środa, 8 lipca 2015

W piaskownicy...

Najciszej jak się da, pod pretekstem napicia się wody, bądź zrobienia kanapki ja lub siostra skradaliśmy się domu w celu wyniesienia jak największej ilości produktów potrzebnych do gotowania, a jednocześnie w takich ilościach, by mama nie zauważyła, że coś zniknęło.
Dziecięce zabawy.
Dziecięca beztroska.
Najpiękniejszy czas.

Zabawy w piaskownicy wspominam do dziś. Łopatka, troszkę piasku i to wystarczy. A jeszcze jak się udało wynieść z domu jakiś garnuszek, miseczkę czy łyżki to w ogóle zabawa przednia!
A jajko?! Radość najprawdziwsza!
Dziś się z tego śmieję. Wtedy ugotowanie zupki z piasku bez koncentratu pomidorowego nie miało sensu. No albo pieczenie piaskowych babeczek bez jajek? A w życiu! Jajko musiało być!
A ileż ambarasu było przy przygotowaniu wyprawy po cały asortyment! A ile radości potem.
I ktoś patrząc z boku, powiedziałby pewnie, że dzieci nie wychowane, bo nie nauczone szanowania produktów przeznaczonych do jedzenia.
Ja tak nie uważam.
Dzieciństwo kreśli się swoimi prawami.
My nikomu krzywdy nie zrobiliśmy, a ileż zabawy przy tym!

I dziś, patrząc jak Julia bawi się w piasku przypominają mi się te chwile, kiedy to ja byłam dzieckiem.
Przypominam sobie to, co sprawiało mi radość i to, co nie podobalo mi się wtedy.
Patrząc na nią, staram sie myśleć tak, jak myśli dziecko.
Pozwalaćw granicach rozsądku na dziecięce szaleństwa.
A w sprawach zabawy piaskiem - nawet kosztem codziennie wlączonej pralki.

Piaskownicy z prawdziwego zdarzenia jeszcze sie nie dorobiliśmy, brakuje czasu na to, ale myślę, że jak się ogarniemy to zrobimy Julii mały kącik.










20 komentarzy:

  1. A wiesz, że u mnie na łące za domem mieszkały trolle? I trzeba było robić sok z gumijagód (czarnego bzu), żeby się bronić :)
    Ja dzieci od zawsze kąpię codziennie, więc i w tym problemu nie widzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha :D :D :D Że też nam to do głowy nigdy nie przyszło :D

      Usuń
  2. Kosztem codziennych kąpieli? Nie rozumiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja również :D haha :D :D
      Chodziło mi o codzienne pranie, ojj sie czepiacie ;)
      Poprawiłam już :) :)

      Chociaż w zimę Julii codziennie nie kąpałam zawsze. Czasami co 2 dni, w lato to chyba nierealne.

      Usuń
    2. My nawet zimą codziennie i tak już od 5ciu lat.

      Usuń
    3. Ja co 2 dni przeważnie.
      Teraz codziennie, bo jak gorąco człowiek się poci, a dziecko, które biega to już w ogóle ;)

      Usuń
    4. My wychodziliśmy z nieco innego załozenia- że skoro my się kapiemy codziennie, to dziecko też. Myślę, że fajnie jest się położyć spać czystym, świeżym i że fajnie jest tak nie tylko dorosłym- dziecku też.

      Usuń
    5. Iza, nie trzeba wchodzić do wanny by być czystym :D Ja codziennie w wannie też się nie kąpię, ale nie znaczy że się nie myję :D :D
      I z Julią jest tak samo. Myjemy się codziennie, ale nie siedzi w wanience codziennie po pół godziny.
      Są prysznice ;)

      Usuń
    6. No my odkąd się przeprowadziliśmy też mamy prysznic. Co zaroznica czy kąpiel jest w wannie czy pod prysznicem? Żadna.

      Usuń
    7. Ja jak byłam dzieckiem kąpałam się raz na tydzień. Zawsze w sobote się kąpało i z tego co pamiętam moi rówieśnicy tak samo.

      Usuń
    8. Ja też ;) w lecie czasem dwa razy w tygodniu. Przy czym szorowanie nóg i rąk było codziennie.

      Usuń
    9. Odkąd się przeprowadziliśmy mamy tylko prysznic, wcześniej było to i wanna - tak miało byc

      Usuń
    10. Dla mnie jest ogromna różnica między kąpielą w wannie a myciem pod prysznicem, gdzie głowy Julii nie myję, a tylko ją myję po prostu ;)
      W wannie sobie siedzi i kąpana jest calusieńka :)
      Ja pod prysznicem myję się 2 minuty - również bez głowy, w wannie leżę z godzinę :D

      Usuń
    11. Co do kąpania kiedyś - i ja kąpałam się zawsze w soboty, co nie znaczy, że cały tydzień nikt się nie mył :D

      Usuń
  3. Jaka Julcia kochana... i taka drobniutka :) My kąpiemy codziennie, bo mała jest taka umorusana, że aż strach, co będzie, jak zacznie się porządnie przemieszczać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Latem my również, aczkolwiek kiedy na dwór nie wychodzimy, bo zimno nie zawsze.

      Usuń
  4. U mnie podbierało się mąkę. Jednak zostało to odkryte i dla odmiany otrzymałam mąkę, taką dla kur. Niestety w tej mące były robaki-coś w stylu krótkich dżdżownic-raz na zawsze odechciało się pieczenia z piasku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha :D :D :D mi pewnie też by się odechciało ;)

      Usuń
  5. Ja nie podkradałam nic z domu, ale mieszałem piach z różnymi chwastami - tak robiłam sałatkę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My również rwaliśmy co popadnie, ale sałatek nie robiłam ;)

      Usuń

Nasz cud

Nasz cud
Zanim cię poczęłam - pragnęłam Cię, zanim cię urodziłam - kochałam Cię, nim minęła pierwsza minuta Twojego życia - byłam gotowa oddać za Ciebie życie