czwartek, 15 maja 2014

Paulina & Marcin

Ponieważ kiedyś pisałam o nas non stop, co nie jest niczym dziwnym biorąc pod uwagę fakt, że mamą od zawsze nie jestem, a kilka osób wyraziło (albo dobrze udają) żal z powodu, że przestałam pisać postanowiłam słów kilka stworzyć.

Niedawno minęło nam 6 lat jak jesteśmy razem (!!!). 
6 strasznie długich i mega szczęśliwych lat.
Byliśmy (ba!) - nadal jesteśmy ludźmi, którzy troszkę różnią się od innych podejściem do pewnych spraw. Jak niektórzy wiedzą Mąż mój oświadczył mi się chyba po miesiącu bycia razem, a już kiedy nasz licznik wybił 3 miesiące ustaliliśmy datę ślubu. 
Ależ wtedy się naczytałam na blogu (bo już pisałam), że jestem głupia, naiwna i tym podobnych mądrości. Nawet koleżanka jedna założyć się ze mną chciała, że zanim ta data nadejdzie zostanę sama i paczką chusteczek, by móc sie w nie wypłakać.
Data ta przyszła, ślub wzięłam z nim rzecz jasna. I niedługo już 4 lata nam od ślubu miną, a my nadal razem. 
I nadal się kochamy.
I nadal śmiejemy z tych samych rzeczy, żartujemy...
Po prostu: jesteśmy razem na 100%!

Przestałam pisać o nas, bo tak naprawdę fajnie mi się życie ułożyło, mam fajnego Męża i naprawdę nudne stałoby się, gdybym powtarzała raz po raz, że jest nam fajnie ze sobą.
Żyjemy sobie, z dnia na dzień jesteśmy coraz starsi, Mąż ma kilka siwych włosów (na pewno nie przeze mnie, ja mam zbyt anielski charakter), ja póki co nie, ale zmarszczki a i owszem - ze śmiechu zapewne, bo mam zamiar być pomarszczoną, ale wesołą staruszką, a ponoć śmiech wydłuża życie, wiec staram się jak mogę.
Teraz stawiamy nasz domek (dziś ściany wystrzeliły w górę), bo przecież mieszkać u teściów do końca życia nie zamierzamy. Istnieje taka możliwość, ale biorąc pod uwagę różnicę pokoleń, spojrzeń na świat itp., czasami mam wrażenie, że domownicy patrzą na mnie jak na dziwoląga. Nie pozostaje mi nic innego, jak moje prawdziwe "ja" pokazywać tylko najbliższym, a więc mężowi i dzieciom.

Mąż nadal mnie kocha (tak twierdzi, więc chyba trzeba mu wierzyć), nadal kupuje mi czekoladki i zjada zanim ja zdążę ich dotknąć, ale pewnie dba, żebym nie tyła za bardzo. Widzicie? Kochany jest!

A ja? No cóż... jestem naprawdę szczęśliwa, lubię swoje życie, uwielbiam sercem całym tego mężczyznę i ku obawie innych - nie! Dziecko absolutnie nie zniszczyło nas, bo niby i czemu? I dziecko również nie zabrało nam wspólnie spędzanego czasu, a w życiu! I wcale nie jest tak, że dorośli oddalają się od siebie, bo mają dziecko. No, bo? Czemu mamy się oddalać od siebie, skoro na świecie pojawiła się wymarzona istotka, która jest częścią nas?

Kochani! 
Kochajcie swych partnerów, bądźcie dla nich najlepszymi partnerkami na świecie, zróbcie od czasu do czasu śniadanko do łóżka ( nie codziennie, broń Boże, bo się za bardzo przyzwyczają), nie bójcie się mówić "kocham", bo pamiętajcie: kiedy wasze pociechy wyfruną z domu, tylko On zostanie z wami i będzie 24 na dobę. 
Mój mówi, że będzie!

Ja jestem dla niego fajna (bo jestem) i teraz czeka na mnie herbatka i ciasteczka (sklepowe, ale...).
Ano pewnie, że to normalna rzecz, ale sztuka polega na tym, by te normalne rzeczy nie przestały być tak naturalne i żeby waszym mężczyznom chciało się ot tak robić dla was nawet i głupią herbatę.

P.S: Przypominam o konkursie, w którym do wygrania czapeczka. 
Nie bójcie się zgłosić!
Wiem, konkurs tylko dla mam dziewczynek, ale zapewniam, że czapeczka naprawdę fajna.

45 komentarzy:

  1. Noo szczerze nie czytałam Ciebie tak wcześnie także zaręczyny po miesiąciu to dla mnie nowość;) Jak widać jesteście sobie przeznaczeni. Ja jak zobaczyłam pierwszy raz K. w myślach stwierdziłam "on kiedyś będzie moim mężem";)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba jak ktos ma być razem to jest i już :)

      Usuń
  2. JA też kocham swojego męża najmocniej na świecie i po urodzeniu dziecka wcale się nie oddalilismy ,,, baa chyba nawet zblizylismy się jeszcze mocniej.

    OdpowiedzUsuń
  3. A my postanowiliśmy mieć dziecko po 9 miesiącach znajomości :D Też szybcy jesteśmy ;) ! W sumie jesteśmy ze sobą ponad 2 lata i póki co jest cudownie :)
    Ja właśnie jestem po pysznej kolacyjce przygotowanej przez niego i tak sobie siedzimy na kanapie i odpoczywamy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój chciał dziecko po 4 miesiącach, ale go przystopowałam :D

      Usuń
  4. No to fajnie, że Wam tak fajnie! :-) I oby tak już na zawsze. :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. to mnie zaskoczyłaś, bo mi się wydawalo, że zaręczyliście się w Boże Narodzenie 2008 :))) Nie pamiętam kiedy zaczęłam cię czytać, ale na pewno przed ślubem :)

    Jesteście jedną z tych par - sobie przeznaczonych ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo tak było :) Kurcze, dobrą masz pamięć :D
      W Boże Narodzenie były oficjalne zaręczyny z naszymi rodzicami, on już po miesiącu ( mniej więcej ) zapytał czy za niego wyjdę. Po 3 date ustaliliśmy, we wrzesniu zamówiliśmy salę i całą resztę, a w grudniu dopiero dostałam pierścionek :D

      Usuń
  6. To szybko Wam poszło ale widać w niektórych przypadkach takie decyzje dobrze się kończą :) Nam minęło w kwietniu 7 lat razem i nie wiem kiedy to zleciałO :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A myślisz, że ja wiem kiedy zleciało 7?
      Ale wiesz? Wczoraj tak z Marcinem siedziałam i rozmawialiśmy i kurcze...czasami brakuje mi tych chwil, kiedy zaczęliśmy się spotykać...fajnie było :)

      Usuń
  7. Czasem bywa tak i znam wiele takich przykladow, ze takie "szybkie" zwiazki sa lepsze i pozniej przeradzaja sie w szczesliwe malzenstwa na dlugie lata :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama to zauważyłam, bo znam mnóstwo par, które długo przed nami razem byli i po kilku, a bywa, że i po kilkiunastu latach się rozchodzą. Nie wiem, co będzie u mnie kiedyś, ale dziś jestem szczęśliwa, a ja nie wybiegam do przodu - żyję chwila.

      Usuń
  8. oj tak, cudnie to opisałaś:) wszystkiego dobrego dla Was:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Byliście sobie pisani:) Niech dalej tak będzie:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Tissano! Mój mąż także oświadczył mi się po niecałych trzech tygodniach znajomości i nasi bliscy reagowali tak samo;) Ślub wzięliśmy co prawda po dwóch latach, ale tez wiele osób mówiło, że za szybko, że się nie znamy dobrze, itp...Na szczęście sami wiemy, co jest dla nas dobre;)
    Kochającej się pary dziecko nie rozdzieli- widzę to w naszej rodzinie, wśród przyjaciół. Jeśli dwoje ludzi się naprawdę kocha i są ze sobą blisko- nie tylko fizycznie, ale także psychicznie, pokonają wspólnie wszystkie kłopoty, jakie przyniesie życie, a przynosi ich, niestety, czasem sporo... Wam niechaj życie da wszystko co najlepsze! :):*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I mu ślub wzięliśmy po 2 latach :D :D :D Aż żałuję, że usunęłam pierwszego bloga, gdzie ponad połowa czytelników próbowała mi wytłumaczyć, że nasz związek rozpadnie się zanim ślub weźmiemy, że jestem młoda, głupia i takie tam... :) :)
      Dziś, po 6 latach jestem szczęsliwa i dziś czytając inne blogi, kiedy kobiety piszą po miesiącu związku, że spędzą resztę życia z tym facetem, nie myślę, tak jak niektórzy, że za szybko. Za szybko na co? Wiem, że jeśli ludzie się kochają, nie potzrebują czasu, by wiedzieć czy na pewno chcą z tą osobą być (nie wszyscy), ja nie potrzebowałam, wiedziałam, że będziemy razem.

      Usuń
  11. Cudowne jest to co piszesz :) Cudowna jest Wasza miłość :) Ciesze się, że są na świecie tak szczęśliwe i doceniające siebie na wzajem pary :) My po 3 miesiącach związku rozmawialiśmy o ślubie i wiedziałam, że on zostanie moim mężem. Na razie jesteśmy ze sobą 2,5 roku (właśnie dziś mija), od ponad miesiąca zaręczeni, a za 2 lata bierzemy ślub i mam nadzieję, że będziemy również tak szczęśliwi nadal, tak jak jesteśmy teraz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będziecie, bo czemu mielibyście nie być? :) :)
      Wszystkiego dobrego życzę Wam :) :)

      Usuń
  12. achh, pamiętam te Wasze początki i to pisanie innych, że Wam się nie uda i takie tam.. :) i pomyśleć, że to już tyle lat minęło :)
    takiego związku jak Wasz życzę sobie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie? :) Już tyle lat...
      Słońce i ja Tobie życzę, byś znalazła wreszcie kogoś naprawde fajnego...:) :* :*
      Ty ze mną już jesteś od hohoh....:)))

      Usuń
  13. a kłócicie się chociaż trochę? :)

    Do kina jeździcie? Wychodzicie gdzieś razem bez dziecka, czy nie widzicie póki co potrzeby?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poczułam sie jak na komisariacie :D :D :D
      Czy sie kłócimy? Talerzami nie rzucam, nie mamy cichych dni, jak coś mi nie pasuję, mówię, ona tak samo, ale zawsze od razu wszystko sobie wyjaśniamy :)
      Co do wychodzenia: wychodzimy czasami, ale jakoś dużej potrzeby nie widzimy, bo u nas kino beznadziejne, więc wolę w komputerze obejrzeć, a jak jadę na lody czy coś, wole Julię wziąć, żeby na spacerku pobyła :)

      Usuń
    2. hehe....wiesz że ja zawsze od innej strony lubię zapytać :)

      Do Łodzi wpadajcie do kina:) Niech dziadki któregoś weekendu nacieszą się Julką, a wy 5 godzin będziecie mieli dla siebie. Polecam :)


      Chłopaki nie przyjadą do DE bo M idzie do pracy w poniedziałek, a moja mama zaczyna masaże, więc z nimi nie przyjedzie. No i gdyby to było 3 miesiące to rozumiem, ale zostało 26 dni. Chwila moment i za chwilę będę w domu :)

      Usuń
    3. Ale jakoś nie czuję potrzeby, by Julię zostawiać i jechać :) Kino mnie jakoś nie kręci.

      Usuń
  14. Mnie się Osobisty chciał oświadczać po 3 miesiącach, ale zrezygnował i ponowił starania po 3 latach ;) dowiedziałam się oczywiście dużo później, ale nim nie kierowała niepewność, a chęć zbudowania dla nas najpierw domu. Jak sama jednak wiesz, to drugie trwa i trwa i oto jesteśmy już w 4 :) Po urodzeniu dziecka były spięcia, mocne, ale wyszliśmy z tego jeszcze bardziej "razem"

    OdpowiedzUsuń
  15. Mój wujek oświadczył się cioci po miesiącu, po 3 był ślub (wszyscy myśleli, że ciocia w ciąży, a tu - nic ;)), i są ze sobą 23 lata :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja jestem sceptycznie nastawiona do związków, które są "na wariata", ale jak widać po Waszym przykładzie- są wyjątki:)
    Najlepszego na dalsze lata:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie powiedziałabym, że u nas było na wariata. Po 2 latach z hakiem wzięliśmy ślub.
      Poza tym, ja obserwując otoczeni nie widzę sensu chodzenia ze soą po 7 czy wiecej lat, bo o dziwo 80% takich związków się rozpada (z mojego otoczenia), a te tzw. "szybsze" trwają :)

      Usuń
    2. Pisząc 'na wariata' chodziło mi o tempo oświadczyn i planowania ślubu:)
      Na trwałość związku nie ma według mnie recepty, rozwalają się - patrząc po znajomych zarówno te, gdzie przed ślubem było długie narzeczeństwo jak i te z krótkim przedmałżeńskim stażem...taki lajf...

      Usuń
    3. Można by dyskutować. Na salę u nas się czeka około 2 lat, a jakby sie mialo rozpaść, to najwyżej termin by przepadł i tyle - tak do tego podchodziłam :)

      Usuń
  17. Bardzo mądre rzeczy wyczytałam :) Też jestem nastawiona na taką kwestię, że to Mąż na "starość" zostanie ze mną a dzieci wyfruną... :)
    Mój Mąż oświadczył mi się po roku, po dwóch następnych wzięliśmy ślub cywilny, a w tym roku kościelny :) Nam też 6 lat razem w tym roku mija :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  18. Jak miło, że o Was napisałaś, to ja na to czekałam między innymi :D
    Mądrze piszesz i bardzo się cieszę, że jesteście szczęśliwi :) Życzę żeby nic się w Waszym życiu radykalnie nie zmieniało(ewentualnie na lepsze:P) bo tworzycie pewnie super parę :)
    dzieci wyfruną, a mąż zostanie... Czasem się tak zastanawiam, jak to jest być z kimś kilkadziesiąt lat :)

    OdpowiedzUsuń
  19. My się zaręczyliśmy wprawdzie po 1,5 roku bycia razem, ale u nas to była formalność ;), bo odkąd zaczęliśmy ze sobą być wiedzieliśmy, że ślub będzie. Zaręczaliśmy się w grudniu a w sierpniu następnego roku był ślub :)

    OdpowiedzUsuń
  20. O jaa;-) pamiętam te czasy :-) bardzo dobrze pamiętam ;-) fajnie, że wspomniałaś o nich ponownie! :D

    OdpowiedzUsuń

Nasz cud

Nasz cud
Zanim cię poczęłam - pragnęłam Cię, zanim cię urodziłam - kochałam Cię, nim minęła pierwsza minuta Twojego życia - byłam gotowa oddać za Ciebie życie