środa, 15 października 2014

Którą drogę wybrać?

Życie polega na dokonywaniu wyborów.
Być może nawet się nad tym nie zastanawiamy, ale na każdym kroku podejmujemy jakieś decyzje, które kształtują nasze życie. Często jedna rozmowa zmienia nasze całe życie.
Dopiero po czasie wiemy czy dana decyzja była właściwa czy nie. 
Nawet jeśli nie, czasu cofnąć się nie da. Mówią, że wszystko ma jakiś sens - można w ten sposób tłumaczyć te gorsze decyzje.
Bo na przykład. 6,5 roku temu (mniej więcej) w niedzielę mimo zmęczenia poszłam z koleżanką do sklepu. Nie chciałam, a jednak poszłam. Wtedy poznałam Marcina. Gdybym nie poszła - być może moje życie wyglądałoby zupełnie inaczej. Na pewno tak.
Zastanawiając się głębiej codziennie dokonujemy ważnych (lub mniej) decyzji.
Dziś, gdyby się dało wiele z nich zmieniłabym. Nie tych kluczowych, najważniejszych, ale z perspektywy czasu pewnych rzeczy żałuję. Jak każdy chyba. Wiadomo - one też czegoś mnie nauczyły, a mówiąc dosadniej - utwierdziły w przekonaniu, że moje przypuszczenia były słuszne.
I dziś stoję przed ważną decyzją.
I skąd wiedzieć, które rozwiązanie jest słuszne?
Która drogą pójść? I co zrobić, by za jakiś czas tego nie żałować?
Czego słuchać? Rozumu? Serca? Kiedy jedno kłóci się z drugim. 
Spacerowałam dziś z Julią - długo. Pogoda sprzyja, więc czas wykorzystujemy na spacery. Patrzyłam na nią i smutno mi się robiło. Nie wiem czy jestem w stanie z dnia na dzień zmienić swoje życie o 180 stopni. Nie wiem czy jestem na to gotowa i czy tego chcę.
Jest i druga strona medalu. Jak zwykle. Kluczowa. Przez którą dylemat w ogóle jest.
Gdyby tylko się dało zajrzeć w czarodziejska księgę i dowiedzieć czy jeśli pójdę "w lewo", to będzie właściwe? Czy będę żałować, że nie wybrałam drugiej drogi...







51 komentarzy:

  1. cokolwiek nie postanowisz - decyzja będzie w tym momencie najwłaściwsza! będzie dobrze..

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja na Twoim miejscu bym wróciła do pracy... Masz dla kogo i na co zarabiać.. Pójdziesz, za jakiś czas możesz rzucić pracę, nikt Ci nie broni no ale jak nie pójdziesz, a będzie ciężko to już nie tak łatwo znaleźć nową pracę i ja coś o tym wiem:/ To dla Juluńci będziesz zarabiać a tak to budowa się oddali i urządzanie Julinkowego pokoiku też... A z szefową masz fajny kontakt więc skup się na tym:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojj Kasia...nie jesteś na moim miejscu, nie wiesz co byc zrobiła. A ja jestem pewna, że nie wróciłabyś...

      Usuń
  3. Niestety życiowe decyzje bywają bardzo trudne... mam nadzieję, że wybierzesz słusznie i nie będziesz musiała później jej żałować.
    Ja to się borykam teraz z decyzją, który wózek wybrać? Ale to banał w porównaniu z Tobą.
    Życzę Ci jak najlepiej :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ Ci zazdroszczę takich dylematów :)

      Usuń
    2. A ja sobie nie! Wolałabym wybierać auto :D
      Albo ja jestem za bardzo wymagająca, albo te wszystkie wózki beznadziejne :D

      Usuń
    3. Ja szczerze mówiąc nie przywiązywałam dużej wagi do wózka, wzięłam "pierwszy lepszy" i jestem z niego zadowolona.

      Usuń
    4. A ja mam tyle wymogów, że pierwszy lepszy w życiu... jednak dzisiaj byłam w sklepie, oglądałam, dotykałam, rozkładałam i składałam i w końcu wybrałam :)

      Usuń
    5. Pochwal się: jaki wybrałaś? :)
      Ja wiedziałam tylko, że chcę koła przednie sztywne (nie skrętne) i ma być fajny (wózek), a wybrałam z kołami ruchomymi, co było najlepszą decyzją :)

      Usuń
    6. Ja też na początku zarzekałam się, że tylko nieskrętne, wszystkie takie same... ale jednak pan w sklepie namówił nas na te skrętne i w końcu na nie się zdecydowaliśmy.
      Wybraliśmy Baby Design Lupo Comfort, tani polski wózek, ale ma w sumie wszystko, co chciałam, a przede wszystkim miękkie amortyzatory i zgrabny prosty wygląd :)

      Usuń
    7. My mamy taki: http://borowkasklep.home.pl/pl/p/ZIPP-3w1/108
      Ogólnie mówiąc bardzo podobny i też polski :)

      My teraz jesteśmy na etapie poszukiwań fotelika samochodowego :)

      Usuń
    8. Ja na szczęście nie miałam tego dylematu bo ostatnio wygrałam na Warsztatach fotelik Recaro Privia :)
      Więc za pieniądze, które mieliśmy przeznaczyć na fotelik, kupimy bazę pod fotelik i zawsze to będzie wygodniej się wpinać no i bezpieczeństwo jednak trochę lepsze niż na samych pasach... a co za tym idzie następny fotelik też będzie z Recaro, który będzie pasował do tej bazy... więc wyboru dużego nie będę miała :)

      Usuń
  4. Ja zostaje.. Tego czasu nikt mi nie wroci. Kasa rzecz nabyta, dom poczeka, dziecko nie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby tylko o dom chodziło, nawet bym się nie zastanawiała. Tu chodzi o dużo poważniejsze sprawy, o których pisać nie chcę.

      Usuń
    2. Mowilam tylko o sobie. O moim domu i moim dziecku. dzieciach

      Usuń
    3. No ja żałuję, że nie mogę patrzeć tylko w ten sposób :( I źle mi z tym, naprawę.

      Usuń
    4. U mnie to nie tylko to. To są najważniejsze rzeczy. Po paru razach przemyśleń zostawia się te najważniejsze. Dochodzi jeszcze kwestia żłobek, czy ja, wybór też jest prosty. Widzisz, nasz dom ma daleko do stanu zamieszkać, a się przeniesiemy. Kasy będzie trzeba jeszcze, jak lodu, by to doprowadzić do końca. A ja zostaję. Mogę nie mieć gdzie wrócić, pedagogowi pracę znaleźć koszmarnie trudno. Ale po odrzuceniu rzeczy ważnych i mniej ważnych zostaje wybór dobro dziecka, czy moje spełnienie zawodowe. Dla mnie tylko to zostaje. I kasa. Drugorzędna.

      Usuń
    5. Zresztą, to moja sytuacja, każda jest inna i to bynajmniej nie rada, bo takowej udzielić nie mogę, jak i Ty byś nie mogła udzielić mnie.

      Usuń
    6. U mnie spełnienie zawodowe w ogóle nie wchodzi w grę, bo ja w ogóle nie lubię mojej pracy i na pewno nie wiążę z nią przyszłości - to chwilowe "zaczepienie".
      Fajnie, że Ty taką decyzję podjęłaś - zazdroszczę.

      Usuń
    7. Zresztą dla mnie rodzina ważniejsza, niż cokolwiek innego i nigdy nie chciałam się spełniać zawodowo - w ogóle mnie to nie pociąga.

      Usuń
    8. Jeśli mogę się wtrącić to uważam, że rodzina jest najważniejsza... a dobro dziecka na 1 miejscu :)
      Taki sam dylemat miałam kilka miesięcy temu... Starać się o dziecko, czy nie... Końcem marca 2015 kończy mi się umowa w pracy (już druga przedłużona), a na luty mam termin porodu. Mogłam poczekać na tą następną, być może na czas nieokreślony, ale czekać dla mnie prawie rok, z moim problemami, to jednak było zbyt wiele. Zaryzykowałam, choć teraz wiem, że już na pewno umowy mi nie przedłużą i po roku macierzyńskiego będę musiała szukać pracy (niestety z samej wypłaty męża rady sobie nie damy). Mimo wszystko nie żałuję swojej decyzji. Są w życiu rzeczy ważne i ważniejsze... :) Mam nadzieję, że dobrze wybierzesz... niech serce Ci podpowie ;)

      Usuń
    9. Kasiu, ale tu nie chodzi tylko o to czy wybrać pracę czy dziecko. Widzisz - w ostatnim czasie bardzo dużo sie u nas wydarzyło (w rodzinie) i tylko dlatego to taka trudna decyzja.
      Owszem, dobro dziecka jest na 1 miejscu i właśnie dlatego rozważam powrót...tylko dlatego.

      Usuń
  5. Kazda kobieta inaczej postzrega swoje zycie i kazda inaczej przecodzi macierzynstwo. Ja wrocilam do pracy tuz przed skonczeniem przez Korniszona 6 miesiecy. Nie musialam, przeciez urlop macierzynski trwa rok, P. spokojnei by nas utrzymal ma bardzo dobra prace i umowe na czas neiokreslony ale ja chcialam wrocic do pracy. Chcialam sie uczyc, rozwijac, wyjsc do ludzi. Balam sie ze Mala podrosnie, pojdzie do przedszkola i wtedy bede siedziala w domu i nikt mnie nei przyjmie bo w mojej prcy na dlugo nei mozna zniknac. Zaczelam sie zastanawiac co bedzie keidys z moja emerytura.
    Mala zostal pod opieka mojej siostry i powiem szczerze bardziej sie o siostre martwilam (ze ucieknie) niz od Korniszonka. Ogolnie Korniszon zaakceptowal sytuacje, jak wracam z pracy to chce do mnie ale po 15 minutach matka juz nie jest atrakcyjna (swoja droga to te 15 minut to karmienei piersia wiec podejrzewam ze bez piersi to wcale nei bylabym atrakcyjna;p).
    Jaka podejmiesz decyzje- kazda bedzie sluszna, bo bedzie Twoja To Twoje zycie, Ty masz je przezyc tak jak chcesz ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz Kochana... tylko, że jednak nie zawsze jest tak, jak chcę, a tak jak muszę.
      W ostatnim czasie (krótkim) los zrobił nam na złość, więc moje chcę, zamieniło się w ... muszę :(

      Usuń
  6. Ja właśnie kiedyś podjęłam decyzję, że zostaję w domu:) ale u mnie to było już w czasie planowania pierwszej ciąży, i tak siedziałam z dwójką moich dzieciaczkow.
    Trzymam kciuki za podjęcie tej włłaściwiej decyzji:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko skąd wiadomo, która jest właściwa?

      Usuń
  7. Jeśli teraz zrezygnujesz może się okazać, że kiedy będziesz szukać nowej pracy niczego lepszego/innego nie znajdziesz... Lepiej wrócić od razu, zwłaszcza, że masz cel, który chcecie zrealizować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno znajdę lepszą i chciałabym w swoim zawodzie, a nie gdziekolwiek. Tę pracę mam od 4 lat - wtedy nie miałam studiów, więc nie szukałam tego, czego chcę, a co muszę.
      Teraz moje wykształcenie się zmieniło, zmienia się cały czas, bo kontynuuję naukę, ale to nie tylko o to chodzi Iw... Niestety nie tylko o to.

      Usuń
  8. Przeczytałam notkę, poczytałam komentarze, w których napisałaś, że nie lubisz swojej pracy. Jeśli to prawda, pół roku w tę czy w tę cokolwiek zmieni? Czy to kwestia dłuższego siedzenia w domu?;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na dzień dzisiejszy nie wiem ile czasu bym siedziała w domu i nie wiem czy ja w ogóle chcę iść do pracy - jakiejkolwiek.

      Usuń
    2. Ale ja pytam, ile możesz siedzieć? Bo się nie znam na tych okresach macierzyńskich. Ile to jest jeszcze, dopóki państwo Ci będzie płacić?
      Ale że nigdy nie chcesz iść do pracy?

      Usuń
    3. Dopóki państwo mi płaci to jeszcze miesiąc. Później można pójść na wychowawczy, ale to nie każdemu się należy płatny (nawet nie wiem ile jest i na jaki czas).
      Jeśli znajdę taką, która mi odpowiada to za jakiś czas, może tak. Teraz jeśli pójdę to tylko dlatego, że muszę, a nie chcę.

      Usuń
    4. 400 zl jak na rodzine masz 1534 zl, moze ciut wiecej. Twoje dochody sie nie licza.

      Usuń
    5. Znowu przeczytałam komentarz powyżej - jeśli to nie jest praca, którą lubisz, jeśli jest niezgodna z Twoimi zainteresowaniami, posiedź sobie dłużej o kilka miesięcy z bobasem i zacznij szukać pracy, którą będziesz lubić. Nie macie złej sytuacji finansowej jak się domyślam, więc jesteś w na tyle komfortowej sytuacji, że spokojnie możesz być wybredna.
      Ale gdy napisałaś, że nie chcesz iść do jakiejkolwiek, trochę mnie zmartwiłaś. Myślałam, że mówisz o roku, dwóch albo nawet trzech, ale jeśli nawet przeszło Ci to przez myśl, nie rób sobie tego;)

      Usuń
    6. Iw., musiałabym Ci napisać dlaczego rozważam pójście do tej pracy, ale nie chce publicznie, bo nie musi każdy wiedzieć.
      Moja praca to w ogóle temat rzeka....nie lubię jej nie ze względu na nią samą, a na szefa. Sama myśl, że mam tam wrócić sprawia, że od kilku dni chodzę i ryczę co chwilkę. I już kilka razy trzymałam w dłoniach tel., by zadzwonić, a zaraz potem zmieniałam zdanie.
      Tak naprawdę dziś, mając małe dziecko nie chcę pracować, ale nie wiem - może gdybym miała coś, co naprawdę mnie zainteresuje, zdanie bym zmieniła? Póki co nie słuchaj mnie za bardzo - gadam od rzeczy - wiem.

      Angel Oscuro czyli ogólny dochód tyle, bez względu na ilość członków rodziny?

      Usuń
    7. W sumie...lepiej od rzeczy nić "do rzeczy" ;)

      Usuń
    8. A to tym bardziej nie wracaj do tej pracy. Masz dziecko, które ma być szczęśliwe, a z nieszczęśliwą matką nie będzie. Nie tyle twierdzę, że powinnaś zostać w domu, co zwyczajnie powinnaś szukać czegoś, co będzie Ci odpowiadało. Bo, nawet jeśli nie lubi się pracy, da się to przeżyć, wiem po sobie. Ale jeśli to szef czy przełożony doprowadza do płaczu, to takiej pracy należy unikać. Wiem po sobie;)

      Usuń
    9. Tak, bez względu na ilość członków rodziny, czyli u Was ta kwota dzieli się na 3, u nas na 4. Podnieśli: http://e-prawnik.pl/wiadomosci/informacje/zasilek-wychowawczy-2011-kto-go-dostanie.html co akurat mnie wcale nie ratuje... Dochody Twoje, jako że nie będziesz ich mieć, ulegają skasowaniu, nie liczą się.

      Dzierwczyny. To ma być jej decyzja, każda ma inną sytuację, nie można jej radzić, idź, zostań, no zlitujcie się, nie ułatwiacie. Jest milion powodów, których na pewno nie znamy, Tissana pisze, że musi, a Wy zostań.. Kurczę...

      Usuń
    10. Wróć, na członka tyle i tyle, zamotałam, za szybko chciałam napisać, ale w artykule pisze wszystko

      Usuń
    11. Angel, nie tyle jej radze, co mowie, co powinna zrobic wg mnie. No, to jest moze w pewnym sensie rada, ale tak czuje i tyle. I Ty z kolei nie powinnas pisac, ze mam tego nie robic. To jest jej decyzja, ale im wiecej madrych rad od madrych osob, tym lepiej;)

      Usuń
    12. Iw., właśnie dla dobra dziecka się waham, ale właśnie dla Jej dobra 80% na dziś to powrót do pracy.
      Ja niejednokrotnie podkreślałam, że chcę zostać z dzieckiem, że nie wyobrażam sobie powrotu do pracy i nadal tak jest, ale właśnie pojawiły się okoliczności, które tę decyzję negują.
      Gdyby to tylko chodziło o to czego się chce - byłoby cudownie.
      Tego bloga czytają osoby, które mnie znają (choć się nie przyznają) i nie chcę, by o pewnych sprawach wiedziały, więc po prostu nie piszę o wszystkim. Poza tym naprawdę, są to sprawy tak osobiste, że nie chcę mówić, ale mają kluczowe znaczenie.

      Myślę nadal...non stop.

      Usuń
    13. Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o rodzinę... O ile dobrze kojarzę, mieszkasz teraz z rodziną męża? Cóż, jeśli jest tak jak myślę i w domu układa się tak jak myślę, to poszłabym do jakiejkolwiek pracy, żeby jak najszybciej skończyć dom i iść na swoje. W pracy lekko nie będzie, ale tam gdzie teraz mieszkasz - też nie. Dlatego wg mnie lepiej pomęczyć się kilka miesięcy, jak najszybciej wyprowadzić i później możesz robić co chcesz, pracować lub nie... Pomyśl, że to tylko kilka miesięcy i będziesz mogła żyć po swojemu. Dzieci są mądre i szybko wyłapują świat dorosłych... nawet tak małe jak Julka. Dlatego zrób tak, żeby dla małej było jak najlepiej.
      Chyba że się mylę i powód jest zupełnie inny :)

      Usuń
    14. Rozumiem. Tzn. namieszałaś jak szalona, więc rozumiem, ale nie wiem już nic. Rób, co chcesz, obyś była szczęśliwa;)

      Usuń
    15. Jak nie wiadomo o co chodzi to może chodzić o wszystko.
      Wszystko to nie tylko rodzina :)

      Usuń
  9. Powodzenia! Oby Twoja decyzja była tą dobrą :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Odpowiedzi
    1. Hahaha :D Idź za mnie :D Ja się boję :D

      Usuń
  11. Ja wychodzę z założenia, że każda decyzja ma swoje dobre i złe strony. Nigdy nie ma, że ta czy inna opcja jest idealna.
    Życzę podjęcia jak najlepszej dla Was decyzji :)

    OdpowiedzUsuń
  12. To jest tak, że najczęściej te trudne wybory przynoszą dobre rezultaty... Musisz przemyśleć dokładnie wszystkie za i przeciw, może porozmawiaj z kimś bliskim? Czasem warto posłuchać, co ma do powiedzenia osoba stojąca z boku, bo my sami na wszystko patrzymy zbyt emocjonalnie;)
    Trzymam kciuki, żeby się poukładało po Twojej myśli!:*

    OdpowiedzUsuń

Nasz cud

Nasz cud
Zanim cię poczęłam - pragnęłam Cię, zanim cię urodziłam - kochałam Cię, nim minęła pierwsza minuta Twojego życia - byłam gotowa oddać za Ciebie życie