środa, 1 października 2014

Julia w Łodzi

Miałam coś do załatwienia w Łodzi, więc nie pozostało mi nic innego, jak tam jechać. 
Rzecz normalna.
Siostrę ze sobą "spakowałam", bo sama jeździć nie lubię.
Nudno tak. Nijak.
Nie miałam z kim (wyjątkowo) zostawić dziecka, więc po dłuższych przemyśleniach (które i tak innego wyjścia nie przewidywały) stwierdziłam, że jedzie z nami.
Zabawne, bo Julia ma 10 miesięcy, a jeszcze tak daleko (ok.100 km więc w sumie nie aż tak daleko) nie była. Z drugiej strony: nie było takiej potrzeby, by gdziekolwiek jeździć.
I pojechałyśmy.
Plan, by dziecko przespało podróż powiódł się. 
Nieświadoma niczego córeczka, po zjedzeniu usnęła, wcześniej rzecz jasna rozglądając się z zadowoleniem po samochodzie, bawiąc z ciocią.
Przebudziła się w Łodzi.
Już na miejscu uświadomiłyśmy sobie (łudząc się jeszcze podczas jazdy), że nasze plany związane z wspaniałymi zdjęciami jesiennymi w parku i w ZOO prysnęły jak bańki mydlane. Szybciej nawet. Piękna pogoda, o której słyszałyśmy w prognozie dzień wcześniej zniknęła, by ustąpić miejsca deszczowi.
Szkoda.
Pojechałyśmy więc do Galerii.
Jak tylko weszłyśmy, myślałam, że Julia wyskoczy z wózka.
Była wniebowzięta!
Pierwszy raz w tak wielkim sklepie, tyle atrakcji, że nie wiedziała na czym skupić wzrok.

Grzecznie siedziała, kiedy my czekałyśmy na jedzenie.  Już mniej grzecznie, kiedy je dostałyśmy.
Bardzo spodobała jej się jazda po ruchomych schodach.
W sklepach rzecz jasna chciała wszystko zabrać.
W miejscu przeznaczonym dla dzieci podobało jej się jednak najbardziej.
Pociąg dla dzieci - hit!
Same dzieci - radość największa. O tym, że mała lubi dzieci - wiedziałam. O tym, że aż tak się cieszy na ich widok, nie wiedziałam - już wiem.

Podobało mi się, bo Julia szczęśliwa. Gdybym wiedziała, że tak jej się spodoba, jeździłaby ze mną częściej.
Nadrobimy!
Zaczyna się rok akademicki, niedługo święta - wtedy dopiero będzie atrakcji dla dzieci!














A na koniec, wszystkim smakoszom pizzy chciałabym polecić pizzę, która od wczoraj dla mnie jest nr 1!
Wstyd się przyznać, że nigdy wcześniej takiej nie jadłam.
Zawsze była standardowa.
Najprostsza.
Do wczoraj.
Kiedy już miałam zamawiać, usłyszałam rozmowę dwóch pań, które zachwalały jedna z nich (pizzę rzecz jasna). Niepewna zamówiłam i ja.
Potem oczekiwania, aż wreszcie spróbowałam i ... odpłynęłam!
Niebo w gębie!
Coś wspaniałego!
Składniki: ser mozarella, szynka, oregano, pomidor, rukola, kukurydza (opcjonalnie)
Ja innej nie zjem nigdy.

Mniam!

P.S: Jeżeli ktoś lubi podróżować z dzieckiem, które jeszcze nie je posiłków takich, jak my: polecam z czystym sumieniem podgrzewacz do butelek. U nas, podczas tej podróży sprawdził się rewelacyjnie. Można podgrzać i butle i posiłki stałe. Bez niego nie pojechałabym na pewno.

55 komentarzy:

  1. O tak w święta w Manu chatka piernikowa z mikołajem i misiami to raj dla dzieci :-)

    A Julcia urocza jak zawsze :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, w Manu nie byłam nigdy przed Świętami :)
      Koniecznie muszę nadrobić

      Usuń
  2. ha! Julka wędrowniczka ;))) super, że tak dzielnie znosi podróże - teraz Mamcia zabierze częściej ;))))
    ślicznotka ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie nie wiem do końca jak znosi, bo w obie strony podróż przespała - tak to wykombinowałam, tak dobrałam godziny :D Myślę, że gdybyśmy jechali dłużej już tak fajnie by nie było, aaaale... :)

      Usuń
    2. ha! to znosi najlepiej :D

      Usuń
    3. Za rok jak będziecie jechać nad morze (bo wspomniałaś kiedyś) daj znać, pojadę za Wami :D

      Usuń
  3. Nosidlo przodem? Jak sie takie przypina? Syn niestety nie znosi jezdzic, wiec najdalej to jakies 30 z hakiem. Cora laskawsza byla :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eee.... yyyy... znaczy jak przodem? :) Przypięte tyłem do kierunku jazdy jest, a to są inne? ;)

      Usuń
    2. No właśnie chyba nie, a po klamkach jakoś mi się wydawało, że przodem :) wiem, że te duże są montowane tyłem, ale kosztują, jak za woły i się nie zdecydowałam

      Usuń
    3. Ja jakoś nigdy zbytnio nie przywiązywałam wagi do tych fotelików, wzięłam ten, bo miałam w komplecie z wózkiem :)

      Usuń
  4. Śliczna Julia i taka już duża :-) jest bardzo podobna do mojej siostrzenicy :-D
    Nim się obejrzymy będziesz wstawiała zdjęcia Julki biegającej po sklepach ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nim się obejrzymy, będzie Julii ślub :D

      Usuń
  5. o tak galerie handlowe to to co maluchy lubią najbardziej... hani tez ruchome schody się podobały... ze mną hanna podróżuje non stop, a teraz jak tatus na szkoleniu i same jesteśmy to już wogóle:)
    p.s ile Jula waży że jeszcze jeździ w tym nosidle od wózka???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ważona była miesiąc temu, to ważyła 7800, więc teraz pewnie +/- 8 kg.
      Nasze nosidełko przeznaczone do 15 kg, poza tym, po wyjęciu wkładki, małe nie jest. Myślę już o zmianie na normalny fotelik, ale póki co w tym jej dobrze :)

      Usuń
  6. Galerii mówisz? Ależ będzie babska. No mówię - Becik Ci rośnie. Będzie zakupoholiczką w najlepszym wydaniu;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O bosze! Mam się bać?
      Głupie pytanie...
      Oczywiście, że mam się bać...

      heh....biedny Marcin :))

      Usuń
    2. Noo coo.. wrodziła się w mamusię ciocię i wujka Dawida:D:D

      Usuń
    3. Kasia, po prostu w naszą rodzinę :D :D
      Całą :D

      Usuń
  7. Ale ale..... zapomniałaś napisać o Julci podrywie:) No ma kobietka gust;) Jeden z najprzystojniejszych chłopaków w galerii, obcokrajowiec;D Trzeba ja pilnować nie ma co;D:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałam totalnie :D hahaha :D :D :D Jak mogłam zapomnieć? ;) Swoja drogą...wyobrażasz sobie, że miałabym mieć taaakiego zięcia? Ciekawe czy młodszy chociaż ode mnie :D

      Pizza pycha, nie? :)

      Miałam jeszcze dodać zatrzymanie wasze i podejrzenie kradzieży, aaaale.... :)

      Usuń
    2. No chyba młodszy albo chociaż w podobnym wieku:) Ojjj pycha;) już tak kombinuję kiedy jedziemy następnym razem:D No mnie tu o kradzież podejrzewają a Jula jak gdyby nigdy nic rozgląda się na boki co tam ciekawego;D

      Usuń
    3. Hahahaha :D :D Szkoda, że tego nie widziałam :D

      Usuń
  8. noo, tyle atrakci, musiało być fajnie!

    OdpowiedzUsuń
  9. Odpowiedzi
    1. haha :D :D
      Byliśmy w Media Markt. ja kupiłam Marcinowi prezent i poszłam do kasy, a Kasia z Julą innym wyjściem, żeby nie stać w kolejce. I zostały zatrzymane, bo dopatrzył się pan ochroniarz, że aparat (lustrzanka) jest w wózku. Kazał więc im pokazać go i sprawdzał czy robione były nim zdjecia, kiedy, itd...:)) Ostrzeżenie dostały, by następnym razem informować ich o tym, ze sie ma aparat np.

      Usuń
    2. popierdoleni.... a jakby nie bylo na nim zdjec to co? przeciez maja na pewno kamery to niech siedza i patrza czy ktos nie kradnie, a nie do wozkow zagladac;/

      Usuń
    3. No to wtedy do akcji wkroczyłabym ja :)
      Ten aparat kupowany był 4 lata temu i od ponad 3 już nie jest dostępny w sklepach, wiec ja bym to temu Panu kulturalnie wytłumaczyła, zresztą po nim widać, że nie jest nowy. Mimo, ze dbam, to jednak różnica w nowym, a tym jest...

      Usuń
    4. Kumam, kumam, po prostu uważam za bardoz nieprofesjonale coś takiego i odstraszajace klientów. Po to są kamery, by w móc podglądac klinetów, a nie potem kogoś dopadac i szukac nie wiadomo czego.

      Usuń
    5. Dokładnie tak. Poza tym, musiałabym chyba otwierać pudełko z aparatem, dodatkowo ukraść jeszcze pasek do niego i położyć - uwaga, uwaga! - pod wózkiem, ale na samej górze czyli tak, żeby od razu mnie złapali :))

      Usuń
  10. Super, że Julcia tak się odnalazła w podróży;)
    Też uwielbiam pizzę z rukolą;) Mamy z mężem w naszym mieście ulubioną knajpkę, w której podają taką z szynką parmeńską i rukolą właśnie. Pychota!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie ta szynka była, tylko zapomniałam nazwy - dziękuję :) Ja mam świetny przepis na ciasto do pizzy, wiec na dniach spróbuje sama zrobić :)

      Usuń
    2. Podaj przepis jeśli możesz :) ja też mam świetny, ale może Twój okaże się lepszy ;) często robię taką pizzę domową :) A tę pizzę taką dobrą to gdzie jadłaś ? W Pizza Hut? :)

      Fajnie, że Julia jest na tyle "duża", że można już z nią podróżować, a nawet o małe zakupy zahaczyć :)

      Usuń
    3. Jutro Ci podam, bo mam gdzieś w książce kucharskiej, a jak zacznę szukać, to pewnie obudzę Julę :D Nie pamiętam dokładnie (mimo, że często robię), więc jutro napiszę. Ale chętnie zobaczę jak Ty robisz, spróbuję po Twojemu i ocenię która dla mnie lepsza :D
      A co do tego, gdzie jadłam...nie wiem...w Galerii jest jedna (chyba) pizzeria i tam jadłam, ale jak się zwie...pojęcia nie mam...

      Usuń
    4. Solo pizza:) pizza nr 18? Pamięć mnie nie zawodzi?:)

      Usuń
    5. Aha :D :D Zabij mnie, a nie pamiętałam nazwy :D
      Już miałam przytaknąć, że Pizza Hut, ale zaraz przypomniałam sobie, że przecież z Dawidem byłam, to szukaliśmy Pizza Hut i nie było ;)

      Usuń
    6. Mała, daję przepis :) Dziś zrobię z tymi dodatkami, co jadłam i dam znać czy jest smaczna.

      Składniki:
      1) mąka tortowa pszenna - 3 szklanki
      2) sól (1 łyżeczka)
      3) oregano ( 1-2 łyżeczki)
      4) bazylia (1-2 łyżeczki)
      5) słodka papryka mielona (1-2 łyżeczki)
      6) drożdże świeże (50 g)
      7) olej (3 łyżki)
      8) cukier (szczypta)
      9) woda letnia (1 szklanka)
      10) sos pomidorowy

      Wykonanie:

      1) suche składniki dokładnie mieszamy
      2) drożdże zalewamy ciepłą wodą, olejem i cukrem. Odstawiamy do wyrośnięcia (ok 20 - 30 minut)
      3) gotowy płyn wlewamy do mąki z wymieszanymi składnikami i mieszamy najpierw łyzką, potem zagniatamy ciasto ręką
      4) ciasto na pizzę odstawiamy do wyrośnięcia na ok 30 minut
      5) pieczemy ok.10 minut w rozgrzanym do 250* piekarniku.

      Oczywiście wcześniej kładziemy na nie ulubione składniki :)

      Usuń
  11. Wycieczka do galerii? rewelacyjny pomysł :) Niech się kobitka od najmłodszych lat ( miesięcy :P) uczy co dobre :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie do końca do Galerii, bo plany były inne, aaale... :) Było fajnie :)

      Usuń
  12. To moja juz miliardy kilometrow przejechala ;) Oolnei jak skonczyla meisiac to ciage gdzies ja zabieralam ;) Tylko musze miec kogos do towarzystwa w aucie bo neistety nei moge miec jej na przednim siedzeniu a ztylu marudzi :/ Ja dostalam termosowa butelke i naprawde dluuugo trzyma cieplo i zawsze nam towarzyszy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No my nie mieliśmy potrzeby nigdzie jeździć, rodzinę mamy na miejscu,a ukochana ciocia, która mieszka dalej przyjeżdżała w tym roku do nas, ze względu na chorobę babci.

      Usuń
  13. ja pamiętam z czasów butlowych że jak nie miałam podgrzewacza to ratował mnie termos lub kubek termiczny:) A co do wycieczki widzę że Mała zachwycona prawdziwa kobietka rośnie zakupy jej nie straszne;) A to zdjęcie z reklama smyka powinni Ci coś odpalić za promocję pewnie nieświadomą:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kurcze, ale gapa ze mnie :D :D Teraz zauważyłam ;) Nie zrozumiałam o co Ci chodzi, przejrzałam zdjęcia i masz!
      Koniecznie muszę do nich napisać :D :D

      Usuń
  14. z moim szkrabkiem nie podróżowałam tak daleko, gdy miała te 10 miesięcy i po przeczytaniu Twojego postu stwierdzam że to był błąd!
    wspaniałą miałyście wyprawe i co najważniejsze Julia była zadowolona,
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli nie ma sie potrzeby podróżowania, to się nie jeździ :)) Ja pewnie gdyby nie to, ze nie miałam Jej z kim zostawić, nie zabrałabym jej wtedy i nie wiedziałabym, że tak fajnie się zachowa :)

      Usuń
  15. My pierwszą podróż (140 km) zaliczyliśmy z dwumiesięczną Tosią, poszło gładko. Teraz nie podróżujemy bardzo dużo, ale na szczęście żadnej afery nam jeszcze nie zrobiła :) Znosi je nawet lepiej ode mnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo chyba jadąc z dzieckiem, rodzice bardziej się stresują :D

      Usuń
  16. My pierwszą dłuższą podróż przeszliśmy gdy córka miała pół roku jakoś, na wakacje. I tez cała była prawie przespana z godzinną przerwą. Pamiętam jak o 4 rano wyjeżdżaliśmy to córka nawet się nie przebudziła jak ja przenosiliśmy do auta. Tak samo od początku była przyzwyczajona, ze spała u kogoś pierwszy kilkudniowy pobyt u cioci miała jak miała 3 tygodnie na święta. I szczerze to fajnie bo nie ma żadnego problemu jak ma spać w nie swoim domu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, ze gdybym ja jechała np.nad morze wyjechałabym właśnie w nocy, żeby dziecko drogę przespało...:)

      Usuń
  17. Stefano mial równy miesiac jak wyruszyliśmy do eop. Teraz pokonuje duze odleglosci bez mrugniecia okiem :-D

    Solo pizza...mrau! Lubiem :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To się rozumie :D Gdybym ja miała rodzinę w Łodzi, jeździłabym pewnie co 2 tygodnie :D :D :D

      Jadłaś tam 18-tkę? Zjedz! Polecam! Mniam, mniam :) Jeśli lubisz kukurydze, weź dodatkowo i ją.

      Usuń
    2. Ojj się czepiasz Angel Oscuro :P Mogło się Matce pomylić ;) Wszak ma AŻ jedno dziecko :D

      Usuń
  18. Śliczna niunia,jak zwykle:) my z Manią podróżujemyczęsto...od 20 km do 150 km:) póki co;) muszę w ten podgrzewacz się zaopatrzeć...mam taki,ale "na prąd",jest jakiś na baterie?bo póki co karmiłam w podróży piersią;) a raz dałam zupkę,uprzednio prosząc o wrzątek w miseczce,aby ją podgrzać;p - pozdrawiam mama M.:)

    OdpowiedzUsuń

Nasz cud

Nasz cud
Zanim cię poczęłam - pragnęłam Cię, zanim cię urodziłam - kochałam Cię, nim minęła pierwsza minuta Twojego życia - byłam gotowa oddać za Ciebie życie