sobota, 29 sierpnia 2015

Wędrujemy - Morskie Oko

Morskie Oko – największe jezioro w Tatrach, położone w Dolinie Rybiego Potoku u stóp Mięguszowieckich Szczytów, na wysokości 1395 m n.p.m.

Kto był wie, kto nie był pewnie słyszał, że do Morskiego Oka trzeba dojść pieszo. I to całkiem spory kawałek, bo 9 km. Oczywiście - można sobie dojechać (co prawda nie pod samo jezioro, ale zawsze to coś), ale większość idzie pieszo. I my również. 
Z wózkiem spacer zamienił się w męczącą drogę. Spodziewałam się miłego spacerku, a okazało się, że wcale tak łatwo się nie idzie. Prawie non stop pod górkę, pchając wózek, który lekki nie jest i dodatkowo w nim dziecko to nie lada wyczyn.
Widoki piękne, było fajnie, ale nigdy więcej pieszo pod górę. A już na pewno nie z dzieckiem.

Jednak widoki już tam zachwycają. 
Rekompensują męczącą drogę.
Cieszą oczy. 

Z powrotem jednak ku radości Julii zjechaliśmy bryczką.






 























36 komentarzy:

  1. Byliśmy w sobote i nie było tak słonecznie niestety. Za to ludzi tłum ;). My tez spacer w górę i w dół. Mnie osobiście się serce krajało jak patrzyłam na te biedne konie. Osobiście jestem przeciwna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja też jestem na nie, ale niestety nie wiedziałam, że tyle nam zejdzie z wejściem na górę, a poza tym zrobiło się zimno potem i wybrałam wygodę dziecka.

      Okropna ze mnie mama - wiem.

      Usuń
  2. To są góry. Jak sama nazwa wskazuje idzie się pod górę. Jak ci się nie podoba chodzenia po nich, wybieraj morze albo inne płaskowyże... Nie rozumiem oburzenia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A gdzież to oburzenie?:D polecam czytanie ze zrozumieniem

      Usuń
    2. Yyy..? ha, ha, ktos tu ma chyba gorszy dzien.......

      Usuń
    3. "nigdy więcej pieszo pod górę" - oburzenie było może za ostrym słowem, ale kurczę, Morskie Oko to nie jakieś szczyty wielkie, droga asfaltowa, wyrównana i takie narzekanie, że tak źle jest ciut nad wyraz, nie sądzicie?

      Usuń
    4. Kto jak kto, ale chyba Ty powinnaś umieć czytać tekst z przymrużeniem oka. Wyjazdem w góry jestem zachwycona, podobało mi się bardzo, po prostu uważam, że mimo, że droga asfaltowa to jednak 9 km z 11 kg wózkiem i w nim 11 kg dzieckiem, które trzeba pchać wraz z wózkiem to jednak za ciężko. Sama byłam kiedyś szło się fajnie, z wózkiem jest okropnie.
      Ale nie narzekam, nie przesadzaj, bo mam wrażenie, że ostatnio co bym nie napisała to wszystkiego się czepiasz, z jakiegoś konkretnego powodu?

      Usuń
    5. Wyrażam swoje zdanie. Konstruktywna krytyka poparta argumentami chyba mile widziana? A ze ostatnio co chwile, tak się złożyło. Sarkazm też co chyba znany, co?

      Usuń
    6. Z tym, że ja nigdzie nie napisałam, że żałuję, że pojechałam w góry, wręcz przeciwnie.
      Narzekam, bo mam prawo. Moja koleżanka marudziła kilka dni o tym, że prawie umarła wchodząc na Giewont i co? Mam jej opryskliwie mówić: trzeba było jechać nad morze??

      Usuń
    7. Tak. Bo po wakacjach się nie powinno tydzień marudzić :P

      Usuń
    8. Biorąc pod uwagę fakt, iż post powstał właśnie tydzień po, nie znaczy, że marudzę... chociaż w sumie - tak, marudzę, że mnie nie ma w górach ;)

      Usuń
  3. W zeszłym roku w Morskim Oku utopilam mezowska kartę do bankomatu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A bo dzieci jakies były na wycieczce i skrobały na coś do picia i im brakowało parę złotych. Mówię do męża weź im dorzuć te 2 zł bo ja nie mam drobnych bo przecież wiem ile przeszły i jak im sie pić chce bo mi też się chciało. Mąż miał wtedy małą Hanne w nosidełku i mówi weź portfel i im daj, no i otworzyłam a ten kartę wrzucił jakoś luzem a nie włożył do przegródki no i mi wyleciała...:)

      Usuń
    2. Ja, kiedyś utopiłam kartę od telefonu, ale o dziwo - działała :)

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Nie powiem, że nie :) Byłam na koloniach kilka lat temu, ale bez dziecka i zapomniałam już, że to aż taki kawał drogi :)

      Usuń
  5. Nie dotarliśmy w tym roku podczas pobytu w Zakopanem :((( 9km to na prawdę sporo,ale dla tak pięknych widoków i zdjęć na pewno było warto

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że było warto :) I na pewno pójdziemy nad Morskie Oko jeszcze nie raz, tylko po prostu nie z wózkiem :) Ludzie niektórzy nie rozumieją przekazu, ja nie marudzę, ja jestem bardzo zadowolona, do dziś z mężem wspominamy, było ciężko, ale warto! :)

      Usuń
  6. No, Kochani.. myślałam, że liczyliście się z tym, że w górach, z małym dzieckiem + wózek, chodzenie nie będzie należało do przyjemności. Miałam Was, Ciebie bynajmniej za rozsądniejszą..

    A za zjazd bryczką niestety u mnie macie minus, nie popieram i jestem przeciwna temu aby wykorzystywać te biedne zwierzęta do takiej "pracy". Dla tych zwierząt jest to dramat, ale Wy - "ludzie" tego nie pojmujecie, bo liczy się przede wszystkim Wasza wygoda! Nie wyobrażacie sobie nawet przez sekundę co te konie tam przechodzą..

    A po to w góry się jeździ, aby pochodzić, pozwiedzać, napawać się górskim świeżym powietrzem, to nie, lepiej zapłacić za wygodę..

    Pozdrawiam.
    K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zabawnie brzmisz :) Ten tekst pisany był z przymrużeniem oka :) Jeśli zdecydowałabym się wejść na Giewont i potem bym sobie marudziła, to normalne, bo mam takie prawo i mogę! Normalne, że pojechaliśmy w góry, licząc się z tym, że trzeba chodzić, ale nie pisz mi, że nie jestem rozsądna tylko dlatego, że nie udaję, że szło się fantastycznie. Ludziom się nie dogodzi, jak człowiek wiecznie zadowolony to kłamie, jak raz napisze, że było ciężko to zaraz, że zamiast jeździć w góry powinnam jechać gdzie indziej.

      Co do koni... Nie krytykuj, jak nie jesteś na moim miejscu. Od czasu tamtej afery dużo się zmieniło. Jeden koń TYLKO RAZ dziennie może wjechać i zjechać z góry, a w miesiącu tylko 10 razy może to zrobić. I jest to na bieżąco pilnowane i sprawdzane. Dopytałam osób pracujących tam i tych pilnujących koni. To raz.
      A dwa, gdybym była sama, pewnie bym zeszła pieszo, bo też wcale nie chciałam - uwierz, ale że byłam z dzieckiem, a zrobiło się zimno i bardzo wietrznie wybrałam wygodę - nie moja, a dziecka. I nie krytykuj, pojedziesz kiedyś ze swoim dzieckiem to zrozumiesz.

      A ostatnie zdanie jest nie na miejscu.

      Usuń
    2. ha ha tak, i ty wierzysz w to co ci mówią tak? naiwna jesteś. mówią tak bo gdyby mówili prawdę, nikt by im nie pozwolił wykorzystywać w ten sposób koni. Siedź tam tydzień i zobacz jak się dzieje, a nie wierzysz na słowo
      K.

      Usuń
    3. Być może jestem. Ale czy Ty siedziałaś tam tydzień? Ja, patrzac na te konie, nie widziaalm, by byly zmęczone.
      Każdy z panów miał po ok 10 koni, wracając z góry, od razu konie szły na bok, a brał inne.
      Poza tym stała tam straż jakaś, sprawdzali. Pytałam nie tylko ich, ale innych ludzi.
      Więc proszę - nie krytykuj.
      Nie muszę siedzieć tydzień, by widzieć po konie czy jest zmęczony czy nie. :)

      Usuń
  7. Toż to nad każdym słowem trzeba się widzę 100 razy zastanowić bo zaraz się posypie grad oburzenia... Każdy jadąc na wycieczkę myśli o pięknych widokach, o czasie miło spędzonym, czasem w dal odchodzi myśl o trudzie i wysiłku.. ja nie raz wchodząc nad morskie oko padałam ze zmęczenia i twierdziłam, że już nigdy więcej ale jak już się wejdzie to widać, że warto... I się tam powraca. I to właśnie tissana napisała ,,Jednak widoki już tam zachwycają.
    Rekompensują męczącą drogę." Jak widać dla jednych opis wymarzonych wakacji staje się pretekstem do odreagowania gorszego dnia.

    Za rok jedziemy razem i już się nie mogę doczekać;) A Julisia taaka szczęśliwa;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak :) Ale sens wypowiedzi zrozumie ten, kto mnie zna.
      Ja jestem zachwycona naszym wyjazdem, mimo, że czasami nie miałam siły to nic... było warto! :)

      Za rok jedziemy, Marcin juz planuje kiedy :D :D

      Usuń
  8. Uwielbiam Morskie Oko... jest tam tak cudnie!
    Byłam kilka razy i za każdym razem byłam oczarowana!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja byłam chyba ze 3 :)
      I pewnie jeszcze nie raz pójdę.. :)

      Usuń
  9. Oj tak, ludziom się nie dogodzi, to prawda. Ile ludzi tyle zdań. :)
    My jedziemy za dwa tygodnie, patrząc na Wasze zdjęcia jeszcze bardziej nie mogę się doczekać! :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Kurcze ja tez nie rozumiem oburzenia czytelnikow...Opisujesz WLASNE wakacje, WLASNE przemyslenia i doswiadczenia. Jak cos kogos irytuje to lepiej ominac post a nie za wszelka cene starac sie dowalic

    Morskie Oko przepiekne ale wole morze :)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Morze też uwielbiam, ale za mało urlopu miałam, by jechać nad morze i w sumie nie żałuję, bo było super :)

      Usuń
  11. świetne zdjęcia są najlepszym dowodem na to, że z dzieckiem da się podróżować
    www.puffa.pl

    OdpowiedzUsuń
  12. Eeeech to ja będę nietypowa i nie będę marudziła na post-jesteście fajną ciepłą Rodzinką;a zdjęcia Twojego Męża z Córcią są cudowne-zawsze rozczula mnie jak nasi "misiowie-mężowie-potrafią być czuli dla swoich maleństw ;-).
    Zjazd bryczką z dzieckiem-nie potępiam-córencja swoje waży, wózek też-akurat takie rodziny rozumiem.
    Ogólnie bardzo fajny i miły post ;-); ALE..
    cóż musi być jakieś ALE ;-) nie wyłamię się :-):
    szkoda;że wchodząc na Waszą stronę człowiek na dzień dobry dostaje po oczach tym cholerstwem które zachęca do polubienia strony na fb..niestety add blocker to przepuszcza a szkoda; bo blog jest war regularnego odwiedzania..szkoda,że będę go mogła tylko czytać na smartfonie bo tam to draństwo nie powinno wyskoczyć...

    OdpowiedzUsuń

Nasz cud

Nasz cud
Zanim cię poczęłam - pragnęłam Cię, zanim cię urodziłam - kochałam Cię, nim minęła pierwsza minuta Twojego życia - byłam gotowa oddać za Ciebie życie