wtorek, 4 listopada 2014

Czytaj dzieciom, bo warto!

Całkiem niedawno odbyła się kampania, pt: "Czytaj dzieciom, bo warto". Zaraz po niej miałam okazję rozmawiać na ten temat z kilkoma mamami, poczytałam komentarze w internecie i postanowiłam napisać.
Bo nieprawdą jest, że jeden wpis nic nie da! Zupełnie odwrotnie! Jeden wpis może wiele.
Zobaczcie: gdyby każdy z nas zabierał głos w każdej ważnej dla nas sprawie, moglibyśmy dużo - bardzo dużo.

Zatem...

Pamiętacie zapewne, jak na Dzień Dziecka moja 6-miesięczna wtedy Julia dostała ode mnie zestaw książek z serii: "Martynka". Nieco później do Jej kolekcji dołączyły książeczki z zestawu: Disney baby (wtedy i dziś bardziej dostosowane do Jej wieku). I niedawno dołączyła książka z serii Kubuś Puchatek. Niewiele póki co, ale z pewnością tych książeczek będzie więcej. Teraz obiecałam sobie powstrzymywać się przed zakupem kolejnych i czekać, aż dziecko podrośnie nieco.
Jednak mimo to, że moje dziecko jeszcze nie bardzo rozumie to, co jej czytam, zaczyna okazywać zainteresowanie. Nie do końca da mi przeczytać, bo koniecznie chce książeczki oglądać. I robi to pięknie. Chyba czas gryzienia mamy za sobą.
Bywa, że zajęta czymś, spojrzy i zauważy, że trzymam w dłoniach jej książkę i w mgnieniu oka, podchodzi, bierze książeczkę  ogląda, pokazując paluszkami poszczególne obrazki.
Liczę na to, że niedługo zacznie słuchać i sama domagać się, by jej czytać. 
I tu nie da się nie napisać: czytajmy dzieciom!
Przeczytanie choćby jednej bajki dziennie to naprawdę nie tak dużo czasu. Kilka/kilkanaście minut dla dziecka, kilkanaście minut w "innym" świecie, blisko z naszą pociechą i co najważniejsze - całkiem zdrowe. Wiadomo, że łatwiej włączyć telewizję i zamiast czytać, włączyć bajkę. Mamy przecież tyle bajek i niemal każdą książkę sfilmowaną. Łatwiej.
Jednak, to nie to samo.
Już pomijając to, że szkoda oczu dziecka, to szkoda i czasu, który pędzi jak szalony i nim się obejrzymy nie będziemy mieli komu czytać. 
Jesteśmy zaganiani. Jednak ja zawsze mówię: jeśli kobieta (mama) ma czas na makijaż, kawę to na pewno znajdzie czas na czytanie. 
Poza tym, czytanie wciąga! Niesamowicie!
Ja, jako mama zachęcam każdego do czytania swoim dzieciom. Do zachęcania ich, by zamiast włączyć telewizor/komputer/tablet, sięgnęli po książkę. 
Badania potwierdzają, że dzieci, którym rodzice czytają, w wieku szkolnym znacznie mniej czasu spędzają przez urządzeniami elektrycznymi, niż dzieci, które od małego oglądają bajki w telewizji/komputerze.

Ten post mimo wszystko nie ma na celu zniechęcenie innych do telewizji czy komputera, bo sama, mimo, że czytać uwielbiam, lubię też oglądać filmy. Moje dziecko też bajki oglądać będzie. Post ten ma na celu pokazanie jednak i innej alternatywy.
Czytanie jest ważne.

Dlatego, warto pójść z dzieckiem do księgarni, pozwolić wybrać książkę, by w domu, wtulając się w naszą pociechę, oddalając od siebie wszelkie zmartwienia i inne sprawy, pochłonąć czas czytaniem...
Sam na sam z dzieckiem.
Te magiczne chwile zbliżają. Pokazują naszym dzieciom inny świat. Świat książek.
Dziecko większe z pewnością to wykorzystają i książki pokochają.

A ja na pytanie: czy warto czytać dzieciom, odpowiadam: absolutnie tak!

Kiedy przypominam sobie swoje dzieciństwo, pamiętam różowy pokoik, a na półkach mnóstwo książek. Uwielbiałam, jak mama mi czyta, uwielbiałam sama czytać i czytam do dziś.
To właśnie mama, zaszczepiła mnie miłością do książek. To ona nam je kupowała, czytała....
A książki towarzyszą mi non stop.

Dziś tę miłością pragnę zarazić moją córkę.

88 komentarzy:

  1. A ja zaczęłam czytac Bartkowi książeczki gdy miał niewiele ponad rok. Wcześniej miał kilka egzemplarzy, ale obrazkowych. I tak sobie czytam do dziś. a Kacper siłą rzeczy od pierwszych tygodni słucha :) Dzięki czytaniu Bartek ma na pewno bogatszy zasób słów. A i jestem pewna, że regularne czytanie pozytywnie wpływa na rozwój dziecięcej wyobraźni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie tak! Siłą rzeczy słuchając, człowiek sobie wszystko wyobraża, a oglądając w telewizji, ta wyobraźnia już tak nie działa.

      Usuń
  2. Ja sama tez uwielbiam czytac:-) Jak bylam mama tez uwielbialam jak czytala mi mama Milenka jak sie urodzila miala juz swoja mala ksiegarnie:-) Bajki jeszcze po mnie,czy mym bracie czy mezu z czasem dochodzily jej wlasne:-) :-) Ktore dostawala,lub my jej kupujemy:-) I oczywiscie co wieczor obowiazkowo czytanie,sama wybiera ktora czytamy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam mnóstwo książek, które niestety porozdawałyśmy, a żałuję, bo były wspaniałe. Z Disneya miałam wszystkie możliwe - należałam do klubu...

      Usuń
  3. Moja lubi bardzo jak się jej cZyta Zwłaszcza jak zmieniam głos :) Niestety jak pierwsza dla zdrowie książkę to rozrywa ja na strzępy i gryzie ;/

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam jak Gabrysia była w brzuchu,recytowałam gdy leżała w inkubatorze,czytamy codziennie.Chodzimy do Biblioteki,kupujemy na kiermaszach,w Antykwariacie,w księgarni.Na półkach nie ma już miejsca,ale od czego jest podłoga ?;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam bzika na punkcie książek :)

      Usuń
  5. Czytaj jej po angielsku, to także pomoże;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książki dwujęzyczne również mam na oku, ale rozum każe czekać - okropny, nie?

      Usuń
    2. Wiele książek wydawanych w Anglii ma dużo ładniejszą szatę graficzną od naszych i bardzo fajnie wpływa na rozwój zmysłów. Polecam :) Również mamy małą biblioteczkę w językach obcych :)

      Usuń
    3. Eee, ale rozum każe czekać bo? Dlaczego to robisz? Znasz angielski w ogóle czy nie dasz rady jej sama uczyć?
      Julia już powinna bredzić po angielsku, a za rok, jak się zdenerwuje, powinna kazać Ci iść do kąta in English;D

      Usuń
    4. Nie, nie o to mi chodziło :) A o to, że mam na oku miliard książek dla Niej, a jest za mała, bym jej wszystkie kupiła ;) To miałam na myśli..

      Usuń
    5. Ja nie o książki pytałam, tylko o to, czy jesteś w stanie sama ją uczyć języka?

      Usuń
  6. Czytamy w zasadzie bez przerwy :) Najlepsza rozrywka ze wszystkich!

    OdpowiedzUsuń
  7. My już czytamy :) Pokazuję Alicji książeczkę z czarno-białymi obrazkami i opowiadam do nich różne historie :)
    Czytanie jest super :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam, czytam i czytać będę. Córa nie zniszczyła żadnej książki, Syna też uczę szacunku do słowa pisanego. Mają sporo książeczek, sami oglądają, czytają, Córa zaczyna sama "czytać". TV jest obecny, ale książka też.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Julia, jak była młodsza, wkładała do buzi wszystko, teraz nie... W ogóle dziwne, ale dla mnie przestała z dnia na dzień :)

      Usuń
  9. Ja też czytam córeczce, przeważnie na dobranoc. I synkowi na pewno też będę czytać od małego.
    Pamiętam jak jeszcze karmiłam piersią to włączałam bajkę w telefonie i czytałam bo książkę trudniej było mi utrzymać. Córka przeważnie w połowie zasypiała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zanim zaszłam w ciążę wiedziałam, że będę czytać dzieciom, bo sama uwielbiam książki...

      Usuń
  10. A moim zdaniem to przereklamowana sprawa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytanie? Uważasz, że nie powinno się czytać dziecku i interesować dzieci książkami?

      Usuń
    2. Powinno, ale robienie z tego nie wiadomo jak mega waznej sprawy jest moim zdaniem nieco przesada.

      Usuń
    3. Dla Ciebie Iza dużo ważnych spraw ważne nie jest, a te mało istotne traktujesz priorytetowo.
      Uważasz, że lepiej wieczorem włączyć dziecku bajkę i mieć święty spokój?

      Usuń
    4. Tego NIGDY nie zrozumiem. Priorytetowe może nie być wysłanie dzieciaka na lekcje karate, ale zachęcanie do czytania książek, interesowania się nimi? Zabiłaś mnie:)

      Usuń
    5. Nie rozumiem i ja - nałogowa czytelniczka książek :)

      Usuń
    6. a dlaczego to karate ma byc gorsze od książek? Każdy ma inne zainteresowania, jedno dziecko bedzie godzinami ogladac/ czyac ksiazki, a ine spedzac godziny na basenie/ karate, co w tym dziwnego i dlaczego jedno ma byc lepsze od drugiego?

      Coś, co dla jednego jest ważne, dla drugiego już nie musi być. Co Was tak dziwi? To chyba żadne odkrycie, ze ludzie się od siebie różnią, co?

      A może takiemu dzieciakowi, który kocha to przytoczone karate na siłę wciskac książki, bo inni tak robia, bo w tv tak każą albo bo kampania jest, a bycie zajebistym rodzicem zobowiazuje? To dla mnie jest chore.

      Usuń
    7. Nie podniecaj się tak.
      Tu raczej chodzi o to, żeby czytać dziecku od małego.
      Bo wtedy to czytanie, a raczej miłość do niego najłatwiej zaszczepić.
      Jak się uda- to super.
      Ja nie- to jak dla mnie- maniaczki czytania- trudno.
      Małe dzieci ( takie jak autorki bloga ) łatwiej chyba zainteresować czytaniem niż wspomnianym karate czy basenem, bo takie maluchy nie siedzą raczej godzinami w wodzie czy na macie treningowej-chyba, że mają rodziców sadystów:P

      Usuń
    8. Nie podniecam się- nie mam czym. Raczej moja wupowiedz wywołała dziwne podniecenie.

      Mało wiesz o świecie jeśli myślisz, ze nie ma zajęć na basenie dla maluchów, sa nawet dla niemowlaków. I to tez korzystnie wpływa na rozwój i zdrowie dziecka, z tym, ze nie trąbi się o tym i nie pisze postów na blogach.

      Usuń
    9. Nic nie zrozumiałaś, Izka.
      Karate to dodatkowe zajęcia. Tak samo, jak kursy angielskiego czy, przytoczony przez Ciebie, basen.
      Czytanie książek to coś jak oglądanie telewizji czy granie na kompie - wybór pozostawia się rodzicom, bo to od nich zależy, czy dzieciak całe godziny będzie spędzał przed ekranem telewizora, czy będzie rozwijał wiedzę i wyobraźnię, czytając książki.
      Krzysiek ma dysleksję czy inne dysortografie, bo zapewne, jak się domyślam, mało się uczył i mało czytał. Chciałabyś tego samego dla swojego syna? Naprawdę?;]

      Usuń
    10. Dysleksja czy dysortografia bo ktoś mało się uczył albo mało czytał? Padłam. No to teraz się nie dziwię skąd w społeczeństwie niechęć do takich osób skoro pokutują takie przekonania.

      Mam sąsiadów, którzy włąśnie ten basen traktuja jak ogladanie tv, jezdza z dzieciakiami prawie codziennie, od małego. Maluchy kochaja wode i te wszystkie zajęcia, które są dla nich codziennością, jak dla innych czytanie ksiazek czy granie w gry.

      No ale tak, spooko, ja nic nie rozumiem tylko dlatego, ze wyraziłam inną opinię niż pozostali:)

      Usuń
    11. Za dysleksje odpowiadają geny i tak,całkiem mozliwe, ze i Patryk taki bedzie, bo to dziedziczne. To straszne, że tak dużo czytasz, a tak mało wiesz i jeszcze wydajesz bardzo krzywdzące sądy, nie majace nic wspólnego z rzeczywistością. Myślę, że zanim napisałaś ten komentarz mogłaś sobie chociaż wygooglowac ten termin.

      Usuń
    12. Przecież doskonale wiesz, że kto jak kto, ale ja wiem, co to za zaburzenia. Nie stwierdziłam, że to są jedyne powody, ale mimo tego, że są terapie, na które powinno się chodzić, to nie znam przypadku dzieciaka z zamiłowaniem do książek, mającego jakąś dysfunkcję;)

      A ja znam wielu rodziców, którzy wożą dzieciaki na basen, na zajęcia muzyczne czy językowe, a przed snem czytają dziecku książkę albo włączają program o biedronkach. Wszystko rozwija, nie popadajmy w paranoję, ale Twoje nastawienie do czytania - nie, bo skoro dziecko nie chce, mam to gdzieś - jest dziwne i dla mnie niezrozumiałe.

      I nie atakuj nas tylko dlatego, że, jak zwykle, chcesz pisać coś, co nie do końca ma sens. Czytaj ze zrozumieniem, jeśli odpisujesz mnie, bardzo Cię proszę.
      Nie musisz czytać dziecku, Patryk zresztą chyba sam już powinien. Nie musisz mu kupować książek, to Twój wybór. Ale nie pisz, że akcja, namawiająca do czytania, to przesada. Mam nadzieję, że niedługo wejdzie to w krew rodzicom tak, jak wchodzi w krew zdrowy tryb życia.

      Usuń
    13. Izka, są terapie, na które wozi się dziecko, gdy zauważa się u niego dysfunkcje, prawda? Nie ucz mnie, co mam robić i o czym czytać, bo akurat to wszystko wiedziałam. Nie zmienia to faktu jednak, że są różne teorie, skąd to się bierze, a ja w wiele tych - dla Ciebie oczywistych - nie wierzę. Czytanie książek na pewno by małemu nie zaszkodziło, a wręcz mogłoby pomóc. Nie chciałabyś zrobić wszystkiego, by pomóc własnemu dziecku?:)

      Usuń
    14. "Krzysiek ma dysleksję czy inne dysortografie, bo zapewne, jak się domyślam, mało się uczył i mało czytał. Chciałabyś tego samego dla swojego syna? Naprawdę?;]" to Twój komentarz, z którego wynika, że przyczyna zaburzeń tkwi w małej ilości nauki i czytania.

      Wg Ciebie czterolatek powinien juz umieć czytać? Wow. Zadne normy przewidziane dla tego wieku nie wskazuja na to, ze dziecko w weku lat 4 powinno umieć czytać.

      Usuń
    15. Ty też mnie nie ucz jak mam wychowywać własne dziecko, jak będziesz miała swoje to bedziesz mogła mu czytać nawet i po 12 godzin dziennie, nic mi do tego.

      Usuń
    16. Nie do końca odpowiednio ułożyłam powyższe zdanie, ale nie zmienia to faktu, że im więcej nauki i czytania, tym lepiej.

      Nie chcę nic mówić, ale w wieku 4 lat samodzielnie czytałam książki takie jak "W pustyni i w puszczy" chociażby. Ale spoko, nie chodzi o mnie, Becika czy nam podobne dzieciaki.
      Ale nie chodzi też o normy. Chcesz sprawdzać - o, normą jest, że dziecko 4-letnie powinno składać takie i takie zdania w ten i ten sposób, a Patryk tak umie, to już niczego więcej od niego nie będę wymagać? Nie wolałabyś rozwijać w nim wszelkie talenty na tyle sposobów, na ile się da?

      Usuń
    17. Ja na razie nie mam powodów, by "pomagać własnemu dziecku". Faktem jest, że prawdopoodbnie Patryk może odziedziczyć po Krzychu dysleksje i dysortgorafię, ale t się okaże dopiero w wieku szkolnym, wcześniej taka diagnostyka nie jest możliwa. Na dzień dzisiejszy nie ma żadnych niepokojących sygnałow płynących choćby z przedszkola, sugerujących jakieś opóźnienie czy cokolwiek innego, więc nie mam zamiaru wpadać w paranoję.

      Usuń
    18. Ty też mnie nie ucz jak mam wychowywać własne dziecko, jak będziesz miała swoje to bedziesz mogła mu czytać nawet i po 12 godzin dziennie, nic mi do tego.
      Przesadziłaś. Odnoś się do mnie z szacunkiem, dopóki ja odnoszę się do Ciebie z tym samym szacunkiem.
      A na naukę wychowywania dziecka u Ciebie za późno, mnie nic do tego. Wyrażam własne zdanie i nie wyskakuj mi z takimi tekstami, bo sobie tego nie życzę.

      Usuń
    19. Ja czytałam jak miałam 5 lat i... co z tego?

      We wspólczenym świecie mamy do czynienia z czyms takim jak przeedukowanie dzieci. Rodzice wpadaja w jakieś szaleństwo, zapisuja dzieci na wszelkie zajecia dodatkowe, nie ma juz miejsca na zabawe, dziecinstwo, a to tez wcale nie jest dobre dla rozwoju. Dzieci chodzą przemeczone, to co powinno być dla nich przyjemnoscia staje sie obowiazkiem wymaganym przez rodziców. We wspólczesnej pedagogice cora wiecej się mówi właśnie o efekcie pewnego przesytu.

      Usuń
    20. Też sobie wielu rzeczy nie życzę. I powiedz mi, gdzie widzisz ten brak szacunku? Prawda jest, ze każdy niech wychowuje dzieci tak, jak chce. Tobie nic do mojego wychowania, mnie nic do Twojego, proste i logiczne, prawda? Jesli chcesz mozesz swoje dziecko zapisac na sto kólek zainteresować, Twoja sprawa, Twoje prawo, ale ja tez mam prawo do swoich wyborów.

      Usuń
    21. Znowu niczego nie zrozumiałaś. Mam wrażenie, że lubisz atakować ot tak, dla samego atakowania.
      Czytaj ze zrozumieniem, bo ja naprawdę mam mało cierpliwości do ludzi szukających podtekstów w tym, co piszę;)

      Ja o jednym - czytaniu książek i rozwijaniu dzieciaka, Ty o czym innym - zapisywaniu na zajęcia dodatkowe. Zrozum, kobieto, że nie wtrącam się w to, czy i czy gdziekolwiek rodzice posyłają dzieciaki. Ja mówię o opiece nad dzieckiem w domu, pod rodzicielskimi skrzydłami. Wtedy, gdy siedzisz i pijesz kawę, czytając blog, a Krzychu robi obiad. Wtedy własnie Patryk może się bawić, ale zabawą może być też czytanie - o pociągach, samochodach czy o balecie albo karate. Nie ma znaczenia, o czym czyta, ważne, że interesuje go to, o czym czyta. Widzisz tutaj jakieś przeedukowanie?

      Usuń
    22. A Ty za to lubisz się obrażać o tak i chyba tez nie czytasz ze zrozumieniem, bo jeszcze raz pytam- gdzie widzisz w mojej wypowiedzi brak szacunku?

      Widzisz, ja nigdzie nie napisałam, że Patryk nie ma ksiażek, bo ma i to dość sporo się nazbierało przez te 4 lata. Nie napisałam tez, nie nie czytam mu w ogóle, bo czytam, ale nie codziennie i nie godzinami. Tak samo jak to czytanie mozna by promowac zabawy na powietrzu, bo to też wazne a i coraz wiecej otylych dzieci w Polsce mamy albo cokolwiek innego, a akurat padło na akcję z czytaniem i nagle wszyscy szystkim czytaja a matki przescigaja sie w ilosciach przeczytanych ksizek- tak, dla mnie to przesada.

      Usuń
    23. Nie obraziłam się, spokojnie. Przestań już pytać.

      W tej akcji promowania czytania nie chodzi o czytanie na siłę codziennie i godzinami. Żaden normalnie pracujący rodzic nie ma czasu na ślęczenie godzinami nad książkami dla dzieci, nie przesadzaj.
      Zgadzam się, powinno się promować zabawy na świeżym powietrzu, aaaale to, jak z książkami, od rodziców zależy, czy dzieciak będzie siedział po szkole w domu, czy pójdzie biegać po placu zabaw.
      I źle to pojmujesz - akcja czytania książek trwa od wieeeelu lat. Tylko im głośniej o takich akcjach, tym primo - wydawnictwa lepiej zarabiają, a secundo - zawsze znajdzie się chociaż kilka matek, do których dotrze, że hm, może warto zainteresować dziecko jakąś książką, bo jak do tej pory ma tylko zabawki i pluszaki na półkach. Sama znam kilka takich matek, które dopiero, gdy dziecko samo poprosiło - w okresie przedszkolnym - o książkę, poszły i jakieś kupiły.
      A to, że matki prześcigają się w ilościach przeczytanych książek? Może one to po prostu lubią, brałaś takie rozwiązanie pod uwagę? Spójrz na Paulinę. Ona lubi książki, w którymś tam momencie swojego życia polubiła je bardziej niż normalnie, jest dorosła, lubi tak spędzać wolny czas. Nie widzę w tym przesady.

      Usuń
    24. Mam przestać pytać, bo tak naprawde wiesz doskonale, że bez sensu wyskoczyłaś z tym "brakiem szacunku?" :)

      Ja tez nie widze przesady w tym, ze Paulina czyta Julce ksiązki. Ale przesadę widzę w tym, ze ktoś komuś narzuca cokolwiek. Patryk uwielbia tworzyć konstrukcje z klocków- robi samochody, pociagi, samoloty. Kocha to robić. I tez jest to rozwojowe. Ale nie wpadam nagle na pomys, żeby namawiać teraz wszystkie matki, ze maja kupować klocki i ich dzieci maja tworzyc swoje samoloty, no bo skoro Patryka to tak interesuje to na pewno innych też. Jest tysiace sposobów na spedzanie wolnego czasu i nie ma jednego słusznego.

      Usuń
    25. A Paulina, zdaje sie, ma podejscie takie, ze skoro ona robi coś z Julką, to wszyscy inni też niech robią, bo to jest super i mega właściwe i zajebiste. I w ich pryzpadku jest i super, ale nie należy generalizowac.

      Usuń
    26. Ty też mnie nie ucz jak mam wychowywać własne dziecko, jak będziesz miała swoje to bedziesz mogła mu czytać nawet i po 12 godzin dziennie, nic mi do tego. - to nie jest normalne w pisaniu do kogoś, kto prawdopodobnie nigdy nie będzie miał dzieci. To raz. A dwa - znam Cię na tyle, że wiem, że pozwolenie Ci na takie teksty równa się pozwoleniu na dalszą jazdę z coraz gorszymi tekstami. Nie chcę tego tolerować. Tyle w temacie.

      Kto komu cokolwiek narzuca? Nie widzę możliwości zrozumienia się między nami. Ja piszę jedno, Ty wiesz swoje.
      Patryk interesuje się czymś, rozwija się prawidłowo, ale zachęcanie go do czytania - chociażby o tworzeniu wielkich konstrukcji - jest czymś dobrym wg mnie. Może dzięki temu zostanie kiedyś wielkim konstruktorem albo architektem. A czytania nikt nie nazywa jedynym słusznym sposobem na spędzanie czasu. To jest coś, co POMAGA w rozwoju dzieci. Niektóre matki chcą w ten sposób pomóc dziecku, inne pozwalają na rozwój dziecka ustalony jego własnym trybem rozwoju (wiem, masło maślane). To, czy cokolwiek powinnaś robić inaczej, wyjdzie kiedyś, za 10-15 lat. Może się okazać, że zrobiłaś błąd, nie czytając mu albo nie zachęcając do czytania, ale może się okazać, że Patryk zechce zostać najlepszym mechanikiem na świecie i nie będzie chciał wiedzieć, dlaczego biedronki mają kropki albo dlaczego z wulkanu wydobywa się lawa.

      Usuń
    27. Po pierwsze skąd mam czy mialabym wiedziec, że prawdopodobnie nie bedziesz mieć dzieci?

      Patryk jak ma ochote na ksiaze to mi ja przynosi i mu czytam. Srednio raz na tydzien, być moze to straszne, ze tak rzadko, ale jeśli on ma na to ochote raz na tydzien to spelniam jego oczekiwania. Jakby przynosil codziennie mialby czytane codziennie.

      p.s. majac dziecko popeniasz jakies tysiac bledow wychowawczych, to nieuniknione:)

      Usuń
    28. Dziewczyny, ale o co walka? Kurczę, nie znamy się na wylot, nie wiemy co kto ma na półce, w lodówce i tak dalej. Czemu od razu, jak ktoś mówi, że coś jest przesadą, to krytykuje całość. Ja żadnej krytyki czytania samego w sobie nie widziałam. Mnie denerwują na przykład akcje na FB lubię tu i tu i głośno o tym mówię, obrywając po uszach, bo ignoruję problem. Bo nie popieram wklejania statusów. Ocena dobra, jak każda inna, krzywdząca, jak każda po jednym zdaniu.
      Czytanie wpływa na rozwój słownictwa, ale paplanie do dziecka non stop też. I nie wpływa na dysleksję, czy dysgrafię, bo kurczę, to nie tak powstaje. Może pomóc, na zasadzie zapamiętania, jak się coś pisze, ale jak dziecko czyta samo! Poza tym, czytanie w wieku lat 4, ok, jak samo dziecko się garnie, moja ma 3 lata, znaczy w grudniu skończy i zna litery. Nie zmuszałam jej, bo po co? Ma czas. Kocha tańczyć. Chodzi na zajęcia z tańca w przedszkolu, nie po nim. I co? Mam jej zabronić harców w domu, bo czytanie? Nie. Tygodniami nie czytamy, bo nie chcą, bo wolą coś innego. Czytanie jest fajne, jasne, ale nic na siłę, dziecko rozwija się na tylu płaszczyznach, że każdą trzeba rozwijać. Uczmy dzieci aktywności, sportu, na czytanie przyjdzie czas. A w ogóle, to wychowujmy po swojemu, w brudzie, jak ktoś chce, w sterylności, jak kto chce, to nasze dzieci i jesteśmy najlepszymi dla nich mamami. I tyle w temacie. Rozwodzenie się kto jak wychowuje, jest bez sensu, bo każdy ma inne doświadczenia, inne korzenie i inny styl i o to chodzi.
      Amen.

      Usuń
    29. Nigdy nie polubiłam żadnej akcji na fejsie, dotyczącej czy czytania książek, czy czegokolwiek w tym stylu. Bo nie rzecz w tym, by rozgłaszać, że się czyta, ale żeby faktycznie to lubić, jeśli już się czyta.
      I znowu, Angel, zahaczyłaś o to, od czego uciekałam w rozmowie z Izą - o kwestiach wychowania dziecka. Ja go nawet nie mam:) Skąd miałabym wiedzieć, jakie zajęcia wybrałabym dla dziecka. Dlatego wciąż podkreślam, że nie krytykuję tego, że ktoś wozi czy nie wozi na zajęcia dodatkowe, nie moja sprawa.
      Mówmy o tym, o czym jest notka.

      Usuń
    30. "A na naukę wychowywania dziecka u Ciebie za późno, mnie nic do tego." Nie krytykujesz, a jak mam to wytłumaczyc?:P

      Usuń
    31. Słucham? Dobra, rozbiorę Ci to na czynniki pierwsze, bo, jak zwykle, nie skumałaś.
      Za późno - Patryk już jest na świecie, już go wychowujesz, więc jaka nauka miałaby sens?
      Mnie nic do tego - nie jestem matką, nie jestem obok Ciebie nawet.
      Teraz zrozumiałaś?;]

      Usuń
    32. Ale nie chodzi o to, czy ktoś ma dzieci, czy nie, w ogóle przez nikogo to nie powinien być poruszany temat, bo właśnie to nie jest niczyja sprawa. No chyba, że dzieci są bite, to tak, ale do innych rzeczy nic nikomu, tak naprawdę.

      Usuń
    33. "A Paulina, zdaje sie, ma podejscie takie, ze skoro ona robi coś z Julką, to wszyscy inni też niech robią, bo to jest super i mega właściwe i zajebiste. I w ich pryzpadku jest i super, ale nie należy generalizowac."

      Iza - przesadzasz, wybacz. Gdzie zauważyłaś u mnie takie podejscie? Widocznie nie zrozumiałaś mojego postu. Ja napisałam o tym, co ja lubię, o moim podejściu do czytania, bo jak każdy - mam prawo wyrazic swoje zdanie. Nie napisałam, że każdy ma tak robić, bo ja wiem najlepiej. Źle odbierasz wszelakie posty, w których ktoś myśli inaczej niż Ty, bo wtedy odbierasz to jako atak, bądź pokazywanie, że ktoś ma rację.
      Mi chodziło wyłącznie to, że MOIM zdaniem dużo właściwsze i lepsze jest przeczytanie dziecku bajki niż posadzenie go przed telewizorem, bo to też bajka. Nie mam nic przeciwko oglądaniu bajek - sama uwielbiałam oglądać i czasami i dziś oglądam. Nie napisałam o czytaniu godzinami, bo na to nie mam czasu.
      Moja Julia jest na dworze codziennie, codziennie się bawi godzinami, teraz zaczyna rysować, wie jak trzymać kredki i to robi, bo to sprawia jej przyjemność. Książki to tylko dodatkowe zajęcie, które w moim mniemaniu są ważne. I tylko o to mi chodziło.
      Jeżeli Twój Syn nie potrzebuje, żebyś mu czytała - rozumiem. Pewnie, że nie każde dziecko lubi.
      Nie zgodzę się z tym, że dzieci z dysleksją już tak mają i koniec. Moja mama jest nauczycielką, sama ma zajęcia dodatkowe z takimi dziećmi. Bardzo dużo z nich z czasem wyrasta z tego, ale niestety te osoby, które nie czytają dużo same i nie ćwiczą - z dysleksją będą żyć.

      Usuń
  11. Czytanie dziecku bajek również wpływa na relację z rodzicem. Wiesz dziecko się przytula, rodzic głaszcze.. fajna sprawa. W takich chwilach czuć bliskość, miłość :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie się zgadzam, zapomniałam o tym, a to tak szalenie ważne napisać...

      Usuń
  12. Mnie czytała i mama, i babcia. Efekt: dziś tak kocham książki, że nie wyobrażam sobie bez nich życia;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja tak mam. Do dziś razem z mamą wymieniamy się nimi i czytamy nałogowo :)

      Usuń
  13. uwielbiam czytać książki. myślę, że kiedyś jak sama zostanę mamą, to będę się starała w dziecku zaszczepić tę miłość do czytania. książki rozwijają naszą wyobraźnie, sprawiają, że mamy większy dobór słów, potrafimy się lepiej wysłowić. Same dobra płyną z czytania książek :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Popieram czytanie dziecku całą sobą.
    Mnie czytano od bachorka, teraz łykam książki.
    No ale większość mam woli robić sobie 563 z kolei srelfie i rąbać je na insta zamiast wziąć książeczkę dla dziecka do ręki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety tak jest. I niestety jest też tak, że dzieci spędzają większość czasu przy telewizji, bądź telefonie, bo rodzic nie ma dla nich czasu...
      Smutne...

      Usuń
    2. Jeżeli chcesz- zawsze znajdziesz sposób.
      Jeżeli nie chcesz-zawsze znajdziesz powód:)

      Usuń
  15. ja lubię czytać bardzo! Mój maż nie tak bardzo więc nie wiem w którą stronę pójdzie Przemek.... Ale wiem jedno że u nas książeczki do pewnego momentu mogły nie istnieć ale ostatnio Młody sam przynosi mi książeczki i pyta czy mu poczytam po prostu am dojrzał bez naciskania i przymusu. Ja tylko delikatnie podsuwałam mu kolejne książeczki i czekałam aż coś go zainteresuje na tyle by samemu poprosić. To od nas rodziców zależy co dziecko będzie robiło i jak.... Moja bratowa nie lubi czytać i swoim dzieciom nigdy nie czyta, nawet nie mają książek w domu.... to dla mnie straszne....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No własnie ja nie rozumiem takiego podejścia. To, ze ktoś nie lubi, nie znaczy, że dzieci nie mogą interesowac się książkami.
      Ja nigdy na przymus bym dziecku nie czytała, jeśli widzę, że nie słucha czy zainteresowała sie czymś innym, przestaję i bawie się z nią. To jej ma to sprawiać radość - nie mi.

      Usuń
  16. My mamy sporo ksiazek, ale Filip nie za bardzo chce je nawet oglądać.
    Na haslo:"bajo bajo" biegnie do tv i daje mi pilota.
    Czy błąd, nie wiem...wspólnie ogladamy piosenki, teraz jesteśmy na etapie czu czu , piosenek po angielsku.
    Filip tanczy, rusza sie jak te dzieci.

    Powoli sam przynosi bajeczki, ,zaczyna je przeglądać. Ale w większości konczy sie na pierwszej stronie.
    Hebamme

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ jaki błąd? :) Oglądanie bajek też jest fajne! :) Moja Julia póki co nie bardzo w ogóle interesuje się bajami, jedyne co ogląda to piosenki na youtube dla dzieci - mamy swoje ulubione i tylko one ją potrafią zainteresować :)

      Usuń
    2. My tak samo ;-). Tylko piosenki z Yt ;-).

      Żadnych gumisiow czy smerfow.
      Hebamme

      Usuń
    3. My słuchamy to: https://www.youtube.com/watch?v=ZR2mDuzRS8A
      A Wy? :)

      Usuń
  17. Może coś wybierzesz : http://lubimyczytac.pl/ksiazka/163226/elmer-wielka-ksiega-przygod http://czasdzieci.pl/ksiazki/ksiazka,645356-nowe_listy_od.html
    A tutaj też wartościowe książki może znaleźć z recenzjach
    http://ryms.pl/ksiazka/2/Książki%20dla%20dzieci%20(0-3%20lata)/index.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pewnością wezmę je pod uwagę - dziękuję :)

      Usuń
  18. Uwielbiam książki również:) Zdecydowanie, popieram ich pozytywny wpływ na różne aspekty:) U nas też zainteresowanie książeczkami jest coraz większe :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Jeszcze raz przeczytałam notkę, ja nie ograniczam się z kupowaniem książek, ani sobie, ani dziecku. W zasadzie mamy dom zasypany książkami. Tosia miała poważną biblioteczkę zanim się urodziła i z każdym miesiącem przybywają nowe pozycje:) Tak mnie wychowali, więc nie umiem inaczej;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym, że ja nie mam już gdzie ich chować :) Ja poczekam .... do świąt :D :D :D :D

      Usuń
  20. Tutaj ukochane nowości z października http://tosimama.blogspot.com/2014/11/nowa-kicia-kocia-w-dwoch-odsonach.html

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja mogę się odnieść do tej notki tylko w teorii bo dzieci nie mam :) W każdym razie jeśli kiedykolwiek będę mamą to na pewno chciałabym dziecku chociaż trochę czytać. Jak wyjdzie w praktyce zobaczymy. :)
    Chociaż podobnie jak Iza uważam, że równie rozwijające może być np. chodzenie na basen i to co jednemu dziecku sprawia frajdę nie koniecznie musi się podobać drugiemu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba oczywiste, że nikomu nie chodzi o to, by czytać dziecku 24 na dobę i nic innego nie robić. Jednak chodzenia na basen nie uczy tego co czytanie :)

      Usuń
  22. Ja nie mam dzieci, więc w tym temacie mam niewiele do powiedzenia ...,ale jeśli chodzi o czytanie to kiedyś było moją zmorą. Nie lubiłam, nie wiem, może przez te obowiązkowe lektury. Teraz czytam dużo :) i sama się sobie dziwię, jak mogłam nie lubić czytania ? :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja tez jestem za tym aby od najmłodszych lat "oswajać" dziecko z książeczką z czytaniem. Jak mój syn był malutki, razem oglądaliśmy obrazki, szukaliśmy zwierzątek w książeczkach, teraz obrazki nadal są dla niego ważne ale treść zaczyna mieć znaczenie. Zadaje dużo pytań, widac po nim zainteresowanie. Teraz naszym zwyczajem jest czytanie 3-4 krótkich książeczek do poduszki, albo jednej dłuższej...to synek wybiera. I widze jaki to ma na niego wpływ, ma bardzo bogate słownictwo, super wyobraźnie. Polecam każdej mamie, nawet jeśli w ciągu dnia nie za bardzo jest czas to wieczorem te 10-15 minut spokojnie wystarczy. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  24. I Ja mamą jeszcze nie jestem, ale bardzo będę starała zaszczepić dziecku chęć do czytania bowiem to bardzo pomaga w płynnym czytaniu, poprawnym pipianiu a po za tym czytanie jest fajne ;-) sama mało czytam ale czytam ;-)

    OdpowiedzUsuń

Nasz cud

Nasz cud
Zanim cię poczęłam - pragnęłam Cię, zanim cię urodziłam - kochałam Cię, nim minęła pierwsza minuta Twojego życia - byłam gotowa oddać za Ciebie życie