niedziela, 16 listopada 2014

Mama dumna jak paw!

Dziś rozmawiałam z moją Mamą.
Kiedy miałam 3 latka - zmarł mi dziadek. Zginął tragicznie, wypchnięty z pociągu.
Mimo, że byłam mała - pamiętam Go.
Uwielbiał mnie (podobno) i ja Go również.
Pozwalał mi na wszystko. 
Kiedy miałam rok, mówił, że jestem bardzo mądrym dzieckiem. Zachwalał mnie non stop. "To niemożliwe, że tak małe dziecko jest takie mądre. Nie wiem, co z Niej wyrośnie, ale jest za mądra" - dziś mama mi to powiedziała. Tak powiedział On.
Uśmiechnęłam się. 
Mama mówi, że my - dziadkowie i rodzice odbieramy każde osiągnięcie naszych pociech nadzwyczajnie, cieszymy się tym i w przeciwieństwie do ludzi obcych uważamy to za coś wyjątkowego.
Codziennie, wracając z pracy słyszę, jaka Julia jest mądra. 
Codziennie.
I cieszy mnie to.
Kilka dni temu siostra z uśmiechem opowiada, jak to Julia zabrała mamie ściereczkę i "myła" podłogę w całym domu. Opowiada, jak to idzie wyrzucić pampersa mówiąc "pe".
I takich przykładów są tysiące.
Codziennie od Mamy i siostry słyszę, jaka to Julia mądra.
Jak dużo umie, rozumie, jak naśladuje nas.
Słysze, że dużo mówi, jak na swój wiek.
I cieszy mnie to - oczywiście.

I tak sobie myślę, że to normalne. Ta radość nasza.
Taka szczera. 
Prawdziwa.
Bo przecież my - rodzice/dziadkowie/ciocie/wujkowie, widzimy przecież wszystko inaczej niż ludzie obcy, prawda? Mnie cieszy słowo mama, inni powiedzą: a czym się kobieto zachwycasz? Każde dziecko w tym wieku to mówi! Może. I pewnie tak jest, ale TO dziecko mówi TO słowo do mnie. I mnie zachwyca. Właśnie to. Mała rzecz, a cieszy.
I jeśli ja ciesze się tym, że moje dziecko zaczyna chodzić, to cieszy mnie to, bo to moje dziecko zaczyna chodzić. Moje. I właśnie to jest dla mnie takie fajne. Bo ja widzę ten uśmiech na Jej twarzy, kiedy wstaje sama, widzę ten śmiech, kiedy idzie, jeszcze nie sama, ale prowadzana. I ktoś będzie chciał zaraz tę radość przyćmić, pisząc: w tym wieku dziecko powinno chodzić, a nie uczyć się! 
A ja się z tym nie zgodzę. Bo dla mnie nie ważne są statystyki. Dla żadnej mamy chyba. Bo nie ważne, że czyjeś dziecko już chodzi, dla mnie ważne jest to, że moje próbuje. Bo mnie cieszą osiągnięcia mojego dziecka.
I nawet jeśli ktoś czytając, stwierdzi, że chwalę się to tak nie jest. Ja po prostu ciesze sie szalenie z osiągnięć - pewnie małych, nic nie znaczących dla innych, ale dla mnie niesamowicie ważnych. A zwłaszcza ważnych dla mojej córki, która przecież uczy się tego świata! Która to przecież odrywa świat, a to odkrywanie daje jej tyle radości...

Uśmiecham się...

Mamy misia. Patrząc na niego widzę zwyczajnego misia. 
Julia, biorąc go w dłonie, dotyka paluszkami jego oczek, noska,paluszkiem dotyka guziczka, uśmiecha się przy tym. Tak - dziecko dostrzega szczegóły, które dla nas są nie istotne, prawda?

I tak samo jest z nami. Mamy dostrzegają drobne osiągnięcia swych dzieci, które dla nich znaczą wiele. Dla ludzi innych to nic wielkiego.

Tylko nie rozumiem dlaczego zamiast się cieszyć z innymi, uśmiechnąć się, inni zaraz z zawiści takie Mamy opluwają jadem?
Tyle nienawiści i złości wyczytać można z komentarzy innych, którzy wmawiają innym chwalenie, chęć pokazania, że ktoś próbuje pokazać nam, że Jej dzieci są najlepsze.
A tak nie jest!
Jeżeli jakaż mama pisze o swoim dziecku same cudowne rzeczy to nie dlatego, że chce pokazać innym, że Jej dziecko jest najlepsze, a dlatego, że jako Mama tak po prostu uważa, że dla Niej jako Mamy Jej dziecko jest najważniejsze. I to przecież takie normalne.
Przecież ja nie będę pisać o tym, że czyjeś dziecko ładnie chodzi, skoro blog jest o mojej córce/o nas.
Piszę o nas.
Piszę dla nas.
Piszę na pamiątkę.

Czytałam ostatnio na innych blogach dużo smutnych komentarzy, których nie rozumiem. 
Czy to takie złe, że Mamy piszą o swoich dzieciach coś dobrego?
Powinno nas to cieszyć!
Gdyby każda mama uważała swoje dziecko za najcudowniejsze i kochała go nad życie, w domach dziecka nie byłoby tyle dzieci! Nie byłoby tyle dzieci niekochanych! Nie byłoby tyle patologicznych rodzin!
Nie byłoby tyle zła...
Moze źle napisałam...
Gdyby każdy rodzic - mama czy tata, bez różnicy...
Tak - gdyby każdy rodzic swoja rodzinę uważała  za wyjątkowy dar, świat nie byłby tak zepsuty.
A my, zamiast cieszyć się, że szczęśliwych, kochajacych swe dzieci mam jest tak dużo, na siłę próbujemy to przekreślić, zepsuć.
Tylko dlaczego?
Z nienawiści? Zazdrości?
Po co?

Cieszmy się szczęściem innych dzieci!
Bo dzieci są najważniejsze!
Ich dobro, ich uśmiech, ich życie...
To ma sens, nic innego.

25 komentarzy:

  1. Twój Dziadek miał rację. Wyrosłaś na bardzo mądrego człowieka. Ja nic do notki dodawać nie muszę ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Trafilam tu przypadkiem... madre slowa... sama mam corcie i coz, moge tylko napisac - az mi sie lezka w oku zakrecila -sama prawda...czasem nie doceniamy tego co mamy,a gdyby tak cieszyc sie z malych rzeczy?.... "w nich szczescie zapisane jest!" :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to prawda - czasami nie doceniamy.
      Pędzimy, ciągle gdzieś się spieszymy...Mnie dziecko "zatrzymało", pokazało co w życiu ma prawdziwy sens, co się liczy...

      Usuń
  3. Bo szczescie innych w oczy kole... Zycie to chwila i trzeba sie cieszyc kazda jego sekunda, kazda drobnostka, a kto jak nie dzieci daje najwiecej powodow do radosci? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to!
      Życie pędzi jak szalone... Dopiero na teście zobaczyłam II kreski, a tu lada dzień moje dziecko skończy rok.
      Niesamowite... I właśnie to pokazuje, że wszystko mija - szybko, za szybko. I zamiast marnować czas na nienawiść, zazdrość, niech każdy nauczy się cieszyć z tego co ma

      Usuń
  4. Myślę że takie tjukajace blogi rażą ludzi i wywoluja u nich zazdrosc.
    Taki blog przez swoje nadmierne tjukanie, wychwalanie czesto u ludzi powoduje ze traci na autentyczności.

    Z tym że często czytając blogi człowiek gdzieś zatraca i zapomina o pewnej granicy. Przecież osoby piszace bloga mają takie same problemy jak większość z nas a o tym sir zapomina i widzi sie tylko ta "idealnosc" co wywoluje po jakims czasie znuzenie az w końcu niekiedy slowna agresje.

    Hebamme

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy wchodzi na blogi, na jakie chcemy. Nikt nas nie zmusza do czytania, a co więcej do komentowania czegoś, co nas razi. Ja nie komentuję i nie czytam blogów, które mi się nie podobają.

      I co ważne: nawet jeśli ktoś pisze na blogu o swoim szczęściu, z uśmiechem, radością, a nie ciągle narzeka, to nie dlatego, że chce pokazać innym jak w życiu ma cudownie, ale np.tak jak ja - bo nie mam czasu na smutki, bo życie jest tak krótkie, że próbuję w każdym dniu, każdej chwili znaleźć same pozytywne strony. Szkoda czasu na użalanie się.
      Ja chwytam szczęście garściami, to co złe, wypuszczam z rąk.

      Usuń
  5. Bardzo mądrze napisane:) Nie rozumiem ludzi, którzy krytykują dzieci, bo są piękne, mądre, szybko się rozwijają... Ja czytając o innych dzieciach zawsze się uśmiecham, ogólnie każde dziecko wywołuje uśmiech na mej twarzy, bez względu na to czy jest znajome czy nie... Skąd w ludziach tyle zła tego to ja nie wiem, ale dzieci są cuuudne i nasza Julisia również;) a jakaż mądra;D a co! Chwalę się nią każdego dnia i nie zamierzam przestać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Blogi o dzieciach od zawsze uwielbiałam, a zwłaszcza te, na których mamy doceniają swoje dzieci. Smutno się robi, kiedy czyta się o tym, jak ktoś ciągle na dziecko narzeka...

      Usuń
  6. Pięknie to ujęłaś;) Dzieci widzą więcej, niż my, dorośli, wiecznie zabiegani, zalatani;) Dla nich każda chwila jest cenna i piękna;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego moja Julia jest moim wzorem do naśladowania :)

      Usuń
  7. Mądrze i pięknie napisane!!! Zgadzam się w 100%:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam.
      Przeczytałam kilka razy ten komentarz, bo nie ukrywam - nie bardzo wiem czy aby na pewno wiesz o jakie wpisy mi chodziło i gdzie.
      Generalnie powiem tak: każde dziecko jest warte miłości, bez względu na wszystko. Każde dziecko powinno być kochane, każde doceniane, każde jest przecież wyjątkowe.
      Ja nie wnikam w to, kto gdzie i z kim ma dzieci. Ja tylko chciałabym, by inni ludzie szanowali innych, nie ubliżali. Nawet jeżeli są sytuacje, o jakich napisałaś, to nie powód, by wyzywać czyjeś dzieci. Dla każdej mamy jej dzieci są wyjątkowe przecież.
      Co do posądzania o wredne wpisy: rozumiem. Sama kiedyś zostałam posądzona o coś, czego nigdy nie zrobiłam, co nawet nigdy by mi nie przyszło do głowy. I do dzis to boli, bo nigdy nie usłyszałam przepraszam. Głupie słowo, a dużo daje...

      Usuń
    2. Paulinko, ja też kiedyś zostałam posądzona, ale to kilka lat temu, przez dwie dziewczyny, że piszę u nich na blogu niepochlebne komentarze. Wtedy grasował jakiś zawistny anonim na blogu, i one jakoś "doszły" do tego, ze to niby ja. Momentalnie urwały ze mną kontakt, a co najgorsze, posądziły mnie o coś takiego okropnego. Próbowałam to wyjaśnić, ale nie dałam rady, one były pewne i już. Nie wiem jak, co i dlaczego, no ale. Do dziś o tym myślę i właściwie nie mam ochoty wracac do blogowego świata. I nigdy nie wrócę, tego jestem pewna. Bo to co się dzieje to przechodzi ludzkie pojęcie, jest coraz gorzej. Ciebie czytam codziennie i jestem zawsze, tylko że już się prawie nie udzielam.

      Usuń
    3. Miałam podobnie - niestety.
      I mimo, że te osoby znam tylko wirtualnie, to jednak zabolało i do dziś boli :(

      Usuń
  9. Wiem jakie to mają być wpisy i zgadzam się z Tobą, że wszystkie dzieci są wyjątkowe, ten komentarz napisałam pod wpływem emocji , jestem posądzana o wredne komentarze na blogu blogerki o której piszesz. Jeśli to możliwe usuń ten komentarz, spróbuję wyjaśnić to z nią. Doszłam do wniosku, że może jej to zaszkodzić /ona to zrozumie/. U Ciebie jest miło i kulturalnie, dlaczego u niektórych są takie pyskówki . Z szacunkiem mb

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Komentarz już usunęłam - masz rację, lepiej wyjaśnić to z Nią. Ja po prostu myślę, że człowiek nie zawsze chce o wszystkim mówić i opowiadać każdemu, a zwłaszcza na blogu.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  10. Bardzo Ci dziękuję, widać, że nie szukasz tanich sensacji,jeszcze raz podkreślam, że nie krytykuję żadnych dzieci, a Ty o nich piszesz pięknie, pozdrawiam mb

    OdpowiedzUsuń

Nasz cud

Nasz cud
Zanim cię poczęłam - pragnęłam Cię, zanim cię urodziłam - kochałam Cię, nim minęła pierwsza minuta Twojego życia - byłam gotowa oddać za Ciebie życie