sobota, 19 lipca 2014

Radość z huśtania się!

Przeważnie planujemy zakup pewnych rzeczy, prawda?
U mnie z tym różnie bywa. I o ile spożywcze artykuły kupuję raczej te, co trzeba (pomijając milion innych, które na bank się przydadzą, a później wyrzucam, bo data ważności minęła x miesięcy temu), tak ze wszystkim innym już nie jest samo. 
Często widząc w sklepie coś, po prostu to biorę i już. O tym czy to dobry zakup czy bezużyteczny przekonuję się po czasie.
Całkiem niedawno pędziłam do Biedronki po stolik, który kilka osób kupiło, pamiętacie? Ci, co odwiedzają Tosinków na fp - wiedzą o czym mówię. Wpadła mi wtedy w oko huśtawka i rzecz jasna - musiałam ją mieć. Natychmiast!
Kupiłam, a dziś dopiero skręciłam. 

Radość Julii, kiedy pierwszy raz ją posadziłam w nowej atrakcji - nie do opisania. Słowo daję, gdybym wiedziała, ustawiłabym nagrywanie. Popędziłam czym prędzej po aparat, by choć kilka zdjęć zrobić. Wyszło kilkadziesiąt - jak to u mnie bywa.
Dziecko śmiało się w głos, uśmiech od ucha do ucha, piski... czyli podsumowując: zakup udany.



















Powiedziałam, że nie wyjdę i koniec!




Jak oni to zamocowali?






Pogoda idealnie cudowna.
Gorąco, ale tlenu nie brakuje. Jest czym oddychać, więc wychodzimy z domku po śniadanku, wracamy na południowa drzemkę, a potem już, jak się ściemnia.
Chciałoby się powiedzieć: chwilo trwaj!
A zaraz potem zerkam na nasz powstający domek i myślę sobie: te kilka stopni mniej na dni kilka nie zaszkodzi. Bo o ile w cieniu jest fajnie, tak na słońcu niekoniecznie.
(Zdjęcie domku na naszym fp, tu zdjęcia będą jak skończymy prace na ten rok, więc pewnie na przełomie września/października)


61 komentarzy:

  1. Zakup udany i dziecko szczęśliwe :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja się nie dziwię, że tyle zdjęć zawsze robisz.
    ~ Nieustająco zachwycona Julką ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu nawet 1/3 nie ma tych co zrobiłam wczoraj :D
      W dzieciach fajne jest to, że robiąc 10 zdjęć naraz, na każdym wychodzą inaczej... :)

      Usuń
  3. O jej jaka ona podobna do M Z dnia na dzień chyba coraz bardziej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja nadal tego podobieństwa nie widzę, kurczę...
      Lenko, czytałam stare komentarze: my zalewamy strop, nie wiem gdzie wyczytałas, że nie, ale zalewamy :) Teraz właśnie robimy zbrojenie.

      Usuń
    2. Nie żartuj, że nie widzisz? Przecież to spojrzenie, identyczne jak M.
      Kochana, ale mnie wówczas chodziło dlaczego nie zalewaliście od razu po wybudowaniu ścian tylko jakiś tam czas odczekiwaliście?
      Bo u nas to było tak, że zrobili ściany, od razu zbrojenie i od razu zalewanie. Później minęło z miesiąc i lecieli dalej. Domniemam, że może chodziło o to by ściany wyschły.

      Usuń
    3. Aaa, nie nie :)
      Po prostu nam strop pomagali robić murarze, a mieli pozajmowane terminy i dopiero teraz do nas przyszli :)

      Usuń
  4. Nie znam dziecka ktore by nie lubilo sie chustac ;-) sama chętnie bym to zrobila;-)


    Hebamme

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak opiekowałam się Gabi i chodziłysmy na plac zabaw, od razu wskakiwalam na huśtawkę :D

      Usuń
    2. no ja żebym chciała to już nie mam tej dupy i na żadną się nie zmieszczę :)

      Usuń
    3. Nie wiesz co się mówi: huśtawki źle wykonane i się kurczą :D

      Usuń
  5. Chyba większość, jak nie wszystkie małe i pewnie te starsze dzieci lubią huśtawki... :)
    Ja do dzisiaj lubię, choć nie w każdą już się zmieszczę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba tak :D
      No ja niestety w tą za nic w świecie się nie zmieszczę :D

      Usuń
    2. Dobrze ze sa jeszcze takie duze, ogrodowe ;-)

      Usuń
  6. Chustanie fajna rzecz, cos o tym wiemy ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Huśtawka wygląda porządnie i stabilnie :) A Julia jaka ucieszona! Super zakup :)
      Coś mi się pochrzaniło z poprzednim komentarzem ;)

      Usuń
    2. Powiem Ci, że myślałam, że jakościowo będzie gorsza, zwłaszcza za te pieniądze, ale jest naprawdę bardzo dobra - wiadomo, odpowiednia dla dzieci małych, więc i dostosowana dla nich :)

      Usuń
  8. tez by mi sie podobala taka atrakcja:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mi to nie? :D Gdybym tu i ówdzie miała "kilka" centymetrów mniej, sama bym do niej wskoczyła :D

      Usuń
  9. Jaka radość:))) a jak pięknie już siedzi! tak,tak...mama jak zwykle porównuje;p bo moja Mania sama siedzieć nie chce jeszcze.leniuszek;) i w naszej huśtawce jeszcze nie może się huśtać:( pozdrawiam!- mama M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja porównywać przestałam :D
      Moja Julia sama nie siada, a jak ją posadzę siedzi troszkę, wiec na długo ją nie sadzam, kilka minut i starczy. W leżaczku jak ją kłade to siada sama, w foteliku samochodowym też i jak ma się czego trzymać, tak jak na huśtawce siedzi sama i nie chwieje się.

      Usuń
  10. o no widzisz...Mania w ogóle nie próbuje siadać, chyba,że jej się poda ręce:) ale jak wiadomo...każde dziecko rozwija się w swoim tempie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak :)
      W tamtym roku byłam na weselu. Była tam 8 miesięczna dziewczynka, ja w 6 miesiacu ciąży. Dziewczynka chodziła trzymana za jedna rączkę. Zaczęła siadać jak miała niecałe 5, a wstała jak miała 6,5. :)
      Każde dziecko jest inne.

      Usuń
  11. Ukradłabym Ci ją na jakieś, powiedzmy... hmm... no na parę miesięcy chociaż:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe :D
      Oddałabyś małego diabełka? Nie - dziękuję :D

      Usuń
    2. Eee, jak to ja bym oddała? Ty byś musiała najpierw oddać;)

      Usuń
    3. He he :D Nie odwracaj kota ogonem :P

      Usuń
    4. Niedyskretna, chyba nie zrozumiałaś pierwszej odpowiedzi Tissany :P -zresztą, ja też jej nie zrozumiałam, dopiero po x razie udało mi się to ! :D "przetłumaczę" ci więc pierwszą odpowiedź Tissany, a potem wszystko jest już zrozumiałe :D
      Napisałaś, że byś ukradła jej córę na kilka miesięcy, a Tissana odpowiedziała ;p " hehe, tak, a po tym czasie oddałabyś małego diabełka? w takim razie nie, dziękuję, wolę, żeby niunia została ze mną :D" - już rozumiesz? :D (trochę słow dodałam od siebie żeby było wiadomo o co chodzi ;p) Sorry że tak to piszę, ale ja też niedyskretna nie zrozumiałam o co tu chodzi z odpowiedzią Tissany ;p ale po którymś razie już wiem :D

      Usuń
    5. Dokładnie o to mi chodziło :D :D
      Anonimie, dziękuję :)

      Usuń
    6. Aaaaa, teraz to ma sens:)))
      Ja po prostu jestem za leniwa, żeby kilka razy czytać, co autor miał na myśli. Dobrze, że jesteś;)

      Usuń
  12. Julci zdecydowanie się podoba nowy nabytek;) Ta radość na buzi mówi wszystko!

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie chcę, żebyś poczuła się urażona tym, co napiszę, bo to nie atak, a raczej doświadczenie kogoś, kto jest parę etapów dalej z budową. Na zdjęciu widzę, że nie macie nawet zaszalowanego pod płytę, widać zbrojenie i kawałek szalunku. Na budowie nie ma, że za ciepło, czy za zimno. Zawsze można znaleźć powód, żeby nie robić. A jak się nie robi, to robota nie idzie do przodu, opóźnienia rosną. Jeśli Wam nie zależy na czasie, to ok, ale...przecież jest inaczej, prawda? U nas dach kładli jak był taki ukrop, że mnie słabo było, jak na nich patrzyłam, praktycznie nie jeździłam, bo Córa była mała, żeby się nie gotowała w aucie. Zresztą, płytę przykrywaliśmy folią malarską po polaniu, żeby Osobisty nie musiał tam nocować, jak polał, siedział do 21, o 4 jechał znów. Teraz też, w soboty jeździ o 5, żeby jak najwięcej zrobić. Nie ma, że boli. Jak robicie sami, to sami sobie robicie na złość przestojami, jak firma, to nie szanuje czasu własnego i Waszego, ja bym takiej nie zaufała. To tyle chciałam od siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko już mamy zrobione, pozostało zrobić szalunek dookoła z desek.
      Nie bardzo rozumiem o co Ci chodzi. Mężowi skończył się urlop. Nam robią to Ci sami murarze, którzy stawiali domek - ojciec z dwoma synami. Wspaniali ludzie. Ale jednak roboty jest sporo, a uwierz: nie da się robić w takie upały, kiedy w cieniu 30 stopni. Chyba sama nie wiązałaś np.drutu, w taki upał. Ja wiązałam. Syne murarza kilka dni temu po 3 godzinach na górze zasłabł. Trzeba tez trochę zrozumienia dla ludzi. Nie zgodze się, że na budowie nie patrzy sie na pogodę: patrzy się. Jeżeli ja w taki upał nie potrafię wytrzymać na słońcu - pełnym słońcu, nie wymagam tego od innych. Nie zależy mi na tym, żeby Mąz się zarobił i chodził przemęczony.
      Budowa dla nas ma być też przyjemnością, a nie koniecznością. To, że u Ciebie robili w takie upały, nie znaczy, że ja zabronię komuś robić przerwy. Robią w upał, ale w południe mają przerwy.
      Mi to odpowiada, mężowi też. Teraz mają 3 dni wolnego, bo my musieliśmy dokupić drzewo. I co z tego. Kilka dni nas nie zbawi. Pomału sobie wiążemy, żeby jak przyjdą zrobili szalunek, a potem zalewamy. Co za różnica, że zrobią wszystko w ciągu kilku dni, skoro i tak w tym roku to, co mamy zaplanowane zrobimy - zdążymy spokojnie, więc nie widzę sensu się spieszyć.
      My sobie na złość nie robimy, bo niby czym? :) Ja szanuję innych i naprawdę - dla mnie ważne jest, żeby ludzie, którzy pomagają mi spełnić marzenie jakim jest dom, pracowali w miłej atmosferze, a jeśli im gorąco, niech odpoczywają - są tylko ludźmi.

      Usuń
    2. Przeczytaj uważnie, nasi przyjeżdżali na 4, jak był upał, potem jechali do domu. Jeśli firma WCALE nie robi, bo coś tam, leje, gorąco, to nie ma co takiej zatrudniać, o to mi chodziło. I w ten sposób się nie patrzy na pogodę, bo można obejść.

      Usuń
    3. Nie wiązałam drutu, to robiła za nas ekipa

      Usuń
    4. Ale czy ja napisałam, że wcale nie robi? Zresztą czy ja narzekam? :) Bo nie rozumiem w ogóle o co chodzi. Napisałaś, że Twój osobisty jeździł na 4, mój mąż robi na 2 zmiany, więc jeśli wraca około 23 nie będę go o 4 budziła, bez przesady.
      Opóźnienia mamy przez pogodę, bo z drzewem się nie wyrobili z dowozem, mają mnóstwo zamówień, więc opóźnienia są. Raz upał, zaraz potem leje, więc w deszczu nie wymagam, żeby z parasolkami siedzieli na dachu, a w tamtym tygodniu 3 dni lało non stop. Jak upał, popołudniu burze... O to mi chodzi z pogodą. A nawet jeśli około południa zrobią sobie przerwę - co z tego. Oni pracują od 8 do 19 z przerwami, tak sie umówiliśmy i tak nam pasuje.

      Drut wiążemy, bo tak się dogadaliśmy - nasz wybór. Zreszta i tak nie sami, bo z nimi.

      Usuń
    5. Napisałam od siebie odpowiedź na to, co zrozumiałam. Taki efekt pisania, bo każdy wie, co chciał napisać, a w słowa ubrać trudno. Znam po prostu ludzi, co nie robią, bo praży, nic nie robią, kompletnie nic, a potem leje, no to przecież też nie, a jak zimno to też nie. Startowali z nami, mają stan surowy otwarty w ten sposób. Co innego jest przerwa na kawę, czy na obiad, przecież człowiek nie będzie robił non stop, a co innego takie wydziwianie.
      My się przekonaliśmy, że jak się nawet pomoże pracownikom, to nic taniej nie policzą, dlatego nie pomagamy im. Robimy w tym czasie coś innego. To znaczy teraz ja też robię, co mam co, wcześniej z małym dzieckiem i odległością nie było o tym mowy. Teraz sobie razem z Synem urzędujemy i coś robimy.

      Usuń
    6. Nam liczą taniej. Umówiliśmy się, że oni drut rozłożą, my wiążemy, a jest taniej, bo pytaliśmy znajomych, u których robili wszystko. Zresztą za stawianie ścian, gdzie pomagał mąż i szwagier, wzięli 2 tysiące mniej.
      My tak chcieliśmy, a opóźnienie mamy nie z ich winy, bo oni naprawdę cudowni ludzie, przerwy robią naprawde jak jest upał okropny, a tak to się dzielnie trzymają, a co do opóźnienia. Widzisz...nie pisałam chyba (nie pamiętam), mąż po postawienieu ścian miał wypadek, upuścił betoniarkę na noge i 2 tygodnie był na chorobowym. Przez to nie dostał teraz tyle urlopu ile miał mieć i dorabia po lub przed pracą, trochę ja robię w wolnej chwili, ale nie spieszy nam się, bo w tym roku i tak chcemy jeszcze tylko dach zrobić, a ekipę, którą chcemy będziemy mieć dopiero w połowie września najwcześniej, więc 2 miesiące przed nami, dlatego nie stajemy na głowie. Co innego, gdybyśmy chcieli w tym roku wiecej zrobić, to na pewno oni by robili wszystko, my nic.
      My budowę mamy na podwórku obok, więc wszystko na miejscu :)

      Usuń
    7. No tak, jak tylko dach, to faktycznie nie ma się co spieszyć. W przyszłym do wprowadzenia? To czeka Was nie lada wyzwanie, okna, tynki, wylewki... Cała wykończeniówka... Myślicie już coś, co chcecie mieć?
      Poddasze użytkowe, bo nie pamiętam?

      Usuń
    8. Nie, nie - poddasze nie użytkowe.
      Chcielibyśmy się wprowadzić, ale zobaczymy jak to będzie, bo wykończeniówkę robi nam mój tato, więc troszkę zejdzie...:)
      No i zobaczymy jak wyjdziemy finansowo, bo jak ja patrze na ceny mebli i innych akcesoriów, które mi się podobają to oczy wyskakują na widok cen :)

      Usuń
    9. Nawet nie mów... Głupi prysznic i wanna nas kosztowały 2600. A bo to syfon, a to nóżki, tu 30, tam 50 i się uzbierało. Zestaw podtynkowy do wc 900, głupie przyciski do spłuczki 200 zł, a gdzie sama muszla? O reszcie nawet nie mówię
      Jak się robi samemu, to czas ucieka jak szalony, choć kasa mniej wycieka...

      Usuń
  14. Nadal uważam, że lekko przesadzasz z dodawaniem tu takiej ilości zdjęć, gdzie więcej niż połowa się powtarza, bo różni się tym, że na jednym ma oczka otwarte, a na drugim zamknięte czy siedzi w innej pozycji. Przesada aż oglądać się nie chce

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja nadal Cię podziwiam, że mimo, iż oglądać sie nie chce wchodzisz tu :)
      Jak wiesz - mój blog, więc wstawiam co mi się podoba.
      Każde zdjęcie inne, każde w innej pozycji - robię dużo zdjęć, wybieram które mi się podobają i tyle. Jak kiedyś dysk padnie, mam je wszystkie tu.

      Usuń
  15. Zdjęcia są super ale w ostatnim się zakochałam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam zdjęcia dzieci, nie mówię o mojej Julii tylko, ale ogólnie o dzieciach. Jeśli się śmieją, to całym sobą, nie sztucznie, jak dorośli (nie wszyscy rzecz jasna), ale u dzieci tę szczerą radość widać :)
      Dlatego wstawiam tyle zdjęć (co razi innych), bo nie potrafię wybrać jednego to raz, a dwa...kiedyś padł mi dysk i dużo zdjęć straciłam...

      Usuń
  16. U mnie różnie bywa z zakupami - czasami przemyślane, czasami spontan. Ale jeśli spontan, to musi dawać radość, a w tym wypadku warunek jak najbardziej został spełniony :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Mała rzecz a cieszy :) Dobrze, że Julcia zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Radośc dziecka - najważniejsze :)

      Usuń
  18. Tyle pedofilii w sieci, nie boisz się, że np jeden z nich siedzi właśnie i na widok twojej córki trzepie sobie fjuta? przecież to częste zjawisko u takich osób, ty w ogole o tym nie wiesz jak jeden czy drugi się spuszcza na twarz Julci. Sorki za taki komentarz, ale obrzydza mnie dodawanie takiej ilości zdjęć na blogach. Cenisz sobie w ogóle waszą prywatność?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ja jedna prowadzę bloga ze zdjęciami. Gdyby każdy chciał wszystko analizować i gdybać, to najlepiej w ogóle nie wychodzić z domu, bo za rogiem czyha niebezpieczeństwo.

      Usuń
    2. Ty anonimowy....skoro cie obrzydza idź do kibla, wsadz palec w pysk i zygnij...przejdzie jak ręką odjal ..mowie ci..

      Usuń
    3. Srefan - powodzenia :D

      Usuń
  19. Jaka duża ślicznotka. Moja córcia jeszcze nie siedzi.

    OdpowiedzUsuń

Nasz cud

Nasz cud
Zanim cię poczęłam - pragnęłam Cię, zanim cię urodziłam - kochałam Cię, nim minęła pierwsza minuta Twojego życia - byłam gotowa oddać za Ciebie życie