wtorek, 30 czerwca 2015

19 miesiąc życia dziecka


Kilka dni temu nasza córeczka skończyła rok i 7 miesięcy czyli 19 miesięcy.

Zajrzałam z ciekawości do fachowej literatury, choć raczej tego nie robię, bo wiem, że każde dziecko rozwija się inaczej i nie ma co panikować, porównywać, itd.
A można przeczytać tam:

"Maluch chce być jeszcze bardziej samodzielny niż w 18. miesiącu życia. Przecież jest już taki duży. Irytuje się gdy próbujecie coś za niego zrobić i ciągle krzyczy 'ja siam'. Musicie uzbroić się w cierpliwość i pozwolić, aby Wasze 19-miesięczne dziecko mogło rozwijać swoje umiejętności."

A jak jest u nas?
Uśmiechnęłam się, bo powyższy tekst dokładnie opisuje to, jaka teraz Julia jest. Słowo "siama" słyszę non stop. Idziemy myć rączki? Julia chce siama. Jemy zupkę - siama.
Julia wszystko chce robić sama. I bywa, że czasami nie rozumie, że danej rzeczy sama zrobić nie umie - zazwyczaj jest to ubieranie. Ponieważ mimo tłumaczenia, że mama to zrobi, ona uparcie powtarza siama, siama - stosujemy inną taktykę. Pozwalam jej próbować samej się ubierać, co nie trwa długo, bo po kilku próbach Julia zazwyczaj podaje mi ubranko i mówi mama.

Zabawa półtorarocznego dziecka

U 19 miesięcznego dziecka rozwinęła się zdolność abstrakcyjnego myślenia. Potrafi już bawić się w udawanie i wyobrażanie. Teraz może stać się księżniczką, czarodziejem, a kawałek dywanu będzie najwspanialszym odcinkiem autostrady.

Maluszek ma też coraz bardziej sprawną pamięć. Zapamiętuje krótkie piosenki i wierszyki. Ćwiczcie z nim tą nową umiejętność, słuchajcie piosenek, czytajcie.

Ciekawe świata półtoraroczne dziecko ciągle eksperymentuje. A to wyrzuci coś przez balkon, wrzuci coś do kibelka, albo bawiąc się telefonem do kogoś zadzwoni.

A jak jest u nas?

No Julia księżniczką nie bywa, ale lubi się "stroić" i dumnie paraduje powtarzając dama. Kilka razy, ubierając ją powiedziałam do niej dama i teraz Julia sama widząc jakąś spineczkę, opaskę czy nawet jakieś ubranko, sama próbuje nałożyć i z uśmiechem informuje nas, że jest dama.
Spineczkę przynosi do mnie mówiąc najuś.

Bawi się lalkami.
Bujając lalę na rączkach śpiewa aaaa i kładzie do wózeczka.
Biegnie do komody mówiąc kocik (kocyk)
Przykrywa lalę czy misia patrząc na nas i paluszek dokładając do ust mówi ciiii, jaja pi (cicho, lala śpi).

Coraz bardziej interesują ją zabawki.

U nas zgadza się również to, że dziecko ma coraz lepszą pamięć.
Julia w domku zawsze próbuje opowiedzieć co robiła danego dnia. Oczywiście nie mówi zdaniami, ale pojedynczymi wyrazami. 
To nam jednak nie przeszkadza, by się porozumieć.
Dziś np. Julia przybiegła do mnie i mówi:

Julia: tata papa
Ja: tatuś zrobił papa?
Julia: ta (myśli....i po chwili dodaje) miju miju
Ja: myje się tatuś?
Julia: beee (spogląda zniesmaczona na swoje rączki)
Ja: Tatuś miał rączki brudne?
Julia: taaa, kuku 
Ja: kuku sobie zrobił?
Julia: taaa (smutna minka) boi 
Ja: Boli tatusia?
Julia: taaa (cmoka, bo zawsze jak ktoś ma kuku całuje - zawsze; sama jak się przewróciła i miała siniaka, widząc go całowała)

Eksperymenty to również coś, co nasze dziecko uwielbia. I chyba nie tylko nasze, bo każde. Nie mam racji?


Rozwój fizyczny - naśladowanie, strach, agresja


Chodzenie jest umiejętnością, którą Wasz maluch już opanował do perfekcji. Biega, tańczy, skacze i czasem trudno go zatrzymać. Dlatego szczególnie uważajcie przechodząc z nim przez ulicę. Ruchy dziecka stają się coraz bardziej precyzyjne. Potrafi zbudować dużą wieżę z klocków, próbuje samo się myć, karmi misie.


Widać, że ktoś, kto pisał ten artykuł ma swoje dzieci bądź współpracuje z nimi. W każdym bądź razie, u nas kolejny raz wszystko się sprawdza. Póki co z przechodzeniem przez ulicę nie ma problemu, bo Julia jak tylko widzi, że jedzie samochód, mówi tuj (stój) i się nie rusza, stając jak najbliżej mnie. 
Wieże z klocków zaczęła tak naprawdę budować niedawno, wcześniej klocki ją zbytnio nie interesowały. Dziś najfajniej buduje się wieże z nowych kredek - to u nas hit ostatnich dni.
Samodzielne mycie to jej sposób na dłuższą kąpiel. Kąpać, jak chyba każde dziecko się uwielbia. Jak tylko mówię "Julia wychodzimy z wanienki?" ona natychmiast zaczyna myć rączki lub buzię mówiąc "miju miju". Dzieci są niesamowicie bystre i sprytne, prawda? 
Misie i lale karmi od czasu, kiedy dostała od nas zestaw do herbatki, o którym pisałam TU

Półtoraroczne dziecko nadal najchętniej bawi się z dorosłymi, bowiem nikt nie zorganizuje tak fajnej zabawy jak dorośli. Inne dzieci nie są tak interesujące jak tata, czy babcia.

Dokładnie tak. Julia uwielbia dzieci, mamy sąsiadkę o rok młodszą od Niej, jak tylko ją widzi biegnie wołając Taja (Natalia) cieś (cześć). Generalnie widząc jakiekolwiek dziecko mówi cieś i chce robić cześć. Lubi dzieci, ale bawić się z nimi nie chce.
Najlepiej sama bądź z dorosłymi. Być może jest to spowodowane też tym, że po prostu na co dzień nie przebywa z dziećmi, a z dorosłymi.


Musicie teraz uważać, bo szkrab uwielbia naśladować zachowanie starszych. Jest z niego niezły bystrzacha. Szybko uczy się nowych gestów, a nawet słów.


Tak, to prawda. Naśladuje nas, powtarza wypowiadane słowa. Jak ktoś zakaszle - ta robi to samo. Jak kichnie, mówi apsiaa...
Mama odkurza, Julia chce, ja wycieram kurze, ona też chce i milion innych rzeczy, które Julia też musi robić.


19 miesięczne dziecko staje się bardzo zazdrosne o rodziców, a rówieśników postrzega jako zagrożenie. Postarajcie się, aby smyk miał jak najczęstszy kontakt z innymi dziećmi. 


Tu akurat póki co u nas nie zaobserwowałam żadnej zazdrości. Co będzie dalej? Tego chyba nikt nie wie.

Wasze dziecko właśnie teraz przeżywa apogeum lęku przed rozstaniem z mamą i tatą. Nie lekceważcie tego, bo Wasz maluch myśli, że skoro zniknęliście z zasięgu jego wzroku to zniknęliście na zawsze.

Nie lekceważymy - zawsze Julii mówię, gdzie idę, aczkolwiek w domu i tak przeważnie chodzi za mną krok w krok.



Zdarza się, że dziecko staje się bardzo agresywne. Tupie, bije, gryzie, a w ataku furii rzuca zabawkami. Nie czekajcie, aż mu to przejdzie. Musicie już teraz wykazać dezaprobatę, rozmawiać z nim i tłumaczyć dlaczego takie zachowanie jest nieakceptowalne.

Julia jest bardzo spokojnym, aczkolwiek kontaktowym i radosnym dzieckiem. To nie zmienia faktu, że czasami się zezłości. I zdarza jej się czymś rzucić. 
Tłumaczę, tłumaczę, nawet jeśli wszystkiego nie rozumie, to nic. Rozmowa - spokojna jest ważna.










Rada na ten miesiąc 


  • Jak najwięcej rozmawiajcie z dzieckiem. Półtorarocznemu dziecku opowiadajcie o tym co robicie i co widzicie dookoła.

  • Pozwólcie mu obserwować przyrodę. Niech przyjrzy się jak wędrują mrówki, czy latają gołębie. Nakarmcie w parku kaczki.

  • Informujcie malucha o tym co go czeka, aby miał jasność sytuacji i później nie protestował. Ustalajcie z nim, że najpierw Wy umyjecie mu ząbki, a potem umyje je on sam. Wówczas nie będzie wojny o szczoteczkę.

  • Dziecięcą potrzebę samodzielności możecie wykorzystać do nauki higieny. Niech maluch sam myje rączki, czesze włosy.
Informacje zaczerpnięte STĄD.

Małe podsumowanie:

wiek: 19 miesięcy
waga: 11 kg
wzrost: 82 cm
zęby: 16 sztuk

czwartek, 25 czerwca 2015

Dziecko się wychowuje, a nie terroryzuje!

Nikt nigdy nie powiedział, że łatwo jest wychować dziecko.
Nikt nie powiedział, że dzieci zawsze słuchają, a jeśli tak: ten ktoś nie ma dzieci.
Pisałam nie tak dawno o tym, że dziecko nauczyło mnie cierpliwości. Owszem. I uczy nadal.
Dotychczas z dobrym skutkiem.

Dziecko moi drodzy, tak jak i ja czy Ty to istota ludzka - człowiek. 
Indywidualność.
I jeśli Ci powiem czytelniku, że nie powinieneś np.robić tego czy tego tak, stwierdzisz zapewne, że to twoje życie i zrobisz to, co uważasz za słuszne. Przyznam ci rację, bo ja mam tak samo.
Bo przecież z reguły nie lubimy, jak ktoś próbuje nam coś narzucić, a nie daj Boże - rządzić nami. Prawda?
A co, jeśli ty chcesz czytać książę, a ktoś ci powie: zostaw to, teraz idziemy na dwór. Ni masz ochoty, ale musisz robić to, co ten ktoś ci każe, bo przecież ten ktoś to twoja mama czy tata. I słuchać musisz. A jeśli nie umiesz mówić, zaprotestujesz płaczem. Być może mama będzie zła. Pewnie ktoś powie, że jesteś niegrzeczna/y. Inni, że dziecko musi słuchać rodziców.

Wyobraźcie sobie, że jesteście za granicą. Nie stoicie w miejscu - próbujecie wszystko zobaczyć. Jesteście z partnerem. On stoi, oglądając części do samochodu (tak - sprzedają, bo mogą), ale Ty nie masz na to ochoty, więc idziesz do stoiska obok, gdzie są kosmetyki. Partner cię woła, ale nie słuchasz, nie masz ochoty patrzeć na to, co on. I chwilę później słyszycie: zostawię cię tu i wrócę do kraju sam. Jak to odbierasz? Pewnie się tym nie przejmiesz, bo jesteś dorosła i wiesz, że tak naprawdę tego nie zrobi, bo cię kocha, bo nawet jeśli nie, to wrócisz sama.
I wyobraź sobie teraz na Twoim miejscu kilkuletnie dziecko, które usłyszy takie słowa. I co to dziecko pomyśli? Uwierzy. Wystraszy się. Uwierzy, bo dzieci nie wiedzą co to kłamstwo, obłuda. Dzieci są szczere i nie wiedzą, że rodzice mówiąc, że jak będą niegrzeczne zostawia ich z panią lub panem, tak naprawdę tego nie zrobią. Dzieci wierzą rodzicom we wszystko, bo uważają, że mama czy tata zawsze ma rację. 
Ufają nam. (!!!)

Dlatego ja nie rozumiem i nigdy nie zrozumiem jaki sens ma straszenie dzieci. Jaki cel ma mieć powiedzenie: "zostawię cię z panią" albo "ten pan cię zabierze". 
Bo dziecko posłucha? No jasne, że posłucha. Bo jak ma nie posłuchać, słysząc takie słowa? Przecież ono najzwyczajniej w świecie się boi. I nawet jeśli zmieni nagle swoje zachowanie to tylko i wyłącznie ze strachu. A małemu dziecku wszystko można wytłumaczyć.
Czasami i to samo powtórzyć kilka razy, czasami tak.
Ale nie straszyć. 
Dla mnie straszenie ma się nijak do wychowywania. 
Dla mnie straszenie, że dziecko zostanie zabrane to terroryzm.
Terroryzujemy dziecko, że jak nie będzie grzeczne, ktoś je weźmie.
Czy to wychowywanie?
Ano nie.

A niestety codziennością stało się straszenie dzieci, że ktoś je zabierze.
Słyszę to bardzo często.
I smutno się robi.
Bo co z tego, że rodzic ma spokój - pomyślmy co czuje dziecko. Starsze inaczej to odbierze niż kilkulatek.
A potem słucham, że czyjeś dziecko boi się ludzi. i myślę sobie: a nie straszyłaś/eś go, że pan go zabierze? Jeśli tak - jak może ufać innym, skoro ono pamięta, że pan może je zabrać.

My zapomnimy po kilku minutach to, co mówiliśmy.
Dziecko nie.
Dziecko pamięta.










wtorek, 23 czerwca 2015

Pierwsza miłość dziecka

- A jak będziesz duża to kto będzie Twoim mężem?
- No jak kto? Tatuś!


Znacie taką odpowiedź? 
Nie bez powodu się mówi, że Tata jest pierwszą miłością córki. Mama zawsze jest mamą, ale to tata dla większości małych dam jest tym mężczyzną którego widzi jako swojego męża.
Wiele z tych malutkich dziewczynek jest niemal pewna, że właśnie tata będzie ich mężem. 
Pamiętam kiedyś, będąc nianią, zapytałam 4 letniej wówczas dziewczynki, kto zostanie jej mężem, jak dorośnie. Poważna odpowiedziała: "no jak kto? tatuś!", a kiedy powiedziałam, że przecież tatuś jest mężem jej mamusi, usłyszałam: "ale ty jesteś zabawna, jak ja urosnę to mama już będzie stara, a tatuś ożeni się ze mną". W jej oczach tata się nie starzeje. Dla niej do dziś tata to idealny mężczyzna, wzór do naśladowania. 

Wtedy, pomyślałam sobie, że chciałabym mieć kiedyś córkę, która w swoim tacie również będzie tak zakochana.

I dziś, patrząc na moją półtoraroczną córkę i męża jestem dziwnie spokojna o ich relacje. Spokojna i szczęśliwa jednocześnie.
Będąc w ciąży, miałam mieszane uczucia, czasami wręcz miałam wrażenie, że On nie cieszy się z tego dziecka tak jak ja.
Wszystko zmieniło się w chwili, kiedy wysłałam mu SMSa: "jesteś Tatusiem" - parę minut po porodzie.
Nieopisana radość w Jego oczach, pierwsze spojrzenie na córkę.
Wstawanie w nocy do Niej.
A potem spacerowanie z Nią, karmienie.
Dziś - zabawa, czytanie bajek.
A wszystkiemu temu towarzyszy magia i wzajemna miłość.
Radość w oczach ich obojga.
Szczęście.
A ja, gdzieś obok przyglądam się im i serce płonie ze szczęścia.
I niech ta magia nie mija, niech trwa...

Tatuś i córka.
Zakochani w sobie.

























Do jutra możecie wysyłać zdjecia na konkurs.

Więcej szczegółów TU

poniedziałek, 22 czerwca 2015

Zestaw do herbaty Plan Toys


Nie raz już wspominałam, że uwielbiamy zabawki drewniane. Nie ukrywam, że nie od zawsze. Jeszcze zanim urodziła się Julia, w sklepach moją uwagę zwracały tylko te plastikowe. Czytając na blogach o tych drewnianych, zadawałam sobie pytanie: jak to może się podobać? Przecież są zapewne ciężkie, a poza tym te plastikowe są o wiele ładniejsze. 
I oczywiście jak już Julia się urodziła, kupiłam jej kilka plastikowych. Nie bawi się nimi. Nie wiem czy dlatego, że jej się znudziły czy po prostu jej się nie podobają? Nie wiem.
Na pewno nie dlatego, że ma za dużo zabawek, bo nie ma. Nie mam bzika na punkcie kupowania zabawek, bo wiadomo, że im jest ich więcej, tym dziecko mniej po nie sięga. 
Mi zależało na tym, by dziecko nie tylko zabawkami się bawiło, ale by je czegoś uczyły. U nas właśnie drewniane się sprawdziły. No, ale zdaję sobie sprawę, że każde dziecko lubi co innego, każde jest inne. Być może u nas jeszcze kiedyś te plastikowe wrócą do łask?
Póki co Julia dzień w dzień, od Dnia Dziecka, bo wtedy dostała i drewniany wózek, którym bawi się cały czas i zestaw do herbatki, który chciałam wam pokazać dziś.

Zestaw ten, już jakiś czas temu widziałam na jakimś blogu. Wtedy jeszcze  nie zwrócił zbytnio mojej uwagi. Zobaczyłam, zapomniałam. I całkiem niedawno, szukając idealnego prezentu dla dziecka, właśnie na ten zestaw się natknęłam, a widząc, jak Julia do dziś bawi się drewnianymi klockami, o których pisałam TU postanowiłam, że i ten zestaw mieć musimy.
I to była dobra decyzja.
Podobnie, jak wózek drewniany, zestaw do herbatki jest Julii ulubioną zabawką. Codziennie przygotowuje mi herbatkę, daje spróbować, karmi lalki łyżeczką.
U nas sprawdził się doskonale, a poza tym jest jakościowo jest bardzo dobrze wszystko dopracowane.

Na stronie producenta o tym, jak powstają zabawki można przeczytać między innymi:

"Firma Plan Toys jako pierwsza na świecie zaczęła produkować zabawki z drewna kauczukowego. (...)  Drewno kauczukowe jest  przyjazne dla środowiska, a ponadto charakteryzuje się gęstym usłojeniem i zwartą strukturą, co nadaje mu wyjątkową twardość i wytrzymałość, czyli cechy bardzo wskazane w przypadku zabawek. Plan Toys dba również o to, żeby nie tylko same zabawki były przyjazne dla środowiska, ale także stosowane do ich wykończenia farby i lakiery oraz opakowania, w jakich są sprzedawane. Zabawki malowane są wyłącznie bezpiecznymi barwnikami na bazie wody, poszczególne ich elementy łączy się nietoksycznymi klejami, a pakuje się je w kolorowe kartoniki wykonane z makulatury i nadrukowane specjalnym tuszem z soi. W ekologicznym podejściu do produkcji zabawek firma idzie jeszcze dalej, pozyskując do swojej fabryki część energii z biomasy i paneli słonecznych."

Zresztą, sami zobaczcie, jak u nas wyglądają zabawy:











Nasz cud

Nasz cud
Zanim cię poczęłam - pragnęłam Cię, zanim cię urodziłam - kochałam Cię, nim minęła pierwsza minuta Twojego życia - byłam gotowa oddać za Ciebie życie