poniedziałek, 2 listopada 2015

Jestem mamą - jestem ofiarą?

Mając na co dzień do czynienia z ludźmi i często z mamami małych dzieci zadziwia mnie fakt, iż mamy (nie wszystkie rzecz jasna) na siłę próbują zrobić z siebie ofiarę.
Czytając blogi, czasami mam podobne odczucie. Czasami - ostatnio bardzo często, nie ogarniam.
O tym, że generalnie lubimy narzekać, to wiem. Nie rozumiem jednak dlaczego dużo osób nie potrafi cieszyć się z tego co ma, tylko woli ponarzekać i na siłę próbować pokazać innym, że ma ciężko.
"Gotowanie, pranie, sprzątanie, a gdzie tu czas dla siebie"? - takie słowa przeczytałam na jednym z blogów. Pisze to mama. Czytając jednak cały tekst miałam wrażenie, że osoba to pisząca, jest na innej planecie. Bo wychodzi na to, że tylko mamy gotują, sprzątają i generalnie dbają o dom. 
No to was zaskoczę. Zanim zostałam mamą, też musiałam sprzątać, prać, ba! Ja nawet codziennie gotowałam obiad. I okna myłam nawet. Dziś, będąc mamą, robię dokładnie to samo. Pewnie, że jest więcej prania, ale akurat nie widzę problemu w tym, że trzeba wstawić 2 prania więcej. Więcej sprzątania? Owszem, ale co z tego! Przecież zawsze chciałam być mamą, więc nawet jeśli wypiję wino z mężem kilkanaście minut później, bo akurat sprzątam zabawki, nic się nie stanie. I nawet jeśli, zamiast ulubionego filmu, obejrzą bajkę, przegryzając ją paluszkami to fajnie. Jestem mamą, chciałam tego, liczyłam się z tym, że więcej jest pracy, ale mam przecież dziecko! Są ludzie, którzy nie mogą ich mieć, a ja mam to szczęście, że mam! Więc zamiast siedzieć i wymyślać sobie powody do narzekania i marudzenia, ja robię coś wręcz odwrotnego. Cieszę się z tego, że mam dziecko! Staram się to docenić, nie marudzić, bo mam skarb. 
I myślę, że gdyby wszyscy budzili się z uśmiechem, zamiast od razu narzekać, starali się cieszyć każdą chwilą, byłoby nam łatwiej. 
Tak, zmęczenie może zrobić dużo, może odebrać radość życia, ale nasze marudzenie dodatkowo to potęguje.
Nikt z osób, które mnie znają przez te 2 lata nie usłyszeli z moich ust narzekania. Nigdy nie powiedziałam nikomu, że nie mam siły, bo staram się być bardzo pozytywnie nastawiona do życia, bo doceniam je i to, co mi daje. Bo lepiej cieszyć się z życia, niż wiecznie być z niego niezadowolonym. Przecież czas tak szybko mija. 
Nie pozwólmy, byśmy kiedyś żałowali swoje zachowanie.

A nikt nie potrzebuje nas bardziej niż dzieci. Nasze dzieci.

Więc ja jestem mamą i jestem szczęściarą. 
Doceniam to i dziękuję Bogu za to, że mam Julię.
I nie narzekam, cieszę się każdą chwila, by nigdy niczego nie żałować.


















47 komentarzy:

  1. Masz dużo racji. Osobiście znam tylko jedną mamę która cieszy się się z macierzyństwa i tylko przy niej mój brak instynktu macierzyńskiego przynajmniej na chwilę znika. Reszta tak narzeka, że utwierdza mnie w przekonaniu że posiadanie dzieci to nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moi prawie wszyscy znajomi wiecznie narzekają na wszystko :)

      Usuń
  2. Myślę że twoje podejście wynika raz w dużej mierze z charakteru,a dwa z bezproblemowego dziecka.

    Uwierz mi...gdybys miała dziecko które non.stop krzyczy,jest typowym dzieckiem high need baby to nawet pozytywne podejście do życia by ci nie pomogło ;-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozytywne podejście do życia pomogło mi w wielu chwilach, a nawet niegrzeczne dziecko przy nich to nic - uwierz :)

      Usuń
  3. Niech każdy przeżywa macierzyństwo jak chce. Ale nie ma sensu też za dużo lukrować, bo rzeczywistość nigdy nie jest tylko różowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisanie orawdy nie jest lukrowaniem. Nie każdy ma chu**** zycie i wiecznie narzeka, są ludzie, którzy potrafią cieszyć się każdą chwilą.
      Moja babcia ma 83 lata, NIGDY na nic nie narzeka, zawsze powtarza mi, by umieć cieszyć się każdym dniem, doceniać każdą chwilę, ona nauczyła mnie pozytywnego podejścia do życia, do wszystkiego i u mnie od 25 lat to działa i każdy kto mnie zna, wie, że nie narezkam, że cieszę się każdym dniem, że doceniam to co mam i w każdej nawet trudnej chwili umiem doszukać się jakiś pozytywnych emocji. :)

      Usuń
    2. Ja jestem tylko ciekawa, czy gdyby Twoje życie wyglądało inaczej, czy nadal byś tak cukierkowo pisała o życiu i macierzynstwie. Wyobraz sobie, ze masz np 3 dzieci i pracujesz po 12 godzin w jakiejs fabryce,a do tego np nie masz meża, bo powiedzmy, że zmarł/ odszedł i wszystko jest na Twojej głowie. Jestem pewna, że zmieniłabyś ton. Więcej empati.... bardzo łątwo jest oceniać wszystkich dookoła, nie uwzgledniajac wszystkich okolicznosci.

      Usuń
    3. Nie oceniam Iza. Ale powiedz serio - z ręką na sercu. Czy naprawde Twoi znajomi są szczęśliwi ot tak? Czy pytając innych co słychać u nich, słyszysz: a super, dzieci dają w kość, ale jest fajnie? Nie - wręcz przeciwnie, ludzie non stop na wszytsko narzekają, nic nikomu nie pasuje. Ludzie po prostu nie umieją cieszyc się z tego co mają. I już pomińmy mnie, pomińmy mamy, spójrzmy ogólnie. Bo już nawet osoby, nie mające dzieci z reguły są źle nastawione do życia, do wszystkiego.

      Ja nie zakładam tego, co by było gdyby - cieszę się tym, co mam. Mówię o ogólnym nastawieniu ludzi do życia.

      Usuń
    4. Mam koleżankę, która samotnie wychowuje dziecko, do tego mimo, że pracuje, cienko u niej z kasą. I ona bardzo mało narzeka, choć miałaby powody. Za to ja podziwiam, niemniej jednak, nawet gdyby dużo narzekała, nie dziwiłoby mnie to, bo nie ma lekko.

      Usuń
    5. Ale ja też narzekam, uwierz....na pracę, na szefa, na teściów (jak większość), ale to takie chwilowe - rozumiesz, co mam na myśli? Każdy ma gorsze dni, to normalne. I nic w tym dziwnego. Tylko ja nie rozumiem ludzi, którzy robią to non stop. Tych, którzy są ot tak źle nastawieni do życia. Którzy nie umieja doceniać tego, co mają, a często mają dużo.
      Być może faktycznie nie do końca napisalam to, co myślę. Bo mi nie chodziło o to, że ktos ponarzeka, popłacze czasami i ma dość, bo to normalne. Miałam bardziej na myśli nas wszystkich, którzy nie wiem...jesteśmy nauczeni użalania sie nad sobą? A czasami mam wrażenie, wzbudzać litość? Nie wiem jak to nazwać...

      Usuń
    6. To jesli miałaś takie rzeczy na myśli, to faktycznie się źle wyraziłaś w poscie, szczególnie, że podkreślałaś, że nigdy nie narzekasz.

      Usuń
    7. Na bycie mamą, na macierzyństwo, na takie sprawy - nigdy.
      Być może dlatego, że raz poroniłam, że się długo staraliśmy o dziecko? Nie wiem.... może dlatego, że miałam zagrożoną ciążę, teraz jakoś bardziej doceniam to, że mam dziecko? A być może też dlatego, że faktycznie mam "złote dziecko"?

      Usuń
    8. Rozumiem Cię. To tak samo jak ja nigdy nie narzekałam na pracę, choć inni narzekają, ale ja byłam długo bez pracy, więc jak już ją miałam, to byłam tak szczęśliwa, że nie narzekałam na nic.

      Usuń
    9. Dokładnie tak Iza. I nawet jak wróciłas z pracy zmęczona, to nie narzekałaś, a ja mam to samo z Julią. Nawet jak są dni, kiedy nie mam siły to nie narzekam :)

      Usuń
    10. Każdy na coś narzeka to oczywiste, Tissana też, w końcu sama pisała o problemach w pracy. Ja zrozumiałam sedno może dlatego że sama widzę różnicę pomiędzy moimi znajomymi jedna ma non stop dość druga bywa też zmęczona, nie lukruje ale sama mówi że chciała macierzyństwa i pomimo zmęczenia wstaję do dziecka kilka razy w nocy z przyjemnością. I jej dziecko nie jest zawsze złote;) I tacy ludzie naprawdę dają mi energię.

      Usuń
  4. A ja narzekam. Bo bywa ciężko tak ze siąść i płakać i to zrozumie tylko ktoś kto ma dwójkę maluchów. Cieszę się ze ich mam, kocham, ale mam zle chwile w których chciałabym ich na księżyc wysłać i myc chwile dla siebie. Bo ja jestem z nimi non stop. Już pisałam że łatwiej się mówi jak się ma dziecko krócej bo jest się w pracy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, że tak. Ostatnio oprócz mojego syna miałam pod opieką jeszcze 1,5 rocznego syna kolezanki. I byłam z nimi na spacerze i zakupach. Jak wróciłam byłam padnieta, a pot aż ze mnie ciekł. Masz prawo być zmęczona, wkurzona, zła, bo... masz po prostu do tego prawo. I bez sensu jest, że kobiety kobietom chcą odmawiać prawa do takich uczuc, jakie są przecież naturalne.

      Usuń
    2. Dziewczyny, tu w ogóle nie o to chodziło :) Albo ja nie umiem pisać ze zrozumieniem, albo zawsze wy dziwnie odbieracie moje teksty. Mi chodzi o ogólne nastawienie do macierzyństwa, nie o chwile zwątpienia czy zmęczenie, bo to naturalne.
      Każdy człowiek czasami narezka, jasne, że tak. Prezczytajcie jeszcze raz tekst. Ja mówie o ogólnym nastawieniu, o ciągłym byciu na NIE, nie o chwilowych zwątpieniach, więc nie widzę sensu przeinaczać i rozmawiac na taki temat.

      Usuń
    3. Piszesz, że niektórzy nie mają dzieci, TY się cieszysz, że masz, inni narzekają, od CIEBIE nikt nie usłyszał narzekania. TY nie narzekasz. Z tego jasno wynika, że my nie doceniamy, my narzekamy, a przecież nie powinniśmy. Stąd nasze wnioski, bo nie tylko ja z Kobietą tak zrozumiałyśmy. Aż mnie do napisania paru słów u siebie sprowokowałaś ;) A to, że mam ochotę moje dzieci posłać w diabły to też macierzyństwo. To też moje nastawienie.

      Usuń
    4. Nie znam Cię, Angel, ale idę poczytać co naskrobalas:)

      Usuń
    5. Jeszcze nic. Musiałam jechać po dziecko

      Usuń
    6. Mi chodziło o ogólne podejście życia, być może faktycznie nie napisałam zbyt "prosto" :)
      Po prostu drażni mnie, że z jaką mama się nie spotkam, na pytanie: co słychać, słyszę: a daj spokój, ciągle gotuję, sprzątam, nic czasu dla siebie... I uwierzcie, każda tak mi mówi. Nigdy nie słyszę: jestem zmęczona, nie mam sił, ale jest fajnie... I to mnie wkurza. Bo czy naprawdę, aż takie okropne życie jest mając dzieci? Dokładnie o to mi chodzi. O ogóle podejście do życia... :)

      Usuń
  5. Chyba faktycznie, albo nie umiesz pisać ze zrozumieniem, a my nie umiemy tego właściwie zinterpretować. Przeczytałam tekst, przeczytałam komentarze i...nic nie rozumiem.

    Mnie z kolei rozwalają osoby, które mają tylko swój własny ogon do ogarnięcia i narzekają na zmęczenie i wieczny brak czasu. Nie rozumiem, że bycie mamą=byciu ofiarą? No i czas dla siebie? Jaki czas? Pomalowanie paznokci, czy zrobienie fryzury-nigdy nie rozumiałam tej idei posiadania czasu dla siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to "jestem ofiara" też jest dla mnie nierozumiałe

      Usuń
    2. Taki tekst przeczytałam na jakimś blogu, stąd taki tytuł :P

      Znam osobę, która ma co prawda dzieci, ale te dzieci chodzą do szkoły, a ona nadal nie ma na nic czasu, wiecznie nie uczesana, wiecznie narzeka... A ja naprawde nie wierzę w to, że człowiek jakikolwiek nie ma czasu na głupią kawę :)

      Melanii, ludzie w ogóle lubią narezkać na wszystko :D Moja koleżanka nie pracuje, nie ma dzieci, ma pracę, a co się z nią widzę to non stop opowiada jak to ma źle w życiu. Nigdy nie uslyszałam słowa: jest fajnie. Nigdy... To mnie denerwuje. Być może faktycznie nie napisałam dokładnie o co mi chodziło, źle ubrałam myśli w słowa, ale nie lubię po prostu tego, że matki robią z siebie na siłę męczennice. O! :) Musiałybyśmy się spotkać na żywo i przy kawce pogadać o naszych podejściach :D

      Usuń
    3. to ta kolezanka ma prace czy nie?

      Usuń
    4. hahaha :D :D rozpędziłam sie :P
      sorry, nie pracuje, bo nie chce, siedzi w domu.

      Usuń
    5. Wydaje mi się, że większość ludzi współcześnie (bez różnicy, czy mają dzieci, czy nie) lubi z siebie robić "męczenników", czy "ofiary", jak to określiłaś. Nie znoszę, jak ktoś dorosły robi z siebie przysłowiowe ciepłe kluchy i z najprostszej sprawy do załatwienia potrafi stworzyć istną tragedię.

      Usuń
    6. Otóż to :) :) :)
      Dokładnie o cos takiego mi chodziło :) Następnym razem będziesz tłumaczyła o co mi chodzi :D

      Ale tak, to prawda... :/ niestety prawda.

      Usuń
    7. melanii, to nie robienie z siebie ciepłych kluch , to bycie megapierdołą.:)

      Usuń
    8. hahahaha :D :D Katarina, powaliłaś mnie tym tekstem :D

      Usuń
  6. A ja się skupię na zdjęciach a nie na tekście ( aczkolwiek też wkurza mnie narzekanie "męczennic" na wszystko- narzekanie to nasz sport narodowy ).
    Bardzo podoba mi się, że Julka z niezwykłą ciekawością przygląda się światu- listkom, trawce, kamyczkom...
    Jakie to piękne i jakie to inne od obecnie hodowanych z tabletami i srajfonami w rękach dzieci, które potem nie wiedzą jak zasznurować sobie but czy połączyć ze sobą dwa klocki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Katarinko, mądry temat poruszyłaś.
      Moje dziecko nie wie na szczęście co to smartfon, tablet itd. Bajkę ogląda raz na jakiś czas i tyle. Pewnie i na to przyjdzie czas, to fakt, ale ja pod tym względem zostanę starodawna czy jak to sobie kto nazwie i pomimo świetnych aplikacji dla dziecka na telefon, wolę klocki, spacery i tego typu zabawy :)

      Usuń
  7. Narzekanie mamy we krwi- to taka nasza polska tradycja ;)
    Wszystko zależy od okoliczności, ale jeśli dzieciaki są zdrowe, rodzina funkcjonuje, jak trzeba, jest praca, a ludzie i tak narzekają, to już coś jest nie tak. Trzeba cieszyć się każdą chwilą i nawet mimo problemów starać się uśmiechać- dla dziecka właśnie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. "Bo już nawet osoby, nie mające dzieci z reguły są źle nastawione do życia, do wszystkiego." - tu chyba przeszłaś samą siebie :) Jako osoba jeszcze bezdzietna, muszę Cię rozczarować, bo ani ja, ani mówj mąż nie jesteśmy źle nastawieni ani do życia, ani do wszystkiego :) Nie mam pojęcia skąd Ty takie wnioski wysnuwasz Paula. I czemu piszesz za wszystkich.. Każdy jest kowalem własnego losu, każdy żyje inaczej, ma mniejsze zmartwienia, bądź większe. są bogatsi, są biedniejsi, ludzi nie wkłada się do jednego wora naprawdę.. każdy ma inną historię..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przecież ja nie napisałam, że wszyscy :) Przeczytaj uważnie, napisałam, że ludzie przeważnie lubią narzekać i te wnioski wysuwam z obserwacji mojego otoczenia :) Większość ludzi, których znam wiecznie na wszystko narzeka i to nie jest coś na zasadzie: ale miałam dziś głupi dzień, ale wiecznie a to to złe, a to praca okropna i dzieci męczące a to coś nie tak, a to życie niesprawiedliwe i wiecznie tylko coś :)
      Ja wiem, że jest mnóstwo ludzi szczęśliwych, pozytywnie nastawionych do życia i super, ale nie ukrywajmy, że większość ludzi jednak narzekanie ma we krwi :)
      Nawet spotkania rodzinne przy stole, to zamiast cieszyć się z tego co się ma to przeważnie przez 2 - 3 godziny słucham, że ciągle coś kogoś boli, że nie ma na nic czasu, że za mało kasy, że ciągle coś, a osoby, które to mówią wbrew pozorom naprawdę nie mają na co narzekać, bo je znam... :)
      A mistrzem w narzekaniu na wszystko jest moja wiecznie nieszczęśliwa teściowa :)

      Usuń
  9. obiektywnie rzecz biorąc wkurzają mnie te które idealizują swoją rolę jako matki i te które na nią narzekają ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja to widzę tak, śmieszne jest w ogóle pisanie co autor miał na myśli bo połowa czytelników czepia się pojedynczych słów wyrwanych z kontekstu.. Cieszysz się, że masz dziecko? Źle, bo przecież za bardzo idealizujesz, za mało czasu spędzasz z dzieckiem, masz za dobre dziecko.... Czy to naprawdę takie dziwne, że matka wychwala macierzyństwo? Mnie to nie dziwi nic a nic.. Może i nie mam własnego dziecka, może połowa z was uzna, że się niepotrzebnie wymądrzam ale swoje z dziećmi przeżyłam, opiekowałam się czwórką dzieciaków w różnym wieku, każde było inne, każde wymagało uwagi, Julunia też, bo jest bardzo żywym dzieckiem, w miejscu nie usiedzi... Każde dziecko ma gorsze dni, czasem ząbkowanie, czasem choroba, czasem coś boli, się nie wyspało itp.. Ale jak zamiast narzekania jak to dziecko wrzeszczy i kiedy wreszcie zaśnie by móc sobie odpocząć wystarczy spojrzeć jakie to dziecko jest bezbronne, jak ono nas potrzebuje, naszej uwagi, naszego ciepła... Czasem brakuje nam siły, oczywiście, jesteśmy tylko ludźmi, potrzebujemy odpoczynku ale nie mówmy jak to nam źle bo mamy kilka dzieci.. Tak... jeśli macie dzieci macie szczęście, wielkie szczęście i doceni to ten, kto tego nie ma.. Nie wiem czy tylko ja Cię rozumiem i kilkoro innych też, czy poprostu najlepiej Cię znam i wiem jaka jesteś i co chciałaś przekazać..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam ale to u was rodzinne. Tissana nie pisze jasno a ty z kolei też doszukujesz się rzeczy których nie ma. Czy ktoś gdzieś napisał ze zle no kilka dzieci? Nie. My nie umiemy czytać ze zrozumieniem. Ty też nie.

      Usuń
    2. Ja tylko rozwijam temat tego postu a nie cytuję jakąś osobę, nikt tak nie napisał ale wiele osób mi znanych czasem się tak zachowuje, narzeka non stop na bałagan, krzyczy na dziecko, które coś przypadkiem wysypie, rozleje sok wlewając do szklanki, które stara się pomóc rodzeństwu choć mu to nie wychodzi, wysyła dzieciaki do pokoju by mieć chwilę spokoju i narzeka, narzeka, narzeka.. Pisałam ogólnie, więc nie rozumiem doszukiwania się w mojej wypowiedzi krytykowania którejś z was.. Każdy ma prawo wyrazić swoją opinię i ja tak to widzę

      Usuń
    3. Angel, nie przesadzaj, bo chwilami mnie denerwujesz. Co u nas rodzinne? Ja piszę ze zrozumieniem dla siebie, nie mam zamiaru swoich myśli wyrażać tak, by każdy zrozumiał. Każdy inteligentny człowiek się skapnie, że nie chodzi mi o drobne gorsze dni, a o całokształt, co podkreśliłam.
      I skończmy już ten temat, bo i tak się nie dogadamy.
      Ja jestem totalnie szczęśliwa będąc mamą, nigdy nie miałam dosyć Julii, bo za długo się starałam i za bardzo jej chciałam, a poza tym nie jestem osobą, która mając gorsze dni, a uwierz, że mam taką pracę, że te mogłabym mieć codziennie, ale nie wyżywam się na Julii. Jeśli ktoś nie jest w stanie zrozumieć tego, że są na świecie ludzie, którzy nie narzekają i których to narzekanie zwyczajnie denerwuje i pisze o tym, bo ma prawo to trudno.

      Usuń

Nasz cud

Nasz cud
Zanim cię poczęłam - pragnęłam Cię, zanim cię urodziłam - kochałam Cię, nim minęła pierwsza minuta Twojego życia - byłam gotowa oddać za Ciebie życie