czwartek, 20 listopada 2014

"Reaguj na przemoc wobec dzieci. Masz prawo"


Rzecznik Praw Dziecka, Pan Marek Michalak jest propagatorem i twórcą kampanii "Reaguj na przemoc wobec dzieci. Masz prawo", do której ja bez chwili zastanowienia postanowiłam dołączyć.
To bardzo ważne, żebyśmy brali czynny udział w takich akcjach i mówili głośno i otwarcie o tym, co myślimy. 
Niestety często jest tak, że wydaje nam się: "a co ja sam mogę?" Sam? Niewiele. Ale jeżeli każdy z nas tak pomyśli i nie zrobi nic, problemy będą istniały nadal. A gdyby każdy z nas postanowił zabrać głos w ważnych sprawach, które dotyczą nas, a zwłaszcza dzieci, bo one - te bezbronne istotki nie zawsze mogą i mają szansę same się bronić. I to my - dorośli jesteśmy od tego, by pomóc. 
Wystarczy chcieć, a razem możemy bardzo dużo. Otwórzmy oczy, nie udawajmy, że nie widzimy co się dzieje "tuż za ścianą". 

Razem powiedzmy STOP przemocy wobec dzieci!


Przeprowadzone na zlecenie RPD, przez TNS OBOP w 2012 roku badania pokazują, że jedna trzecia badanych uważa, iż nie powinni się wtrącać w to, jak rodzice postępują z dziećmi i w sytuacje stosowania kar fizycznych. Najczęściej powodem braku ich reakcji jest niechęć do wtrącania się w sprawy innych (29%).
Niemal połowa respondentów (47%) nie zareagowałoby uznając zasady nietykalności rodziny lub nie czując się "usprawnionymi" do tego. Powodem braku działania u prawie jednej czwartej badanych (23%) okazał się być strach.
Z badań wynika jednak, że społeczeństwo odczuwa wyraźną potrzebę reagowania na krzywdę dziecka. Działania te są jednak mało zdecydowane, w konsekwencji nie są w stanie uchronić dzieci przed tragedią. Spośród wszystkich badanych, jedynie połowa wykazała gotowość do zgłoszenia zauważonej przemocy jakiejkolwiek instytucji zajmującej się problemem stosowania przemocy wobec dzieci.
Blogosfera parentingowa postanowiła włączyć się w Kampanię Rzecznika Praw Dziecka „Reaguj masz prawo” , dołączamy potężną ekipą, na czele której stoi Żaneta.

Pospolite ruszenie blogerów odbywa się jednocześnie w dniu 20.11. na ponad 50-ciu blogach.
Właśnie tego dnia, chcemy uświadomić chociaż garstkę ludzi na to, co należy zrobić jeśli tuż obok nas, dzieje się krzywda jakiemuś dziecku. Chcemy odmienić statystyki !

Przemoc to nie tylko bicie, znęcanie się i wykorzystywanie seksualne dzieci. To również zaniedbywanie, karmienie na siłę lub głodzenie, przemoc psychiczna i emocjonalna. Warto byśmy otworzyli oczy i reagowali na każdy jej przejaw.
Jednym z filarów kampanii są "skrypty reakcji", których celem jest wskazanie osobom dorosłym możliwych reakcji w sytuacjach trudnych, w których - jak wykazują badania - nie wiedzą jak się zachować.
A zatem!
Reaguj na ulicy.
Ale jak?





Po pierwsze reaguj bez agresji – inaczej możesz zaognić sytuację. Obniż zdenerwowanie zaczynając miłą rozmowę. Nie osądzaj z góry, bo ktoś przestanie słuchać. Najlepiej zaoferuj pomoc lub użyj przykładowej historii (tzw. z życia, z morałem). Daj do zrozumienia, że bicie/zaniedbanie szkodzi dziecku. Poleć książkę/daj ulotkę o wychowaniu bez przemocy. Możesz też podzielić się własnym doświadczeniem. 





Głównym celem kampanii Rzecznika Praw Dziecka – REAGUJ.MASZ PRAWO  jest zmiana biernej postawy ludzi wobec aktów krzywdzenia dzieci oraz zmniejszenie społecznego przyzwolenia na stosowanie przemocy.
Jeśli i Ty zareagujesz, możesz uratować jedno z wielu dzieci, które doświadczają na co dzień przemocy.  



Zapewne wielu z osób czytających pomyśli: po co to wszystko? To i tak nic nie zmieni. I tak się stanie, jeżeli przeczytamy to i na tym się skończy.
Ale pomyślmy!
Jeżeli każdy z nas, biorący udział w kampanii, a jest nas sporo i każdy czytelnik postanowi zmienić swoją postawę i zacznie reagować czy naprawdę to nic nie da?
Oczywiście - są i będą dzieci, którym nie pomożemy, bo się nie da.  Bo bywa, że na pozór szczęśliwe dziecko, kochane przez rodziców, w domu już kochane być przestaje. Pojawia się przemoc. Bicie.
Krzyki.
Tak jest i będzie.
Jednak są przypadki, na które wpływ mamy.

Przykład z życia:
Normalna rodzina. Mąż, żona, dwójka dzieci. Na pozór normalna rodzina. Na pozór szczęśliwe dzieci. Uśmiechnięte, ale skryte, wystraszone. Na pierwszy rzut oka, wydają się nieśmiałe. Mama unika kontaktu z ludźmi. Nikt sie nie wtrąca, nikt nie reaguje.
Ojciec nie bije żony. Bije dzieci. Karze ich za wszystko, bo tak podobno powinno się robić. Dzieci są bite non stop. Być może nawet nie wiedziały, że można inaczej. Do czasu. Kiedyś dziecko trafia do szpitala, a mama nie wytrzymuje i opowiada wszystko w szpitalu. Potem policja, sąd. Wyrok. Więzienie. Dziś od tego czasu minęło 5 lat.
Ale dzieci nie zapominają.
Czasami mijam ich na ulicy.
Wydają się szczęśliwe, ale na pewno nie zapomną tego co przeżyły.

Ta mama zareagowała. Dlaczego jednak tak późno? Jeśli ktoś mi powie ze strachu, to ja pytam: przed czym? Ze strachu, to powinna zareagować od razu. Być może te dzieci dziś miałyby inne wspomnienia. Ale czasu się nie cofnie.

Często jest też niestety tak, że wiemy o krzywdzie innych dzieci, że my nie jesteśmy mamami, babciami, a osobami obcymi. Nie reagujemy, bo się boimy, albo nie chcemy się wtrącać.
Błąd!
Nie można nie reagować jeśli chodzi o przemoc.
Bicie jest przemocą. Każde bicie. A wystarczy czasami jeden telefon, rozmowa...

Dzieci można naprawdę wspaniale wychować bez bicia. Ba! dzieci trzeba wychować bez przemocy. Bo powiedzcie: co da klaps? Dla nas to klaps, dla dziecka to bicie. Jeżeli dziecko zrobi źle, a my je uderzymy, uczymy je tym samym, że jeżeli ktoś zrobi coś źle/jest nierzeczny, można go bić. Nawet trzeba, bo przecież jesteśmy autorytetem naszych dzieci, więc jeśli my coś robimy, one myślą, że to jest właściwe, że tak trzeba. Bicie nie uczy niczego dobrego. Uczy tylko samych złych rzeczy.
A przecież można inaczej. Można usiąść i wytłumaczyć spokojnie dziecku co nam się nie podoba w jego zachowaniu i dlaczego.
POROZMAWIAĆ, nie bić!
Bicie nic nie da.
Nigdy.
Przemoc uczy przemocy. Nic poza tym. 

Reagujmy!
Nie pozwólmy innym krzywdzić dzieci!




Akcja blogerów została objęta honorowym patronatem Pana Marka Michalaka – Rzecznika Praw Dziecka oraz patronat medialny Mama moja

52 komentarze:

  1. Ja zostalam wychowana na klapsach czy karach i dobrze one wplynely na moje zycie. Wiedzialam czego juz nie powtarzac na przyszlosc by nie oberwac. Teraz nawet nie wolno dziecka uderzyc, bo zaraz idzie na skarge na rodzica do dyrektora szkoly.. Bezstresowe wychowanie, gdzie dzieci w dzisiejszych czasach robia co chca. Kiedys jak sie dostalo to wiedzialo za co a teraz totalna swawolka.. Oczywiscie nie mowie o biciu dzieci, gdzie dzieci maja siniaki na ciele czy pod oczami - za taka przemoca nie jestem! To tylko moje zdanie i wypowiedzialam sie tak jak ja to widze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bezstresowe wychowania, a wychowanie bez klapsów i bicia to dwie różne sprawy. Moja siostra cioteczna ma dwie córki - teraz mają po 13 lat. Żadna z nich nigdy nie dostała (bliźniaczki), nie została uderzona, nie wyzywała ich. Dzieci zawsze były wychowywane w miłości, tłumaczyła im po miliard razy. Dziś, kiedy na nie patrzę nie wiem czy widziałam grzeczniejsze i fajniejsze dziewczyny w tym wieku. A znam dzieci, które sa bite (zwykły klaps). Są nerwowe, pyskują...
      Dziecko nie musi dostać, by wiedziało, co jest złe, a co dobre. Z dziećmi trzeba rozmawiać, a rozmowa, od najmłodszych lat -ba! - od małego daje wiele , daje bardzo dużo.
      Dla mnie klaps to porażka wychowawcza. Każdy ma inne zdanie, jednak ja nigdy poparcia dla bicia (żadnego) nie znajdę.

      Usuń
    2. Kazdy ma inne zdanie na ten temat. Tez nie jestem za tym zeby od razu dziecko bic bo np.nie poskladalo zabawek. Dla mnie to glupota! Trzeba porozmawiac, wytlumaczyc. Ale jesli dziecko cos przeskrobie w szkole/na podworku i po wytlumaczeniu nadal to bedzie robil np.uderzy kolezanke badz notorycznie bedzie szczypalo druga osobe ti dlaczego nie mam mu dac klapsa? I nie mylic z biciem bo klaps jest jednorazowy i nikomu krzywdy nie zrobil a bicie jest to z ingerencja na ciele np.zadrapania, siniaki, tluczenia itd.. Za biciem nie jestem.

      Usuń
    3. Dziecko uderzy koleżankę, a Ty uderzysz dziecko... Jakże to wychowawcze.

      Usuń
    4. A dlaczego uderzy koleżankę?
      Przeważnie jest tak, że dziecko odreagowuje. Dla Ciebie to klaps, dla dziecka to bicie. Ciebie nie uderzy, bo się boi, ale znajdzie kogoś słabszego, na kim odreaguje. Ja mam inne podejście. Jeśli ja uderzę dziecko, bo źle zrobi, ono uderzy kogoś, jeśli stwierdzi, że ktoś według niego robi źle. A jeśli odda Tobie? Jak mu wytłumaczysz, że nie wolno? Mama może, a ono nie? Bo co? Bo jest słabsze?

      Usuń
    5. Nie będziesz mieć na to wpływu jak będzie się dziecko zachowywało w przedszkolu/szkole itd.. W domu wobec Was, może być grzeczna itd.. ale w szkole są różne sytuacje i nie uchronisz ich przed tym, choćby uderzeniem/popychaniem/wyśmianiem/zwyzywaniem.. Ona tego się może w szkole/przedszkolu nauczyć i później oddawać tą agresje na innych dzieciach.
      Nikogo nie nakłaniam bo klapsów czy bicia dzieci. Każdego jest to indywidualna sprawa.
      Ja swoje zdanie wyraziłam i nie musi się nikt z tym zgadzać. Uważam, że klaps jeszcze nikomu krzywdy nie zrobił!

      Usuń
    6. Dziecko uderzy koleżankę, a Ty uderzysz dziecko... Jakże to wychowawcze.
      Esencja normalnie. Po to się nie bije dziecka, nie daje mu klapsów, żeby kiedyś nie chciało bić innych i dawać innym klapsów. Po to się wychowuje je na dawaniu kar i nagród, by kiedyś samo tak postępowało. Jak można nie rozumieć:]

      Usuń
    7. Clevel line i to powód do bicia? Bo wybacz, ale w ogól tego komentarza nie zrozumiałam.
      Klaps to dla Ciebie klaps, dla dziecka to bicie. Jeśli rodzic uderza to tylko dlatego, że ie potrafi poradzić sobie z nerwami, bo woli uderzyć, ma spokój, bo dziecko się wystraszy i tylko ze strachu nie zrobi drugi raz tego samego. Tylko. To nie wychowywanie, to tresura.
      Spokojem można załatwić więcej.

      Usuń
    8. A ja znam przypadek bezstresowego wychowania, które na dzień dzisiejszy objawia się tym, że matka boi się własnego dziecka, które ma 11lat i jest wyzywana...

      Usuń
    9. Nikt tu nie mówi o bezstresowym wychowaniu. Mówię o tym, by nie bić dzieci, bo nikt nie daje Ci prawa do bicia innych! Oczywiście, że dziecko ma wiedzieć co wolno, a czego nie, ale to da się wpoić bez bicia. Wystarczy chęć i cierpliwość.

      Usuń
  2. Mnie przeraża jak teraz dzieci nie mają szacunku do rodziców. Właśnie przez takie bezstresowe wychowanie. Kiedyś zanim jeszcze klaps stał się czymś złym i haniebnym każdy przynajmniej szanował rodziców.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę wyraźną różnicę pomiędzy niebiciem a bezstresowym wychowaniem. Niebicie to stosowanie kar nie zakładających ingerencji w ciało drugiego człowieka. Bezstresowe wychowanie to z kolei wychowywanie totalnie bezmyślne, pozwalanie dziecku na wszystko, nie wyznaczanie żadnych granic.
      Szacunek zaskarbia się nie przemocą a m.in. poświęconym czasem, oddaniem, miłością, rozmowami, pokazywaniu dziecku co jest w życiu dobre, a co złe.... Nie zgodzę się z zarzutem jaki stawia się wychowywaniu bez bicia, że dzieci nie mają szacunku wobec rodziców. Jest wręcz odwrotnie. To nawiązanie z dzieckiem mądrej, zdrowej relacji sprawia, że pojawia się ogromny szacunek i przyjaźń. Nie można obdarzyć kogoś szacunkiem ze strachu przed biciem.

      Usuń
    2. Ivone, mylisz pojęcia. Bezstresowe wychowanie, a nie bicie dzieci to dwie bajki.
      Dawniej, kiedy bicie dzieci było rzeczą naturalną, dzieci nie szanowały rodziców - dzieci się ich po prostu bały. Rodzic nie był ich przyjacielem, nie zwierzali się rodzicom - strach był silniejszy. Ja rozmawiałam z osobami, które były bite o wszystko, bo dawniej bicie było normalne. A kiedy dziecko rośnie i staje się dorosłym człowiekiem pamięta bardziej te gorsze, niż dobre dni. Tak bywa.

      Zgadzam się z Melisą w 100%. Szacunek nie ma nic wspólnego z tym czy dziecko jest bite. Jeżeli uważasz, że klapsem zyskasz szacunek - mylisz się. Klaps powoduje strach. Strach przed rodzicem nie ma nic wspólnego z szacunkiem. Moja mama mnie nie biła. Szanuję ją niesamowicie. Nigdy złego słowa bym jej nie powiedziała. Mama jest nie tylko mamą, ale i moją przyjaciółką.

      Usuń
    3. Okey z tym beztresowym wychowaniem masz rację. Jednak i tak uwazam ze nazywanie klapsa przemoca to dla mnie krzywdzące stwierdzenie. Teraz krzyczec już nawet na dziecko nie wolno.

      Ja natomiast znam dzieci, które dostawały i teraz są wdzięczne za to rodzicom. Ty znasz odwrotne sytuacje więc mamy inny pogląd na ten temat. I nie mówie tu o biciu bo dziecko poszlo spac nie o tej porze co trzeba bo to rowniez uwazam za patologie.

      Usuń
    4. Ivone zgadzam się z tym co napisałaś.
      Ja jestem wdzięczna za te klapsy, one mnie czegoś nauczyły, aby nie popełniać tych samym błędów na przyszłość.
      Jeszcze trochę to w ogóle nie będzie można nic zrobić, powiedzieć do dziecka... bo dziecko będzie odbierało jako atak na swoja osobę.. niestety, ale świat się zmienia i dzieci również..
      Kiedyś dzieci miały dyscyplinę wprowadzoną, nie ważne czy rodzić krzyknął czy uderzył ale wiedziało czego nie robić.. np. ja nie wyobrażam sobie aby moje dziecko np. malowało kredkami po ścianach. Jeśli powiem do niego raz, dwa i nadal będzie to robić to wiadomo, że dam klapsa... może wtedy się czegoś nauczy.

      Usuń
    5. Będziecie mieć dzieci, zobaczymy.
      Ja nie wyobrażałam sobie, że dziecko rzuci mi telefon, rzuciła kilka razy. Za każdy mówiłam (mimo, że roku nie ma) spokojnie, że tak nie wolno, powtarzałam nie, nie. Teraz nie rzuca. Sama pokazuje telefon, kiwa, że nie.
      Ja jestem zdania, że spokojem i rozmową więcej dziecka nauczymy.
      A jeśli Wasz partner nie sprzątnie po sobie, a mówicie kilka razy to też uderzycie? Nie. Więc kto komu daje prawo bić dziecko, które jest małe, słabe i które nie odda, bo się boi?

      Usuń
    6. Ja czytalam zeby nie naduzywac słowa NIE. Lepiej mowic Zostaw, ,bardzo zle ze tak robisz, ,jest mi przykro etc.

      Ale dzieci sa różne. Ja widzę ze moj syn ma niestety moj charaker. Niecierpliwy, rzuca wszystkim czego nie potrafi ulozyc, dlatego na prawdę staram sie nie maduzywac slowa Nie.

      Nie jestem idealna matka. Non stop nad soba pracuje, mam nie rzadko dołki ze za dużo krzycze, za duzo wymagam od poltora roczniaka. Wiecej miłości, zabawy wspolnej i chyba to jest recepta.

      Usuń
    7. Ależ ja tłumaczę dlaczego nie wolno tak robić itd. Nie da się uniknąć słowa nie, bo roczne dziecko głównie rozumie poprzez nie i tak. Jak coś bierze, patrzy na mnie czy coś powiem, jak mówie NIE, zostawia, jak nic nie mówie, bierze :)

      Usuń
  3. W każdej sprawie trzeba zachować umiar.. Bo czasem można nie tyle pomóc? Co oskarżyć kogoś bezpodstawnie. Bo tak naprawdę na ile znamy tego człowieka obok w autobusie? Sama znam przypadek kiedy ktoś zgłosił zaniedbywanie dziecka a rodzina okazała się po prostu biedna a wcześniej nikt się nią nie interesował.... Z drugiej strony dziś dzieci to już nie są te same dzieci co kiedyś. Nie mają żadnych hamulców. Ostatnio moja młodsza kuzynka doznała przemocy ze strony szkolnych "koleżanek" i to są dzieci w wieku 8, 9 z tzw dobrych domów.. Kiedyś szanowała się rodziców nie było komórek fb czatów rodzice mieli większą kontrole nad swoim dzieckiem i dziecko czuło respekt a dziś co cóż...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś dziecko po prostu rodzica się bało. To nie szacunek, a strach. Nie powiedziałabym, że dawniej dzieci były lepsze. Moja mama opowiadała mi jak to dzieci w wieku 9 - 10 lat (kiedy ona była mniej więcej w tym wieku) pobili kogoś ot tak, kiedy przywiazali koleżankę w lesie dla zabawy, kiedy kradli itd...
      Kiedyś dzieci były tresowane, jak nie słuchały, dostawały. Dla mnie to nie wychowanie...
      Moja babcia dostała, bo w wieku lat 6 nie chciała spać o 19. Powód do bicia? Nie. Potem ze strachu kładła się wcześniej i udawała, że śpi.

      Usuń
    2. A ja uwazam ze strach dziecka nie wynika z szacunku do rodzica.

      To rodzic powinien swoja postawa wypracowac ten szacunek u dziecka.

      Hebamme

      Usuń
    3. Strach to mocne słowo. Ja nie bałam się mamy po prostu czułam respekt, wiedziałam czego mi nie wolno ale czasem zadało się dostać klapsa. I nie czuję się z tego powodu złamana psychicznie. I ja dziś szanuję mamę kocham ją chociaż czasem bardzo się sprzeczamy, to jednak mam do niej szacunek a często od tych którzy po prostu byli chowani na dobrych ludzi słyszę : a moja stara to... mnie nawet takie słowa nie przeszłyby przez gardło

      Usuń
    4. A mnie mama nie biła, ale nie wchodziłam jej na głowę. Słuchałam.
      Dostawałam kary, jak byłam niegrzeczna, ale nie biła mnie. I szanuję ją dzis bardzo, a głównie właśnie za tę cierpliwość, za to, że potrafiła tłumaczyć, że nie biła, a tłumaczyła długo.
      "Moja stara" słyszy się często i przez takich i przez takich ludzi - tu nie ma reguły.

      Usuń
  4. Kazdy wychowuje na swoj sposob. Ja i moje rodzenstwo nie raz dostali w dupe za cos co zrobilismy i nie widze, zeby rodzenstwo nie okazywalo szacunek mamie... I wydaje mi sie, ze dobrze wplynelo to na nasz rozwoj nie jestesmy huliganami, czy nie jestesmy na marginesie spoleczenstwa a wrecz odwrotnie. Porazka uczy czegos na przyszlosc tak samo jest z klapsem i nie mylcie z biciem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie mama nie biła i też nie uważam, bym chuliganem była :)
      Dla mnie klaps to uderzenie, wiec czy nazwiesz to kulturalnie klapsem i powiesz, że Ty dzieci nie bijesz czy nazwiesz to biciem, dla mnie to to samo.

      Usuń
  5. Ja dostałam nie raz klapsa. I jedyne co z tego pamiętam to wstyd i upokorzenie. Czy dało mi to cos? NIC.
    Ja tez należe do ludzi którzy musza sie sami sparzyć, nie lubiłam i nie lubię byc do niczego zmuszana. Tych "klapsow"bylo trochę w moim zyciu.

    Mysle ze ten kto karze w ten sposób dziecko nie umie poradzić sobie z samym sobą, łatwiej uderzyć dziecko i wynika to z bezradności osoby dorosłej.

    Czy my dorośli bijemy siebie nawzajem? No nie...ale nad dzieckiem mamy przewagę Bo jestesmy dorosli.

    Ja swojego dziecka nie bije, podnosze glos i to wystarczy, mocniej scisne za rękę jak po raz tysieczny musze go odsunac od czegos i Tlumacze Tlumacze Tlumacze do znudzenia.....

    Hebamme

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mądra kobieta z Ciebie:)

      Usuń
    2. Ściśnięcie reku dziecku, które skończyło zaledwie roczek i krzyk na niego moim zdaniem nie jest bardzo madre.

      Usuń
    3. Ivone, ale klapsy popierasz, wiec nie rozumiem?

      Zgadzam się, że osoby bijące dzieci po prostu nie potrafią rozmawiać, masz rację. Uważamy się za mądrzejszych, bo przecież wiemy, że dziecko nam nie odda, a nawet jeśli, to przecież jesteśmy silniejsi, prawda?

      Usuń
    4. Ivone czepiasz się. Nie sciskam tej reki mocno. Jest to ucisk czesto połączony z odciagnieciem go np od lampki ktora dotyka.
      Mowie i mowie i mowie jak to nie pomaga podniose głos biore za te lape i znowu mowie...

      Z reguly wie ze nie wolno chodzić po poduszce, z ktorej spada, wchodzi za lampke która rusza ale co rusz testuje czy mu pozwolę jednak nia ruszać.


      Konsekwencja, nie popuszczanie i nie wyreczam. Wyszłam z zalozenia ze od tego sa dziadki.


      Hebamme

      Usuń
    5. Klapsy popieram w ostateczności, ale półtora rocznemu dziecku klapsa bym raczej nie dała. Chce tylko dać do zrozumienia, że osoby dające klapsa nie używają przemocy i nie trzeba od razu wzywać policji. Tak samo można powiedzieć, że osoba, która krzyczy na takie maleńkie dziecko jest złą matką, bo krzyk też jest przecież "bardzo zły" chodzi mi o to, żeby nie popadać w paranoję i ze skrajności w skrajność.

      Usuń
    6. Jak to w zyciu bywa...granice tego o czym piszemy sa bardzo cienkie.

      Zgodze sie z toba ivone. Nie popadajmy ze skrajności w skrajnosc.

      I uczmy sie na swoich błędach. Nasze dzieci sa lustrzanym odbiciem nas samych, niestety.
      Tyle ile wlozymy w nie pracy tyle osiagniemy.

      Usuń
  6. Wiesz, ja w ogóle nie mam pojęcia, jak to możliwe, że mamy XXI wiek, otacza nas technika i postęp, a wciąż słyszy się o dręczonych, bitych i głodnych dzieciach. To jest po prostu straszne! Nie wyobrażam sobie, jak można podnieść rękę na małego człowieka, czy krzyczeć na niego bez opamiętania. Może to brutalnie zabrzmi, ale niektórzy ludzie nie powinni być rodzicami. Moja mama pracuje wiele lat w szkolnictwie, sporo się naoglądała, nieraz przybijała ją bezsilność, obojętność rodziców czy instytucji... Trzeba reagować na przemoc wobec najmłodszych. Zawsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak.
      Rodzice podnoszą rękę na dzieci, bo wiedzą, że te są młodsze, słabsze, wiedzą, że im nie oddadzą. Dlaczego rodzice przestają bić dzieci, kiedy te dorastają? Ze strachu. Tylko tyle.

      Usuń
  7. Nie jestem absolutnie za bezstresowym wychowaniem dziecka. Mam ww rodzinie przykład takiego wychowania i dziękuję bardzo, jak widzę jak dzieciak wchodzi każdemu na głowę i rządzi! a rodzice mają to w dupie.
    ja też zostałam wychowana na klapsach, czasem podniesionym głosie czy laniu, i dziś dziękuję za to rodzicom bo dzięki temu nauczyłam się czegoś, a teraz te matki wychowują dziecko jak nie wiem..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale kto mówi o bezstresowym wychowaniu? Nie mylmy pojęć. To, że ja potępiam całą sobą bicie, klapsy itd., nie mowie o żadnym bezstresowym wychowaniu. Proszę poczytać co to znaczy wychowanie bezstresowe, może wtedy się zrozumiemy.
      Ja byłam wychowywana bez bicia i za to dziękuję rodzicom, że potrafili mi tłumaczyć, kochać, nauczyli mnie szanować innych, a nie od razu bić za wszystko.

      Usuń
  8. Mam córkę 12-letnią i 10-letniego syna. Moje dzieci nigdy nie dostały klapsa bo to też bicie. Nie wchodzą mi na głowę nie są rozpieszczone wiedzą co im wolno a co nie i szanują nas jako swoich rodziców SZANUJĄ a nie się boją ;) Do tego bardzo dobrze się uczą,córka jest jedną z najlepszych uczennic w klasie i nie poprzewracało im się w tyłkach dlatego,że nie były bite.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie każdy rozumie, że da się wychować dzieci bez bicia na porządnych ludzi.
      Nigdy bicia nie poprę. Niech mi ktoś mądry wytłumaczy kto daje nam prawo bić dzieci, które sa słabsze... A dlaczego nie bijemy dorosłych, kiedy nas zdenerwują?

      Usuń
  9. Nie do końca się z Tobą zgadzam. Co innego bicie kablem od żelazka, czy katowanie, a co innego jeden klaps. Dwulatkowi nie zawsze wytłumaczysz, bo nie do końca rozumie. Kiedy się śpieszysz idąc ulicą, a dziecko rzuca się na ziemię i krzyczy, bo mu się coś nie podoba to masz czas, żeby rozmawiać i po raz któryś tłumaczyć? Chwilami mam wrażenie, że masz skłonności do rozpieszczenia swojego dziecka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. podpisuje sie pod Tym co napisalas Melanii.

      Usuń
    2. Do rozpieszczania dlatego, że nie biję i nie zamierzam? Melanii, wybacz, ale zastanów się w ogóle co Ty piszesz.
      Dwulatek, z którym się rozmawia zazwyczaj rozumie. Nie znam przypadku, kiedy rodzice są nad wyraz spokojni, a dziecko rozwrzeszczane. Znam jedynie takie, kiedy rodzice są nerwowi, wiec takie samo jest dziecko.
      Mniejsza z tym.
      Jeśli idę z dzieckiem na spacer, to idę z dzieckiem, licząc się z tym, że może ono zatrzymać się, by "pobawić" się kwiatkami, kamyczkami, itd... Jeśli nie mam czasu, dziecko zostaje w domu.
      Jeśli idę z dzieckiem, a nie słucha, co go nauczę klapsem, ktore według Ciebie nie jest biciem?

      A już stwierdzenie, że mamy, które nie biją, nawet nie stosują klapsów rozpieszczają dzieci jest nie na miejscu. Jedno nie ma nic wspólnego z drugim. Ja mam zamiar dziecku tłumczyć. Oczywiście, że nie pozwalam na wszystko, że wie co nie wolno i nadal będę uczyć, ale nie potrzebuję do tego ręki, bo mam mnóstwo cierpliwosci do dzieci.

      Spokojna mama/tata = spokojne dziecko.

      Usuń
    3. Sorry, ale musze stanąć w obronie Melanii, ona nie napisała, ze skoro nie dajesz klapsów to rozpieszczasz dziecko, są dzę, ze była to raczej ogólna reflekska, tycząca się nie tej jednej konkretnej notki, ale tak ogólnie. Moze nie powinnam się wypowiadać za kogoś, ale sama odnosze podobne wrazenie.

      I ja też uważam, że co innego jeden klaps raz na dłuzszy czas a co innego maltretowanie dziecka. Sorry, ale to jak porównywanie raka do przeziębienia. W zyciu chyba najrozsądniej jest wyposrodkować.

      Usuń
    4. Iza czy Ty siedzisz ze mną w domu? Widzisz, jak ja wychowuję dziecko?
      Owszem, okazuję dziecku mnóstwo miłości, przytulam, tulę, całuję - nie zaprzeczam. Powtarzam, że kocham - chcę, by czuła sie kochana, by wiedziała, że jest kochana.
      Ale nie pozwalam jej robić co tylko chce. Uczę Jej od maleńkiego, że nie wszystko wolno, nie podchodzę do wychowania tak, jak niektórzy, że skoro małe to może wszystko. Właśnie nie. Na wiele nie pozwalam. Nie miękne, jak chce wymusić płaczem, bym dała jej zapalać i gasić światło. Teraz w sumie już nie wymusza, bo wie, że jak odchodzimy od kontaktu to nie pozwolę. Ja myślę, że jeśli rodzic chce, może dziecko wychować na porządnego człowieka bez klapsów. Dla mnie to bicie i mów sobie co chcesz. Jednak uderzasz dziecko.
      Moja siostra sioteczna nigdy dzieci nie uderzyła. A są wspaniałymi 15-letnimi dziewczynami. Spokojne, bardzo kontaktowe, a przede wszystkim bardzo słuchają. Tłumaczyła im miliard razy, nawet jak twierdziła, kiedy nie miała sił, nie krzyczała, zawsze spokojnie podchodziła do wszystkiego.
      Ja, słuchając i biorąc przykład z mamy, która jest nauczycielka i która uczy w klasach 1 - 3 idę za Jej radą: nie krzycz, nie bij, spokojem można wszystko, krzykiem nic.
      Mama mnie nauczyła cierpliwości.

      Usuń
    5. Oczywistym jest, że nie siedzę z Tobą w domu i oczywistym jest, że są to spostrzeżenia na okoliczność czytania tego, co tutaj piszesz.

      Usuń
    6. Nie chodzi tu o jednego, konkretnego posta, ale masz dziecko od prawie roku, wiec tych postów było dość sporo i moga składać się na takie właśnie wyobrażenie. Niemniej jednak każdy wychowuje jak chce, więc masz do tego pełne prawo.

      Usuń
    7. Ja jedno, Ty drugie. :)
      Pisałam mnóstwo postów, owszem. Zawsze powtarzałam, że kocham Julię, że jest dla mnie wszystkim, itd.
      Jeśli okazywanie miłości uważasz za rozpieszczanie... :)

      Usuń
    8. Nie, nie uwazam, że okazywanie miłość to rozpieszczanie. I nigdzie tego nie napisałam. Po porstu przeczytałam komentarz Melanii i uznałam, że myślę podobnie, więc się pod nim podpisałam. Tyle.

      Usuń
    9. Rozumiem - masz prawo. Nie rozumiem tylko dlaczego, no ale...
      Dla mnie rozpieszczanie to pozwalanie dziecku na wszystko, to robienie tego, co chce, to kupowanie co zapragnie. :)

      Usuń
    10. Tak na marginesie, odbiegając trochę od tematu... Przez 5 lat studiowania poznałam wiele teorii wychowawczych, od bardzo surowych poprzez bezstresowe wychowanie, które po okresie zachwytów okazało się porażką. I po tych 5 latach wniosek nasuwa się jeden- nie ma jednej, idealnej teorii na wychowanie. tak samo jak nie ma jednego, idealnego leku na nadciśnienie albo zapalenie płuc- przy jednym dziecku bardzije sprawdzi się jedna metoda, przy drugim inna. Kobiety, rodzice w ogóle szaleją na punkcie takich czy innych postulatów odnośnie wychowania, a prawdę mówiąc, nie ma jednej drogi do wychowania dobrego człowieka.

      Usuń
    11. Dlatego też ja liberalnie podchodzę do rodzicielstwa innych osób i nie daję sobie prawa do pouczania, dawania nieproszona dobrych rad, właśnie z powodu braku jednoznaczności tych wszystkich kwestii. Zobacz, kilka lat temu był szał na bezstresowe wychwanie, psychologowie i pedagodzy wypowiaali sie nad zajbeistoscia tej koncpecji, by po kilku latach wycofac sie z tego. Dlatego też moim zdaniem do pewnych rzeczy należy podchodzic z dystansem.

      Usuń
    12. Tak wiem i się zgadzam. Dla mnie bezstresowe wychowanie (co sama nazwa jest porażką) od początku narażone było na porażkę. Bo kurcze, pozwalając dziecku na wszystko wiadomo, że wejdzie Ci na głowę, prawda?
      Ja zawsze podpatrywałam moją mamę, jej stosunek do dzieci. Oczywiście, że każde dziecko jest inne.
      Widzisz, moja Julia jest bardzo spokojnym, kontaktowym i radosnym dzieckiem, wiec już przez to mam ułatwioną sprawę. Ona, mimo, że ma rok - słucha. I rozumie dużo.
      Być może, kiedy kiedyś będę miała drugie dziecko, będzie jej przeciwieństwem? Tego nie wiem.
      Wiem tylko, że ja nie chce dziecka bić, nawet dawać tzw,klapsów. Jestem cierpliwa - naprawde i choćbym miała zdzierać gardło będę tłumaczyć. Ze starszym dzieckiem jest o tyle łatwiej chyba, że są kary...z młodszym nie wychodzi, bo nie zrozumie co to kara.
      Ja byłam wychowana na tłumaczeniu, na zakazach, karach.... I mama mi powtarzała zawsze, żebym dziecko wychowywała słowem, nie ręką. Tej zasady się trzymam - moja mama jest moim wzorem do naśladowania. I tyle :)

      Usuń

Nasz cud

Nasz cud
Zanim cię poczęłam - pragnęłam Cię, zanim cię urodziłam - kochałam Cię, nim minęła pierwsza minuta Twojego życia - byłam gotowa oddać za Ciebie życie