piątek, 20 lutego 2015

Spacerujemy, bo ... lubimy!

O tym, czy spacery faktycznie wpływają na odporność dzieci głosy są podzielone.
Ja - mama 15 miesięcznej Julii (ło mój Boże, kiedy to zleciało?) dziecko na dwór "wysyłam". Kiedy wiatrzysko zimne czy mróz siarczysty - w domu siedzimy. Oczywista oczywistość.
Kiedy na dworze znośnie, Julia na świeże powietrze idzie.
I to nawet nie dlatego, by ją hartować i nie dlatego, by mniej chorowała (choć w jakimś stopniu na pewno), ale głównie dlatego, że ja sama w domu bym nie wysiedziała. 
No nie potrafię. Jeśli mi na dworze przyjemnie, dziecko też idzie, a kiedy wychodząc czym prędzej uciekam, bo zimno jak diabli nie widzę sensu na siłę zabierać dziecka.
Więc nie. Codziennie nie spacerujemy.
Ale - chorować nie chorujemy. Na szczęście!

A co na ten temat mówią inni?

Pani X jest mamą 2 dzieci - dwóch chłopczyków. Pierwszy lat 7, drugi 2. Zimę i z jednym i z drugim dzieckiem spędzają w domu. Ona nie pracuje, zajmuje się dziećmi. Zakupy robi jak musi. Na pytanie czy w ogóle nie wychodzą? Owszem jak jest co najmniej 15 stopni. Ten starszy chodzi do przedszkola, gdzie spacerują. Dziecko (mimo przedszkola, a wiadomo, że to jednak siedlisko wirusów) miało tylko raz katar. Więc żadna siła nie przekona Jej, że spacery hartują, skoro jej dzieci siedzące w domu nie chorują. Sama zna mamy, które spacery zachwalają i non stop lekarzy odwiedzają.

Pani Y ma 2 dzieci. Dziewczynka lat 7 i chłopczyk 3 latka. Spacerują tak często jak się da. Dzieci chorują non stop. I rzecz można, że przecież dzieci hartowane cały czas, że powinny być zdrowe. Nie są. Choroba goni chorobę. Dzieci alergii nie mają stwierdzonych (testy robione), lekarz twierdzi, że niektóre dzieci tak mają. Jedne chorują inne nie.

Ale oczywiście znam "milion" mam dzieci, które mimo zimy spacerują z dziećmi i dzieci nie chorują. Dlatego ja nie kwestionuję, nie wypowiadam się na ten temat. Jakieś tam swoje zdanie mam - wiadomo. Ale chciałabym posłuchać, jak to jest z wami i co wy na ten temat sądzicie?

My spacerujemy, bo ... lubimy!
Spacerujemy, bo ... nie potrafiłabym siedzieć w czterech ścianach i nie wyjść zaczerpnąć świeżego, a zimą rześkiego powietrza.













22 komentarze:

  1. My też lubimy spacery i mam dokładnie takie samo podejście jak Ty do spacerów.
    Naslonecznej.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A spodziewałam się usłyszeć: nie ważne, że Tobie zimno - masz spacerowc i już :D

      Usuń
  2. Też mam zamiar spacerować, bo to dobre dla dziecka i dla mamy przy okazji, zwłaszcza wracając do formy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie że tak - świeże powietrze na pewno krzywdy nikomu nie zrobi :)

      Usuń
  3. Ze mną spacerowała i mama, i babcia i rzadko chorowałam;) Spacery są dobre dla zdrowia, nawet, gdy jest troszkę chłodniej na zewnątrz;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja teściowa z moim Marcinem nie spacerowała w ogóle, a nie choruje prawie wcale - raz na kilka lat :)
      Moja koleżanka z dzieckiem spaceruje codziennie, a dziecko non stop chore. Mi się wydaje, że tak naprawdę to głównie zależy od organizmu, nie od spacerów. Na pewno częste spacery też w jakimś stopniu hartują, ale... :)

      Usuń
  4. ja spacerowałam nawet w mrozy czy deszcz. Ale Patryk i tak swoje odchorował.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas póki co (odpukać!) tylko trzydniówka się przyplątała w październiku.

      Usuń
  5. Myśle ze na to nie ma reguły. Tak samo jak zdania są podzielone na temat karmienia piersią, że wtedy niby lepsza odpornośc. Moja koleżanka karmiła piersią do roku a mały non stop chory. Jak nie zapalenie gardła to oskrzeli, albo angina i tak w kółko. A moja szwagierka od początku dawała dziecku mleko modyfikowane, a mała moze dwa razy w życiu miała katar i ospe zlapala w szkole. Wiec na to tez chyba nie ma reguły tak jak i na spacery. Ale myśle ze lepiej chodzić niż cała zimę sie kisić w domu 😉. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja karmię mlekiem modyfikowanym od kiedy Julia skończyła 1,5 miesiąca i nie choruje... :)

      Usuń
  6. Zależy od dziecka według mnie. My spacerujemy i w tamtym roku córka raz była chora. Pod koniec ciąży nie chodziłam już na dwór za często bo nie chciało mi się tym bardziej ze córka najchętniej by cały czas biegała a mi było ciężko. W tym roku załapała już jedną chorobę ale nie wiem na ile wpłynęło to ze moja mama była w domu z zapaleniem oskrzeli. Byc może się zaraziła tym bardziej, że spędzała z mamą dużo czasu ze względu na mój poród. W każdym razie lubimy spacery i już niedługo będziemy chodzić we trójkę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Faktycznie chyba nie ma to reguły, ale raczej lepiej spacerować zawsze niż kisić się w domu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ oczywiście,że tak. Ja tylko wychodzę z założenia, że nie ma sensu iść na dwór codziennie (kiedy oczywiście pogoda beznadziejna) tylko po to, bo inni mówią, że niby tak trzeba.

      Usuń
  8. Spacerki to fajna sprawa. Ja już Wam chyba pisałam, że córa jest urocza i świetnie ubrana? Jeśli nie to teraz piszę :)
    Gdybym miała córę też bym kupiła tą kurteczkę, ZARA?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :*
      Tak - zara, to była moja miłość od pierwszego wejrzenia :D

      Usuń
  9. Ja czasami to lubię wyjść na spacerek jak jest zimniej ;-) oczywiście po 15 minutach żałuję, a jak wpadam do domu to jestem cała szczęśliwa :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sama nie wysiedziałabym za nic ciągle w domu...:)

      Usuń
  10. Mysle, ze nie ma na to zadnej reguly. Chyba wiecej zalezy po prostu od organizmu, odpornosci :) A jesli lubicie to spacerujcie do woli! Czlowiek dotleniony jakos inaczej sie czuje od razu :)

    OdpowiedzUsuń
  11. ale piękność ci rośnie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Spacerowałam z 3-miesięcznym dzieckiem w chuście przy -15 stopniach. Syna teraz 3,5 roku i 2 razy miał katar, nic więcej

    OdpowiedzUsuń

Nasz cud

Nasz cud
Zanim cię poczęłam - pragnęłam Cię, zanim cię urodziłam - kochałam Cię, nim minęła pierwsza minuta Twojego życia - byłam gotowa oddać za Ciebie życie