w twarz ludziom, ktorzy nie z pasji cz z nudow wypisuja te blagania o pomoc, o udostepnienie plakatu, informacji o chorym dziecku, tylko z tego powodu, ze zycie ich dziecka ma konkretna ogromna cene. To juz chyba faktycznie lepiej nic nie zrobic, nie publikowac a niechciane wiadomosci po prostu kasowac. Wiele mowiace jest tez to, ze naprawde znane osoby, Anna Lewandowska, Ewa Chodakowska, ktore pewnie takich blagan dostaja po 100 dziennie, mimo wszystko znajduja mozliwosc opublikowania informacji, moze nie kazdej, ale zawsze jakiejs wybranej, i robia to z szacunkiem dla osoby proszacej, taka zas instamatka, ktora potrafi noworodka przebrac po kilkanascie razy dziennie do obfotografowania, bo akurat reklamuje jakies ciuszki, ma problem, zeby zrobic repost np. raz na tydzien (nawet bez komentarza) bo "jest przerazona tymi chorobami". Jest mi przykro, ze takie osoby maja po kilka, kilkanasci tysiecy obserwatorow, pewnie wiekszosc to tez matki, ktore maja poczucie winy i tez "jest im smutno", bo nie moga swojemu dziecku kupic akurat reklamowanej minikuchni za 700zl czy mebelkow za 4000zl a i tak ogladaja te instamatki, produkujac im dochody.

    OdpowiedzUsuń
  22. Jesli chodzi zas o doroslych na ulicy, to tym nigdy nie pomagam. Faktycznie jest wiele instytucji, organizacji, ktore ubieraja, karmia i daja dach nad glowa oraz mozliwosci odbicia sie od dna, ze nie uwazam za konieczne wspomagac tych ludzi na ulicy moimi drobnymi. W tym przypadku nie ma zadnej mozliwosci weryfikacji i poza 2 chlubnymi wyjatkami w calym swoim zyciu spotkalam sie z wyyrzucaniem podarowanego jedzenia do smieci (wlasciwie do krzakow/na chodnik, bo smietnik byl najwyrazniej za daleko) na moich oczach albo zwyzywaniem za propozycje kupna jedzenia zamiast podarowania "zlotoweczki". Mam znajoma, ktora od wielu lat zyla z wyludzonej renty, kiedy jej ja ostatecznie zabrali, poradzila sobie. Fakt, ze jest to tez sztuka, ale nie majac pracy ani zasilku zyje i to zupelnie znosnie, corka studentka dostaje rozne stypendia i doplaty, na swieta dostaja paczki zywnosciowe, ubrania, dorabiaja u znajomych i sasiadow sprzataniem, opieka nad dziecmi, pieczeniem tortow itd. Dla osob, ktore sa w podobnej sytuacji, ale sobie nie radza, proponowalabym raczej cos w rodzaju kursow, nawet prowadzonych przez osoby ktorym sie udalo tak zyc w praktyce, jeden mialby prace a drugi nauczylby sie samodzielnosci. Pamietajmy jednak o tym, ze mimo naszych szczerych checi zawsze byly i beda osoby, ktorym nijak nie da sie pomoc oraz takie, ktore nawet nie chca pomocy i wola zycie na krawedzi spoleczenstwa. Tych ostatnich nalezy zostawic w swietym spokoju.

    OdpowiedzUsuń

Nasz cud

Nasz cud
Zanim cię poczęłam - pragnęłam Cię, zanim cię urodziłam - kochałam Cię, nim minęła pierwsza minuta Twojego życia - byłam gotowa oddać za Ciebie życie