niedziela, 19 października 2014

Małe rzeczy

Jakiś czas temu Julia sama stanęła. Później zaabsorbowana raczkowaniem, nie próbowała ponownie stawania.
Do dziś. 
Standardowo klękała w łóżeczku. Kilka sekund i ... śmiech. Patrzę na Julię - ciekawa, co Ją rozbawiło, a Ona stoi.
I robi to non stop, śmiejąc się przy tym.
Rozkoszne.
I jeszcze coś. Radość w oczach Marcina. Jego głos wypełniony szczęściem, że to widział.
Pierwsze "podróże" na czworaczkach go ominęły.
Znieść nie mógł. Teraz Julia wybrała cudowny moment.
5 października stanęła pierwszy raz, dziś drugi, trzeci i kolejne...
Mała rzecz, ale jak cieszy! Ogromnie!
Miód na serce rodzica.

Małe rzeczy...
A przecież to one sprawiają, że nasze życie jest tak barwne, kolorowe. 
Doceniajmy te "małe" rzeczy. Cieszmy się nimi! Celebrujmy!
Życie przecież pędzi tak szybko...
za szybko...

Również dziś odwiedziliśmy Łódź.
Pierwszy raz we trójkę.
Lubię takie dni. Cieszę się nimi, a wieczorami wspominam, oglądam zdjęcia i razem z mężem przypominamy sobie najfajniejsze momenty.
Ten śmiech Julii w windzie w centrum handlowym - a ja bałam się, że będzie się bała.
To, jak zaczepia innych ludzi, śmiejąc się do nich, machając. I zadziwiające jest to, że inni się uśmiechają, nie tylko do Niej, ale i do nas. Mijając inne mamy - uśmiechamy się do siebie nawzajem. Fajne to. 

I tak dziś, siedząc z nimi, próbując zjeść jeszcze w miarę (wtedy) ciepły kawałek pizzy i wiedząc, że przecież mogłam jechać sama z mężem, zjeść spokojnie, pobyć sam na sam po raz kolejny stwierdziłam, że razem (z nimi) jest mi dobrze. I co z tego, że nie zjem ciepłego posiłku. 
To nic, że muszę zbierać to, co zdążyła porozrzucać próbując się bawić. To nic, że zamiast biegać po sklepach, wracaliśmy, bo dziecko już (po kilku godzinach) zmęczone. To wszystko nic!
Razem jest najlepiej! We trójkę. 
I na szczęście to nie tylko moje zdanie. 
Na moje "następnym razem jedziemy bez Julii" zaprotestował. A ja szczęśliwa dodałam, że właśnie to chciałam usłyszeć.
Teraz spoglądam na (jeszcze!!) moje dwa skarby, które szaleją, nic sobie nie robiąc z późnej pory i wiem jedno: rodzina to coś, co sprawia, że jestem spełniona.
Oni oboje wypełniają moje życie po brzegi radością.

Kocham Ich. 











50 komentarzy:

  1. Hana stała szybko i prowadzac się chciała. Miesiąc od 7 do 9 to był dla mnie najtrudniejszy czas. Kręgosłup bolał od prowadzania. Nie kupiłam chodzika bo ortopeda odradzł. Naszczescie jak miała 9,5 miesiąca chodzić zaczęła i ja odetchnelam i mimo tego że każdy mówił że jak zacznie chodzić to dopiero będzie to ja zafowolona bo jest mi sto procent łatwiej. Teraz biega jak szalona wchodzi gdzie popadnie i fakt trzeba uważać ale to tylko dziecko. Jeszcze guzów w życiu sobie ponabija masę. Zakupy też takie lubię. Ruchome schody winda i jazda w koszu na zakupy to najlepsze atrakcje:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mojej póki co najbardziej spodobała się jazda przeszkloną windą :)

      Usuń
  2. Szalony dzieciak szalonej matki:]
    Te, Paula, jak dbasz o kudły? Bo jakieś takie cieniusie się wydają. Zupełnie jakbyś brała moje stare tablety, które moje osłabiły. Często je farbujesz na blond?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie miałam gęstych włosów, a generalnie włosy blond są cienkie - podobno. Mi akurat się podobają, bo są błyszczące i mimo, że cienkie (na to wpływu jednak nie mam) są mocne - tak twierdzi moja fryzjerka :)
      A o to chodzi chyba, nie? Żeby błyszczące były i mocne.
      Co do farbowania - od roku nie farbowałam :)

      Usuń
    2. Aaaha, bo na zdjęciach wyglądają na cienkie i liche właśnie. Dobrze, że choć na żywo wyglądają lepiej. Czy tam są "lepsze". A to chyba niekoniecznie prawda, że blond muszą być cienkie. Mam blond i nie są szczególnie cienkie. Szczególnie teraz, gdy je już odbudowałam. Kiedyś w ogóle miałam cudne i grubaśne.
      I jak to rok nie farbowałaś? To tak mało Ci urosły czy tam mało widać odrost? Bo fajnie kolor wygląda akurat;)

      Usuń
    3. Mi nie chodzi o ilość włosów, a o strukturę włosa - poczytaj. Blond są najcieńsze ze wszystkich, a np.czarne najgrubsze - tak jest i tyle.
      Ja np.patrząc na to zdjęcie, widzę włosy błyszczące i ładne, na pewno nie liche :) Cienkie są i nie będę mówić, że nie. Zawsze miałam cienkie i na pewno nagle nie zmienią się, tym bardziej, że struktura włosa nigdy się nie zmieni.
      Ja jestem naturalną blondynką :)

      Usuń
    4. No, możesz być naturalną blondynką, ale mnie musiały ze 3 lata odrastać kudły od farbowania, zanim odrosły odrosty. Rozumiesz:P
      A po roku chyba cała głowa Ci nie odrosła od farbowania? I naturalny blond nie oznacza, że nie będziesz miała odrostów. Czy oznacza?;)

      Usuń
    5. Chodzi o to, że nie widać ich tak bardzo, O! :)
      Mi też wolno rosną, woooolniutko, ale farbowałam na nie aż tak jasny, wiec się sporo spłukały i już nie widać tak dużej różnicy, jak dawniej.

      Usuń
    6. Ja chciałam powiedzieć, że mnie rosną szybko właśnie. W ciągu kilku lat cała farba brązowa poszła się... Poszła.
      Ano i o to pytałam, bo nie wiedziałam, czy nie widzę, czy tej różnicy po prostu nie ma;)

      Usuń
    7. 3 lata to krótko? ;) Mam koleżankę, która w tamte wakacje włosy ścięła króciuteńko (jak np. Kożuchowska), a widziałam ją tydzień temu i ma do pasa prawie... :) Mi przez rok w życiu by tyle nie urosły :D :D

      U mnie różnicę w kolorze widać, słabo, bo słabo, ale widac. Zwłaszcza, jeśli ktoś wie, że farbowałam to na pewno zauważy :)

      Usuń
    8. Eee, ale w ponad 2 lata (no, prawie 3), urosły mi "nowe" włosy, które aktualnie mam, dokąd mam (widziałaś zdjęcia). To mało? Sirlisli? Mnie się to jawi jako szybki przyrost kudła.
      A mnie się wydaje, że może być tak, że na zdjęciach widać bardziej te odrosty, a na żywo już niekoniecznie. Często tak jest u tych z odrostami;)

      Usuń
    9. Mi się wydaje, że to mało ;)

      Usuń
    10. Ale to jest kilkadziesiąt cm włosów chyba. Jakoś tak. To mało? Załamię się za chwilę;)

      Usuń
    11. Nie wiem ;)
      hehe :D
      W sumie już nic nie wiem ;)

      Usuń
  3. Brawo! Takie małe rzeczy cieszą oj tak :) i popieram trzeba je celebrować bo własnie to jest istotną naszego życia, małe-wielkie sukcesy :) MIło spędzony dzień, piękne obrazy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I wszyscy zadowoleni, a to najważniejsze! :)

      Usuń
  4. zachwycam się Julką w tym ślicznym ubranku :)) a jeszcze bardziej zachwycam się jej uśmiechem :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zgadzam się w 100% - doceniajmy te "małe" rzeczy, bo to one dają duuużą radość, trzeba się nimi cieszyć, bo dzień za dniem mija nie wiadomo kiedy.
    Jula taka słodka, że nie sposób się nie uśmiechać patrząc na nią. :):):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więc sobie wyobraź mnie: banan na buzi 24 na dobę :)

      Usuń
  6. Zawsze będę twierdzić, że rodzina jest najważniejsza... ona daje siłę! :)
    No a pierwsze kroki to wcale nie takie małe rzeczy... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla niektórych zapewne tak, dla nas - rodziców to coś innego - sama zobaczysz ile radości dają :)))

      Usuń
  7. Nie znam sie na tym kiedy dzieci powinny chodzić ale wasza Julia późno zaczęła. Mojej siostry córka stawała już w 8 miesiącu życia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czy ty wiesz, że dzieci się nie porównuje? może byc tak, że te, co szybko zaczynają, potem mają regres w rozwoju. To, że później, nie znaczy gorzej. Każde dziecko jest inne! Jak mnie wkurza takie gadanie.

      Usuń
    2. Anonimowa koleżanko kochana, mnie nie interesuje kiedy zaczęła chodzić córka Twojej siostry. Każde dziecko jest inne, każde rozwija się w swoim tempie. Ja mojej nigdy nie "zmuszałam" do robienia czegokolwiek, nigdy nie sadzałam na siłę, nie stawiałam - do wszystkiego doszła sama.
      Ja zaczęłam chodzić mając 9 miesięcy - sama chodzić, moja kuzynka jak miała rok i 2 miesiące. I co z tego? :)
      Porównywanie rozwoju dzieci to najgłupsze, co robią inni.
      Moja znowu ma 11 miesięcy, a nie chorowała w ogóle, inne dzieci np.chorują często i co? Mam pisać innym mamom, że moja odporniejsza, bo nie choruje? Bez przesady, bądźmy dorośli :)

      Usuń
    3. Córa sama chodziła, jak miała 11 miesięcy, chwilę po ich skończeniu zrobiła pierwsze samodzielne kroki. U Syna się nie zanosi. Mniej, niż ona gaworzy. Zresztą, rozwijają się zupełnie inaczej. Mam sobie strzelić w łeb, bo jest opóźniony? Nie jest, ma swoje tempo. Półtoraroczne dziecko, które nie chodzi to powód do zmartwienia, ale 11 miesięczne? No ale na porównaniu można podnieść swoją samoocenę, to płytkie, ale przyjemne, prawda?

      Usuń
    4. A moj patryk zaczal sam chodzic jak mial 13 miesiecy, dlugo wolal raczkowac, kazde dziecko jest inne a takie gadanie typu mojej siostry corka itd jest wkurzajace

      Usuń
    5. Mówią, że jak dziecko raczkuje, to później zaczyna chodzić, ale ile w tym prawdy - nie wiem :)

      Usuń
  8. Takie maleństwo a daje tyle radości:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Co za modnisa z tej Julci :-). Buciki przecudowne!
    Podzrawiam
    Magda

    OdpowiedzUsuń
  10. Jaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaki zaciesz z chodzenia:D

    OdpowiedzUsuń
  11. no tak, post o jednym, a ludzie swoje :D ja tylko rzeknę, że z ciebie urodzona mamuśka jest, bo ja mniej więcej na tym etapie miałam fazę "weźcie go ode mnie". W końcu spakowałam siebie i męża i pojechaliśmy na tygodniowy wypad we dwoje, inaczej na bank bym zwariowała, pomimo, ze bardzo wcześnie wróciłam do pracy. Mój stary marudzil, że przecież kobiecie się "wydzielają, no takie tam, hormony jakieś", na co ja ze złością odpowiadałam, że mi się nic nie wydzieliło. Zazdroszczę trochę, że u innych kobiet jest inaczej... ale dla mnie okres niemowlęcy, to był koszmar, dlatego mały jest i po wsze czasy zostanie jedynakiem. Wnuków też raczej chować nie będę :) Koniec końców muszę się przyznać przed sobą, że dzieci nie lubię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak - każda z nas jest inna. Ja kocham być mamą :) No, ale nie będę ukrywać, że moja Julia jest naprawdę bardzo spokojnym dzieckiem, nigdy nie byłam przez nią zmęczona, a to też dużo daje, prawda?

      Usuń
  12. Pierworodny zaczął stawać o okolicach9-10 miesięcy i jak zobaczyłam, że Migdałowy wstaje ukończywszy 7 m-cy to myślałam, że mi oczy wyjdą z orbit! teraz już chodzi wzdłuż mebli i prowadzony za ręce jak szalony :P Najmłodszy nawet nie wie po co są nogi :P każde dziecko jest inne, bo Najmłodszy próbuje wstawać na siłę bo brat wstaje a widać, że jeszcze nie ma na to siły ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie. Każde dziecko jest inne :)

      Usuń
  13. aż sie serce raduje patrząc na takie uśmiechnięte dziecko:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Julcia jest prześliczna, i jak urosła !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? A ja wciąż, patrzac na nia widzę takiego niemowlaka malusiego :)

      Usuń

Nasz cud

Nasz cud
Zanim cię poczęłam - pragnęłam Cię, zanim cię urodziłam - kochałam Cię, nim minęła pierwsza minuta Twojego życia - byłam gotowa oddać za Ciebie życie