czwartek, 3 września 2015

Plac zabaw

Kiedy ja byłam mała, bawiliśmy się w ganianego, chowanego, graliśmy w klasy, gumę. Nie przypominam sobie, bym była na placu zabaw. 
Pierwszy raz na takim prawdziwym byłam u cioci, w DG. Ileż to radości było, bo zjeżdżalnia! Taka prawdziwa! I huśtawka! Nie, nie taka jak u babci - na drzewie, nie! I nie taka, jaką tata zrobił, dla całej rodziny, nie! Taka dla dzieci. Taka tylko dla mnie. I karuzela. Jak sobie przypomnę ileż to radości sprawiało mi jeżdżenie do cioci i bieganie po tych wszystkich placach zabaw.
Dziś place zabaw są inne, niż te dawniej. Dziś plac zabaw to coś tak normalnego, jak oddychanie. 
I jestem pewna, że kiedyś opowiem mojemu dziecku o tym, jak bawiłam się dawniej i pewnie usłyszę też od niej tekst, który ja czasami z uśmiechem mówię do mamy: słyszałam już o tym starożytnych czasach na lekcji historii. Ale nie mówię tego złośliwie, a raczej z uśmiechem, a nikt tak nie zna się na żartach jak moja mama.
Mój mąż na prawdziwym placu zabaw nie był nigdy. 
Dziś, chce by Julia cieszyła się tym, czym On nie mógł. 
Dlatego, jadąc do cioci obowiązkowo wybraliśmy się na plac zabaw z Julią.
Szczęśliwy tatuś z dzieckiem szarżował po placu zabaw. Momentami zastanawiałam się czy bardziej cieszy się on, czy też ona? Do końca nie wiem nadal.
Patrząc jednak na te zdjęcia, śmiem twierdzić, że oboje się cieszyli.



























8 komentarzy:

  1. Place zabaw kiedyś też były. Może na wsiach nie, ale w miastach na osiedlach, czy w parkach były powszechne.

    Obecnie te parkowe place zabaw są jeszcze obsadzone, natomiast te osiedlowe w dużej mierze świecą pustkami. Z pewnością te obecne place zabaw są zupełnie inne, niż te dawne-ze względu na formę i miękkie podłoża.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Były, były, ale nie takie jak dziś, to fakt. Niestety ja w mieście nie mieszkałam, więc ja nie pamiętam tych placów zabaw :)

      Usuń
  2. ja, jako mieszczuch, pół dziecięcego zycia przebiegałam na potęznym placu zabaw, ktory był obok mojego wiezowca. Z drugiej strony miałam duży stadion osiedlowy, tenis, kosz i piłka nożna. A za stadionem, łaki... aż mi się ciepło zrobiło na sercu. Jak ja kochałam moje osiedle. Wymarzone dla dziecka. czasem na wakacje nie chcialam nawet wyjeżdżać, bo w domu były kolezanki i fura miejsc do zabawy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja mieszkałam na wsi, placu zabaw nie miałam, ale też było super, zupełnie inne życie niż dziś... Dziś niestety znajomych mamy głównie w internecie, kiedyś znało się "wszystkich"... niestety...

      Usuń
  3. widać że obydwoje zadowoleni hehe ;-) U nas też czasem nie wiem czy idę z jednym dzieckiem na plac zabaw czy z dwoma bo tatuś się wspina po drabinkach, zjeżdża z córka z najwyższych zjeżdżalni (bo niby sama jest za mała) itd. :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiałam szaleć na placu zabaw! :) I myślę, że kiedyś z naszym maluchem też będę miała radości co niemiara, gdy przyjdzie mi pobujać się na huśtawce, albo zjechać ze zjeżdżalni :)

    OdpowiedzUsuń

Nasz cud

Nasz cud
Zanim cię poczęłam - pragnęłam Cię, zanim cię urodziłam - kochałam Cię, nim minęła pierwsza minuta Twojego życia - byłam gotowa oddać za Ciebie życie