poniedziałek, 29 lutego 2016

Jesteś mym aniołem

2 latka to wspaniały wiek. 
Jeszcze rok temu, nie sądziłam, że dziś będę mogła sobie porozmawiać z moją córka, "jak z dorosłą osobą".
Dziecięcym językiem, przekręcając niektóre wyrazy, ale jednak.
Że dokładnie powie, co myśli, czuje, co chce, co Ją boli. 
I dopiero, kiedy zaczęła bardzo ładnie mówić rozwiniętymi, złożonymi zdaniami, zauważyłam, jak bardzo jest wrażliwą dziewczynką, jak bardzo ciepłą i kochającą wszystko dookoła.

Dzisiaj leżała z lalką, pocałowała ją i mówi: "psieplasiam, lalko". Na moje pytanie, za co ją przeprosiła, odpowiedziała, że położyła jej rączkę na nodze i mogło to lalkę zaboleć. Poważnym tonem. Ja łzy w oczach. Często się to zdarza, bo wzrusza mnie to dziecko niesamowicie.

Kiedy się uderzę, podchodzi, przytula, mówi, że kocha.

Zdarzało się wam mieć migrenę? Taką, że żadne leki nie pomagają, siedzicie i płaczecie z bezsilności i bólu? Ja tak silne mam 2 - 3 razy w roku. Przeważnie. Ostatnia - około tygodnia temu. Julia jadła jogurcik, a ja leżałam i w pewnym momencie z bólu się popłakałam. Ta, widząc to, podeszła i smutnym głosem powiedziała: "mamo, nie pać, kocham cię, maś ogulcik Juci, plosie". Łzy bólu, zamieniły się w łzy wzruszenia i nieopisanej miłości.

Codziennie, kiedy patrzę na nią, dziękuję Bogu za to, że Ją mam. Za każdy dzień z nią. Za każdy uśmiech, wzruszenie, śmiech i nawet za to, że psoci. Bo to dziecko przecież. Martwiłabym się, gdyby nigdy nic nie zbroiła. 

W bawialni, pierwsza podeszła do chłopczyka, kiedy tamten zaczął płakać i ze łzami w oczach, powiedziała do niego: nie pać juś. I tu niezrozumienie z mojej strony. Mój rozum nie ogarnia złości rodzica na dziecko, kiedy to się przewróci i płacze. To tylko dziecko. Julia godzinami później opowiadała, że chopcik pakał i mama go zabrała do wózka. Wyobraziłam sobie, że ja upadam, płaczę. Dziecko płacze czasami, bo je boli, a czasami po prostu bo się wystraszy, wystarczy przytulić. Trudne? Być może. Ona nie lubi, kiedy ktoś płacze, zawsze sama ma łzy w oczach, a zdarza się, że i ona się wtedy popłacze.

Julia poza tym, jest cudowną pomocnicą. Pomaga we wszystkim. Pierwsza jest przy pralce, kiedy widzi, że robię pranie, kiedy odkurzam, chce pomagać. I robi to chętnie. I co z tego, że potrafi kilka minut odkurzać jedno miejsce? Nie zniechęcam jej, bo pewnie przestałaby lubić to robić. W gotowaniu również pomaga. Prasuje nawet .... kredki.

I wymuszać potrafi. Mniej płaczem, więcej zabawnym, ale jakże inteligentnym tłumaczeniem. Choć i płaczem się zdarza, kiedy nic innego nie skutkuje.
Wczoraj, widząc Marcina, jedzącego ciastko, mówi: daj mi to ciastko, bo Jucia będzie pakała. 
On: Mamusia gotuje jajeczko, najpierw zjemy jajko, później ciasteczka, dobrze?
Ona: dobzie... (poszła do kuchni, pochodziła i wróciła do niego) A ty będzieś jadł jajko?
On: tak, też będę jadł.
Ona: no to daj ciaśtko mamusi zianiosie, bo jajko nalpierw zjemy.
Wchodzi do kuchni, ja pytam: czyje to ciastko, Juluniu?
Ona: aa moje, tatuś mi dał, bo on nie lubi.
Zjadła oczywiście, a ja z uśmiechem stwierdziłam, że sobie dziewczyna w życiu poradzi.

A my kochamy Ją jak wariaci :)


P.S: Nie wiem czy wspominałam, ale mamy zamówione drzwi wejściowe i bramę garażową. Planowany montaż, to połowa marca. I jak tylko zrobi się ciepło, robimy elewację, hydraulikę i wszystko po kolei. 
Planowany termin przeprowadzki: wrzesień.

36 komentarzy:

  1. Oj dzieci potrafią wzruszać. Do mnie też córka przychodzi i przytula się mówi, ze kocha itd. Ale najbardziej nie zapomnę momentu jak byłam w ciąży z synem. Na początku bardzo źle się czułam, potrafiłam rano wstać, zrobić jej śniadanie po czym się kładłam i tak leżałam do wieczora z małymi przerwami. I raz gdy tak leżałam córka przyszła ze swoim śniadankiem i podzieliła się. Powiedziała że ona pół zje a drugie pół ja mam zjeść. I pomimo, ze nie miałam wcale ochoty to zjadłyśmy wtedy wspólnie śniadanie oczywiście ze łzami w oczach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieci są naprawdę cudowne, prawda?

      Usuń
  2. Słodkie takie typowo dziewczece zachowania:-) ja doswiadczam póki co brmmm,autko,robi kółka,rozkreca,skręca auta. Przekora niesamowita:-).
    Mówisz mu żeby coś zrobił a on mówi nie. Za chwile to zrobi sam,ale nie lubi byc zmuszany.

    Ciekawa jaka będzie Ania...

    Ps; pisałaś mi na instagram ze może będziemy miały dzieci z tego samego roku:-)staracie sie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba rzadko sie zdarza, żeby dwójka rodzeństwa miały podobny charakter, prawda? Dlatego ja, myśląc o drugim dziecku od razu nastawiam się na nieprzespane noce, bo z Julią nie wiem co to :D
      Co do drugiego dziecka - intensywnie nad nim myślimy :) Paraliżuje mnie strach przed porodem, ale może mnie ktoś zjechać - chcę cesarkę i nikt mnie nie przekona, że nie.

      Usuń
    2. Pewnie. Twoje ciało twoja decyzja.

      Ja ze swojej strony mogę napisać ze drugi poród mialam.ekspress. Nie to co z filipem. Ale nawet przez 5 min nie pomyslalam ze chce cc. Bo wiem co sie z tym wiąże.

      Dobrze ze pojechałam na IP. A moj drugi porod był bajkowy,wymarzony. Moze dlatego ze w prywatnej klinice.

      Nie namawiam na sn,ale może warto zaryzykowac?

      Usuń
    3. W jakiej kline rodziłaś? Po pierwszym porodzie mam traumę... Choć i tak od pierwszego skurczu do narodzin Julii nie minęło nawet 1,5 godziny to jednak mnie to przerosło. I nawet gdybym wtedy rodziła w prywatnej klinice to nic by nie zmieniło, bo i tak znieczulenia bym nie mogła dostać, bo miałam pełne rozwarcie a skurczy brak. Położną miałam cudowną, kochaną, wymarzoną, ale boję się... gdybym wiedziała, że się obejdzie bez oksytocyny, że nie dostanę powikłań potem...
      A co do CC, ja widzisz, nie znam ani jednej osoby, która miała CC, a narzeka wręcz przeciwnie. Wiem, że Ty to widzisz inaczej, bo pracujesz w tym, ja niestety nie :(

      Usuń
    4. Zrób tak jak podpowiada ci serce. Lepsze to niz miałabyś później żałować ze posłuchalas kogokolwiek.

      Ja rodziłam w nowo otwartej pro familii.
      Powodzenia w staraniach! :-).

      Usuń
    5. Dawaj namiary na klinikę i informację priv z ceną i warunkami. W sensie czy może np. Marcin tam być ze mną po porodzie czy nie, itd...

      Usuń
    6. Klinika jest bezpłatna o ile poród zacznie sie sam np zaczna sie skurcze albo wody odejdą.
      Ja nie płaciłam.

      Koszt sn standardowy pewnie koło 3 tysięcy.

      Usuń
    7. Filipa długo,na oksytocynie bo ponad 8 godzin.

      Teraz po 2,5 godz było po wszystkim. Bez oksy,bez naciecia.
      Bajka. Opieka cudowna,porod taki jak sobie wymarzylam.

      Serdecznie polecam.

      Usuń
    8. A u mnie od pierwszego skurczu do końca akcji porodowej minęło 1,5 godziny. Mało. A mimo to, nie wyobrażam sobie drugi raz przez to przejść.
      Bez oksy faktycznie mniej bolą skurcze?

      Usuń
    9. Ja przy filipie miałam skurcze z krzyża. Długie,bolesne,mało efektywne. Przy Ance z brzucha,bez oksy. Bolalo,ale po każdym skurczu czułam ze blisko końca. Dało się przeżyć.

      Usuń
  3. W dzieciach jest tyle miłości! I ta miłość wzrusza aż do łez... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie ostatnio non stop, aż czasami mi głupio, jak Julia coś mówi i pyta dlaczego płaczę, bo mi łzy lecą jak głupie :)

      Usuń
  4. Ja natomiast nie mogę powiedzieć o mojej 8 letniej córce nic dobrego :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To smutne, bardzo. Bo o każdym można powiedzieć coś dobrego, trzeba tylko umieć to dobro znaleźć i nie szukać ideałów.
      Znam osobę, o której rodzice zawsze mówili źle. Chyba nie ma nic bardziej krzywdzącego dla dziecka.

      Usuń
  5. Niestety moja córka pomimo że ma zdiagnozowane ADHD to ma nie dobry charakter np.nic a nic nie słucha,robi non stop na złość co sprawia Jej to przyjemność mówi że to Ona będzie rządzić itd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja mama jest nauczycielką. Rok temu do jej klasy przyszedł chłopiec z ADHD. Nie słuchał, wszystkich bił, gryzł. Jego mama powiedziała, żeby krzyczała na niego, bo nic innego nie skutkuje, żeby się nie bała, że będzie zła, bo wie jaki jest. Przez rok mama nie krzyknęła ani razu, zaczęła go przytulać, dużo tłumaczyć, pozwalała mu w granicach rozsądku, by robił to, co chce, ale rozmawiała z nim - przede wszystkim. Kosztowało ja to dużo nerwów, ale spokojem po roku czasu go zmieniła. Przyszła do niej mama chłopca i płaczac, dziękowała za pomoc, od tamtej pory rodzice inaczej go traktują - nie krzyczą, pokazują miłość, zrozumienie, nie nerwy i złość, bo to budzi jeszcze większą agresję. Dziś mama mówi, że ten chłopiec to jej największy sukces, bo teraz chłopiec, cały czas chce sie przytulać, jasne, ma gorsze dni, pokazuje nerwy, ale się zmienił - o niebo.
      Jeśli chce rządzić, niech myśli, że to robi. Powiesz, że łatwo mi mówić, bo mam dziecko spokojne? Może tak, ale dużo czytałam i słyszałam o dzieciach z ADHD, to da się zminimalizować, trzeba tylko chcieć...

      Usuń
    2. Nasz blogerka jest zakochana w swoim dziecku po uszy. A jeśli dziecko daje w kość, jak tutaj pisze jedna z komentujących to, jak to jest z tą rodzicielską miłością?

      Usuń
    3. Pani Paulino ja bym sie troche bała oceniac mamy piszącej o swojej córce z ADHD.Sugeruje pani ze owa mama nie chce byc dobra dla corki (,,trzeba tylko chciec,,) a pewnie nie ma pani pojecia ile owa mama poswiecila dla swego dziecka.Poza tym,jak slusznie julia zauwazyla, pani mama miala kontakt z chorym chlopcem kilka godz dziennie,i jesli poswiecala mu tyle czasu to co z innymi dziecmi?i z czasem przeznaczonym na edukacje?Prosze nie oceniac nie majac dziecka z takimi problemami.Troszke to zuchwale z pani strony,pani mama jest na pewno swietna nauczycielka,ale kazde dziecko z problemem jest inne.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
    4. Bardzo dziękuję Anonimową Panią za zrozumienie 😊

      Usuń
    5. Moja mama miala zajecia indywidualne z nim, pracowala rok na 2 etaty.
      Nie oceniam nikogo, rozmawialam z Julia kilka razy prywatnie i pisala mi o tym wiecej, ale tego nie musze pisac :) ja Ją rozumiem, absolutnie nie potępiam, jedynie zasugerowalam co mozna probowac robic, a przebywalam z takimi dziecmi, ale mimo wszystko, nie uwazasz, ze samo to ze mama nie moze o swoim dziecku nic dobrego powiedziec o czyms swiadczy? Jest chora, to fakt. Ale to nie wina dziecka...

      Usuń
    6. Paulinko to że nie mogę powiedzieć nic dobrego i swojej córce świadczy tylko o zniszczonej mojej psychice 😕

      Usuń
    7. Julia - kochana, a szukałaś pomocy u specjalisty? Masz wsparcie rodziny? Najbliższych?

      Usuń
    8. Trochę nie rozumiem. Najpierw nagonka, a potem nagle wyjaśnienia o rozmowie na priv i zupełnie inny komentarz... Mało to spójne

      Usuń
    9. Jaki inny komentarz? Napisalas, ze oceniam, a ona na priv pisala mi duzo wiecej rzeczy o swohej corce i dlatego krytykuje. Bo matka tak pisac nie powinna, ale nie chce tego roztrzasac bo to prywatne sprawy. O specjaliste chodzi mi nie dla malej, a dla Julii.

      Usuń
  6. Wiesz Twoja Mama jest obcą osobą dla tego chłopca i ma Go parę godzin dziennie.Rodzice natomiast mają Go dłużej i nie dają rady.Ja przez moją córkę leczę się na silną depresję.Ona zniszczyła mnie emocjonalnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale moja mama go zmieniła miłością. Dziś jest zupełnie innym dzieckiem. Skoro rodzic jest z dzieckiem non stop, to tym bardziej powinien umieć pokazać, że mu zależy na dziecku.
      Mama chłopca po bardzo długich rozmowach z moją mama, przestała krzyczeć na niego i zaczęła stosować metody takie, jak moja mama.

      Usuń
    2. O rany..przerażają mnie takie komentarze. Naprawdę. Dziecko zniszczyło mamę emocjonalnie. Ktoś inny pisze, że jest wrakiem człowieka. Smutne:(

      Usuń
    3. Smutne, to prawda :(

      Usuń
  7. Cudowne :)
    Migren współczuję..wiem co to i jak bardzo są upierdliwe :( ja mam do tego jeszcze aure :(

    Ps.I u mnie drugi poród w pro famili ekspresowy :P....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie na szczescie bez aury, ale i tak jest okropnie :(

      Usuń
  8. Ale ten czas pędzi, jeszcze trochę i powie Ci, że ma chłopaka :))
    Ach te dzieciaczki :))

    OdpowiedzUsuń
  9. Zabawna ta sytuacja z ciastkiem. Pewnie to nic, ale jednak coś co spowodowało, mimo trudnego dnia, że się uśmiechnęłam. :)

    OdpowiedzUsuń

Nasz cud

Nasz cud
Zanim cię poczęłam - pragnęłam Cię, zanim cię urodziłam - kochałam Cię, nim minęła pierwsza minuta Twojego życia - byłam gotowa oddać za Ciebie życie