poniedziałek, 23 marca 2015

Miksować czy nie?

Dziecku w wieku 8 miesięcy powinno się już wprowadzać dania z wyczuwalnymi cząstkami. Dziecku rocznemu natomiast nie powinno się miksować zupek i innych potraw. - tak można wyczytać w praktycznie każdej książce i na stronach internetowych.
Czytam wszystkie rady, słucham innych, a i tak robię po swojemu. Jak każda mama. Wiadomo. Z tym, że u nas to nie mój wymysł, a zupełnie inna bajka.

Julia nie jest taka jak większość dzieci, które to jedzą, co im się da. To znaczy nie była wtedy, kiedy to zaczynałam rozszerzać dietę. Początki bywały trudne. Często opadały mi ręce, kiedy to nowy słoiczek, w miarę smaczny dla mnie, lądował w koszu. Sama też gotowałam, pewnie, że tak. Na nic. Moje dziecko po prostu nie chciało jeść produktów niedoprawionych i nie jadło. Owoce jedynie tolerowała i praktycznie do 8 miesiąca jadła tylko to. Od czasu do czasu udało mi się wcisnąć coś innego, ale nie naciskałam, nie panikowałam, pocieszało mnie to, że w ogóle coś poza mlekiem je. W czasie kiedy więc dziecku powinnam zacząć wprowadzać produkty z cząstkami, ja odkryłam kolejny słoiczek, o którym pisałam: zupka pomidorowa z kluseczkami z Hipp (polecam - pyszna). Pierwszy raz wtedy zjadła pół słoiczka, a do najmniejszych nie należy. Radość! W składzie zauważyłam sól. Miałam dylemat, a pewnie - dawać czy nie - z waszą pomocą i słuchając rad najbliższych pomalutku zaczęłam doprawiać Julii potrawy i zaczęła jeść. Później zaczęłam jej sama gotować i wreszcie moja Julia zaczęła jeść - mając około 10 - 11 miesięcy zaczęła zjadać zupki, które jej gotowałam. 
Po prostu przyszedł na nią czas. 
Dziś Julia ma 16 miesięcy, je ze smakiem, słowo mniam mniam słyszę non stop - je prawie wszystko. Słoiczków nie kupujemy od dawna (pomijając owoce, bo te lubi). Dziś gotowanie dla niej to czysta przyjemność. I tu pojawia się szczegół, o który pewnie niejedna z was "wyrwałaby mi włosy z głowy" - miksuję Julii zupki. Tylko te jarzynowe, ale miksuję. 
Już tłumaczę.
Są dni, kiedy Julia krupniczek zje pięknie i pogryzie ziemniaczki, mięsko, marcheweczkę, a są dni, kiedy wyczuwając jakikolwiek większy kawałek, wypluwa i mówi stanowcze NIE!
Oczywiście są osoby, które mówią: jak nie chce jeść, to nie dawaj, niech się uczy, za jakiś czas pogryzie. Tym tokiem myślenia powinnam cały dzień wciskać dziecku na siłę jedzenie, co pewnie skutkowałoby tym, że nie chciałaby w ogóle jeść. I zaraz w głowie mam obraz, że nie cierpię grzybów, a ktoś stoi nade mną i mówi: jedz, bo nic nie dostaniesz.
A wystarczy, że tę samą zupkę zblenduję i Julia zje całą, po każdej łyżeczce mówiąc: mniam mniam i głaszcząc się po brzuszku. Jedzenie w miłej atmosferze zajmuje nam parę minut i mam najedzone, szczęśliwe dziecko. Poza tym zmiksowane zawiera wszystko co chcę, by zjadła: mięsko, kaszę, warzywka wszystkie. Są więc i plusy.
I to nie jest tak, że ona nie umie gryźć - gryzie bardzo ładnie wszystko, ale nie zawsze chce. A ja nie robię z tego wielkiej afery - nigdy nie zmuszę dziecka do jedzenia. Ziemniaczki z mięskiem pięknie je, chlebek też, kluseczki i wszystko inne też - warzywa też, ale są dni kiedy nie chce i już. 
Koniec i kropka. Żadna siła nie przekona jej, że ma gryźć. Nie panikuję. Słowa: nauczysz jej tak i w ogóle nie będzie jadła też do mnie nie przemawiają, bo ważniejsze jest to, by dziecko się najadło niż wypiło zupkę, zostawiając warzywa, bo nie chce ich gryźć.
Pewnie, gdyby się krztusiła przy gryzieniu i nic nie gryzła, patrzyłabym na to inaczej, no a tak...


27 komentarzy:

  1. Ja bardzo szybko przestałam miksować ale moja raczej jeść chciała. Wiadomo jak to dziecko raz więcej raz mniej Ale jadła. Przyprawialam też szybko bo słoiczki wypluwala.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie gdyby Julia ładnie gryzła warzywka, nie używałabym blendera :)

      Usuń
  2. Ale co w tym miałoby być złego, że miksujesz? Krzywdy tym dziecku na pewno nie zrobisz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jak nie? :D W tym wieku dziecko powinno samo wszystko gryźć, bo tak i koniec :)

      Usuń
  3. Zgodzę się z Kobietą.... Skoro takim sposobem je to nie ma o co afery robić. Krzywdy jej nie wyrządzasz. I inni krytykować nie powinni.
    U mnie jest inaczej, Kacper lubi gryźć przy obiadku. Z powodzeniem zjada spaghetti, pulpety a nawet kotlety drobiowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojj spaghetti Juluśka je sama, pulpeciki też, ona po prostu nie je warzyw w zupce :) Więc miksujemy tylko zupkę, wszystko inne sama je.

      Usuń
    2. A tak z innej beczki :) jak tam Wasz nowy dom? Wszak to też nasz wspólny temat :)

      Usuń
    3. Jakby coś się działo to bym na blogu też napisała, a tak...cisza...
      planujemy wstawić okna, ale jak to wyjdzie - czas pokaże :)
      A jak u was? :)

      Usuń
    4. myślałam, że tak po prostu o tym nie piszesz :) A u nas już finisz, bynajmniej tego co w środku. Pozostaje wymalować do końca, bo z połowę już wymalowaliśmy, no i czekamy na montaż mebli w kuchni. Myślę, że tak za miesiąc się wprowadzimy.
      W maju planujemy zrobić elewację, a później schody zewnętrzne i taras. I chyba będzie na tyle na ten rok... detale później, powoli. Najważniejsze jednak że już prawie na swoim :)

      Usuń
  4. Zgodze sie z Kobeita w sukeince . Jak lubi zmiksowane to czemu masz jej bne idawac zmiksowanych ;)
    Moja ma odwrotnie nei cierpi papek ;p Za to o zgrozo juz od dawna sama wszystko je i gryzie ku rozpaczy tesciow bo jak niespelna rocznemu dziecku moglam dawac pokrojona w kwadraciki kanapke czy kotleta i pozwolic by sama jadla ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha :D Och Ci teściowie :D :D :D

      Usuń
  5. Każdy lubi co innego i bardzo dobrze ! Dobre porównanie z grzybami :D ja też nie lubie grzybów i nie wyobrażam sobie ich jedzenia, bo niby czemu.

    OdpowiedzUsuń
  6. Robisz jak uważasz co najlepsze dla Julki.

    OdpowiedzUsuń
  7. Każdy ma gorsze i lepsze dni... najważniejsze, że chętnie zjada ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Widocznie lubi zupy - kremy :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Logopeda powiedziałby Ci, żeby NIE MIKSOWAĆ! Potem ma to konsekwencje i to czasem dość poważne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak - wiem, specjaliści wiedzą wszystko najlepiej i szufladkują wszystkie dzieci. A jedzenie papek ma się nijak do prawidłowej mowy. Moja 16 miesięczna Julia mówi bardzo dużo, próbuje powtarzać po swojemu wszystko. A znam dzieci, które jedzą tak jak trzeba - ściśle według zaleceń i mają wadę wymowy. Wyjątek? Nie. Po prostu tak jest i już. No, ale logopeda musi być, bo zawód na czasie :)
      Znam osobiście jedną panią logopedę, która stwierdziła, że swoim dzieciom miksowała, mówią pięknie.

      Usuń
    2. Też słyszałam taki argument, że ma to znaczenie ale Tissana napisała że Jula gryzie wszystkie inne rzeczy tylko zupki miksuje więc raczej nie ma tragedii.

      Usuń
    3. Być może gdyby dziecko nic nie gryzło, tylko jadło same papki jakiś wpływ by miało - pewnie tak. Ale tak - Julia wszystko gryzie, poza zupką... Zupka ma być płynna bez niczego :) Wyjątek to rosołek i pomidorowa z kluseczkami - to zje i nie wybrzydza :)

      Usuń
    4. Nie chodzi o to CZY dziecko mówi tylko JAK - o profilaktykę wad wymowy i prawidłowy zgryz. W przedszkolu od razu wyróżniają się dzieci których rodzice o to zadbali od tych wiecznie sepleniących

      Usuń
  10. Ważne, że Julcia apetyt:) Moja znajoma ma synka, który jest totalnym niejadkiem, nic mu nie pasuje ani nie smakuje:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem jaki to problem - Julia praktycznie do 8 miesiąca piła samo mleko, a ja na rzęsach stawałam, by wymyślić coś nowego...

      Usuń
  11. Ja również nie miksuję dziecku jedzonka... Ale owszem - sporo mam tak robi. Zauważyłam, że w słoiczkach dla dzieci w tym wieku jedzenie jest dosyć drobne.

    Pozdrawiam, MG

    OdpowiedzUsuń

Nasz cud

Nasz cud
Zanim cię poczęłam - pragnęłam Cię, zanim cię urodziłam - kochałam Cię, nim minęła pierwsza minuta Twojego życia - byłam gotowa oddać za Ciebie życie