czwartek, 15 października 2015

A ja się bawię klockami! :)

Czy nie zdarzyło się wam, oglądając zabawki w sklepie i wybierając je dla swojego dziecka kupić te, którymi sami chętnie byście się pobawili?

Albo idziecie do księgarni i widzicie ją. Książka. Ta, o której słyszałaś jako dziecko. Bez zastanowienie bierzesz. (oczywiście książka ta jest bajką) W domu, zaraz po tym, jak dziecko zaśnie, wyjmujesz ją i czytasz. Tak zwyczajnie. Potem odkładasz na półkę i się uśmiechasz widząc, że są tam wszystkie książki, jakie sama będą dzieckiem chciałabym mieć i które oczywiście dawno przeczytałaś. Dziecko niekoniecznie się nimi interesuje. Fascynacja książkami tymczasowo (mam nadzieję, że tylko tymczasowo) minęła.

A malowanki? Oczywiście, że Julia już je ma. Koloruje, a jakże! Książkę, podłogę, co wpadnie w ręce. Oczywiście ich nie pomijając. Ściany w pokoju na szczęście póki co bez ozdób. I kiedy ona zaczęła malować lalce włosy, ty bez zastanowienia sięgasz po kredki i kolorujesz. Bawisz się przy tym nie gorzej niż na imprezie ze znajomymi. Po chwili zdajesz sobie sprawę, że dziecka w pokoju nie ma, a nad tobą stoi mąż. No co? Pomagam dziecku. Tylko .... gdzie to dziecko? 

No i puzzle. Póki co mamy jedne. Jestem niemal pewna, że niedługo, bo to coś, co lubię najbardziej. Pamiętam, że jako dziecko miałam mnóstwo puzzli i uwielbiałam je układać. Dziś co prawda sześcioelementową układankę, którą ma Julia układam w kilka sekund, ale być może za jakiś czas jakiś tajemniczy kurier nam coś przywiezie (i oczywiście jak zwykle powiem: kurier? do mnie? niemożliwe

Klocki układamy z Julią od dawna. Klocki i różne układanki. Ostatnio znaleźliśmy fajne drewniane układanki - misie. Ta, na dzień dzisiejszy jest ulubioną Julii, bo można ubierać misie, zmieniać im buzie. Oczywiście mama zawsze układa z dzieckiem, bo to kolejny pretekst do tego, by samemu się pobawić. Oczywiście nie mogę napisać, że bawię się tym tylko z Julią, bo z tatusiem też trzeba sprawdzić czym się nasze dziecko bawi, atesty i te sprawy - rozumienie. Także - wypróbować trzeba.

I właśnie w takich chwilach, kiedy bezkarnie zjeżdżam z dzieckiem ze zjeżdżalni, huśtamy się na huśtawce czy bawimy w piasku stwierdzam, że fajnie mieć dziecko. (nie tylko wtedy co prawda)
Czasami mam wrażenie, że my - dorośli za szybko dorastamy. Pojawia się w pewnym momencie niedosyt dzieciństwa. Czujemy, że za szybko minęło, że nie zdążyliśmy się nim nacieszyć, bo będąc dzieckiem myśleliśmy przecież tylko  tym, by już dorosnąć. I będąc rodzicem, wracamy do tamtych czasów i bezkarnie stajemy się dziećmi. 
Nikogo przecież nie dziwi widok mamy z dzieckiem w piaskownicy, prawda? A wyobraźcie sobie sytuację, że siedzicie w parku sami, a tu do piaskownicy obok przychodzi pani z zabawkami i się bawi. Jestem pewna, że po chwili zaczęlibyśmy się rozglądać szukając jej dziecka, a chwilę później uznalibyśmy, że coś jest z nią nie tak. Prawda, że tak? A wiecie ileż to ja razy miałam ochotę tak zrobić?
Albo kupić malowankę i sobie ot tak malować czy lepić z plasteliny, budować zamki z klocków i układać puzzle z kubusiem puchatkiem.

Tak - fajnie jest być mamą.
Fajnie jest się bawić. Tak zwyczajnie.

I fajnie, kiedy rano mąż włączając telewizję automatycznie ustawia kanał dla dzieci i popijając kawę we dwoje oglądamy bajki, bo dziecko proszę państwa przeważnie jeszcze śpi.

14 komentarzy:

  1. ja z małą też siedzę w piaskownicy a z nami.... pół dzieci z osiedla. Ciągle jakieś pchalo mi się na kolana i pytalo kiedy znów przyjdę. A Kornelia zachwycona bo ona od mamy to woli inne dzieci i psy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Drugie dzieciństwo dla rodziców można powiedzieć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie! Ale to, świadome bym rzekła ;)

      Usuń
  3. Super :) Taki powrót do lat dzieciństwa ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj ja też chętnie oglądam bajki z córką i bawię się (teraz na tyle ile pozwala syn). Fajnie jest wrócić do czasów dzieciństwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, fajnie :) Czasami wolę bajki od filmów :)

      Usuń
  5. To wszystko dopiero przed nami... :)
    Już doczekać się nie mogę! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam tak samo i pewnie dlatego Jula w wieku 6 miesięcy dostała ode mnie wszystkie części książeczek o Martynce :)

      Usuń
  6. Oj chętnie pobawiłabym się klockami z dzieciństwa ;) szkoda, że nie zachowałam ich sobie ;(
    Kochana, widziałam na instagramie projekt Waszej kuchni. I jestem zachwycona!!! Nie mogę się doczekać notki o projekcie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niestety też nie mam żadnych zabawek z dzieciństwa, a szkoda, bo miałam mnóstwo książek, klocków, puzzli...

      Co do kuchni: to był drugi projekt, który dostaliśmy, w pierwszym coś mi nie pasowało, a w tym się zakochałam :) Post będzie po niedzieli, bo czekam na dokładne sprawozdanie, opis i więcej zdjęć, a w przyszłym roku zdjęcia z realizacji :)

      Usuń

Nasz cud

Nasz cud
Zanim cię poczęłam - pragnęłam Cię, zanim cię urodziłam - kochałam Cię, nim minęła pierwsza minuta Twojego życia - byłam gotowa oddać za Ciebie życie