niedziela, 29 marca 2015

Która mama nie lubi stroić swojego dziecka?

Przyznać się! Która z Was nie lubi stroić swoich dzieci?
Nie ma takich? Wspaniale! Nie jestem sama!
Jeszcze będąc w ciąży twardo mówiłam: dziecku nie potrzeba dużo ubrań, one tak szybko rosną. Ależ naiwna ja wtedy byłam wierząc, że nie oszaleję na punkcie kupowania.
Oszalałam! Totalnie zgłupiałam na punkcie dziecięcych ciuszków.
Szafa ledwo się domyka, Julia ma mnóstwo ubranek. I tak jak do tej pory te ulubione chowałam, tak teraz, po rozmowie z koleżanką stwierdziłam: będę sprzedawać. Wystarczyło jedno jej pytanie: czy naprawdę wierzysz, że jak urodzisz kiedyś drugie dziecko i nawet jak to będzie dziewczynka to nie będziesz kupować nowych? Będę. Nie ma więc sensu segregować.
Szaleję więc dalej i co rusz kupuję coś nowego.
Mąż patrzy na kolejną parę butów: nowe? Eeee...nieee, już staaare (wszak tydzień mają), a nie pokazywałam Ci? I tak jej non stop. To nic, że mówię sobie po każdym kolejnym razie stop, to nic. Mam bzika na punkcie kupowania ciuszków.
Jestem mamą dziewczynki. Nie jestem typową mamą dziewczynki. Owszem: uwielbiam sukieneczki, a że idzie lato: rozglądam się za cudnymi, ale...jeszcze na początku ciąży uwielbiałam różowe słodkie ubranka, tak teraz róż może nie istnieć. Nie pamiętam, kiedy sama kupiłam Julii coś różowego, ale nie dlatego, że nie podoba mi się ten kolor, a dlatego, że wszystko co różowe jest ... nudne? Ale nie mówię nie, bo jak znajdę coś różowego, a pięknego: kupię na pewno! ;)
A Was zostawiam z Julinką sprzed 3 dni, kiedy słonko cudnie świeciło, dziś zimno.















czapusia i komin: Hobibobi
sweterek: Zara
spodnie: H&M
buty: Renbut

30 komentarzy:

  1. Już kiedyś miałam Ci napisać, że podoba mi się jak ubierasz Julkę bo nie jest ubrana od stóp do głów na różowo :) Sama nie lubię tego koloru ale gdybym miała córkę pewnie w jej garderobie jakieś różowe ciuszki ale na pewno nie będzie to u mnie kolor numer jeden bo bardzo mi sie nie podoba jak dziewczynki mają wszystko w różu tak jak by nie było innych ładnych kolorów. :/ Brrrrr......

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? No, ale to jakby nie patrzeć rzecz gustu. :)

      Usuń
  2. Oj chyba nie ma takiej mamusi... zwłaszcza gdy ma się córeczkę! :)
    Ja co prawda niewiele rzeczy kupiłam, większość ciuszków podostawałam, ale można znaleźć wśród tych ciuszków mnóstwo perełek! A że Ola często ulewa, bo ma stwierdzony refluks, to często się też przebieramy, potrafi więc w ciągu dnia wyskoczyć w kilku "kreacjach" :)
    Julcia jest urocza, malutka modnisia z niej rośnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja teraz zaczęłam kupować spineczki i Julusia wreszcie chce w nich chodzić :D Co prawda za bardzo nie ma co spinać, aale...sam fakt, że one są... :)

      Usuń
  3. A ja tego nie czuję. Dziecięce ubrania w sklepach (Zara, H&M, Reserved) są absurdalnie drogie. Nie kupię synowi jeansów za 80 zł po to żeby wycierał je w przedszkolu. Ubrania kupuje używane na allegro, czasem można trafić na prawdziwe perełki za grosze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też kupuję używane, pewni, że tak, ale nie tylko. Większość kupuję w sklepach. Mojej Julii tydzień temu kupiłam jeansy w H&M za 40 zł. Ja np.kupuję tylko w wymienionych przez Ciebie sklepach, a wiesz czemu? Bo ceny w markowych i w sklepach dziecięcych u mnie w mieście, gdzie ubranka mi się w ogóle nie podobają są w identycznych cenach, a często nawet w sklepach typu H&M można trafić na naprawdę fajne promocje.
      Absolutnie nie każę kupować każdemu rzeczy nowych, mówię tylko, że ja uwielbiam zakupy :)

      Usuń
    2. Ja podobnie jak ani im, nie san 80 zł za spodnie które po kilku dniach w przedszkolu i tak będą powycierane. W hm itd kupuje tylko na wyprzedażach, a tak to sh, allegro, lidl, pepco.

      Usuń
    3. Ja podobnie jak anonim nie dam'

      Usuń
    4. Ja 99% ubrań kupuję w sieciówkach, najczęściej na wyprzedażach, ostatnio poszłam do osiedlowego sklepu z dziecięcymi ubraniami. Szukałam sukienki. Wszystkie były welurowe, świecące - moim zdaniem brzydkie, przypominały mi te, które sama nosiłam 20 lat temu. A ceny? Takie same, a nawet wyższe niż w sieciówkach...
      A co do strojenia, uwielbiam! Szaleję na punkcie ubrań Tosi. Ostatnio trochę ograniczyłam kupowanie, ale wyeliminować się tego na pewno nie da;)

      Usuń
    5. Zgadzam się. To stereotyp, że odzież markowa jest droższa. Wystarczy się przejść po innych sklepach, ba! bazarach nawet. Dziś z ciekawości, bo wolne miałam specjalnie chodziłam i ceny porównywałam. Legginsy na bazarku po 19 zł widziałam, jakość pozostawia wiele do życzenia, a w H&M kupiłam za 14,99 śliczne :) A jest dużo ubranek o wiele droższych

      Usuń
    6. Ostatnio kupiłam na wyprzedaży w Benettonie za 80 zł kurtkę która oryginalnie kosztowała rzekomo 240. Nie wiem jak mocno musiałabym pierdyknąć się w głowę żeby dać 240 zł za kurtkę dziecięcą. Tak samo wchodzę do KappAhla - jeansy chłopięce 98 rozmiar 89,99 zł - no chyba żartują..., T-shirty za 40 zł... Nie dam, no sorry ale wolę kupić coś dla siebie, do wycierania przedszkolnych podłóg wystarczą jeansy z allegro za 15 zł.

      Usuń
    7. Każdy kupuje to na co go stać - proste :) Tak jest, było i będzie - trzeba tylko nauczyć się nie krytykować ludzi, którzy kupują coś innego niż my, a my Polacy - krytykować uwielbiamy.

      Usuń
  4. No to ja jestem wyjatkiem i nei stroje cory;p Chodzi w tym co mam pod reka ;) I naprawde nikt jescze ani razu nei wzial jej za dziewczynke, wszyscy mysla ze to chlopczykl ;) Body i spodenki typu "smerfy"- najlepiej w neutralnych kolorach. Jasne ma kilka sukienek i rozowych dodatkow ale ubieramy ja zazwyczaj tak jak idzie w gosci;p
    Na codzien chodzi w ciuchach z pepco lub te ktore dostala po starszej kuzynce. Jestesmy an etapie "brudze sie tak ze vanish nei pomaga" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My nie dostajemy ubranek, bo nie mamy po kim, więc musimy kupić wszystko sami, ale mi to pasuje :)

      Usuń
  5. Pewnie gdybym miała dziewczynke tez bym stroiła;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Julcia ma fajne ciuszki, kolorowe- jak kiedyś będę miała córę, też będę ją stroiła;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja też bardzo lubię kupować dzieciom ubrania, szczególnie córce (też Julka). ;) Syn ma już swój gust i zazwyczaj sam sobie wybiera co chciałby nosić, nie lubi przy tym zakupów, więc wchodzimy do max 2 sklepów - a on bach, bach i wybiera. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja doczekać się nie mogę takich prawdziwych babskich zakupów :)

      Usuń
  8. A ja jednak uważam że nie wszystko co ma metkę ZARA jest cudne, na pewno nie zmechacony przyduży sweterek czy za duże leginsy. Niektórzy kupią każdą szmatkę nawet zmechaconą wedle zasady- bez metki nie ma podnietki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie - czy Zara czy Tesco to wszystko taka sama chińszczyzna. Różnica jest tylko w cenie

      Usuń
    2. Ale czy ja napisałam, że trzeba kupować markowe ciuszki? Nie lubię ludzi, którzy nie potrafią czytać ze zrozumieniem. Ja napisałam tylko, że uwielbiam kupować ubranka dla córci. A nawet jeśli kupuję z Zary to dlatego, że MI się podobają. I nigdzie nie napisałam, że kupuję wszystko nowiuśkie - nie popadajmy w paranoję.

      Usuń
    3. P.S: Anonimie masz jakiś problem, że moje dziecko ma za długie legginsy? :) Bo ja nie.

      Usuń
  9. U mnie wygląda to tak,że w większości ciuchy dla synów kupuje na bo ja nie znoszę zakupów. Przy pierwszym non stop coś kupowaliśmy i nadal dostaje coś nowego. A dla drugiego dużo ciuszków mamy po pierwszym. I bardzo się cieszę że wszystkich nie wydałam. Kupujemy dopiero wtedy jak wiemy że czegoś brakuje. A zakupy lubimy robić w czasie wyprzedaży a reż Lidl ma darł tułów o dobre ciuchy.

    OdpowiedzUsuń
  10. Widzisz, nie mam problemu ale blog jest publiczny, więc z góry może być narażony na krytykę. To, co podoba się Tobie nie jest obiektywne a dla nas czytelników- jest. Widzisz, też nie lubię ludzi, którzy nie czytają ze zrozumieniem- czyli np. regulaminów publicznych blogów. A skoro jesteś tak szczegółowa, to zdania nie zaczyna się od "Bo".

    OdpowiedzUsuń
  11. Zawsze zastanawiam się dlaczego ludzie upubliczniają zdjęcia dzieci, traktując je przedmiotowo. Nigdy nie zrozumiem, dlaczego zakładają blogi, wstawiają miliony zdjęć na fb, często rodzinnych, intymnych. Zdjęcia każdego rodzaju- w kapieli, na nocniczku, pierwszy ząbek..... żenada. A już akcentowanie typu "spodnie h&m, buty renbut...." jest zabawne. Szczyt gustu...
    Lepiej popisać się nie można. Aż wieje prowincją w szerokim rozumieniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bloga założyłam kilka lat temu, pisze bo lubię i piszę co lubię :)

      Usuń

Nasz cud

Nasz cud
Zanim cię poczęłam - pragnęłam Cię, zanim cię urodziłam - kochałam Cię, nim minęła pierwsza minuta Twojego życia - byłam gotowa oddać za Ciebie życie