piątek, 19 czerwca 2015

Pozwólmy dzieciom być dziećmi!

Spacerując, mija nam mama z synkiem.
Chłopczyk starczy od Julii. Biega, mama idzie za nim. Coś mówi do mamy, zrywając trawkę.
"Zostaw to, jak ty się zachowujesz" - mówi mama i łapiąc go za rękę "ciągnie za sobą".
Być może po prostu ta mama się spieszyła - być może. Ale jednak dostrzegam, że takich osób jest więcej, bo często spotykam się z podobnymi przypadkami. A to przecież jest dziecko. Dziecko nie będzie szło chodnikiem, tak jak wypada. Dla dziecka trawka jest o wiele ciekawsza niż prosta droga. Dziecko szuka atrakcji, potrzebuje uwagi rodziców. Lubi być słuchane. Nie zabierajmy dzieciom radości z bycia dzieckiem. 
Zatrzymajmy się na minutę chociażby. 60 sekund - wystarczy, by dziecko zobaczyło, że mama interesuje się tym, co ono robi. Niech sobie rwie trawkę, niech sobie pobiega - niech się cieszy z tego spaceru. Na maszerowanie drogą tak jak wypada przyjdzie czas.
I nawet jeśli nam się spieszy, to 60 sekund nas nie zbawi - nie zawali się świat.
My - rodzice, jesteśmy dla dzieci całym ich światem, niech będzie tak z wzajemnością.

Zdarza się, że słyszę od innych, że pozwalam Julii na dużo. Nie zgadzam się. 
Pozwalam Jej na to, co moim zdanie może robić, co jest fajne jeśli robi coś, czego nie powinna lub coś, przez co może jej się coś stać - zabraniam. Nie drastycznie - spokojnie, tłumacząc. 
Ktoś powiedział: tylko spokój nas uratuje i ten ktoś miał rację.
Nie zabraniam dziecku podrzeć gazety, jeśli to sprawia jej radość, a wiem, że ta gazeta i tak pójdzie do kosza. No bo, cóż się stanie, jak się nią pobawi? Nic - najwyżej będzie się cieszyć.
Nie mam nic przeciwko temu, by Julia pokremowała lali buzię - to samo przecież ja robię Julii, a dzieci naśladują. Oczywiście, że nie dam jej całego kremu, ale jeśli troszkę zmarnuje nic się nie stanie. 
Jeśli rzuca misiem zaśmiewając się przy tym, a ja jej go podaję i słyszę: nie pozwalaj jej na rzucanie czymkolwiek, bo będzie rzucała talerzami to wybaczcie, krew mnie zalewa. Jest ogromna różnica między zabawą z misiem, a rzucaniem talerzami. To, że dziecku dam się napić soku z mojej szklanki, nie znaczy, że dam jej np.wino. Złe porównanie? A jak wytłumaczyć porównanie misia do talerza?
Dlatego ja staram się zachować zdrowy rozsądek. Pozwalam jej na dużo, ale na rzeczy, które nie uczą niczego złego. Nawet jeśli wyrzuci ubrania z szafy, zaraz chce je sprzątać, bo mówi bajajan

Dziecko jest tylko dzieckiem. I niech tym dzieckiem będzie jak najdłużej.
Niech uśmiech naszym pociechom nie schodzi z ust.
To nic, że zamiast iść chodnikiem, pobiegają po trawie.
To nic, że pomagając Ci gotować, więcej przeszkadzają niż pomogą. Maluszek nie umie gotować, ale sam fakt, że mama pozwala sprawia, że im jest większe tym gotowanie jest dla dziecka coraz fajniejsze. A jeśli od małego to dziecko odganiamy, nie dziwmy się, że potem nie chce pomagać.
A wasze dziecko chce odkurzać? Moje bardzo! Nie umie, jak jej dam, stoi i się śmieje trzymając rurkę, ale to nic - pozwalam, bo jak pokazać dziecku, że sprzątanie może być fajne, jeśli nie będę mu pozwalać na pomoc w domowych czynnościach?
Wstawiamy pranie również razem. Czasami kilka razy wkładam to samo ubranie, bo Julia wkłada, zaraz potem wyjmuje, ale cieszy się, że pomaga, jak tylko widzi, że biorę proszek, biegnie do mnie mówi: siama!

I jeszcze raz: pozwólmy dzieciom być dziećmi.
Roześmianymi, wesołymi, z wypiekami na twarzy opowiadającymi nam jak im fajnie minął dzień.
A jeśli dziecko płacze, marudzi, zanim krzykniemy, przytulmy.
Bo przytulenie czy całus daje ogromnie dużo.









A wam przypominam o trwającym u nas konkursie! 
Kto jeszcze nie wysłał zdjęcia, pędźcie tu >>KLIK<<  i weźcie razem z nami udział w testowaniu smoczków!

28 komentarzy:

  1. Zgadzam sie z Toba:-) U Nas jest tak samo to co sprawia Milence radosc jak pomaganie ugniatanie ciasta,zrywanie trawy,zbieranie patykow,kamykow mieszanie tego z piaskiem lub ziemia na dworze czemu nie:-) Co tego ze potem brudna jest woda w kranie jest:-) :-) Granice bezpieczenstwa tez ma:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Granice bezpieczeństwa musza być :)

      Usuń
  2. A ja myślę, że każdy wychowuje, jak chce. Czasem mama nie pozwala dziecku biegać, masakra, co? A może ono jest chore i nie może? Ja moje non stop myje, z jedzenia, z brudu... Chore? Pedantyczne? Nie, moje dzieci mają AZS kontaktowy, każdy brud powoduje zaostrzenie. Czasem warto odpuścić i nie oceniać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale czy ja oceniam? Nie przesadzaj. Podobnie jak Ty, wyraziłam swoje zdanie. Nie mówię o przypadkach, kiedy dziecko jest chore. Moja Julia też nie pobawi sie brudna, bo jak troszkę pobrudzi rączki, woła be i trzeba myć, ale mi to nie przeszkadza. Mówię o przypadkach, kiedy rodzic z dziecka na siłe robi dorosłego.
      Pewnie,że każdy wychowuje jak chce, tu nie o to chodzi - przeczytaj ze zrozumieniem. Po prostu niech dzieci będą dziećmi, czasami niech robią co chcą, niech pokrzyczą, ale nie brońmy im wszystkiego i tyle.
      Nigdy nie oceniam, potrafię jednak odróżnić czy rodzic mówi do dziecka spokojnie czy z nerwem, bo dziecko weszło na trawkę zamiast iść ładnie chodnikiem (np.)

      Usuń
    2. Ale ja rozumiem. I też czasem krzyknę na dzieci, bo weszło na trawkę. Co nie znaczy nic bo jest wyrwane z kontekstu

      Usuń
    3. Słońce moje, ależ to normalne, ja mówię ogólnie :)
      Głównie chodziło mi o mnie, o moje podejście. Po prostu podoba mi się, jak rodzice pozwalaja dzieciom być po prostu dzieckiem,, nie robiąc z niego na siłę małego dorosłego :)
      Ale wiem, żeś Ty inteligentna istota, to zrozumiesz mój tok rozumowania, nawet jeśli ja sama nie wiem do końca o co mi chodzi :D

      Usuń
    4. Dziś będę robić pierogi.. Na wszelki wypadek jeszcze nie sprzątałam;)

      Usuń
    5. Jeszcze mi została mąka :P pierogi robione podwójnie oczywiście, bo Syn robił z Osobistym w garażu ;)

      Usuń
    6. haha :D :D a z czym robiłaś? ;) Bo mnie ochota na pierogi naszla :)

      Usuń
    7. Dawno nie jadłam - mniam :)

      Usuń
  3. Zgadzam się z Tobą, że dzieci od samego początku powinny poznawać świat wszystkimi zmysłami i my - dorośli nie powinniśmy im tej możliwości uniemożliwiać czy ograniczać do minimum. Tylko problem jest w tym gdy jeden rodzic pozwala, a drugi nie. Albo gdy rodzice pozwalają a w czasie gdy oni są w pracy a dzieckiem zajmuje się babcia wygląda to zupełnie inaczej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak - niestety wtedy jest problem. Ja z mężem ustaliłam, że jak ja powiem nie, to nawet jeśli jemu się nie podoba to, że czegoś jej bronię, to ma powiedzieć to mi na osobności, a nigdy przy dziecku.
      Z babciami to co innego ;)

      Usuń
  4. Obiecałam sobie że nigdy nie uderze swojego dziecka. Przez dwa lata życia Filipa mi się to udaje.

    Mam w domu psotnika. Pozwalam na wszystko w granicach rozsądku ale jeżeli po raz setny widzę podarty papier toaletowy na przedpokoju to dre paszcze.

    Od dwóch tygodni stosujemy kary. Siedzi w pokoju i jojczy. Jak przestanie krzyczeć ma zniego wyjść. Bądź jak coś napsoci to ja decyduje o jego wyjściu. Później pogadanka.
    Działa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas na szczęście póki co dziecko słucha, ale naiwna nie jestem i wiem, że to wiecznie trwać nie będzie :)

      Usuń
    2. Eee tam;). Może Julka to będzie mały anioł.
      Tego ci życzę;).

      Usuń
    3. Ja sobie też, ale liczę się z tym, że i rogi nam pokaże :)

      Usuń
  5. Uważam podobnie jak Ty;) Dzieciństwo to najpiękniejszy czas, pozwólmy milusińskim się bawić, poznawać świat i cieszyć każdym dniem;):)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mnie czasem denerwuje jak córa bawi się piaskiem jak idziemy na spacer. I nie chce aby tak robiła, od tego mamy piaskownice :D ale kwiatki zbiera praktycznie codziennie jeśli wychodzimy po za podwórko. Jeśli idziemy na plac zabaw bądź do sklepu po drodze jest murek, który jest obowiązkowy i córka zawsze po nim idzie. Ale muszę uważać bo lubi się wyrywać a u nas nie w każdym miejscu jest chodnik i wole trzymać ją za rękę i wtedy nie pozwalam na dużo tym bardziej że synek jest np. w wózku. Ale jak idziemy do lasu to tam ma większe pole do popisu bo nie jeździ tyle aut.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, jeśli ulica jest niedaleko, oczywiście sprawa wygląda inaczej, prawda? :)
      We wszystkim musi być umiar, prawda? :) Na wszystko pozwalać też nie można :)

      Usuń
  7. Ja osobiście Zu nie pozwalam biegać po trawie kiedy ma założone sandałki/balerinki ze względu że u nas zawsze jest wysyp kleszczy.Po chodniku idzie (zamiast po trawie) za rączkę bo wie,że obok jest ulica i nie wolno biegać a i dlatego też że w trawie sporo psich niespodzianek,a od biegania jest plac zabaw/park czy boisko i pomimo tych zakazów wraca do domu z rumieńcami na buzi mówiąc "mamo było super" .Myślę że każdy rodzic sam ustala zasady i granice w wychowaniu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bezpieczeństwo dziecka na pierwszym miejscu - zawsze i wszędzie :) Zgadzam się z tym co napisałaś, jeśli jest ulica obok - sprawa wygląda inaczej. My np.mamy swoje podwórko, na którym jest sama trawa i Julia codziennie biega godzinami po niej :)
      Mi bardziej chodziło o przykłady, kiedy rodzice z małych dzieci na siłę robią dorosłych, nie pozwalając na dziecięce zabawy, trudno wyrazić słowami, to co człowiek chce przekazać.
      Na wszystko też pozwolić nie wolno, dziecko też musi wiedzieć co może, a co nie :)

      Usuń
  8. Kurcze, mam tak samo...! Ale nie tylko ja, mój mąż też. Ciągle obserwujemy znerwicowanych rodziców i uwaga... dziadków. Non stop słyszymy krzyki, groźby (!) i szantaż. "Źle robisz", "nie to, nie tamto", "zostaw bo ci coś tam". Wszyscy nabijają się z Rodzicielstwa Bliskości, że to jest wychowywanie maminsynków, ale czy w takim razie receptą na udane wychowanie jest strach i despotyzm..?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie denerwuje najbardziej straszenie dziecka biciem lub innymi osobami, typu: "bo cię zostawię z panią" i potem się dziwią, że dzieci boją się innych, itd.

      Usuń

Nasz cud

Nasz cud
Zanim cię poczęłam - pragnęłam Cię, zanim cię urodziłam - kochałam Cię, nim minęła pierwsza minuta Twojego życia - byłam gotowa oddać za Ciebie życie