środa, 11 czerwca 2014

Julia i podwórko

Dziś pogoda zachwycająca. Cieplutko, ale nie upalnie. 26 stopni i lekki wiaterek, to coś, co uwielbiam. Ubrania letnie, ale nie dusimy się. 

Po wczorajszym upalnym dniu, wstaliśmy dziś wcześnie. Julia niestety nie śpi dobrze, kręci się i marudzi w nocy. Przesypia całą, ale jest niespokojna.
Także po porannym mleczku, od razu zabrałam córcię na spacerek.


Julia uwielbia być na powietrzu. W domu w ogóle najchętniej by nie siedziała, bo i po co? Tu nie ma pięknych widoków, tu nie biegają psy, nie szwędają się miauczące kotki. 
A, że dziś było fajnie, tak do domku przychodziliśmy tylko przebrać się i jeść, bo z jedzeniem na dworze ciężko, bo to pies zaszczeka i trzeba go wzrokiem poszukać, a to motylek leci, a to ktoś idzie. Wszystko przecież tak interesujące!













Ubieranie dziecka zimą było ciężkie, ojj było. Teraz nie. Julia, jak tylko nakładam jej czapeczkę, kapelusik czy chustkę, od razu uśmiech od ucha do ucha, bo wie, że idziemy na powietrze.

A dziś córusia pogodziła się z gondolą, co mnie niezmiernie ucieszyło, bo ręce jednak bolą, jak się nosi tego szkraba. Fotelik samochodowy jest fajny, ale siedzenie w nim granice swe ma, więc jeden spacerek dziennie jeździmy zwiedzając świat, a resztę podziwiamy niebo :)

Oczywiście nie ma mowy o tym, by choć na chwilkę zatrzymać się, bo wtedy widok jest taki, jak poniżej:



Chwilo, trwaj!

Plany na wieczór: film, pizza i pepsi, bo jak to mówi mąż: od zdrowego jedzenia, aż go brzuch boli :)
Ktoś chętny dołączyć?

46 komentarzy:

  1. ja, ja!!!!!!:) kocham pizze:)))

    Może jej zęby idą że taka niespokojna?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zęby może i też, ale ja myślę, że to od upałów.
      Nasz dom (czyt.teściów) niestety jest tak dziwny, że się bardzo nagrzewa i mimo, że śpimy przy otwartym oknie to w pokoju jest 26 stopni :(
      Julia i tak nie jest przykryta, ale się poci... Nad ranem jest lepiej, ale wieczory okropne.
      Także wieszam i tak ręczniki mokre i inne, co by ochłodzić. Ostatnio wieczorami zmuszona byłam zamykac okno, bo komary wchodziły niemiłosiernie, dziś zmądrzałam i kupiłam siatkę przeciw owadom w okno, już zamontowana, więc teraz jest już lepiej :)
      Bo ona tylko niespokojna jak śpi, w dzień nie :)

      Co do pizzy: wsiadaj w auto i przyjeżdżaj zanim zjemy ;)
      Masz półtorej godziny, bo Marcin wraca po 22 :D

      Usuń
    2. U nas jest tak samo, nasz pokój nagrzewa sie strasznie, zdechnąć idzie za przeproszeniem;/ Wentylator nic nie daje. I okno otwarte też nie;/

      Takie temperatury na większość ludzi źle działają.

      Usuń
    3. U nas to samo, wrr...
      W domu są 3 pokoje, kuchnia i łazienka i kurcze...we wszystkich da się wytrzymać, ale nasz to jak sauna :/ Koszmar.
      Okno otwarte daje cokolwiek, ale chyba tylko wieczorami, kiedy na dworze chłodniej.
      u nas wentylator daje tyle, że jak działa bywa dobrze, ale jak się wyłączy to mam wrażenie, że jest jeszcze gorzej, poza tym...to chyba tylko ja zauważam, że dziwny zapach po nim jest.

      Usuń
    4. tego to nie zauważyłam: P ale wentylator wysusza mi oczy za to:P

      Usuń
    5. Bo może tylko ja dostrzegam dziwne rzeczy, które...nie istnieją? :D

      Usuń
  2. Jaaaa:) trzebabyło pisać:) Julunia cudna.. taka ciekawska świata;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za blisko masz, jeszcze być przyjechała i nam zjadła :D

      Usuń
    2. No i o to chodzi:) ja zjem tylko 2 kawałki tak wiec większego spustoszenia nie spowoduję;p

      Usuń
    3. Jak to nie?
      Pizza ma 8, ja jem zawsze 3, Marcin 5 :D
      Więc ktoś z nas byłby głodny ;)

      A jak to mówią: Polak głodny, Polak zły :D
      Jeszcze godzinka do przyjazdu pizzy :D :D :D

      Usuń
    4. No ale objadanie się na noc nie jest zdrowe;) tak więc jestem w stanie się poświęcić i wam pomóc w zachowaniu zdrowia;D:D

      Usuń
    5. Kasia :D :D :D :D
      Idź spać :D :D :D
      W weekend zjemy obie ;)

      Usuń
  3. Jak prześlicznie wygląda na trzecim zdjęciu, taka minka fajna. :-)
    U nas dziś plany takie same, do pizzy i pepsi mamy jeszcze lody dla ochłody na deser. :D Tak więc: smacznego! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas też sa w zamrażalniku, ale chyba pizza nam wystarczy, bo inaczej pękniemy :D
      Jaka pizza u was? Bo oglądam menu i wybrać nie mogę, a może coś podpowiesz?

      Usuń
  4. U nas dziś hawajska: kurczak i ananas. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jakoś nie mogę się przekonać do ananasa w pizzy :P :)
      Ja uwielbiam sos czosnkowy z naszej pizzerii - dużo sosu, ale z ananasami smakuje....dziwnie ;)

      Usuń
    2. Fakt, smakuje tak inaczej, my ją zamawiamy w sumie sporadycznie, raz na ileś tam. :) i tą z ananasem jem zawsze z sosem pomidorowym. :) a tak to przeważnie podobne, z kukurydzą, pieczarkami, z mięsem jakimś, byle bez pomidora.
      Jaką w końcu wybrałaś? :-)

      Usuń
    3. Ja sosu pomidorowego w ogóle nie jem :D
      wzięłam w końcu:ser podwójny, szynka, kukurydza :P
      Banalna, ale ją wielbię.

      Usuń
  5. hahahahaha od zdrowego jedzenia nas też brzuchy bolą :P ;)))
    ja też na pizzy ananasa nie lubię, widzę że z pizzą byśmy się zgrały-dużo sosu czosnkowego, mniam!
    Julunia coraz piękniejsza ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Martulka - piąteczka :D
      Ja mogę i pizzę bez dodatków, byle z sosem :D :D
      Julunia pięknieje dla męża :D

      Usuń
  6. u nas skromne 38 st było...
    Ale zrobiłaś mi ochotę na pizzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o kurcze to skąd Ty? :) ugotowałabym sie :D

      Usuń
  7. U nas też bardzo ciepło, ale wietrznie, więc jest całkiem fajnie:)

    U nas ostatnio były zapiekanki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas wczoraj wiaterek był, nie powiem, ale delikatny, więc głowy nie urwało, dziś już wiaterku więcej, słonko schowane, ale cieszę się, trochę chłodniej i dziecko od razu lepiej śpi :)

      Usuń
  8. ja mam całe mieszkanie na wschód i od rana mam taki gorąc, że nie da się wytrzymać i tak gdzieś do 15 praży niemiłosiernie.

    uwielbiam pizzę co jest dla mnie dość zgubne, bo bezskutecznie się odchudzam.no niestety, ale z pizzy zrezygnować nie potrafię :P i sosik czosnkowym, mniam :)))najbardziej chyba lubię grecką z pomidorami, oliwkami i fetą :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My, stawiamy mieszkanie. Salon jest od zachodu. Każdy mówił: ale czemu tak? Źle robicie, powinien być od poludnia. Dziś wiem, że to genialna decyzja. Teraz mam pokój od południa i kurcze nagrzany jak nie wiem co, wytrzymac się nie da jak upał na dworze...

      Usuń
    2. zonakierownika13 czerwca 2014 08:24

      Ja mam kuchnie,i salon od zachodu i cieszę się z tego, bo mam przepiękne zachody słońca :D mieszkanie jest jasne, słoneczne a z upałami sobie radzimy :D kiedy mieszkałam w domu rodzinnym, miałam okna na południe i nigy więcej - ciągle zimno mimo iż na dworze ukrop. Bo było w cieniu ciągle.. Teraz się cieszę i korzystam D:

      Usuń
    3. Od południa czy północy? :) Chyba o północ Ci chodziło...
      My teraz u teściów mamy kuchnię od północy i jest fajnie, zimno nigdy, ale jak upały nie ma takiego ukropu jak u nas od południa. I dlatego ja cieszę się, że będę mieć od północy :)

      Usuń
  9. Jeju, jakie ona ma cudowne słodziutkie spojrzenie. Że och!

    OdpowiedzUsuń
  10. Czekam aż sama będę chodzić na takie spacerki z maleństwem :)U nas wczoraj było 25 stopni, ale jak dla mnie było za ciepło ;DŚliczne oczka ma ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja, jak byłam w ciąży mogłam chodzić non stop w krótkim rękawku, cały czas mi było gorąco :)

      Usuń
  11. DOMI Z, cholerka, zamiast odpowiedzieć, usunęłam Twój komentarz :((
    Więc co do spacerówki, zmieniłam jej, ale niestety u nas się jeszcze nie sprawdza. Julia bardzo się zsuwa, nawet jak jest przypięta, więc nie ma sensu męczyć jej plecków...
    A suwaczek z suwaczki.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ok !
      Wiem co masz na myśli ! Ja mam taką spacerówkę z Tako, też się nie nadaje dla Małgosi :/ Jest tak wielka jak na roczne dziecko :/

      Usuń
    2. U mnie to samo, więc nie ma sensu wkładac dziecka, które w dodatku nie siedzi, bo moja sama nie siedzi tylko dlatego, żeby inni się nie czepiali, że ją w foteliku wożę i absolutnie nie o Ciebie mi chodzi.

      Usuń
  12. mniaaam pizzaaaa:) Marzy mi się zamiast pizzy wypad do Sphinxa...Może w niedzielę jak wrócimy z DE, M odpocznie i skoczymy na wieczorną kolację :) Korzystajmy póki babcia jest:)

    Jejciu, po weselu 5 lipca jedziemy na wieś, bo nie wyczymiem widząc takie widoki u ciebie:) Filip zapierdziela jak stary na dwóch, a przynajmniej jak się wywali na trawie to mu się nic nie stanie niż jakby miał przed blokiem złapać zająca na chodniku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie lubię jedzenia ze Sphinxa.
      Jadłam kilka razy i dla mnie tak szczerze mówiąc: rewelacji nie ma, strata pieniędzy, bo to samo można kupić taniej, a lepiej... :) No, ale...każdy lubi coś innego.

      Usuń
    2. dokładnie, ja bardzo lubię sosy ze Sphinxa (najbardziej mi smakują z Shoarmą:) a mój mąż uwielbia u nich stejki :)
      Ale wiesz...samemu się tak dobrze nie przyrządzi w domu, choćbyś nie wiem jakie mięso kupiła :D
      No i liczy się głównie atmosfera w końcu to randka, bez dziecka, cisza, spokój, masz świadomość że mały śpi i zajmuje się nim najlepsza niania na świecie, a ty masz wychodne, możesz wypić wino, piwo. Nikt ci nie kwęczy, nie pogania:)

      Usuń
    3. A dlaczego niby nie? Oni gotują tam, Ty możesz w domu i co za różnica? Trzeba tylko wiedzieć co z czym zgryźć :)
      U nas w O.były kiedyś pyszne naleśniki z mięsem, które uważałam, że są najlepsze i samemu nigdy się takich nie zrobi. Kilka prób i zrobiłam i nawet mi lepiej smakują jak tamte :)
      Ja w domu mogę pić winko i też mnie nikt nie pogania ;)

      Usuń
    4. eee tam Paulinka :) Nie przekonasz mnie, choćbyś chciała :)

      Ja w domu też piję wino, oglądam film, jem pizzę, ale to nie to samo...:)

      Ale dla każdego coś innego, prawda? Jednemu odpowiada taka forma rozrywki, inny lubi spędzać czas w domu :)
      Mnie siedzenie w domu w pupę parzy, dlatego od godziny 16 do 20 staramy się spędzać we trójkę poza nim.

      Usuń
    5. Ale co tu przekonywać? :) Przecież oni jedzenia z nieba nie dostają, robią sami. Grunt to umieć dobrać odpowiednie składniki. U nas w O.w karczmie są przepyszne placki po węgiersku, robiłam sama, nigdy mi takie nie wychodziły.. A kilka miesięcy temu pracowała tam koleżanka, która w tajemnicy dała mi przepis, teraz wiem, co robiłam inaczej i są takie same :)

      Usuń
    6. Ja też lubię czasami wyjść gdzieś, ale wiesz? U nas zmieniło się sporo od narodzin Julii. Wcześniej częściej chodziliśmy, wczesniej nie mogłam usiedzieć, w domu, teraz nie. Teraz częściej bierzemy na wynos i jemy w domu :) Tak wolimy...

      Usuń
  13. Super Julcia :)
    Ja na wieczór jeszcze planów nie mam ale raczej zostanę przy soczku :) Chociaż taka zimna Pepsi mi się marzy...

    OdpowiedzUsuń
  14. U nas takie plany na jutro, i też z pizzą;) Raz się żyje;):)
    Ależ Julcia rośnie! Na fotkach naprawdę to widać;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Moja Julia (2, 5 miesiąca) coś nie chce pogodzić się z gondolą. Bardziej od niej woli ręce moje, babci, dziadka - każdej miłej duszy, która sprawi, że będzie widziała więcej niż leżąc na plecach w gondoli. Pomału nam wszystkim ręce opadają.
    Postaram się Ciebie częściej odwiedzać. Szkoda, że nie masz „obserwatorów” to bym Cię dodała. Moja córcia również ma na imię Julia :).

    Pozdrawiam serdecznie.
    http://cytrynkowy-swiat.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Nasz cud

Nasz cud
Zanim cię poczęłam - pragnęłam Cię, zanim cię urodziłam - kochałam Cię, nim minęła pierwsza minuta Twojego życia - byłam gotowa oddać za Ciebie życie