środa, 25 czerwca 2014

Świat książki

Niedawno był Dzień Dziecka. Co się z tym wiąże? Prezenty, prezenty i ... pusty portfel :)
Jako mama - wtedy 6-miesięczniaka powinnam zainwestować w jakąś edukacyjną zabawkę. I taki miałam zamiar.
Ile ja się naoglądałam, to głowa mała!
Od sklepu do sklepu i w każdym sprzedawcy zapewniali, że to właśnie ich zabawka (X,Y) jest lepsza. Nie powiem - kusiły, ale zawsze coś mi się nie podobało, coś nie pasowało. A każde namawianie wręcz odstręczało od nawet tej "lepszej" zabawki. A nawet jeśli jakaś wpadła mi w oko i już miałam pędzić do kasy, zaraz przypominało mi się, że owszem - to jest fajne, ale nie dla mojej małej. Kupię więc za rok, no ewentualnie dwa. I nawet grę, którą zachwalała inna blogowa koleżanka i którą ja pokochałam, nawet jej nie widząc odłożyłam, kiedy uświadomiłam sobie, że i na to przyjdzie czas, ale nie dziś.
Więc niech nikt teraz nie próbuje mi wytłumaczyć jak to możliwe, że wyszłam ze sklepu z 8 (!!!) grubachnymi książkami z serii "Martynka". W każdej po kilka/kilkanaście opowiadań. Nawet niech nikt zrozumieć nie próbuje, bo z pewnością lepsza byłaby zabawka przeznaczona dla 3 latka, ale nic to. Ja, zauroczona tymi bajkami lat temu kilka, kiedy wpadła mi pierwszy raz w ręce książka z owej serii, kiedy opiekowałam się Gabi. Obiecałam sobie wówczas, że jak będę miała córkę - kupię. I kupiłam. Wcześniej - to fakt, teraz z pewnością poleżą i poczekają, aż moje dziecko będzie słuchać, jak Mama czy Tata czytają, ale nie żałuję. Przyznam szczerze, że tak do końca bezczynnie to one nie leżą, bo mamuśka (czyt.ja) pochłania namiętnie jedno opowiadanie za drugim. 

Co by nie było, że dziecko (przypominam - półroczniak) nie dostanie w sumie nic od rodziców, kupiłam jeszcze 4 książeczki inne, bardziej do jej wieku odpowiednie, aczkolwiek za bardzo nie licząc, że tak bardzo ją zainteresują.
O jakże się myliłam! Na szczęście!
Julia zachwycona. Macha rączkami i nóżkami na widok książeczki, z zainteresowaniem ogląda obrazki, mama pomaga przekręcać strony, czasami próbuje złapać w rączki coś, co ją zainteresuje, co wygląda niesamowicie zabawnie








Ranek - dzień dzisiejszy.
Ja - robię śniadanie. Mąż - karmi Julię. Kilkanaście minut później wchodzi do kuchni.
On: (widząc, że chcę wejść do pokoju naszego) Nie idź tam. Julia czyta. Nie przeszkadzaj jej. 
:)









Także, kochani!
Wcale nie jest powiedziane, że książeczki są tylko dla dzieci starszych. Moja bardzo lubi je oglądać, uśmiecha się przy tym i potrafi nawet pół godziny siedzieć i patrzeć, patrzeć i ... patrzeć.
Mam nadzieję, że córcia po mnie odziedziczy miłość do książek. Papierowych oczywiście.
Dla mnie e-booki nie istnieją.

Czytanie książki jest, przynajmniej dla mnie, jak podróż po świecie drugiego człowieka. Jeżeli książka jest dobra, czytelnik czuje się w niej jak u siebie, a jednocześnie intryguje go, co mu się tam przydarzy, co znajdzie za następnym zakrętem.

33 komentarze:

  1. Kochasz książki tak samo, jak ja:) Nie martw się, to z reguły dziedziczne, czego jestem doskonałym przykładem;):) Moja mama uwielbia czytać, babcia też;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że u mnie to samo? Babcia czyta non stop, mama moja jeszcze wiecej - albo ja jej daje do czytania albo ona mi :))

      Usuń
  2. Jestem jak najbardziej za! :) Dobry wybór. Całuski dla was księżniczki :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Mogłaś wstawić zdjęcie tej genialnej książeczki trójwymiarowej:) Ale super, że Julcia się nimi zainteresowała:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo :D :D
      zapomniałam o niej :D :D :D :D :D

      Usuń
  4. Ja też uwielbiam książki i malej kupuję non stop. Ma już całkiem pokaźną biblioteczkę... i czytam jej codziennie ... to nic że nie zawsze słucha ja czytam mimo to....
    co prawda moja panna jest dzieckiem mega ruchliwym i często mi książkę wyrywa i przewraca kartki i gryzie ale ja zawsze wracam do czytania. Jedna bajka musi byc i już.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przy Julii książki w rękach mieć nie mogę - zabiera od razu :)

      Usuń
  5. I ja ! I ja kupiłam książeczkę ostatnio ! O zwierzątkach, Małgosia wygląda na niezbyt zainteresowaną , nawet jej nie szamie zbytnio, tylko trochę poogląda ale wszystko z czasem ;) Dzisiaj kupiłam jej mięciutką i szeleszczącą, książeczki muszą być ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoja Małgosia ma zapewne ciekawsze rzeczy do robienia niż oglądanie książeczek - zaczyna swoje piesze wędrówki, więc to ją pewnie bardziej interesuje póki co, ale i książeczki ją zainteresują - na bank! :)

      Usuń
  6. Popieram! Uważam, że czym skorupka za młodu nasiąknie..... :)
    Książki z serii Martynka rzeczywiście są piękne. Ta Julinkowa też śliczna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są piękne, przynajmniej ja jestem nimi zauroczona :)

      Usuń
  7. Czytanie jest dziedziczne, to ulubiona forma spędzania czasu przez moje dziecko ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest, bo dziecko widząc mamę - czytającą, zaczyna samo domagac się książek. Dziecko widzące mamę ciągle patrzącą w TV, myśli,że to jest fajne i robi to samo :)

      Usuń
  8. Książka to zawsze dobry prezent, dla maluszka ważne żeby była kolorowa i twarda :) A jak sie nauczy pokazywać gdzie jest kotek a gdzie myszka to już w ogóle będzie super :) Książeczki warto mieć w każdej ilości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojj tak - my czekamy, aż Julia zacznie rozumieć więcej i będzie pokazywać, co gdzie jest :)

      Usuń
  9. Dzieci trzeba stymulować.
    OD małego.
    Ale większość rodziców myśli, że jak im kupi pierdyliard debilnych zabawek i "ajfony srajfony" to będzie git.
    A potem przychodzą takie małe tłuki do przedszkola, myślą, że książka jest do rzucania w kolegę, nie potrafią używać nożyczek, narysować zwykłego kółka.
    Porażka.
    Fajnie, że jesteś mamą inwestującą w książki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zabawki mała też ma, ale nie dużo, bo uważam, że nie potrzebne jej kilkanaście podobnych.

      Usuń
  10. dobrze zrobilas, ksiązka dla dziecka to zawsze dobry pomysl, sama sporo kupowałam patrykowi od małego:)

    OdpowiedzUsuń
  11. A za parę lat będzie "pochłaniała" książki nałogowo:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo dobry zakup!! na wszystkie grajaco- spiewajaco- chodzace wydziwadla przyjdzie czas :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Julia ma dwa misio-grzechotki, 2 grzechotki, gryzak, jeden miś + mata i leżaczek-bujaczek. Póki co jej starczy, bo ona i tak mało się tym interesuje póki co. :)

      Usuń
  13. Ja mam dużo ksiazek, ksiazeczek wiec malemu kupuje full zabawek i ciuchow...

    Niestety to takie moje male zboczenie;-) to troche glupota bo maly najbardziej zainteresowany chodzeniem na dwóch nogach a zabawkami bawi sie max pol godz w ciagu dnia. Ważniejszy włącznik, otwieranie i zamykanie szaf i drzwi....
    No coz...matka sie bawi zabawkami:-)


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja czytam książki - Julia musi dorosnąć :D
      Anety synek też póki co interesuje się najbardziej drzwiczkami, wszelkimi szufladami, kabelkami - zabawki są fajne na kilka minut :)

      Pisz w tej chwili co u Ciebie, bo co 5 minut wchodzę na Twojego bloga. Teraz też zamiast się uczyć, włączyłam komputer, by sprawdzić czy coś napisałaś.

      Usuń
    2. Po co kupować dzieciom "full zabawek"? Chyba tylko, po to, żeby kasę przepuszczać.Bez sensu.
      Tak naprawdę dzieci potrafią bawić się najzwyklejszymi w świecie rzeczami, tylko trzeba im to pokazać i pobawić się na początku z nimi, potem się wciągną same.

      Usuń
    3. Katarina, dokładnie tak. Moje dziecko najbardziej, oprócz książeczek (bo póki co patrzy i patrzy w nie) lubi bawić się zwykłą butelką po napoju z kolorowymi karteczkami (pogniecionymi) w środku. A ile zabawy przy tym? Głowa mała!
      Tubka po kremie dziś pół godziny się bawiła, paczką czipsów, bo szeleści - nie zawsze trzeba kupić super zabawkę.

      Usuń
    4. Zgadzam się, staram się kupować jak najmniej, ale no czasem nie potrafię:) Np wczoraj kupiłam kaczki i różniaste zwierzątka do kąpieli, bo przenosimy małego do brodzika, oraz miękkiego żółwia, czy coś podobnego...Niby wydałam tylko 14 zł, ale wydałam...

      Byłam dzisiaj na spotkaniu z laskami z forum i kupiłam małemu ciapki skarpetkowe i skarpetki antypoślizgowe, non stop wydaję kasę...No ale akurat te dwie rzeczy są nam potrzebne, więc jeszcze jeszcze...

      PS: Ja już jestem po zabiegu.

      Niestety

      Usuń
  14. Ja kocham książki :) A seria o Martynce jest jedną z tych, które chciałabym mieć dla Lili w całości.
    U nas powoli, powoli książki nie służą do mamlania... bo przy oglądaniu zaraz musiała być jakaś książka nadgryziona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja własnie mam zamar kupić wszystkie części, a dużo mi nie zostało, bo te co kupiłam to zestawy, np.w jednej ksiażce mam 16 opowiadać, a książek 8 więc sporo tego :) Jeszcze chyba 4 książek mi brakuje - dokupię niebawem :)

      Usuń

Nasz cud

Nasz cud
Zanim cię poczęłam - pragnęłam Cię, zanim cię urodziłam - kochałam Cię, nim minęła pierwsza minuta Twojego życia - byłam gotowa oddać za Ciebie życie