wtorek, 1 grudnia 2015

Małe podsumowanie

2 latka to już nie byle jaki wiek. 
Krojąc warzywa do sałatki na przyjęcie urodzinowe Julii, próbowałam sobie przypomnieć Julię rok temu. 
W wolnej chwili otworzyłam album, z uśmiechem patrząc na Julię rok temu. A TU zobaczycie jak Julia wyglądała wtedy. Jako mama nie zauważam tych zmian w jej wyglądzie tak, jak inni. Dopiero patrząc na zdjęcia widać, jak bardzo się zmienia z każdym dniem. Dziś to już nie jest ten dzidziuś, co rok temu. Dziś to już mała dziewczynka. 
I tak przypominam sobie ten czas, który spędziłyśmy razem. Był to na pewno wspaniały okres. A codziennie jest jeszcze fajniej. Z każdym dniem nasze dziecko jest coraz mądrzejsze i zadziwia nas swoimi pomysłami i rozmowami, a te dziś są przezabawne. 




Potrafi dobitnie powiedzieć, że jej przeszkadzamy:
Julia: Matko Bośko, sitko mi tu padło. Mi tu nie ochódź, ja tu psiątam. Matko Bośko, ale bagan duzi,

a także dać do zrozumienia, że mówimy od rzeczy:
Julia: cio ty zia gupoty mi tu mówiś? 

Wie także, że jej płacz mnie rozczula i potrafi nie raz właśni nim coś wymusić i w miarę rozsądku ulegam, choć ostatnio nie potrafiła zrozumieć, dlaczego mama nie pozwala jej dodać do rosołku ziemi z kwiatka. 
A tak zupełnie poważnie już, to nie wyobrażam sobie mojego życia bez Niej. Nigdy nie sądziłam, że dziecko może dać aż tyle radości. Dopóki nie zostałam mamą nie do końca rozumiałam zachwyt mam nad swoimi dziećmi i ich bezwarunkową miłość. Dziś rozumiem. Doskonale.
Czasami przyłapuję się na tym, że za bardzo się przy niej rozczulam... Potrafię siedzieć sama z nią, patrzeć jak sama się bawi i dopiero kiedy Julia, dochodzi, daje buzi i mówi: nie pać, zdaję sobie sprawę, że lecą mi łzy. To dziwne, bo zabawa dzieci mnie nigdy nie rozczulała.

Do literatury fachowej nie zaglądam, więc nie wiem co powinna już umieć, a czego nie i uważam, że tak lepiej, bo po co się stresować, że dziecko czegoś nie umie?
Mówić mówi wszystko, bez problemu potrafi się z nami porozumieć, a jak i trzeba to skarży :)
Coraz chętniej bawi się sama. Gotuje lalkom, rozmawia z nimi, usypia je, układa puzzle, buduje wieże z klocków, maluje, ryzuje i przewraca dom do góry nogami, także jest fajnie :)
Je wszystko co jej ugotuję, na szczęście nie mamy żadnych problemów z jedzeniem. Je sama nie tylko widelcem, ale i zupki wreszcie nie rozlewa. Pije pięknie ze szklanki i jak ma dobry humor, to i na nocnik sama chce usiąść.

Dane techniczne:
* 85 cm wzrostu
* 12 kg szczęścia
* 18 ząbków

Jeśli chcecie być na bieżąco, zapraszam na Instagram i na Facebook.

10 komentarzy:

  1. Wyrosła Wam Królewna :) Pięknie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. 100 lat Juleńko! Bądź dalej taka radosna i szczęśliwa! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Kasiu w imieniu Julii :)

      Usuń
  3. Też uważam, że czytanie "fachowych" podręczników pisanych przez "pseudo psychologów" nie ma sensu. Wręcz bawią mnie ciężarne i matki, które czytają takie książki i cieszą się, że wszystko się sprawdza, lub denerwują się, że jest inaczej. Przecież jeśli ciąża przebiega prawidłowo i dziecko zdrowo się rozwija to nie ma czemu się dziwić.

    Uważaj, żebyś nie rozpieściła za bardzo Julii, bo widzę, że masz ku temu tendencje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety wiem o tym i boję się tego. Jednak gdy pytam mamy, gdzie są granice, odpowiada: kieruj się sercem, ono Ci podpowie.
      A czy dobrze podpowiada, przekonam się za kilka lat :)

      Usuń

Nasz cud

Nasz cud
Zanim cię poczęłam - pragnęłam Cię, zanim cię urodziłam - kochałam Cię, nim minęła pierwsza minuta Twojego życia - byłam gotowa oddać za Ciebie życie