niedziela, 26 października 2014

Julinda chora :(

Pochwaliłam się, że dziecko mi nie choruje. 
Cieszyłam się - rzecz naturalna.
W poniedziałek jednak do pracy wróciłam.
A we wtorek Julia obudziła się rozgrzana, zmierzyłam gorączkę: 38.
I w tym momencie moja radość się skończyłam. Dziecko jednak spakowałam, do Mamy zawiozłam.
Mimo, że gorączkowała - wesoła była jak nigdy.
Do czasu.
W środę już nieswoja. Marudząca, jeść nie chciała nic, poza mlekiem, leków nie chciała (na gorączkę), więc poszliśmy do lekarza. 
Wirusowe zapalenie gardła. Możliwa trzydniówka, gardło w pakiecie, ale myślę sobie: weź się człowieku ogarnij, jaka trzydniówka, jak ma gardło chore? 
Leki. I tu zaczął się koszmar podawania leków. Julia po prostu nie chce ich. I nie ma sposobu. Tak, jak na początku podawałam aplikatorem, tak potem zaczęło się kombinowanie na wszystkie możliwe sposoby. Nie fajnie - zapewniam.
Piątek na szczęście bez gorączki, a wczoraj Julia obudziła się z wysypką.
Poczułam tak ogromną ulgę.
Telefon do lekarza. Zapewnił, że to trzydniówka. Gardło często idzie w parze z tym. 
I od wczoraj mamy krostki. 
Gorączki brak, ale moje dziecko nadal nie jest "moje". Chce być noszona, jak nie śpi, choć głównie śpi.
Oczywiście ja, w dobie internetu już wymyśliłam jej milion innych chorób, mylonych z trzydniówką. Nie omieszkam poinformować o tym lekarza, jeśli jutro wysypka będzie nadal.
Bo podobno po tym, jak gorączka znika powinnam mieć znowu wesołe dziecko. Nie mam.
Mam dziecko zmęczone, które najchętniej przeleżałoby cały dzień. 
Nie płacze, ale widać, że coś jej dolega.
A mi serducho pęka.
Chciałabym zabrać od niej tego wirusa! Niech już się nie męczy.

Mam nadzieję, że tym razem moja intuicja się myli, ale mam wrażenie, że coś jest nie tak.
Za długo to trwa.
A może po prostu gardło tak męczy?
Nic już nie wiem.

18 komentarzy:

  1. Nie byla szczepiona ostatnio?
    I Filip lekow w aplikatorze nie chce, bo wiadomo jak człowiek chory to mu się nic nie chce. Ja wmuszam na sile. Poplacze, ale zje i przestanie. Ważniejsze dla mnie jego zdrowie.
    Zdrowia:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie była.
      Moja nie chce w ogóle. Na widok łyżeczki jest płacz niesamowity. Aplikatorem daję prawie siłą, bo mi łatwiej, nie rozleje przynajmniej, ale łatwo nie jest.

      Usuń
  2. Spokojnie, jeszcze niejedna choroba przed Tobą... trzymajcie sie:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ta pierwsza chyba najgorsza.... Choć lekarz twierdzi, że trzydniówka to nie choroba.

      Usuń
  3. Biedulka.... zdrówka dla Julci :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Odpowiedzi
    1. Oby wirusy jak najszybciej nas opuściły....

      Usuń
  5. Ja jak wracalam do pracy to tez mi pierwszego dnai wyskoczyla Mala z katarem, u mojej kolezanki corka tez zachowala pierwszego dnia ;) Choroba powrotu mamy do pracy ;)
    My z trzydniowka meczylysmy sie jak Korniszon miala 5 miesiecy. Byla goraczka kilku dniowa dochodzaca do 40 stopni i wysypka przez trzy dni po ustapieniu goraczki. Na szczescie Mala jadla grzecznie. A mzoe tak zeby ida dodatkowo i dlatego Julia jest taka markotna?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja je, ale tylko mleko. Na widok łyżeczki jest płacz. Moim zdaniem to wina niekompetentnej lekarki, która pojęcia nie ma do leczenia. W sumie byliśmy u dwóch lekarzy jednego dnia, a dziś żałuję, że poszłam w ogóle państwowo...:/

      Usuń
  6. Nigdy nie chwal dnia przed zachodem słońca - w tym wypadku przed chorobą Julii.
    Zdrówka dla Julki a Tobie cierpliwości i wytrwałości :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi lekarz dziś powiedział przez tel., że trzydniówka to nie choroba :)

      Usuń
  7. Mam nadzieję, że szybko przejdzie i mamie i córeczce wróci humor i uśmiech ;) 3majcie się i wracajcie do zdrowia !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziś na szczęście dziecko już wróciło do siebie.... I znowu mam wesołego aniołka :)
      Po konsultacji z lekarzem dowiedziałam się, że te leki, które brała przeciwwirusowe sprawiają, że dzieci są senne. Ale już jest fajnie - na szczęście :)
      No i lekarz mój twierdzi, że trzydniówka to nie choroba ;)

      Usuń
  8. U nas na szczęście wszystkie leki zjadane są z przyjemnością, ale nie raz słyszałam o dzieciach, z którymi rodzice muszą się siłować.
    Zdrówka dla Julki!!!

    OdpowiedzUsuń

Nasz cud

Nasz cud
Zanim cię poczęłam - pragnęłam Cię, zanim cię urodziłam - kochałam Cię, nim minęła pierwsza minuta Twojego życia - byłam gotowa oddać za Ciebie życie