poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Stan "0" oficjalnie zakończony

Obudził mnie dziś dzwoniący telefon. W pierwszej chwili myślałam, że to budzik Marcina, po kilku sekundach wiedziałam już, że nie. Odebrałam, a pan dzwoniący informuje, że za pół godziny będzie i pyta, w którym miejscu mieszkamy. Eee... (?!?) Przetarłam oczy, spojrzałam zaspana na telefon, który trzymam w dłoniach i poprosiłam, by powtórzył, a kiedy powiedział to samo i wiedziałam, że się nie przesłyszałam wytłumaczyłam, że nie bardzo rozumiem o co chodzi. Dopiero kiedy powiedział wprost, zrozumiałam. Ba! Musiałam 3 razy zapewniać, że na pewno to nie pomyłka i że wiem o co chodzi. Nie zdziwiło mnie, że po 10 minutach znowu zadzwonił się upewnić. 
Na szczęście - przyjechał.

Zobaczcie:






I takim sposobem dziś oficjalnie zakończyliśmy stan "0". Cieszy mnie to ogromnie. A jeszcze bardziej cieszyć będzie za miesiąc, kiedy panowie murarze wezmą się do pracy i nasz dom zacznie wyglądać jak dom.


Mnóstwo pracy czeka nas w tym roku. Plany są odważne, a ile uda się zrobić? Czas pokaże.

81 komentarzy:

  1. No i extra, teraz to już pójdzie z górki, czego Wam życzę z całego serducha!:)

    OdpowiedzUsuń
  2. nooooo domek rośnie :)

    wiesz....jedynie to współczuje wam tych wydatków...Widzę to po mojej siostrze...w tym roku okazało się że płytki popękały przed domem, za domem i w pomieszczeniu gospodarczym i co? I właśnie od kilku dni przyszła ekipa to skuwać...

    6 tysięcy poszłooooo w pizdu...


    wiadomo że warto, ale te wydatki....i ciągle coś...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydatki są zawsze i wszędzie, nawet mieszkając w bloku :)
      Jesli popekały przed domem i tak jak piszesz to ewidentnie płytki nie nadają się na zewnątrz i warto na to zwracać uwagę. Jesli by się nadawały, a popękały można reklamować. Moja znajoma mieszka w bloku i pękła im jakas rura, cały pokój do remontu, bo ściany trzeba było kłuć i co? I też wydatek, więc sama widzisz...
      My w domu rodzinnym płytki na dworze mamy 10 lat i nic się z nimi nie dzieje :)
      Zresztą: płytek robić nie zamierzam, a nawet jeśli mam super fachowca, który się zna na rzeczy :)
      Mieszkałam na wsi i w bloku i wiele droższe jest życie w bloku :)

      Usuń
    2. Cos ty Paulina owszem w bloku moze cos peknac ale rzadko to następuje. A w domu widze ze co rusz jest cos do kupienia, ,zreperowania. Boziu ile moja siostra wydala na drzewka, krzaki, fakt ma super na działce i stac ich na remonta, dokupowanie wszystkiego ale osobiscie mnie to przeraza. To juz wiesz nie chodzi o dobre badz złe polozenie płytek, bo u mojej sis po prostu tak sie stalo. Glownie chodzi mi o to ze dom to taka skarbonka bez dna, non stop cos dokupujesz, bo wiadomo chcesz miec ladnie. Warto miec dom i nie chodzi mi tu o porownanie mieszkania w bloku a domu bo wole dom ale o multum kasy. W bloku cos sie zepsuje albo chcesz cos dokupic to wydajesz na raz max 1000 zl a w domu chcesz np polozyc kostke to wydatek jednorazowo rzędu 20tysiecy...

      Usuń
    3. Poza tym w bloku często pokrywa spółdzielnia. Dom to ogrom wydatków, choćby dlatego, że powierzchnia jest większa. I nie tlyko ogród, ale i sam dom, chyba, że ktoś ma mieszkanie ponad 100 metrowe. My w tej chwili na koncie wydatków mamy 220 tys, a zamieszkać się jeszcze nie da. Wykończenie to majątek, każda rzecz kosztuje, głupi punkt elektryczny, gniazdko, cokolwiek to minimum 50 złotych. Do tego tona farby, płytki, dodatki. W dom można ładować, ile się chce. W mieszkanie mniej, bo jest zwyczajnie mniejsze.

      Usuń
    4. No ja sie nie zgadzam. Bo i dom można postawić 70 metrowy, jak ktoś chce. Ja mieszkałam, ba - nadal mieszkam w domu od 25 lat i uwierz Ada nigdy w życiu nam sie nic nie popsuło - nigdy nie trzeba było wymieniać niczego. Oczywiście, że robiliśmy remont, bo kto ich nie robi, ale nie dlatego, że trzeba było, a dlatego, że chcieliśmy. Jak dom stoi wcale nie ma tylu wydatków, nie przesadzajmy, wiem ile moi rodzice wydawali, wiem ile wydaje rodzina mieszkająca w bloku i wiem ile sama wydawałam mieszkając w bloku i właśnie przez wydatki zrezygnowałam, bo wcale tak tanio jak się myśli nie jest. Sam czynsz płaciliśmy 350 zł miesięcznie to nam rocznie daje 4200. Za ogrzewanie musielismy dopłacic 800 zł, a wcale dużo nie grzaliśmy to jest 5000 zł. I jesli porównać to do ogrzania domu to o wiele, wiele więcej. My na seson płacimy około 3000 do 4 tys.maks jak zima bardzo mroźna, ale raczje jest to granica 3 tys. I nie uważam, że to dużo.
      Poza tym podajesz wydatki, które nie są konieczne. Drzewek ne musisz kupować jak nie chcesz to tak jakbym powiedziała, że kupiłam sobie meble do kuchni w bloku za 50 tys. :)

      Angel Oscudo, w tamtym roku kuzynka kupiła 80 metrowe mieszkanie w bloku za 280 tys zł. które rezcz jasne też do zamieszkania się nie nadawało i tez musieli kupować wszystko od gniazdek po meble. I też wykańczali, nie przesadzajmy, że wykończenie mieszkania w bloku a domu to taka różnica, bo i tu i tu się płaci. Dom też mozna stawiac mniejszy jak wspomniałam. Dzis kuzynka mieszkanie chce sprzedac, bo po prostu opłaty ją przerastają, bedą się budować. Ja buduuję dom, bo moim zdaniem życie jest tańsze. Nie ma żadnych stałych co miesięcznych opłat - nie ma. I jak porównywać cenowo, to zakup mieszkania w nowym budownictwie jest droższy niż postawienie mieszkania, sprawdzałam wiele razy. Mieszkanie tez kupuje się w stanie surowym. Nie biorę pod uwagę starych, bo i dom mogę stary kupić z działką za 70 tys, a takie widziałam :)

      Usuń
    5. Hebamme poza tym, kto każe Ci wykładac kostkę? :) To już indywidualny wybór. Jak kogoś stać, sobie robi. Ja pracuje w branży, gdzie widze jak ludzie meblują domy i uwierz, w blokach zamawiają kuchnie za 1 tys zł, a są i tacy, co płacę 30 tys zł.

      Usuń
    6. Jasne, że wiele zależy od tego co robisz i za ile. Ja chcę szkło w kuchni za ponad 1000 złotych, a mogłabym mieć płytki za 300 z robotą. Przy czym w domu są też wydatki comiesięczne. Woda, prąd, gaz, ogrzewanie, które też można rozłożyć na comiesięczne, nie tylko na sezon zimowy, bo w zimie kosztuje więcej, do tego podatek, śmieci. Wiem, w bloku to samo, ale jednak istnieją. I w dom się chce bardziej, przynajmniej ja tak mam, inwestować, niż w mieszkanie. Koszt bloku to również posprzątane, w domu trzeba zrobić to samemu, odśnieżyć, posprzątać przed domem. A to jest jakiś czas, a wiadomo, że czas i siły można przeliczyć na pieniądze. W bloku żyje się łątwiej, ma się ciepło ot tak, odśnieżone, posypane "samo". W domu to wszystko spada na mieszkającego.

      Usuń
    7. Angel Oscudo, w bloku sa te same comiessięczne opłaty, więc tego w ogóle nie biorę pod uwagę. Płacisz czynsz co miesiąc, gdzie większośc tych oplat jest, dodatkowo płacisz na prąd, gaz, wodę też jak się przekroczy itd... my płaciliśmy w bloku o wiele więcej niż tu płacimy. Zimą dochodzi ogrzewanie tak, ale w bloku również za ogrzewanie się płaci.
      Ja mieszkałam i w bloku i w domu i dla mnie bez porównania droższy jest blok, zreszta mma znajomych, którzy pobudowali się i sami przyznali teraz, że mniej ich wynoszą wszystkie opłaty niż w bloku, gdzie sam czynsz to prawie 700 zł płącili.
      Nie mówię o pracy fizycznej, bo wiadomo, że jeśli masz podwórko to trzeba o nie dbać, więc tego nie biorę pod uwagę, a mi o same koszta chodzi. Tak w bloku żyje się łatwiej, ale z tym ciepłem, ja wiem? Jak nie ma sezonu grzewczego wcale tak ciepło nie ma, ja wiele razy chodziłam w swetrze.

      Usuń
    8. Sam czynsz 700 zł ? Nieźle ;) my czynsz + opłaty płacimy 650 zł ;) a z ogrzewania i wody zawsze mamy zwrot kasy pomimo że spooooro wody używamy a i grzejemy dużo ;)) ja cały rok w mieszkaniu chodzę w krótkim rękawku i spodenkach ;)))

      Usuń
    9. Tak, mieszkanie mają 58 metrów w nowym bloku.
      My zawsze dopłacaliśmy do ogrzewania i wody - zawsze i też mało używałam :) A ogrzewanie własnie było zawsze przykręcone :(

      Usuń
    10. no ja nie wiem mieszkam w domu i wcale mi się nic złego nie dzieje :) owszem co rok maluję ściany, ale w bloku też by mnie nie ominęło bo mam dzieci-tajfuny. Pewnie mniej byłoby tych ścian jedynie :)
      uważam, że jak zwraca się uwagę, by w domu "robić" porządnie, to żadnych tragedii nie będzie.
      Fakt, w domu masz podwórko do zagospodarowania i tu wydatek, choć można posiać trawkę (jak my) i kostkę olać, wygląda ładnie a ja nie drżę o kolana dzieci:)
      Podsumowując: mieszkałam w bloku wiele lat i nikt mi nie powie, że są większe plusy tego, niż mieszkanie w domu.

      Usuń
    11. Angel OscuRo, to raz. Dwa, ja nie mówię, że życie jest tańsze w domu czy w bloku, tylko wymieniam stałe opłaty, bo pisałaś, że ich nie ma. Pewnie, że dom lepszy, ale kosztowny również

      Usuń
    12. Ja kostki nie planuję, bo mi się szczerze mówiąc nie podoba :P :)
      Zgadzam się z tym, że jak się zwraca uwagę na dobór materiałów, a nie przeceny to nie powinno się nic dziać, a wiem, że mnóstwo ludzi "łapie" się na obniżki, a potem płacze, bo miało byc takie fajne, a tu trzeba zmieniać.
      I klops! :)
      Martulka, moja ciocia mieszka w takim bloku, że siedząc w kuchni słyszysz dokładnie każde słowo sąsiadów z góry - to nie plus? Wszystko wiesz, nie wychodząc z domu :D

      P.S: Macie ogródek warzywny?

      Usuń
    13. Angel OSCURO wybacz,ślepota daje się we znaki :)
      Opłaty stałe pisząc miałam na myśli czynsz, bo o mediach nie wspomniałam z tego powodu, gdyż to jest oczywiste :) :) :) Nigdzie nie ma gratisowego prądu :D
      A mieszkanie nie jest kosztowne? Za wszystko się płaci - nic nie ma gratis. Mnie akurat mieszkanie wyniosło o wiele drożej, jak mieszkałam. Tu mam swój las również, gdzie np możemy ścinać drzewo i już na opał jest i odchodzi dużo pieniążków. W tym sezonie ogrzewanie wyniosło nas około 2 tys., nawet mniej... :) Dla mnie to nie dużo, biorąc pod uwagę, że w bloku dopłacałam 800 zł, a miałam o wiele zimniej, bo grzejniki ciągle przykręcone.

      Usuń
    14. ha! tu mnie masz! mieszkam w domu i nic o sąsiadach przez to nie wiem:P
      nie, nie mamy ogródka...ma za to moja mama, więc tak jakbym miała ;)
      a kostki też nie chcę :))

      Usuń
    15. Mam wrażenie, że w Polsce panuje jakaś"psychoza" że utrzymanie domu droższe jest od mieszkania. Chyba wynika to z ludzkiej zazdrości lub faktu "wiem lepiej bo tak jest, choć nigdy w domu nie mieszkałem". Tez mialam obawy przed wybudowaniem domu, ale okazało się że bez podstawne. Po pierwsze nie płace co miesiąc czynszu, po drugie ogrzewam 100 m domu i płace za ogrzanie mniej niz rodzice w bloku za ogrzanie 37 m. Oni co miesiąc przez 12 m-cy płacą 200 zł- 2400 rocznie, ja ogrzewam pół roku- 2 m-ce po 400 zł, 4 mce- 250 zł i 6 m-cy-100 zł za podgrzanie wody co daje również 2400 zł, przy czym za ogrzenie prawie 3 krotnie większej powierzchni, gdzie nie oszczedzam bo siedze z małym dzieckiem w domu i do dziś piec się załancza. Po za tym woda kosztuje u mnie 2,5 za metr z wodociągu a u nich 2 lub 3 razy więcej. Malować , remontować trzeba regularnie, wg potrzeby , wiadomo jest większa powierzchnia, ale mam komfort że nie słyszę sąsiada załatwiającego swoje potzreby o 2 nad ranem, albo wariata któremu przeszkadza krzywo powieszone pranie przeze mnie, nie muszę tez patrzec na zagrzybiale sciany w starym bloku....... Same plusy , drugi raz też wybudowałabym dom. Nie od razu Kraków zbudowano, pewne rzeczy wokól domu reobi się na raty i to też ma swój urok:))))

      Usuń
    16. monia zgadzam się całkowicie :) Prawda jest, że inne ceny są wody itd w blokach, inne w domach, nie wiem czemu, ale tak jest. Ja już nie raz spotkałam się z opinią: "o matko, budujesz dom, a stać cię na utrzymanie"? Jakie utrzymanie? Utrzymanie czego? Przecież opłaty są takie same - prąd itd, ba! Płacimy mniej za 90 metrowe mieszkanie (u teściów) niż siostra w 40 metrowym mieszkaniu w bloku.
      A powiedz mi czym ogrzewacie domek? :)
      Jak ktoś chce mieć super ogród to kosztuje, ale przeciez to nie jest wyznacznikiem domu. To już każdego indywidualna sprawa. Ja 2 lata temu zamówiłam nasionka drzewek ozdobnych, których większość w Polsce nie ma, a małe drzewka to ceny od 50 do 1000 zł, więc gdybym chciała je kupić wszytskie jako drzewka zapłaciłabym około 5 tys.zł co najmniej. Kupiłam nasionka, zapłąciłam 8 zł, wsadziłam kilka tygodni temu i ... wschodzą! :) Da się? Da! :) Taak - nie od razu Kraków zbudowano. Na mój wymarzony ogród i kwitnące krzewy i dzrewka ozdobne moge czekać 5 - 10 lat, a wcale przepłacac nie trzeba.

      Usuń
    17. Marta, mi się marzy ogródek, ale ... z ogrodnikiem :D

      Usuń
    18. Paulina, zamieszkasz, napiszesz o wydatkach :)

      Ja np nie płacę czynszu przez 3-4 miesiące, bo mam zwrotu co rok za CO. Ciepło mam w mieszkaniu zimą, więc nie muszę dogrzewać. Opłaty mnie wynoszą 1000zł miesięcznie, prąd, gaz, czynsz, telewizja.

      Owszem Paulina możesz kupić nasionka za 8zł, możesz iść po najmniejszej linii oporu, ale jak chcesz mieć piękne krzewy, piękne drzewa, piękny ogród to trzeba w niego zainwestować. To samo tak jak pisałaś tyczy się materiałów.
      Na razie my żyjemy z jednej wypłaty, wymoja sis ma zarobki 1,5 raza większe niż my i zwyczajnie ją stać na rzeczy najlepsze. Też bym tak chciała ale zwyczajnie nas nie stać.


      No nie wiem, wiesz...po prostu wydaje mi się że to ogrom kasy jest potrzebny i tyle.

      Usuń
    19. Ale ja mieszkam w domu od zawsze, wiec nie rozumiem ?? :)
      Nas opłaty miesięczne wynoszą o wiele, wiele mniej niż 1 tys zł.
      Nie muszę mieć książkowego ogrodu, bo mi się nie podobają nawet, nasionka mogę kupić, bo dla mnie to fajne, że mogę patrzeć jak wszystko rośnie. I tu wcale nie chodzi o najmniejsza linię oporu, ale o to, że nie wiem czemu upierasz się ciągle przy tym ogrodzie. Pół mojej rodziny ma swoje domy i każdy z nich mówi, że jest taniej. Wujek kupił w bloku, po kilku latach zaczął się budować, bo go opłaty przerosły.

      Twoja siostra ma duży dom (widziałam), wiec nie ma co porównywać takiego do mieszkania w bloku, ja będę miała 120 metrowy, podobny w jakim mieszkam od zawsze. :) Wiem ile kosztuje utrzymanie takiego domu. Zresztą o jakim utrzymaniu mówimy? Opłaty sa takie same jak w bloku, odchodzi tylko czynsz, na miejsce czego dochodzi opał, co moim zdaniem i tak wychodzi taniej. Nie pisałabym tego, gdybym nie wiedziała ile kosztuje utrzymanie domu.
      To ile kto zarabia nie ma znaczenia, gdybyś miała swój domek teraz - zobaczyłabyś, że wcale nie jest takie straszne jak inni mówią, a jeśli o twoją siostrę chodzi - moim zdaniem przesadza skoro tak Cię zniechęca, a ja tak to właśnie odnoszę.

      Usuń
    20. a skąd ty wiesz w jakim domu moja siostra mieszka cooo?:P


      Działka, dom, wykończenie to już jest duży wydatek, później dołóż do tego spłatę tylko 50 tysięcy zł kredytu na samo wykończenie (przy dobrych wiatrach), opłaty za dom, to jednak przekracza nasze zarobki. Zarabiając np 3 tysiące zł nie mam pojęcia jak to wszystko by pogodzić. Dom, opłaty plus comiesięczne wydatki na życie, rodzinę....Za drogo jak dla mnie.

      Usuń
    21. Kiedyś wstawiałaś zdjęcie jej domu po tej wichurze, pamiętasz?

      Opłaty za dom, tzn? Moi teściowie mają 1.5 tys.zł na 3 osoby i im starcza :) Dla mnie za drogo by było płacić kredyt za mieszkanie w bloku :P
      3 tys.zł to dużo, chyba że masz taaakie wymagania to co innego, bo znam mnóstwo ludzi - zresztą na wsi większośc ludzi ma około tysiąca do dwóch i żyją i wcale sobie nie odmawiają :)

      Usuń
    22. Coś ty my mamy 5500 a mnie się wydaje że gdzie tam budować się. Ale wiesz...u nas w miejscowości jest większość rzeczy tanich, nie to co w Ł....kilogram łopatki to koszt 16zł, a w O połowe taniej, a smak nie do porównania...gdzie kredyt, gdzie życie opłacić...

      ale widocznie ja bym chciała więcej i więcej...ciężko mi dogodzić i nie umiem czekać, niecierpliwcem jestem i w gorącej wodzie kąpana.


      PS. Tam na zdjeciu były dwa domy, ten ogromny i taki zielony, to ten drugi jest mojej sis-100m2.

      Usuń
    23. Robione z okna z dachu było, więc się skapnęłam,a że mam tam kilka znajomych i znam domy to wiem, który ;)
      Gdzie widziałaś u nas kilogram łopatki za 8 zł? :D Wszędzie jest po 16 - 17 :D :D :D
      No to ja nie wiem na co wy wydajecie, skoro 5500 macie, a narzekasz.. :) :)

      Usuń
    24. My ogrzewamy gazem z sieci.Jest nieźle, wczesną jesienią i późna wiosną trochę kominkiem , ale raczej dla "uroku" bo drewno tez obecnie sporo kosztuje i wychodzi kosztowo jak gaz a wiecej roboty. Ale chyba eko groszek wychodzi też nieźle. Dużym plusem w ogrzewaniu jest dobrze docieplony dom i dobry piec.....

      Usuń
    25. Ada, mój tata jeździ do Ł po wszystkie materiały budowlane, bo sa o wiele tańsze jak u nas. Przejdź się kiedyś po sklepach tu i porównaj ceny - moim zdaniem miasto małe, a ceny są kosmiczne w porównaniu z innymi miastami, jak np.paliwo...najdroższe w okolicy...

      Usuń
    26. A i zapomniałabym . Ten komfort kiedy podjeżdżam wieczorem pod dom i nie martwię sie - GDZIE JA ZAPARKUJE?- uwielbiam to. No i na spacer nie muszę pakować pól chałupy idąc z dzieckiem, tachać wózka. Praktycznie cały czas jestesmy na dworze jak jest ciepło, jemy, drzemiemy, bawimy się- cud , miód. Wg mnie dom to super sprawa dla młodych ludzi z dziećmi...

      Usuń
    27. no coś ty, siedze w eop już tydzień i widze ceny :)Nawet z mamą porównywałam.
      Łódź to Łódź, więc wydaje się na restauracje,kino, non stop gdzieś i kasa leci. Owoce, warzywa droższe, no wsio.
      Jakbym miała 5 taka w Op to bym żyła jak panicho :D

      Usuń
    28. No to powiedz, gdzie masz łopatke za 8 zł. Kupowałam wczoraj za 17 :)
      Materiały budowlane tańsze :) :P U nas owoce są drogie, w Łodzi w Galerii w Tesco o wiele tańsze.
      Mam koleżanke w Łodzi, która twierdzi, że ceny te same, zresztą ja jak tam jestes to różnicy też nie widzę, jedynie co to właśnie budowlane materiały tańsze.
      Ale paliwo droższe tu...:/

      Usuń
    29. monia, my mamy zamiar kupic właśnie piec na eko groszek.
      Ja mieszkalam półtora roku w mieście i wiem, że to nie dla mnie. Jednak swoje podwórko i dom to swoje :)

      Usuń
    30. Tak, jeśli weźmiesz same opłaty, to dom wychodzi zdecydowanie taniej, jak doliczysz pracę, różnie bywa :) no i kwestia ocieplenia domu i tak dalej. My jeszcze robimy pół pasywny dom, więc nas będzie kosztować grosze ogrzewanie i woda i tak dalej.
      Ceny są wszędzie takie same, kwestia pochodzenia, gdzie te kilka złotych taniej, bo promocja.
      A tak nawiasem... mamy na 4 niecałe 5500, niedługo będzie mniej, bo ja stracę część zarobków, potem w ogóle kasy mojej nie będzie. Do tego dwa samochody, które zawsze są wyremontowane i zatankowane. I kurna, budujemy się bez kredytu. I wcale nie oszczędzamy na materiałach, bo to się potem mści. Trwa, owszem, bo a to okna na raty, w sensie w tym miesiaću jedno, w następnym dwa, a to Osobisty siedzi na budowie i robi prąd, ale się da... I głodni nie chodzimy. Zresztą, pisałam o tym u siebie

      Usuń
    31. Za grabienie podwórka nikt nie woła pieniędzy, jeśli robię to sama :)
      Co do pieniędzy - my również na materiałach nie oszczędzamy, ba! Na jedzeniu, na niczym i jak wy jeśc co mamy, ubrać się w co również :) Nawet na przyjemności starcza :)

      Usuń
    32. Hebamme, musiałam to napisac: byłam dziś w 3 sklepachmięsnych i w żadnym nie ma łopatki po 8 zł, wszędzie 16, 17 lub 17,50 :) :) :) Więc nie wiem skąd Ty to 8 wytrzasnęłaś :P
      Poza tym rozmawiałam z koleżanką, która w Łodzi mieszka od 8 lat i mówi, że ceny są takie same, a nawet w Łodzi niektóre rzeczy taniej, chociażby głupia pizza u nich capriciossa 21 duża, u nas 25 :)
      Zresztą ja sama co 2 tygodnie jestem w Łodzi, kupuję jedzenie i naprawdę różnic nie widze.

      Usuń
  3. O jaaa... jak ja Ci zazdroszczę. U nas póki co dom w głowach pozostał i sprawy papierkowe dalej nie rozpoczęte :(
    POWODZENIA ! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pięknie :-) pamiętam tę radość z zakończenia każdego etapu budowy :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czas i pogoda. Jakiś malutki ten domek mi się wydaje.
    Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz to pogoda już tak istotna nie jest, bo nie musi być sucho, by sciany rosły ;)

      Usuń
  6. Powodzenia i niech wszystko idzie po Waszej myśli. :* :)
    A faktycznie jak tak spojrzeć to trochę mały się dom wydaje, ale to pewnie zdjęcia nie oddają stanu rzeczywistego. Wiadomo jak zdjęcie czasem oszukuje - chociażby po dzieciach widać. :-)
    I zgadzam się, że jednak życie w bloku jest droższe, mimo wszystko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem jest o wiele droższe, zresztą sama mieszkałam w bloku, mam rodzinę, która mieszka i wiem ile wydają na mieszkanie. Utrzymanie domu jest niby droższe? A wcale nie prawda. Ja mając 100 metrowe mieszkanie płacę tyle samo za prąd to kolezanka w 40 metrowym w bloku :) Ogród można mieć, a mozna nie mieć, ale i ludzie w blokach mają działki, więc tego w ogóle nie biore pod uwagę. Dziś kupno mieszkania to ogromne pieniądze i dlatego nie kupuję, bo uważam, że za 50 metrowe mieszkanie u mnie w mieście cena 220 tys.to przesadza, za te pieniadze 50 metrowy domek miałabym wykończony :)

      A nasz domek duży nie jest - 120metrów - nam starczy, choć mi się duży wydaje i tak :D

      Usuń
  7. To teraz tylko niech sięmury pnądo góry :) ja już nie pamiętam tego etapu u nas :)

    OdpowiedzUsuń
  8. teraz tylko do góry mury :D

    czytam komentarze i powiem z własnego doświadczenia, że od dziecka mieszkam w bloku i wcale tanio nie ma! nawet teraz się złoszczę, bo moi rodzice mają mieszkanie 56 metrów i czynsz 470 lub 490 zł, a ja mam mieszkanie 38 metrów i mam 440 zł :/ do tego wieczne remonty, wieczne problemy i inne wydatki.. nie zapominajmy, że blok to często wspólnota (my tak mamy) i nasz wygląda jak kopnij, ucieknij i nie waż się wracać, ale nic nie robią, bo "dobre jest" - w domu prywatnym chcesz - remontujesz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dorotko, dokładnie tak. Ja chciałam kupić mieszkanie, ale jak poszłam do bloku zobaczyłam, że wcale tak tanio jak miało byc nie jest, bo ciągle jakies opłaty. I to co innym wydaje się darmowe wcale nie jest. Bo malowanie i już składka, bo ocieplają blok i już dzielą na mieszkańców, tak taniej wychodzi, ale jednak za ścianą zawsze ktoś jest... Siostra teraz remontuje całe mieszkanie, bo im instalacje padły, a oczywiście spółdzielnia twierdzi, że nie musza wymieniać, a skoro chcą, to ich sprawa... Okna tez wymieniali za swoje i wiele, wiele innych. Wiadomo, że remont mieszkania 40 metrowego, a 100 metrowego domu to róznica spora, ale równie dobrze można mieć dom 50 metrowy, a tu juz koszt taki sam :)

      Usuń
    2. Ja za 71m mieszkanie płacę co miesiąc 732 z ogrzewaniem (wspolnóta mieszkaniowa). Sama tzw. remontowka to koszt 240 zl, a to dlatego, że wzięty był kredyt na ocieplenie bloku. Czy to dużo, czy mało? Wydawało mi się zawsze, ze dużo, ale to dlatego, ze każdy chciałby płacic jak najmniej ;) Minusem są wszechwidzacy i widzacy sasiedzi :P

      Usuń
    3. I dodam, że jak trzy lata temu było po zakupie wyremontowane, tak do tej pory nic w nim nie było robione, bo po prostu nie było trzeba nic robiс :)

      Usuń
    4. Wiec przeliczając na rok to jest 8784 zł. Jak dla mnie - bardzo dużo. Ja w domu tyle za rok ogrzewania + podatku nie zapłacę, nawet połowy tego :)
      Co do remontów, to tak jak pisałam, one są wszędzie i to bez względu na to czy to dom czy mieszkanie, bo jak chcesz sobie przemalować ściany np.to co za różnica gdzie mieszkasz :) :)
      Jak Ci sie fajnie mieszka to fajnie - każdy ma czuć się dobrze w sowim "gniazdku" :)

      Usuń
  9. oooo super :) Budujecie parterówkę czy coś z poddaszem? :)

    OdpowiedzUsuń
  10. super! :) teraz tylko patrzeć jak Wasz dom będzie 'rósł' :)

    OdpowiedzUsuń
  11. ekstra! pierwsze zdjęcie robi wrażenie:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A Ty robiłaś zdjęcia z budowy? :)

      Usuń
    2. niestety...ja poszłam na gotowe ;)

      Usuń
    3. Ooo, nie wiedziałam :P

      Usuń
    4. dzieci uśpiłaś i się nudzisz? :D

      Usuń
  12. Wydaję mi się taki malutki ten wasz domek, ale może to tylko złudzenie :)
    Ja 29 lat mieszkałam w domu, dużym domu z ogrodem, gdzie zawsze było coś do zrobienia. I czasami bywało tak, że do zrobienia bo akurat coś się zepsuło, bo z czasem pewne rzeczy też nadają się już na wymianę, a czasem bo chcieliśmy coś zmienić więc się remontowało. Ale nie zgodzę się, że mając dom nic się nie psuje.
    W ubiegłym roku kupiliśmy z mężem mieszkanie w bloku, gdzie czynszu płacimy 450 zł. Blok obok czynsz się płaci już 600 zł na kawałek dalej i 700.. Ale nie żałuję przeprowadzenia się do bloku. Bo choć rozważaliśmy budowę domku, a raczej kupienia gotowego, do postawienia, to po dłuższych przemyśleniach stwierdziliśmy, że wystarczy nam mieszkanko w bloku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Duży nie jest, ma 120 metrów - nam starczy :)
      Nie napisałam, że mając dom nic się nie psuje, ale nie zgadzam sie, że dom się psuje, mieszkanie nie bo i to i to wymaga remontów. A do zrobienia czegoś jest wszędzie, mam rodzinę w bloku i też ciągle coś robią, a to wmieniają okna, a to drzwi i ciągle cos podobnie jak w domu, ale ja mieszkam od urodzenia i nigdy żadnych płytek nic nie wymienialiśmy na zewnątrz, bo nic nie pękało.
      Jeśli Tobie jest fajnie w bloku to się ciesze, ja mieszkałam i wiem, że to nie dla mnie :)

      Usuń
    2. Tu zdjęcia z ubiegłego roku: http://malutki-cud.blogspot.com/2013/08/141.html
      Domek od przodu. Ja wiem czy on mały? :)

      Usuń
  13. A tak w ogóle, macie parterowy? Bo strasznie cienka ślepa wylewka, jak pod parterowy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak - parterowy :)
      Grubość wylewki 12 cm, mało? :) Sąsiad z naprzeciwka stawia z poddaszem użytkowym i robił na około 10 wylewkę, a wy jaką macie?

      Usuń
    2. Na zdjęciach mi się wydawała cieńsza, ale pod parterowy nie trzeba grubej. My mamy 12, zbrojoną dodatkowo

      Usuń
    3. Zdjęcia oszukują :D
      Ja jeszcze nie widziałam, by pierwsza wylewka była zbrojona - serio :) Pewnie mocniejsza, ale ... my mamy parterowy, ale z możliwością użytkowania poddasza.

      Usuń
    4. Myślę o tym i myślę ... :) a jaka macie powierzchnię domku? Chyba mi kiedyś wysyłałaś zdjecia czy mi sie coś pokićkało??

      Usuń
    5. Wysyłałam. Po podłodze 180, ale odpada garaż, więc 150 będzie. Zbrojenie nie zawsze się robi, mój mąż chciał, więc mamy. Przy czym parterowy z poddaszem mieszkalnym.

      Usuń
    6. No to spore, nasze mniejsze :)

      Usuń
  14. Hej. Sklamalam z ta lopatka. Dzisiaj szlam kolo kogutka i lopatka byla po12. Pojebalo mi się. Ja i tak twierdzę ze życie w większym miescie jest droższe. Ide do ulubionego Sphinxa zamawiam i 70zl ni ma. Ide do Cine
    ma 65zl z popcirnem...itp. po prostu więcej pokus niz w małym eopczynskim pipidowku. Taka prawda. U mnie na dabrowie margherita
    zdrozala z 22do25....wieksze koszta naprawy auta i uslug. Markety te same fakt. Ale na rynku drozsze warzywa i owoce nie mowiac o smaku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie kupuję mięsa w tamtym sklepie - raz ciocia kupiła i się struła. Zresztą jeśli faktycznie 12 zł za kg to dziwne, że aż o tyle taniej jak wszędzie, bo we wszystkich sklepach około 17.
      Dla mnie życie ogólnie to nie jadanie w drogich restauracjach, bo ja idąc sobie na obiad gdzieś też wydam sporo, ale to nie o to chodzi, mówie o normalnych cenach produktów w sklepach. Prawda jest taka, że nasza mieścina mała, a sie ceni - nikt nie wie czemu. Mój brat teraz w Krakowie studiuje i ceny wszędzie takie same, nawet tam taniej. Wszystko zależy też od tego, gdzie kupujesz. Często jeżdże do cioci na Śląsk i am na rynku mają o wiele tańsze warzywa niż na rynku u nas, byłas na naszym rynku? Ceny 2 razy większe jak w marketach. Pewnie, że chciałabym, by bylo taniej, ale mnie to miasto denerwuje właśnie pod tym względem, tak samo ceny mieszkań wygórowane bardzo. Moim zdaniem ceny i u nas i w Łodzi porównywalne.

      Usuń
  15. Więc trzymam kciuki żeby się udało

    OdpowiedzUsuń
  16. fajnie :-) A kto będzie murował? Ci sami co wcześniej?

    OdpowiedzUsuń
  17. To musi być fascynujące takie budowanie swojego gniazda od podstaw:)

    OdpowiedzUsuń

Nasz cud

Nasz cud
Zanim cię poczęłam - pragnęłam Cię, zanim cię urodziłam - kochałam Cię, nim minęła pierwsza minuta Twojego życia - byłam gotowa oddać za Ciebie życie