środa, 30 grudnia 2015

Święta Bożego Narodzenia

 Święta Bożego Narodzenia to czas, na który czeka się cały rok. I kiedy się kończą, już zaczynamy odliczać dni do kolejnych.
I co rok jest tak samo.
Ja te Święta uwielbiam całą sobą. Już jako dziecko miałam z nimi wspaniałe wspomnienia, spędzałam je zawsze magicznie. Do dziś, przypominam sobie jak lepiłam z babcią pierogi czy szłam z wujkiem zasypanymi śniegiem polami do lasu po choinkę i wreszcie jak siadaliśmy do stołu na Wigilię. 
To był piękny czas, piękne lata i są nadal, choć już inne.
Dziś jestem mamą i chcę zrobić wszystko, by moje dziecko miało tak piękne wspomnienia ze świąt jak ja.
Choć dziś jest inaczej. Śnieg, który od zawsze kojarzył się ze świętami dziś pozostaje marzeniem. Nie pamiętam, kiedy ostatnio mieliśmy białe Boże Narodzenie.
Julia pewnie nigdy nie pójdzie z tatą czy kimś innym do lasu, bo dziś nie można sobie ot tak pójść do lasu, no chyba, że nocą, kiedy nikt nie widzi.
Ale to nic...
Święta same w sobie są magiczne i chce by takie były u mnie i by magiczne wspomnienia z nimi miała Julia.
W tym roku ubraliśmy ostatni raz sztuczną choinkę, za rok będziemy mieszkać u siebie i ponieważ od zawsze marzy mi się żywa choinka, taka na pewno będzie w nowym domku.
Rok temu, roczna Julia nie bardzo zdawała sobie sprawę z tego, co się dookoła dzieje, a dziś - dwuletnie rozgadana, rezolutna już dziewczynka, zasypująca nam milionem pytań już świadomie nam pomagała w przygotowaniach.
Także te Święta były szczęśliwe, radosne, spędzone w gronie najbliższych, najlepiej jak umieliśmy. 
Nasze dziecko, któremu buzia nie zamyka się nawet na sekundę, rozbawiała wszystkich nas swoimi pytaniami, rozmowami.
I prezenty...
W tym roku trafione, jak nigdy dotąd.
Miało być bez nich, a pieniądze mieliśmy odłożyć na coś do nowego domku, ale w końcu prezenty znalazły się pod choinką, a radość najbliższych, podczas otwierania - bezcenna :)
Julia dostała puzzle i klocki.
Uwielbia i jedne i drugie, jednak póki co furorę robią duże puzzle. Wszystkich nie umie jeszcze ułożyć, ale i tak sprawiają jej dużo radości.
Zresztą, co tu kłamać - nie tylko jej, bo i nam wszystkim. Zdarza się, że jak Julia już śpi, ja siadam na podłodze i układam, przenoszę sie do dziecięcego świata i przypominam sobie siebie, jako dziecko. 
Puzzle uwielbiałam zawsze.
Mieliśmy kilka różnych i potrafiłam je godzinami układać, a jak ułożyłam, rozkładałam i składałam kolejny raz. I tak do znudzenia.
Mając dziecko, człowiek chcąc czy nie, wraca wspomnieniami do czasów dzieciństwa i przypomina sobie jak to było, kiedy my byliśmy mali.
I chcąc czy nie, bawiąc się z dzieckiem, nim właśnie się w jakimś stopniu stajemy :)
Cieszę się, że w tym roku mieliśmy aż tyle dni świąt, bo dla osoby pracującej, każdy kolejny dzień z dzieckiem jest na wagę złota.
I chłoniemy ten wspólnie spędzony czas i korzystamy ze wspólnych chwil ile się da.
Cieszymy się sobą.
I są to wspaniałe chwile.
Julia, mając mnie w domu, nie odstępuje na krok i we wszystkim pomaga.
Przygotowując Wigilię, miałam więc swoją małą pomocnicę, a najczęściej zadawanymi pytaniami były: "cio lobiś?", "cio gotujeś?", "cio ci pomóć".
Życzę sobie tak ciepłych i wspaniałych Świąt jak w tym roku zawsze.
I życzę Wam, byście zawsze spędzali czas tak pięknie, jak umiecie.
I ponieważ jutro mamy Sylwestra to życzę Wam cudownej nocy Sylwestrowej spędzonej, tak jak tylko chcecie, ale ważne by w gronie osób, które kochacie.

My w tym roku zostajemy w domu i robimy sobie imprezę we troje.
Cudownego roku 2016 wam życzę!

poniedziałek, 21 grudnia 2015

Spacer

Pogoda za oknem za nic nie wskazuje, że już za kilka dni Święta Bożego Narodzenia.
Choinka w pokoju, zapach pierników i kolędy w radiu, tylko to przypomina mi o świętach. 
Wczoraj, korzystając z dnia wolnego i pięknej pogody, wybraliśmy się na długi spacer. Powietze do złudzenia przypomina to marcowe. 
Julia koniecznie chciała iść ze swoim wózkiem, który nadal jest najfajniejszą zabawką. Dziś towarzyszył jej pluszowy króliczek, który słuchał po drodze, co moja dziewczynka miała mu do powiedzenia. A miała i to nie mało.
Dzielnie spacerowała z nim i nie pozwalała nikomu prowadzić wózka. Musiała robić to sama i koniec.






























Kocham być Mamą.

czwartek, 17 grudnia 2015

Daję Ci siebie...

Julia, a jaki chcesz dostać prezent pod choinkę? Zapytałam moją dwuletnią córeczkę.
Ta, odwróciła się, wyszła z pokoju. Chwilkę później wróciła z pudełkiem lego, które dostała 6 grudnia.
Ja juś mam prezient. Idziś? Mikołaj mi dał.
Przytuliłam i łzy stanęły mi w oczach. Przypomniał mi się film z ostatniej kampanii, który oglądałam kilka dni temu.
I w tej chwili tak naprawdę w ogóle to, co jej kupię przestało mieć znaczenie.
Być może nam się wydaje, że dzieci potrzebują dużo zabawek, ale to nieprawda. Znacznie bardziej potrzebują nas - rodziców. Potrzebują ciepła, miłości, poczucia bezpieczeństwa.
Kolorowe zabawki to tylko dodatek. Fajny, ale dodatek.
Sama zabawka, bez kochających rodziców nie da dziecku radości.
Układanie klocków nawet tych najdroższych, gdy rodzic nie zwraca na dziecko uwagi, nie sprawi, że dziecko będzie szczęśliwe.
Ale gdy rodzic jest obok, wszystko jest inne.
Piękne.
Staram się jak mogę dawać Julii 100% siebie.
Bo tylko poczucie, że ma rodziców, którzy są obok i ją naprawdę kochają sprawi, że będzie szczęśliwa.








czwartek, 10 grudnia 2015

Gdzie ten śnieg?

Zerkając na kalendarz, uświadamiam sobie, że już tylko chwilka została do Świąt.
Niecałe dwa tygodnie.
Zupełnie inaczej sobie wyobrażałam tegoroczne Święta.
Mimo, że od kilku lat o śniegu w Boże Narodzenie możemy sobie pomarzyć, ja skrycie wierzyłam, że jednak w tym roku będzie inaczej. W tym roku w sklepach nawet już nie ma sanek. Już nawet i handlowcy chyba przestali wierzyć, że ten wyczekiwany śnieg spadnie.
A plany były. Mieliśmy lepić bałwanka, jeździć na sankach, miało być tak, jak czasy, które ja pamiętam jako dziecko.
Te dni przed Świętami, spędzałam zawsze u babci i w większości na dworze. Tam zawsze było dożo ciekawych rzeczy do zrobienie. A to rodzinę bałwanków trzeba było stworzyć, a to igloo starać sie wybudować no i sanki, to chyba to, co dzieci lubiły najbardziej. Pamiętacie jeszcze co to kulig? Taki prawdziwy z koniami, wielkimi saniami? Ja takie duże sanie miałam u babci, potem słuch po nich zaginął, a ja przestałam się z czasem nimi interesować. Dziś, nawet nie byłoby ich do czego zaczepić.
Dziś jest inaczej.
Dziś już zima nie są takie, jak wtedy. 
Boję się, że śnieg będę pokazywała dzieciom na zdjeciach, a tego bym nie chciała.
Od kilku lat z nadzieją spoglądam w okno. Zwłaszcza przed Świętami, bo później już ta cała magia mija i śnieg tak nie cieszy.
Za kilka dni ubierzemy choinkę, upieczemy pierniczki i tylko śniegu nam brakuje, by w pełni poczuć tę magię. 

Bo czy patrząc na te zdjęcia poniżej czujecie magię świąt?
Ba! czy ktokolwiek by powiedział, że były robione 2 tygodnie przed Bożym Narodzeniem?
Ja, na pewno nie.
















Jeśli chcecie być na bieżąco, zapraszam na Instagram i na Facebook.

Nasz cud

Nasz cud
Zanim cię poczęłam - pragnęłam Cię, zanim cię urodziłam - kochałam Cię, nim minęła pierwsza minuta Twojego życia - byłam gotowa oddać za Ciebie życie