piątek, 12 grudnia 2014

By żyło się nam lepiej...

Święta Bożego Narodzenia to cudowny czas - wspominałam nie raz.
Małym dzieciom głównie kojarzą się z prezentami. Przeważnie.
Ale są dzieci, które prezentów nie dostaną.
Są tacy, dla których Święta nie kojarzą się z radością, bo brakuje im pieniędzy. Bo bez nich żyć się nie da. I ktoś, kto powiedział, że one szczęścia nie mają mylił się. O jakże bardzo!
Bo czy mama, mająca dzieci, a która nie ma pieniędzy na jedzenie jest szczęśliwa? 
Przed Świętami (nie tylko, ale zwłaszcza przed Świętami) dużo słyszy się o wszelkiego rodzaju pomocy dla potrzebujących.
I cudownie.
Pomagajmy! Bo radość innych jest bezcenna. Ci, którzy mają, nie zbiednieją, a innym można odmienić życie. Można.
I te wszystkie akcje są wspaniałe.
Tylko...
Mimo, że ja ciesze się ogromnie, że sama choć odrobinkę pomóc mogę, że patrze dookoła i widzę, że jest tak mnóstwo cudownych ludzi o ciepłym sercu. Ludzi- którzy bezinteresownie niosą tę pomoc, czuję jakiś wewnętrzny smutek.
Bo tak nie powinno być.
Bo przecież: "ludzie ludziom zgotowali ten los".
Nigdy nie pogodzę się z niesprawiedliwością.
Światem rządzi człowiek - wie każdy. Nie jeden, a wiele z nich. 
O tym, że są na świecie kraje, gdzie ludzie umierają z głodu wie każdy. O tym, że ludzie, którzy zachorują, często sami muszą zbierać pieniądze na operacje...często niestety brakuje czasu i ludzie odchodzą z tego świata...
Światem rządzą pieniądze.
A ja, zwykły człowiek nie potrafię zrozumieć i nie zrozumiem nigdy dlaczego my - ludzie na to pozwalamy!
Dlaczego za operacje, które ratują życie i są konieczne od razu trzeba płacić?
Dlaczego trzeba zbierać pieniądze na kraje "trzeciego świata", kiedy wystarczyłoby gdyby tamtejsze władze same zapewniały ludziom pożywienie, dostatnie życie...?
Dlaczego u nas w kraju ludzie nie pracujący nie mogą dostawać stałych zasiłków w takich kwotach, by starczały na życie spokojnie i byśmy nie musieli martwić się czy starczy na życie?
I dlaczego ludziom rządzącym nie zależy, by nam wszystkim naprawdę żyło się dobrze?
To nie są trudne pytania. To nie są pytania, na które nie ma odpowiedzi. Moim zdaniem to sa nieodpowiedni ludzie na swych miejscach. 
Powinno być: jeden za wszystkich, wszyscy za jednego...
Jestem całym sercem za pomocą innym, pomagam na ile jestem w stanie, ale moim marzeniem jest, by za jakiś czas ta pomoc potrzebna nie była.
Być może jestem naiwna, ale wierzę, że w każdym człowieku tkwi dobro. I jeśli tylko odpowiednie osoby zrobią odpowiedni krok - nam wszystkim będzie się żyło lepiej. Bo przecież o to chodzi, prawda?
Gdyby to ode mnie zależało, dziś zmieniłabym cały system. Dałabym innym możliwość godnego życia.
Życia, na jakie zasługuje każdy!

Marzyć można...

76 komentarzy:

  1. Masz rację, ale nie do konca. Sama często pomagam, choć nigdy o tym nie pisze ani nie mówię, głownie chorym dzieciom, wiadomo nie stac mnie na rzucenie tysiaka, ale uważam, ze od jakiejś mniejszej sumy nie zubożeję. ALe są dwie strony medalu- niektorzy żyją w biedzie, bo tak chcą, bo pracować się nie chce bo ktoś po zawodowce powie, ze za 1200 nie pojdzie do roboty itd... Sama sie o tym przekonalam jak szukalismy pracownika do Małpki.... Byłam zszokowana postawa ludzi, ale wiem jedno- niektórym sie nie chce zapracować na życie, lepiej pić i iść do MOPSu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, ale przecież ja o takich ludziach nie pisałam.
      Pomagasz dzieciom chorym - widzisz...o to chodzi. Dlaczego z leczenie trzeba płacić? Tego Iza nie rozumiem. Lekarz powinien ratować każdego, nie tylko tych, których stać na to.
      Często potrzebna jest operacja, bez której nie da się żyć - często za nią trzeba płacić ogromne pieniądze. Tego nie rozumiem... Tacy ludzie nie mają szans na życie, państwo z góry je skreśla, no chyba, że uzbierają pieniądze.

      Usuń
    2. Co do operacji i leczen, popieram w 100 procentahc, ale ja sie bardziej odnioslam do zdania, w ktorym piszesz "Dlaczego u nas w kraju ludzie nie pracujący nie mogą dostawać stałych zasiłków w takich kwotach, by starczały na życie spokojnie i byśmy nie musieli martwić się czy starczy na życie?"

      Usuń
    3. Z drugiej strony... Ty chcesz pracować, inni nie, ale każdy powinien mieć wybór. A tak - bez pracy nie masz nic, a czasy są jakie są, o pracę ciężko.
      Ja dałabym każdemu, który nie pracuje np.1000 zł, jak chcesz więcej - idź do pracy.
      Ja nie należę do tych, którzy chcą pracować, ja wolałabym zostać z dzieckiem w domu. Tak, nie chce mi się pracować, dla mnie ważniejsza rodzina, ale widzisz...państwo nam takiego wyboru nie daje. A są kraje, gdzie każdy zasiłek ma pewny jeśli nie pracuje. Jeśli ktos nie chce pracować - Jego wybór, ale nie znaczy to, że ma nie mieć za co żyć. A jeśli faktycznie kto chce mieć pieniądze, niech pracuje, to niech chociaż te miejsca pracy będą, a ich nie ma. Słyszy się tylko o zwolnieniach...

      Usuń
    4. Tak, z pracą jest bardzo ciężko, ale zatsanow się co na tym swiecie by bylo gdyby kazdy, nawet zupelnie zdrowy czlowiek, dla ktorego praca by byla, nie bralby jej bo wolalby dostac kase za darmo? Każdy ma wybór, ale kazdy wybór pociaga skutki- dlaczego ktoś, komu się po prostu nie chce pracowac miałby dostawac kase za nic? Przecież to absurd. Nikt już by nie pracował wtedy.

      Usuń
    5. Jeszcze co innego zostac z dziekciem w domu i je wychowywać, bo to też praca i powinna być opłacana jakoś. Ale taki pryzkłądowy Ferdynand Kiepski- naprawde uwazasz, ze ktos tego pokorju powinien całkiem za nic otrzymywac 1000 zl, by miec na piwo?

      Usuń
    6. Wiesz...myślę, że nie każdy by siedział w domu, bo są kraje, w których każdy zasiłek ma zapewniony. Może nie 1000 zł jak napisałam, ale niech i te głupie 500 by było, ale żeby były pewne. Bo tak - tracisz pracę, masz chyba teraz nie rok, a pół roku zasiłek i co dalej? Szukać nowej? Pewnie, ale jeśli czas pędzi, Ty nie znajdziesz nic?
      Moja ciocia straciła pracę, miała 56 lat. Szukała - nikt nie chciał jej, bo wolą młodych, prawda? Dostawała chyba około 500 zł zasiłku pół roku, potem nie miała nic. Dostała pomoc od państwa - dopłata 50 zł do mieszkania. Gdyby nie pomoc rodziny, już dawno nie miałaby za co żyć.
      Pewnie, ze masz rację z tym, że jedni siedzieliby w domu, pili i nic poza tym...No, ale albo wszystkim albo nikomu. Ja wybrałabym wszystkich... :)

      Usuń
    7. Ja nie mówie o oosbach typu Twoja ciocia czy chorych czy w innych trudnych sytuacjach, ale jak ktoś z premedytacja odmawia pracy choc moze ją przyjąć, to ja bym nie dała grosza.

      Usuń
    8. Tak, niby tak. Wiem o co Ci chodzi, o sama niedawno myślałam identycznie.
      Z drugiej strony, jeśli ktoś byłby zadowolony nawet z tych głupich 500 zł, nie chce więcej to czemu nie? Jego sprawa. Nawet jeśli chce pić, niech sobie pije... Jeśli dla kogoś to jest szczyt marzeń - jego sprawa :)

      Usuń
    9. popieram kobiete. kasa za prace, nie tworzmy nierobow, co zyja na czyjs koszt

      Usuń
    10. Dlaczego od razu nierobów?
      Jeśli mówisz: kasa za pracę to niech państwo zapewni każdemu z nas pracę dostosowaną do kwalifikacji, a jeśli nie są w stanie, bo nie są, to niech będą chociaż stałe zasiłki dla bezrobotnych, by ludzie nie bali się, że nie będą mieli za co żyć. Jak nie tysiąc, to chociaż głupie 500 zł

      Usuń
    11. W życiu nie poparłabym dawania pieniędzy komuś ot tak. Jak napisała Angel - nie twórzmy nierobów, do licha. Owszem - osoby po którymś tam roku życia, które zostają zwolnione z pracy powinny mieć zapewniony jakiś, w miarę normalny, byt aż do momentu znalezienia przez nich/znalezienia im odpowiedniej, odpowiadającej ich doświadczeniu, pracy. Ale nigdy, przenigdy nie powinno się dawać wyboru ludziom młodym, zdrowym.
      Secundo - nie jest tak, że nie ma pracy. Tak naprawdę w Polsce nie ma ludzi do prac. Spójrzcie na ogłoszenia: do sklepu, na kasę, na ankietera itp. Teraz jest tak, że człowiek kończy studia i uważa, że należy mu się kierownicze stanowisko za wielkie pieniądze i minimum zaangażowania i pracy. Takim ankieterem czy człowiekiem na infolinii mogliby być właśnie studenci albo osoby zaraz po studiach. Pracownikami marketów czy innych żabek mogliby zostać ci z małym albo niewielkim doświadczeniem - po to, by piąć się po szczeblach kariery. Te wyższe stanowiska powinno się zostawić właśnie starszym, doświadczonym.
      A w Polsce wszystko jest nie tak. Człowiek w wieku 25 lat chce zarabiać kasę, na którą, moim zdaniem, nie zasługuje, bo dopóki nie doświadczy bycia tzw. nikim, nie zrozumie, jak powinien traktować swoich pracowników w przyszłości. Stąd właśnie biorą się 30-letni dyrektorzy, traktujący pracowników jak shit.
      I też poruszę kwestię matek, siedzących w domu - wychowywanie do pewnego momentu może być pracą, ale gdy dziecko idzie do przedszkola, matki powinny mieć obowiązek (w rodzinach ze zdrowymi dziećmi) iść do pracy.

      Usuń
    12. Niedyskretna, rzadko się z Tobą zgadzam, ale tym razem tak.

      Usuń
    13. niedyskretna - Ty jesteś za tym, że każdy powinien pracować. Ja nie. Ja nie widzę siebie w pracy, więc dlaczego muszę robić na siłę? Dla mnie praca nie jest czymś ważnym, naprawdę - męczę się w niej. Mi satysfakcję dawało siedzenie w domu.
      Po drugie, nie pisz, że w Polsce jest praca bo nie ma. Widocznie nie masz styczności z UP. Osoby po studiach dostają pracę w sklepie za najniższą krajową, bo nie ma innych ofert. I teraz bądź mądra i sobie przeżyć za 1200 czy tam 1300 - nie wiem. I pewnie, jak ktoś nie ma wyjścia to idzie robić, prawda? Ale dlaczego osoba, która ma wykształcenie wyższe ma godzić się robić za tak śmieszne pieniądze? Ktoś, kto mieszka sam i wie ile idzie na życie, opłaty itd,wie, że za 1200 się nie żyje - za tyle się wegetuje. Nie dziw się więc młodym ludziom,że nie są zadowoleni.
      Jakie więc perspektywy mają mieć młodzi ludzie? Tobie się udało, masz fajną pracę, ale nie każdy Iwona ma szczęście, bo jednak i szczęście trzeba mieć by znaleźc dobrą pracę. U mnie w mieście w urzędach pracę masz po znajomościach, bez nich nie masz na co liczyc. Moje znajome po studiach sprzątają ulice, bo nie ma pracy, a nie mają za co żyć.
      Ludzie wyjeżdżają za granice, by się dorobić.
      Koleżanka ma 2 dzieci. Ona zaraia 1200, jej mąż do niedawna też tyle. Pracowali za tyle, bo nie mieli wyjścia. Gdyby nie pomoc rodziny i tak by im nie starczało. Teraz od roku on jest za granicą. Zbiera na mieszkanie, bo wynajmują. I gdzie tu perspektywy? Uważasz że praca za marne pieniądze jest fajna? Nie dziwię się ludziom, że wybrzydzają, a idąc na rozmowę, jak pytasz o zarobki, słyszysz:najniższa krajowa (przewaznie), a jak nie pasuje, na Twoje miejsce jest 100 innych osób. Takie mamy panstwo.
      Dziś nawet o tym na studiach z dziewczynami rozmawiałam. Połowa z nich robi za najniższą... Robią, bo nie mają wyjścia.

      Usuń
    14. Z tym pracowaniem za niecałe 1000zł trochę się zgadzam bo im więcej ludzi zgadza się pracować za marne pieniądze, tym trudniej innym znaleźć pracę za godziwe pieniądze bo przecież "znajdzie się inny co będzie pracował za niższe pieniądze i jeszcze będzie całował po stopach.

      Usuń
    15. Dokładnie tak jest. Ponadto pracodawcy wykorzystują ludzi, bo wiedzą, że jednak pracy nie ma i wiedzą, że znajdzie sie ktoś, kto będzie za tyle pracował.

      Usuń
    16. Co to w ogóle znaczy "ja nie widzę siebie w pracy"? Ja Cię bardzo przepraszam, ale czy Ty sobie żarty robisz? Wiesz, ile kobiet chciałoby zostać w domu i nie chodzić do pracy? Zresztą, nie tylko kobiet. Jak wiele jest osób w kraju, które mają pracę, którą lubią, robiąc dla kogoś? 1%? Może i tyle nie ma. Wśród moich znajomych znalazłabym 90% takich dziewczyn jak Ty. I co? Mają powiedzieć - dlaczego mam robić coś, czego nie lubię, skoro państwo mi zapłaci za siedzenie w domu? Po co wstawać o 6 rano, po co spędzać w komunikacji miejskiej pół godziny albo dłużej w jedną stronę i po co, w końcu, harować 8 czy 10 godzin, myśląc jak bardzo nienawidzi się tego, co się robi. Jasne, że tak ma większość ludzi. Niestety, tak życie jest skonstruowane, że do pracy chodzić trzeba i pracować trzeba. Miałam wiele razy styczność z UP (z ludźmi zarejestrowanymi tam) i się orientuję w stawkach, proponowanym młodym ludziom. Mam kilku znajomych, którzy pracują za takie stawki. Ale wiedzą, że muszą - w Polsce jest wybór: idziesz na kasę czy do telemarketingu za 1200, wyjeżdżasz za granicę albo po prostu siedzisz w domu (wegetujesz albo u rodziców, czyli też jakbyś trochę wegetował) i szukasz pracy, w której zaproponują ci super stawkę za super pracę. Szkoda, że możesz się nie doczekać.
      Jakie mają perspektywy młodzi ludzie? A czy ja powiedziałam, że w Polsce jest super? W Polsce jest ohydnie, źle i fatalnie. To prawda. Ale nigdy, przenigdy nie mów mi, że w Polsce nie ma pracy. W Polsce nie ma normalnych płac, nie ma pracy za normalne stawki, w końcu nie ma również zbyt wielu normalnych pracodawców, ale praca JEST. Ona jest i będzie tak długo, jak długo będzie się wychowywać wielkich wykształciuchów, siedzących z nosami w książkach w czasie studiów i żądających po 5 latach wielkich stanowisk.
      Całkowicie rozumiem ciocie i innych 50-latków, którzy z kierowniczego stanowiska zostają zwolnieni i państwo im oferuje pracę za 1500 zł na kasie w markecie. Też bym się poryczała z niemocy. Ale jeśli mówimy o młodych, zdolnych - niech się wykazują nawet na szmacie w biurowcu i niechże się pną po szczeblach kariery.
      I jeszcze o mnie - uważasz, że ja całe życie robiłam to, co lubiłam? Zostałam wychowana tak, żeby wiedzieć, co oznacza harówa. Gdy tylko skończyłam 18 lat, rodzice zaprzęgli mnie do pracy, w której dostawałam marne grosze (nie, nie pracowałam u rodziców), pracowałam w fabrykach, wstawałam o 4 rano w weekendy, a w tygodniu chodziłam do szkoły, by jak najlepiej zdać maturę. Owszem, były to tylko weekendy, ale już wtedy dały mi w kość i wiedziałam, jak kierownicy potrafią pomiatać ludźmi. Od początku studiów pracowałam - nie na żadnych kierowniczych stanowiskach, ale właśnie na takich, którymi młodzi ludzie teraz gardzą. To jest kwestia wyborów, zaradności i NAUKI.
      I jeszcze raz na koniec podkreślę - praca za głodową stawkę jest nienormalna i nigdy, przenigdy nie napisałabym i nie powiedziałabym, że 1200 zł miesięcznie jest normalne, bo nie jest.

      Usuń
    17. Po studiach pracuje za dokaldnie 1350 na reke, na umowe zlecenie, w sklepie i Bogu dziekuję, ze mam prace. krzychu mółby nas utrzymywac, bo zarabia wiecej niz ja, ale safysfakcja z zarobionych przez siebie nawet tych 1350 jest bezcenna.

      Usuń
    18. Na domiar złego, bardzo lubie swoja prace:)

      Usuń
    19. Ja zarobię 1400 zł. i kurczę, nie jest mi wstyd i chce się wstawać. Wstyd, to brać za darmo. A chcesz zrównać Zenka spod sklepu, który dostanie za bycie nierobem z kimś, kto naprawdę pracuje na swoją kasę. I fakt, ludziom się w dupach poprzewracało od postawy roszczeniowej. Chcesz 10 tys na start? No sorry, pokaż, co potrafisz. Chcesz 1000 zł? To idź i sprzątnij ulicę. Zapewniam Cię, mało kto przyjdzie, bo wstyd. Ale brać za darmo już nie wstyd. Był system, co każdemu dawał pracę, nie było bezrobocia, tylko parę osób na jednym stanowisku. To nie postęp, to stagnacja, a stagnacja jest cofaniem się.

      Usuń
    20. Mi też jakoś nie jest wstyd. Poza tym jakby dać ludziom 1000 za nic, to za chwile i tak im by bylo za malo, i chcieliby 1500 albo 2 tys- bo dasz palec to potem chce reke. W ogóle moim zdaniem żadna praca nie hańbi.

      Usuń
    21. Wybaczcie, ale nawet nie chce mi sie komentowac. W ogole ja co innego pisalam w poscie, a wy o czym innym. Przeczytajcie raz jeszcze i nie przekrecajcie moich slow.
      Iwona,nie opowiadaj mi swoja droga glupot o tym, ze praca jest, bo nie ma dla kazdego. W moim miescie 25% ludzi nie ma szans na prace bo jej nie ma - to slowa pani z UP, nie moje.
      Ja nigdzie nie napisalam ze za 1200 pracowac jest wsty, w ogole nie potraficie czytac ze zrozumieniem i przekrecacie moje slowa.
      Ten post w ogole nie to mial na celu, nie o to mi chodzilo.
      Zupelnie nie o to.

      Usuń
    22. Otworzyłam pracuj.pl przed chwilą - jest w cholerę tego badziewia, z tym że dla niektórych zbyt badziewnego i dlatego jest to bezrobocie. Wszak nie na tym polega szukanie pracy, by iść do UP, czy się mylę?
      I nikt nigdzie nie napisał, że Ty napisałaś o tych 1200, to wyszło z dyskusji, czytaj Paulina.
      I tak, jak napisałam pod komentarzem Kluski - ja Cię zrozumiałam, ale jak to bywa przyczepiłyśmy się do tego, co nam nie pasowało. Chciałabym, by wszyscy mieli co jeść, by byli szczęśliwi, by nie było głodujących, z tym wszystkim się zgadzam. Ale kwestie, które poruszyłaś, a które dotyczyły zasiłków czy też tego, że Ty nie lubisz pracować, to jest kosmos i nie zabraniaj nam się do tego odnosić.

      Usuń
    23. Wybacz Iw, ale nie ma nic bardziej denerwującego niż takie komentarze. Owszem, w większych miastach tak, w naszym nie. Nie ma nic. Moja siostra szuka 2 czy 3 lata pracy, od roku czegokolwiek i nie ma niczego. Jak coś się zwolni to po znajomościach ludzie dostają.
      My mieszkamy w niewielkim miasteczku, gdzie po prostu tej pracy nie ma. Niedawno zamknęli ogromny zakład, pozwalniali ludzi i o zwolnieniach słyszy się non stop.
      A jeśli coś jest to glównie na najniższą krajową. I nie dziw się ludziom, że nie chcą robić za najniższą, bo ja akurat ich rozumiem. Sama nie chciałabym być wykorzystywana. Gdybym musiała, to co innego, ale po prostu pracodawcy nie szanują pracowników. Co innego mieć pracę siedzącą, gdzie się "nic nie robi" i mieć te 1200 czy 1300 a co innego robić fizycznie za takie śmieszne pieniądze. Bo śmieszne.
      Brat cioteczny Marcina ma żonę i 2 dzieciaków. Ona nie pracuje, niedawno urodziła drugie dziecko, on zarabia 1500, Gdyby nie pomoc rodziny nie mieliby za co żyć... A łatwej pracy nie ma, no ale...takie mamy czasy.

      To, że nie lubię pracować, nie jest kosmosem. Ja mam w życiu inne priorytety. Ja dałabym wiele, by móc teraz siedzieć z dzieckiem i patrzeć jak rośnie niż zadowalac innych i chwalić się, że pracuję. Nigdy nie ukrywałam, że praca nie daje mi radości w ogóle. Ty jeździsz po kraju za pracą, ja nigdy nie zdecydowałabym sie na to i tyle. Jesteśmy zupełnie inne. Ja wole życie rodzinne, dom... nic więcej. Praca jest tylko moim obowiązkiem, którego nie znoszę, bo zabiera mi coś co mam najcenniejsze. Czas spędzony z dzieckiem.

      Usuń
    24. Ja to rozumiem. Wszystko rozumiem. Wiem, że w małych miasteczkach nie ma pracy. Ja uważam, że zasiłki czasami biorą nieodpowiednie osoby. I tyle. Poza tym Twoja siostra jest młoda, może przecież wyjechać. Nie spodziewam się, że ciocie, mamy czy ojcowie zaczną wyjeżdżać, ale młodzi są i mogliby być mobilni.

      Znowu napisałaś takie bzdury, że aż nie dociera do mnie, że mogłaś to napisać właśnie Ty.
      Nie masz innych priorytetów, weź to w końcu zrozum. Gdybym miała męża i dzieci też bym dupy nigdzie nie ruszyła.
      Też dałabym wiele, by siedzieć z dzieckiem i patrzeć jak rośnie niż chodzić do pracy. Nigdy nie twierdziłam, że praca daje mi radość. Nie mam rodziny, dlatego cieszę się z tego, co robię. Tylko tyle.
      Nie wiem, jak możesz mnie do siebie porównywać. I dla mnie praca jest obowiązkiem. Oddałabym pracę, wszystko, co mam, by mieć męża, dzieci zamiast wykonywać obowiązki i pracę, gdyby mnie było na to stać.
      Jeszcze raz powtórzę - NIE JESTEŚ JEDYNA, więc przestać pisać takie pierdoły, bo aż ciężko je wciąż komentować;)

      Usuń
    25. No widzisz, a mnie dziwi, to co piszesz Ty, bo czytając Twoje posty odbieram, że praca jest dla Ciebie czymś, co uwielbiasz.

      A co do mojej siostry...właśnie cały czas o tym mówię, tylko nikt nie rozumie. Dlaczego ma wyjechać? Dlaczego ma zostawiać rodzinę i latać szukać pracy? To na tym ma to wszystko polegać? By latać po Polsce czy świecie? To jest fajne? Dla mnie to jest chore.

      I nie pisz mi, że pisze bzdury. Ja piszę tylko to, co JA MYŚLĘ. Nikt nie każe Ci się z tym zgadzać. I mnie nie interesuje Iwona czy ja jestem jedyna czy nie - zrozum to! Ja piszę tlyko o sobie. Nie wolno? Już nie wolno napisac co się myśli? To mój blog, piszę w swoim imieniu, nie w imieniu innych. Czytaj ze zrozumieniem i przestań uogólniać.

      Pracuję, bo musze. Źle mi z tym, bo pracuję od 10 do 18. Mało widzę swoje dziecko, jak wracam wieczorem szykuję ją spać. I to mnie wkurza. Bo przez to mam ciągle doła i cały czas zastanawiam się czy nie zrezygnować, bo nie mam też możliwości zmienić godzin pracy.

      Usuń
  2. Życie niestety nie jest zbyt sprawiedliwe...
    Jesteś dobrym człowiekiem, jestem pewna, ze ktoś Ci to wszystko wynagrodzi:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat nie piszę na swoim przykładzie, bo ja na szczęście nie mam na co narzekać, ale widzę co dzieje się dookoła.

      Usuń
  3. Jak każdemu mieliby płacić 1000zl nikomu by sie nie chciało pracować .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przesadzajmy. W innych krajach ludzie dostają np. 250 euro, co w przeliczeniu na nasze daje tysiąc. I jakoś ludzie tam nie narzekają, pracować też pracują.
      Ci co chcą robić, robić będą, Ci co nie chcą i tak nie będą.
      Nie musi być już ten tysiąc, ale dlaczego nie ma stałych zasiłków dla bezrobotnych? To jest chore!

      Usuń
    2. No za €250 to raczej nikt by za granicą nie przeżył;) Pamiętaj, że dostajesz euro to wydajesz też w euro. U mnie jest około €800. Dla mnie to nawet i tak ciut za dużo. Powinno być tylko tyle żeby można przeżyć nic zanadto. Zasiłki powinny być, ale uważam, że nie na stałe, chyba że ktoś nie może pracować.

      Usuń
    3. Ivone ma rację. Ja osobiście nie chciałabym w Zabce pracować za 800do1000zl. Do tego Świątek piątek czy niedziela...

      Juz nie chodzi o ambicje ale o fakt iż nie ukrywajmy sa to marne pieniadze.


      Ja zarabialam w De 1000euro. Za tyle żadna Niemka nie podejmie sie pracować przy opiece.
      Hebamme

      Usuń
    4. Ivone, u nas chleb kosztuje 2,50 zł. Mój tata niedawno był w Estonii - tam chleb na nasze kosztuje 20 zł.

      Ja uważam, że każdemu należy się zasiłek w takiej kwocie, by mógł przeżyć. To wcale nie jest tak dużo. Mi chodzi tylko o to, że to przecież nam ludziom powinno zależeć na tym, by żyło nam sie dobrze..

      Usuń
    5. A Państwo te zasiłki to z czego ma brać? Z naszych podatków? Dlaczego ja mam płacić komuś 500zł bo mu się robić nie chce? Taki system doprowadziłby do jeszcze większej patologii w tym kraju.Absolutnie nie podpisalabym się pod czymś takim

      Usuń
    6. Właśnie cały czas o tym mówię. O chorym systemie. Dlaczego nie można "dorobić" pieniędzy. Wiem, brzmi absurdalnie, ale kurcze...kiedyś o tym długo rozmawiałam z koleżanką. I właśnie to mnie boli, że żyje się raz i że osobom, które mają jakąś władzę nie zależy by ludzie żyli godnie. Bo prawda jest taka, że gdyby każdy z nich patrzył tylko na ludzi, można by zmienić caly system, rządzic inaczej - nawet dziś o tym na zajęciach o podatkach mowiliśmy. O tym, że państwo na każdym kroku nam zabiera ile się da - nie daje nic w zamian....
      Płace podatki za leczenie, a wystarczy, ża miesiac nie zapłacę, bo nie mam pracy, nie zarejestruję się i za leczenie płacę... Nie chore?

      Usuń
    7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  4. Po pierwsze niedorzeczne jest to że nie ma pracy! I że ludize zostają na lodzie... to jest chore i od tego powinno się zaczynać zmiany. Po drugie to straszne że w kraju w którym każdy ma prawo do bezpłatnej opieki medycznej za 'grubsze' sprawy trzeba płacić. W końcu każdy z nas płaci pieprzone składki zdrowotne społeczne i bóg wie jakie jeszcze a jak przychodzi co do czego to ablo czeka się dwa lata na wizytę u specjalisty albo trzeba bulić kasiore i iść prywatnie, a te operacje!? Nawet tego nie skomentuje bo to jak czytam o tym że ktoś potrzebuje pół miliona na operacje to mi się nóż w kieszeni otwiera :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja pomogłam rok temu, zorganizowałam dość dużą akcję, bo brało w niej udział ok 30 osób, a zbieraliśmy rzeczy dla 4 rodzin - dzisiaj żałuję.. Zaledwie kilka dni po dostarczeniu paczek okazało się, że nas naciągnięto, a mało tego - ja i jedna znajoma, osoby najbardziej zaangażowane zebrałyśmy po czterech literach. Powiedziałam wtedy "nigdy więcej" i dzisiaj już nie pomogę. My okazaliśmy dobre serce, a tłumaczyliśmy się skarbówce, bo obdarowana osoba na nas doniosła - wyleczyła mnie totalnie z bycia dobrym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że tacy ludzie się zdarzają. To tak samo jak np.z małżeńswami,
      Bierzesz ślub. To, że jeden facet zostawi żonę dla innej, nie znaczy, że każdy jest taki sam.

      Usuń
  6. Moim zdaniem pomoc należy się np. starszym osobom które zostały zwolnione z pracy a prawda jest taka, że większość wypłacanych zasiłków wypłacana jest niesłusznie bo ludziom za 1200 nie chce się pracować i wolą ciągnąć kasę od państwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A Tobie by się chciało? Bo mi szczerze mówiąc nie.

      Usuń
    2. Ja pracowałam za takie pieniądze. I nie po 8h a po 10 Mało tego musiałam do pracy dojechać więcw zzasadzie miałam jakieś 900 zł na czysto i chciało mi się malo tego od przyszłego roku będę szukać pracy i jak nie będzie nic za większe pieniądze to i na takie się zgodzę bo mam szacunek do każdej złotówki. A żeby żyło nam się lepiej to weźmy się do pracy i nie liczny na to co ktoś nam da. Jak my się ruszymy do działania to i gospodarka drgnie i będzie lepiej

      Usuń
    3. Nie każdy może pracować Figa. Ja pracuję, ale są tacy co nie mogą. Wystarczy, że ktoś zachoruje cieżko i już nie ma za co żyć.
      I ja pracowałam za 1000 zł, ale dla mnie to żałosne pieniądze, bo po prostu czułam się wykorzystywana....

      Usuń
  7. Tissana, kompletnie niestety nie znasz się na ekonomii :) i fajnie, nie musisz, ale po pierwsze, nie ma pieniędzy "z nikąd" to zawsze są pieniądze kogoś - podatników na przykład. Jeżeli zasiłki byłyby na stałe, dla wszystkich, to podatki byłyby takie, że de facto pracującym zostawałoby mniej niz bezrobotnym. Chyba nie o to chodzi, żeby ludzi uczyć, że czy się stoi, czy się lezy, pieniadz się należy. tak naprawdę kto chce, ten zarobi, niezbyt wiele, ale da się. Można wziąż preferencyjną pozyczkę na rozpoczęcie dzialalności, ZUD przez pewiem okres też jest niższy - dlaczego nie otworzyć choćby kwiaciarenki? ale proszę cię bardzo, nie uprawiajmy rozdawnictwa, bo zginiemy w błocie. Co do służby zdrowia - jest fatalnie zarządzana, to fakt, ale z drugiej strony nic nie dzieje się samo. za wszystko trzeba płacić, albo my - albo państwo, czyli i tak MY

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. inanna i tu się mylisz - studiowałam rachunkowość i zam sie, wiem skad biorą się pieniadze. Ty nie zrozumiałas o co mi chodziło pisząc ten post.
      A mi chodziło o niesprawiedliwośc panującą na świecie. Bo przecież to ludzie tworzą ten świat, to ludzie o wszystkicm decydują i dlaczego ludzie pozwalają, by inni umierali z głodu? Dlaczego nie mogą tak tworzyć systemów, by wszystkim żyło się dobrze? Pewnie, nie chodzi o to, by każdy miał mnóstwo pieniędzy, bo to byłoby niedorzeczne, nie byłoby miejsc pracy,ale każdy zasługuje na to, by godnie żyć. Bez wyjątku.

      Usuń
    2. Ekonomię tworzą ludzie. Wszystko zależy od nas - ludzi.
      Ja wiem, jak funkcjonuje państwo, skad i dokąd idą podatki itd... Ja to wszystko wiem.
      Z tym, że ja, gdybym mogła zmieniłabym wszystko - bez wyjątku.

      Usuń
    3. dlatego, że tak się nie da. Że wtedy większość ludzi nie pracowalaby wcale, bo brakłoby motywacji. Że reszta musiałaby ich utrzymać, no bo przeciez dobra trzeba wytworzyć, i dystybuować... No bo po co pracować, skoro mozna nic nie robić?

      Usuń
    4. Nie przesadzajmy. Przeczytaj raz jeszcze uważnie mój post, może zrozumiesz o co mi dokładnie chodziło, bo każdy przyczepił się tych zasiłków, a to w ogóle nie o to chodziło.

      Usuń
  8. A jak jest w Anglii? Znam laski co jezdzily całą ciążę do lrkarzy w UK by pobierac później zasiłki na dziecko.

    Angielski rząd kombinuje juz co z takimi zrobić. Oczywiście odbije sie to na ludziach legalnie tam pracujących, jak zwykle zresztą.

    Ja mam dwa zawody i co? Wybieram sie od stycznia by znow sie uczyc. A obiecalam sobie ze nigdy wiecej...
    W sklepie pracować moge zawsze. To tez praca.

    Marzy mi się praca położnej w szpitalu. Póki co na marzeniach sie kończy.
    W poradni nie da rady bo nie mam kursu. No i pielęgniarki zabierają nam położnym pracę. Tak bylo i jest.
    Nie potrzebuje zarabiać krocie, 1300nareke by mi starczystarczyło.
    Chce tylko dostać szanse a o nia w dzisiejszych czasach bardzo ciężko.

    OdpowiedzUsuń
  9. hahahaha innego komentarza na Twoją notkę nie da się napisać.Przepraszam, ale do tej pory miałam Cię za naprawdę mądrą kobietę, niestety po przeczytaniu notki, Twoich komentarzy, zmieniłam o Tobie zdanie. Pewnie, dostawanie 1000 zł zasiłku za nic jest ok, ale praca za 1200 to już coś okropnego! W Polsce bieda, żyć się nie da! A do sklepów nie da się wejść, ludzie wózkami towary wywożą, samochodów jest tak mało, że aż się ogromne korki robią. Na stację benzynową stoisz w kolejce. Taka bieda!
    Ale...w końcu trzeba ponarzekać, no bo jakby to było, jakby Polacy nie narzekali? Był komunizm, nie było towaru- było źle!jest towar, kupujesz co chcesz- źle!, nie ma pracy-źle!, jest praca,ale nie taka o jakiej marzysz- źle!są zasiłki-źle!, kończy się zasiłek-źle!
    W sumie kochana, nic nie stoi na przeszkodzie, abyś założyła swoją własną działalność i robiła to o czym tylko marzysz.( zdradzę Ci sekret, od tego złego, ohydnego Państwa dostaniesz jeszcze dofinansowanie!) Albo jeszcze lepiej, wyjedz do tego kraju,i jedz tam, gdzie jak sądzisz jest lepiej! gdzie pieniądze lecą z nieba, a zamiast wody miód z kranu leci;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kluska, chyba nie do końca zrozumiałaś Tissanę. Chyba wszystkie nie do końca ją w sumie zrozumiałyśmy, bo jej intencje, jak mi się wydaje, wyszły z czegoś innego. Otóż ona chciałaby, by cały świat był inaczej skonstruowany - by nie było podziałów na tych bogatych i biednych, by jedni i drudzy mieli tyle, by sobie po prostu na wszystko pozwolić, by każdy miał fajną pracę, bo to wszak od człowieka zależy los drugiego człowieka. I to byłoby piękne, ale kto wówczas by sprzątał, remontował albo pracował jako telemarketer. Tissana nie pomyślała, że ten, źle skonstruowany świat, działa tak nie dlatego, by dać biednym w kość, ale dlatego, że widocznie inaczej się nie da. Zawsze były podziały i one zawsze będą.
      Ja ją rozumiem, bo sama jestem marzycielką. Niestety, marzeniami żyć po prostu nie można.

      Usuń
    2. No niestety, jakby Adam i Ewa nie zgrzeszyli to może nadal było by jak w Raju. Jak to się mówi? Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma?

      Usuń
    3. Tak, w ogole nie zrozumialyscie o co mi chodziło i szkoda.
      Każda doczepiła się tych pensji. Albo wy czytacie bez zrozumienia albo ja źle wyraziłam to o co mi chodziło.
      Kluseczko, ja nie mam na co narzekać. Nam zyje sie fajnie, ale właśnie boli mnie to, że mnóstwo moich znajomych musialo wyjechać, szukac czegos innego. Boli mnie to, ze jedni maj a miliony, nie maja co robi c z pienie dzmi, podczas gdy w afryce ludzie umieraja z g lodu i kazdy o tym wie, a nikt z tym nic nie robi. Nie da sie? Kurcze, ale to ludzie rzadza swiatem! Mam w rodzinie bliskiej osobe z rakiem, widze jak wyglada taka choroba naprawde, ile trzeba sie klocic o pomoc, bo za wszystko wolaja pieniadze, bo gdyby nie kasa, ta osoba by nie zyla. O to mi chodzi! O ta chora niesprawiedliwosc.
      A teraz nie maja za co zyc, bo panstwo nie pomoze, bo taki mamy chory system.
      Nie narzekam ja sama, bo ja naprawde mam w cyciu dobrze... napislam post po rozmowach ze znajomymi. Wiem, ze sa tacy, ktorzy narzekaja, bo to maja w naturze, ale wiem, ze sa tacy, ktorzy pracuja nawet za 800 zl zeby miec za co zyc i wlasnie oni sa wykorzystywani. Bo pracodawca wie, ze im zalezy i robia na caly etat za 800 zl. Oczywiscie jesli im nie psuje sa osoby na ich miejsca, prawda?
      W innych krajach sa nawet glupie stale zasilki dla bezrobotnych, u nas tak naprawde nie ma nic.

      Usuń
    4. Jeszcze się wtrące co do tych zasiłków bo chyba większość osób myśli, że za granicą je dają od ręki, a tak nie jest. Gdzie są stałe bo ja jeszcze o takowych nie słyszałam? Zawsze jest to na określony czas a nawet jeśli chorujesz nie jest łatwo o przedłużenie takiego zasiłku, wiem to na przykładach prawdziwych. Stałe zasiłki, a raczej nie stałe bo do 18 roku życia są tylko dla dziecka (bardzo niska kwota). Dla osób, które mają zdrowe ręce i nogi dawać pieniądze stale to dla mnie paranoja.

      Usuń
    5. W Niemczech Marcina kuzynka mieszka od 5 lat. Ma narzeczonego Niemca. Mają chyba 350 euro zasiłku pod warunkiem, że się zarejestrują gdzieś tam - on bierze i mnóstwo osób również.

      Usuń
    6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    7. Tylko za to że się gdzieś zarejestrował? Bo te 350€ to chyba jakiś dodatek bo nie wydaje mi się że da się za to wyżyć w Niemczech nawet jeśli 2 osoby po tyle dostają.

      Usuń
    8. Moj tata pracuje w Austrii. Dostaje na mnie rodzinne (i nie jest to mała kwota) przysługuje mi to do 26 roku życia. Albo do 24 bo wtedy kończę mgr. Więc nieprawdą jest, że do 18 roku. kasia

      Usuń
    9. No tak jak się dziecko uczy rozumiem tutaj też chyba coś takiego jest. Niemała kwota tzn. w euro czy przeliczając na złotówki bo to jednak różnica.

      Usuń
  10. A mnie się podoba Twój post. Nawet bardzo. Bo ja to idealistka jestem i też nie mogę patrzeć na krzywdę innych. Faktem jest, że nasz świat jest źle pomyślany- jeden ma wszystko, a drugi nic. I to naprawdę nie chodzi o żadne zasiłki, dotacje czy tego typu rzeczy, sednem jest to, czy mamy w sobie ludzkie odruchy i umiemy okazać serce bliźnim. Ale w naszym kraju, jakby nie patrzeć, chrześcijańskim (nie mam tu na celu absolutnie urażenia kogokolwiek, sama jestem wierząca), ludzie wolą kupić kolejny litr wódki na święta, niż włożyć do koszyka makaron dla potrzebujących dzieciaków (tak, w piątek byłam świadkiem takiej sceny w sklepie- facet pchał przed sobą wózek, wypchany po brzegi alkoholem i innymi dobrami, a na nieśmiałą sugestię wolontariuszki przy wyjściu, warknął, że nie będzie żywił darmozjadów...). To przeraża i sprawia, że też często zastanawiam się, co się dzieje z tym światem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedna, która zrozumiała o co mi chodziło! :)
      Uff! :)

      Usuń
  11. Ja pracuje za 1400 a pracę swoją bardzo lubię.
    Nikt nie zmusza Nas by żyć w tym kraju. Zawsze możesz wyjechać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie potrafisz nic a nic czytać ze zrozumieniem. Ja swoje zycie tutaj uwielbiam, nie pisze na swoim przykładzie. Gdybyś przeczytała cały post, moze by c zrozumiała co miałam na myśli i o co mi chodzi.
      Nie rozumiem czemu ka zda z was czepia sie kwestii stawek jakie zarabiamy. Nie rozumiem w ogóle sensu tej dyskusji, bo w ogóle ja o tym nie wspominałam.

      Usuń
  12. Nasz krajan no co tu dużo mówić... To przykre bo chyba nie za taką polskę?????? Walczyli nasi przodkowie. Niestety wielu bardzo trudno zrozumieć, że 1200 zł wystarcza czasem jedynie na zrobienie podstawowych opłat a gdzie reszta? Jedzenie? jakiekolwiek ubrania? I to zdziwienie na twarzy a wręcz pogarda że nie chcę się pracować. Owszem chce się tylko aby można było godnie żyć za pensję a nie wegetować.Ja dziś jestem w sytuacji patowej nie mam męża nie ma drugiej pensji pracy jak na razie nawet za płacę minimalną też nie widać staram się jak mogę dorywczo, czasem pomaga ktoś z rodziny ale ile można tak ciągnąć? Ile człowiek jest w stanie znieść, wydrapywania z portfela każdej złotówki? Zawsze najgłośniej krzyczą Ci którzy mają drugi dochód w postaci pensji współmałżonka. Praca to nie wstyd ani hańba, hańbą jest balansować na granicy biedy i musieć się z tym godzić a nie może pozwolić sobie na wyjazd

    OdpowiedzUsuń
  13. O zarobkach i pracy nie będę dyskutować. Wiele rzeczy tak samo nie rozumiem, wiem tylko że za tym wszystkim niestety kryje się tylko zysk, by jak najwięcej zarobić. kasa,kasa, kasa. Życie na ludzi, czy ludzie dla życia? Jak jest, a jak powinno być? Mogę natomiast powiedzieć czego nigdy nie rozumiałam. Przykład... budują kolejny most, który wyniósł 2 mln złotych, a trąbią że brakuje przedszkoli i żłobków. Wyremontowali kolejną galerię, za milion złotych, a w szpitalu zamykają oddział bo nie ma w nim odpowiednich nowoczesnych sprzętów. I to dla ludzi i to dla ludzi, ale z mostu czy nowego pomnika, będzie więcej kasy, bo przyjadą zobaczyć go ludzi z innych miast... do galerii też przyjdzie więcej osób, sam zysk, a szpital? przecież można zamknąć, na co komu nowe maszyny. Mogłabym takich przykładów dawać mnóstwo. To jest przykre. Światem zawładnął pieniądz, który stopniowo nas niszczy. Chcesz pomocy - zapłać. Jesteś biedny - nie oczekuj. Rzadko kiedy ktoś wyciąga rękę, by pomóc, raczej dopychają do dna, wykreślają Cię. Tu przykładem może być moja praca, jak Zuzia była mała i mi chorowała, trafiała do szpitala, wiadomo że na L4 nie przedłużają umowy, z zatrudnieniem z 2 dzieci też nie jest łatwo, chore dziecko i zwolnienia - krzywe spojrzenia... gdzie ludzkie odruchy, zrozumienie, przecież prawie każdy ma dzieci, ludzie chorują, ale brak pracownicy w sklepie brak zysku, znowu kasa. Temat rzeka. Przeczytała Paulina cały Twój wpis i komentarze. Wielu nie zrozumiało przesłania. czasem tak bywa nie przejmuj się. Z pracą wątpię by było lepiej, przede wszystkim zarabia się 5 razy mniej niż powinno. Wypłata powinna być dostosowana do wydatków, na jedzenie, rachunki i mieszkanie - tak nie jest. Kiedyś grosz miał inną wartość. Także praca, jej zdobywanie, wypłaty itd... sami wiemy jak jest. Natomiast chęć pomocy, ciągle słyszę jak wszystkim obiecują... niższe to, wyższe tamto, super życie, spokojna starość, tymczasem to tylko obiecanki. Ludzie starsi zamiast cieszyć się starością, martwią się za co wykupić następny lęk. Jak czytałam o rodzinach z tej akcji o paczkach, to aż miałam łzy w oczach, ludziom zostaje po 60zł na jedną osobę by się wyzywić i ubrać. To jest cholernie przykre że ludzie muszą tak żyć, zwłaszcza że wiele rodzic jest takich co chcą normalnie żyć, starają się, próbuję i niestety nie wychodzi. Ja niestety jestem na to przykładem. 8 lat starania się. Tu gdzie jestem można powiedzieć, że jest podobnie, a jednak tak różnie. Tu w sumie jedno co jest inne, wypłata adekwatna do zarobków i to wszystko. Cieszę się, że jest takie coś jak szlachetna paczka, coraz częściej słyszę i czytam o ludziach którzy często pomagają. Sama jak tylko mogę, dają pieniądze, daje ubrania, zabawki, bo wszystko może się komuś przydać. A państwo... ? masz racje... nie Ci ludzie na tych miejscach co powinni, no i przykrócić im wypłaty do 1300 na mc, myślę, że szybko by się w kraju pozmieniało, ale tak to tylko myslą o sobie, a szarych ludzi mają gdzieś, bo jakoś to będzie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  14. Naprawdę w De.mają stały zasiłek?
    Bo w Be.nie ma czegoś takiego.Musisz pracować żeby coś mieć.A jak stracisz pracę masz zasiłek który maleje po pewnym czasie do takiej kwoty że raczej wyżyć się nie da...

    A ja tam i za 1000zł bym poszła do pracy, jakoś nigdy nie miałam wygórowanych ambicji a uważam że lepiej mieć i 1000 niż wcale.Psie pieniądze ale co zrobić? Takie życie i aby przeżyć bierze się co dają.Ale najbardziej wkurzający są ludzie co tylko wybrzydzają bo oni nie pójdą za tyle do pracy.Tutaj to samo, jeden powiedział że jak na rękę nie będzie miał 25 euro to do pracy nie pójdzie.No to niech sobie siedzi i bąki zbija.

    Nie każdy ucieka za granicę bo mu ciężko w PL.Mój maż przed wyjazdem bardzo dobrze zarabiał, nie musiałam jechać za chlebem ale nadarzyła się okazja i jest mi tu dobrze gdzie jestem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak słyszałam, że mają. Od drugiej już osoby to słyszę, wiec chyba tak.
      Tinka, przede wszystkim mój post w ogóle nie miał na celu wywołania dyskusji na temat zarobków i żałuję, że tak się stało. Nie po to był pisany, nie o to mi chodziło. Mnie razi to, że ludzie umierają na przeróżne choroby, bo nie stać ich na leczenie, że ludzie umierają z głodu, bo nikt im nic nie da... Głównie o to, a większość przyczepiła się zarobków.

      Ale jeśli już mówimy o zarobkach. Ja zaczynałam z kwotą chyba 700 (staż) i tak robiłam pół roku, potem 1100, dziś mam więcej. Ale to nie istotne. Bo tak naprawdę zarobki powinny też być dostosowane do tego, co robisz w pracy. Pisząc o zarobkach, ja miałam na myśli ludzi, którzy są zwyczajnie wykorzystywani przez pracodawców.
      Znam ludzi, którzy robią po 10 godzin dziennie fizycznie, ciężko, dźwigają, noszą i dostają 1250. Narzekają, bo i ja bym narzekała, ale oczywiście słyszą, że na ich miejsce czekają inni. Pracują, bo co mają za wyjście?
      Pewnie gdybym musiała, pracowałabym i za 1000, ale z drugiej strony. Wyobraź sobie, że jesteś sama z dzieckiem i szukasz pracy. Znajdujesz za 1000 zł i cieszysz sie? Wątpię, bo za 1000 zł nie da się żyć. Zapłacisz czynsz jesli mieszkasz w bloku, opłaty i co Ci zostaje na jedzenie? Na ubrania? A jeśli nie masz za co żyć, weźmiesz jakąkolwiek pracę... Tylko czy to naprawdę jest sprawiedliwe? Mi po prostu chodzi o to, że człowiek powinien mieć jakikolwiek zasiłek jeśli nie pracuje, żeby nie było tak, że nie masz nawet na chleb....
      Nie mam na myśli tych wybrednych, mówie o normalnych ludziach, którym zależy na pracy.

      Usuń
  15. "Dlaczego u nas w kraju ludzie nie pracujący nie mogą dostawać stałych zasiłków w takich kwotach, by starczały na życie spokojnie i byśmy nie musieli martwić się czy starczy na życie?"
    Tu akurat jest prosta odpowiedź - bo by się ludziom pracować nie chciało. Bo po co, skoro za siedzenie w domu dostawaliby pieniądze wystarczające na życie. A kto by na nich płacił? Ci pracujący, niekiedy ciężko harujący po 12h dziennie żeby zapewnić swojej rodzinie wszystko, czego potrzeba. To z tych podatków wypłacane byłyby takie zasiłki. Oj nie nie, wspieraniu nieróbstwa mówimy nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy z Was czepia się zasiłków, a nikt nie zrozumiał w ogóle sensu tego postu. Wydaje mi się, że nie czytacie dokładnie, tylko pobieżnie.
      Agnieszko, znam ludzi, którzy pracowali po 12 godzin za 1200 zł i uciekli za granicę, bo z takie pieniądze nie da się przeżyć mając dzieci. Po prostu się nie da. No, ale ktoś kto nie doświadczył tego, nie rozumie.

      Usuń
  16. Tissana z tym " nie chce mi się pracować " to poszalalas :-)
    Większości ludziom się nie chce rano wstawać i zachrzaniac w pracy, tylko sobie siedzieć w domu i w cieple i niech kasa na konto wpływa. Myślisz, ze dla pracujących kobiet to nie rodzina i dziecko są priorytetami?
    Właśnie dlatego, ze to jest w życiu najważniejsze trzeba pracować, życie to nie bajka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tylko napisałam co myślę, czy to coś złego? Czepiacie sie nie wiadomo czego.
      Nie chce mi sie pracowac i tyle - jak sama twierdzisz większość tak twierdzi, więc tym bardziej nie rozumiem oburzenia.
      To jest ostatni post o jakichkolwiek moich przemyśleniach, bo widzę, że już człowiek nic napisać nie może, bo zaraz każdy się czepia.
      Dobrze wiem, jak wygląda życie, głupia nie jestem. Ale widać człowiek nie może pisać co myśli i czuje tylko to, co chcą czytać inni.

      Usuń

Nasz cud

Nasz cud
Zanim cię poczęłam - pragnęłam Cię, zanim cię urodziłam - kochałam Cię, nim minęła pierwsza minuta Twojego życia - byłam gotowa oddać za Ciebie życie