środa, 20 stycznia 2016

Na sankach

I przyszła do nas zima.
Prawdziwa, polska zima. Ze śniegiem, mrozem, czerwonymi nosami zmarzniętymi na mrozie.
I chyba pierwszy raz cieszę się z tej zimy.
Gdziekolwiek nie spojrzę, każdy narzeka i już chce, by zima odeszła, a ja chciałabym krzyczeć: "Ludzie! jest styczeń! Taki mamy klimat, cieszmy się, że zima w ogóle przyszła".
Więc się cieszymy.
Przeprosiłam się nawet z czapką, znalazłam jakieś stare rękawiczki i w wolnych chwilach, bierzemy sanki i pędzimy poznawać świat. Bo chociaż na świecie żyję już parę dobrych lat, wcale nie znam tego świata tak, jakby się mogło wydawać.
Dopiero posiadanie dziecka sprawiło, że zaczęłam w pełni doceniać i zauważać piękno, które znajduje się dookoła.

A jest co doceniać!






środa, 13 stycznia 2016

Lepimy bałwana

Pierwsze spotkanie Julii ze śniegiem do udanych zdecydowanie nie należało. Pisałam o tym TU.
Kilka dni później, Julia pojechała do mojej mamy.
Śnieg jeszcze leżał, więc moja siostra wzięła Ją na spacer. Początkowo nie chciała stanąć na nóżkach, ale po kilku minutach przekonała się, a kiedy zaczęły lepić bałwanka już robiła to bardzo chętnie, co zresztą widać na poniższych zdjęciach.
Dziś na dworze po śniegu nie ma śladu, a szkoda, bo nie zdążyłyśmy nawet kupić sanek, nie było spaceru z nimi, nie było lepienia bałwanka ze mną. Szkoda, ale chyba czas przyzwyczajać się do tego, że chcąc nie chcąc, klimat nam się zmienia.
A co poza tym u nas?
Dużo się dzieje, ale to oczywiste, bo z 2 letnią dziewczynką nie może być nudno.
Ostatnio cały wolny czas spędzamy przy układaniu puzzli i klocków, choć te pierwsze u nas zdecydowanie wygrywają.

Zaczęliśmy również odstawiać pampersa. To nie była do końca moja decyzja, a głównie zasługa Julii, której ewidentnie pampers zaczął przeszkadzać.
Pierwsza próba była 2 miesiące temu, wtedy Julia nie była jeszcze na to gotowa, więc po prostu pampersy zakładałam. Kolejne podejście zrobiłam 2 tygodnie temu. Po prostu zdjęłam jej pampersa, posadziłam na nocnik, a ta się załatwiła. Później wiedząc, że nie ma pampersa biegała na nocnik co kilka minut, czekając, by nocnik śpiewał. Dziś minęły 2 tygodnie, a ta, chodząc bez pampera nie zmoczyła żadnych ubranek, zawsze robi do nocnika. Jestem w szoku, nie powiem, że nie, bo przez myśl mi nie przeszło, że pójdzie tak łatwo. Cieszę się, choć wiem, że jeszcze może jej się odwidzieć, dlatego poczekam jeszcze z miesiac i wtedy napiszę więcej.
Póki co pampersa używamy na noc i jak gdzieś jedziemy. Pewnie latem  w ogóle bym nie zakładała na dwór, ale jest zima, a gdyby jej się zdarzyło zmoczyć, lepiej nie ryzykować na zimnie noszenia mokrych ubranek. Także post "nocnikowy" pojawi się za miesiąc i napiszę czy nam się udało czy nie.









Jeśli chcecie być na bieżąco, zapraszam na Instagram i na Facebook. 


Kochani!
Zachęcam do pomocy dzieciom, które zmagają się z poważnymi chorobami.  Po prawej stronie podałam linki do miejsc, gdzie mozemy tym maluszkom pomóc. Wystarczy wysłać SMS. Koszt to 2,46...dla nas to nic, a gdyby każdy z nas wysłała, możemy uratować tym maluszkom życie....
To naprawdę dla nas tylko SMS....
SMS, a ratuje życie.


sobota, 9 stycznia 2016

Pierwsze spotkanie ze śniegiem

Rok temu, zimą Julia dopiero skończyła roczek. Nie sądzę, by cokolwiek pamiętała z tamtego czasu. Podobno dzieci zaczynają zapamiętywać zdarzenia około 2 roku życia. 
Na pewno coś w tym jest, bo wspominając różne zdarzenia, sama mi opowiada o rzeczach, które już były i które pamięta.
Śnieg zrobił na niej duże wrażenie. Patrzyła na niego z noskiem przytkniętym do szyby i z otwartą buzią obserwowała spadające płatki śniegu. 
Wyobrażałam sobie, że kiedy już wyjdzie na dwór, będzie biegała z radością i nie będzie chciała wrócić do domu.
Przecież właśnie takie wspomnienia mam z okresu dzieciństwa.
Zimno, śnieg, ale zabawa przednia. Powrót do domu, bo zimno? Ależ skąd!
I moje rozczarowanie, kiedy wyszłyśmy na dwór, postawiłam ją, a ona wystraszona chciała na rączki. Pokazywałam, że śnieg jest fajny, ale nie chciała chodzić nawet po nim, bo przecież jest brudny i pobrudził jej buciki. 
A ponieważ znam moje dziecko wiem, że kiedy się czegoś boi, nie ma sensu na siłę jej pokazywać, że coś jest fajne, tylko przeczekać.
I my tak zrobiłyśmy.

Pierwsze spotkanie ze śniegiem.








czwartek, 7 stycznia 2016

Na tarasie

Niedawno, kiedy na dworze było jeszcze ciepło poszłyśmy z Julią do naszego domku. Ta, jak zwykle, zwiedzała domek, pokazując kto gdzie ma pokój, a ja w tym czasie zastanawiałam się, gdzie jakie kolory.
Ale największym problemem dziś jest dla mnie taras.
Nie mam na niego  w ogóle pomysłu.
Jest dosyć wysoki, więc trzeba jakoś zabezpieczyć jego boki, by z niego nie spaść.
Początkowo mieliśmy zamiar robić betonowe donice dookoła i zasadzić jakieś trawy. Jednak z czasem ten pomysł zaczynał nam się coraz mniej podobać, aż dziś zastanawiamy się nad normalna balustradą. Czasu jak zwykle dużo nie ma, bo za jakiś miesiąc, dwa zaczynamy już prace.
I co najważniejsze: jak wybrać, by za miesiąc nie żałować? Oto jest pytanie...










sobota, 2 stycznia 2016

Julia wita Nowy Rok!

W Wigilię, kiedy barszczyk się gotował, a ryby czekały, by je usmażyć, poszłyśmy z Julią na spacer.
Tylko my dwie.
Wróciłyśmy zadowolone, ze zdjęciami i wspomnieniami.

I dziś zostawiam Was ze zdjęciami Julii, króciutkim filmikiem i Najlepszymi życzeniami na Nowy Rok.
Niech ten rok będzie dla Was szczęśliwy, przepełniony miłością, radością i niech się spełniają wasze marzenia! 
Pomyślności :)





















Krótki film z udziałem Julii:
(wybaczcie jakość, zapomniałam zmienić ostrość)


Jeśli komuś tu się nie otwiera, to możecie go obejrzeć tu KLIK

Nasz cud

Nasz cud
Zanim cię poczęłam - pragnęłam Cię, zanim cię urodziłam - kochałam Cię, nim minęła pierwsza minuta Twojego życia - byłam gotowa oddać za Ciebie życie