czwartek, 3 kwietnia 2014

Pierwsza łyżeczka

 Ileż ja się naczytałam o wprowadzaniu nowych posiłków. Im więcej czytałam, tym ... mniej wiedziałam. Jedni piszą: zaczynaj od marchewki, inni od kaszek, jeszcze inni ziemniak. Zwariować można, w końcu czytać przestałam, do sklepu pojechałam, przed półką stanęłam i wzięłam marchewkę. Wyobrażałam sobie to tak: daję Julii, ona zjada zadowolona - problemu zero. Taka była moja wizja. Córeczka miała swoją :)

Relacja z cyklu: pierwsza łyżeczka


Zawartość słoiczka (nie całą rzecz jasna) przełożyłam do pojemniczka i do podgrzewacza. Szukam śliniaczka, a tu zonk! Pierze się. No przecież nie wyrzucę jedzenia przez jakiś śliniak, a zresztą pewna byłam, że dziecko zje ładnie i zostanie czyste, a ja się pochwalę wam jak to moja córcia pięknie je :) Dobre sobie! Dobra rada? Nic nie planuj!

Pierwsza łyżeczka, która podałam została wypluta. Julcia w sumie nie bardzo rozumiała do czego służy łyżeczka i co ja robię, więc sobie ja lizała, a zawartość wypluwała (tę, która jakimś cudem pokonała język i dostała się do buzi). I tak przez 10 minut...miałam się poddać i mówię sobie: jutro spróbuję znowu, ale ewidentnie Julce podobało się TO, co ja robię, bo traktowała to chyba jak zabawę, śmiejąc się jak tylko łyżeczka zbliżała się do buzi. Jeść nie chciała, krzywiła się. Z pomocą przyszła teściowa. I tak we dwie ją karmiłyśmy - wróć! Próbowałyśmy karmić. I tak po dłuuuższym czasie dziecinka zaczęła minimalnie otwierać buzię.





Na początek podgrzałam jej 2 płaskie łyżeczki i je zjadła, ale ileż to zajeło... W sumie i tak nie zjadła wszystkiego, bo część wylądowało na pieluszce, trochę na bluzce. Szczęście, że nie pluła, fotelik czysty! :)

Dziś podejscie numer 2:
 
Julia o dziwo buzię ładnie otwierała, jak tylko łyżeczka zbliżała się do buzi. Podoba jej sie chyba to, że dostaje coś innego, bo cieszy się i jak tylko odsuwałam łyżeczkę uśmiechnięta z otwartą buzią patrzyła na mnie i czekała, aż dostanie. Dziś zjadła pół słoiczka - o wiele lepiej jak wczoraj, aczkolwiek też sie krzywiła, też jedzenie wypychała z buzi i zabierała łyżeczkę. Miny robiła przy tym zabójcze.




Dobre to w końcu czy nie?






Powiedziałabym, że chyba to jej zaczyna smakować, choć ... patrząc na to zdjęcie mam wątpliwości, gdyż  mam wrażenie, że Julka woła: mamo, czy ja muszę to jeść? :)


P.S: Ja sama spróbowałam jak smakuje i ... nie jest złe - pamiętając smak dyni z ziemniakami to jest wręcz pyszne.

P.S.2: Dziś 3 dzień wprowadzania nowego produktu, po raz trzeci marchewka, od jutra coś innego, jeszcze nie wiem co - kupić trzeba. Dziś Julinka otwierała buzię non stop, zjadła pół słoika ze smakiem, ja resztę. I nie jest wcale mdłe. Być może jak się spróbuje troszkę to tak...

46 komentarzy:

  1. Ja napisałabym Tobie: zacznij od jabłuszka hahaha, ale widać - świetnie sobie poradziłaś! Juleńka zresztą też, dzielna dziewczynka:)
    Polecałabym tylko do nauki jedzenia (a nawet i dalej) śliniaczki plastikowe:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co? Zaczęłabym, chciałam! A nie zaczęłam, bo dziewczyny mi poradziły, że jak zacznę od słodkiego, to potem dziecko może nie chcieć marchewki np. czy czegoś innego, co nie jest słodkie. :)
      Śliniaki kupię na bank! :D

      Usuń
  2. ostatnie zdjecie wymiata- choc raz Julka lobuziak :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziecko ładnie otwiera buzię, jak mu się przyciśnie dolną wargę, a zamyka, jak środek języka. My mamyh za sobą ziemniaka, jabłko, banana i chrupki kukurydziane. Marchewkę omijam, bo Syn i tak ma zaparcia, spróbuję za jakiś czas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie obraź się Angel ale to co napisałaś kojarzy mi się z tuczeniem a nie karmieniem. Instrukcja jak wepchnąć w dziecko jak najwięcej.
      Ja jestem orędowniczka i wielka fanka BLW. Mój Syn w życiu w ustach papki nie miał i mieć nie będzie. W wieku lat 2 sam je zupę łyżką i praktycznie nie rozlewa, bo o posługiwaniu się widelcem nie muszę wspominać bo to umiał w wieku 18 miesięcy. Ja zawsze zjadałam ciepły obiad z Synem, a moje dziecko jadło tylko to co ja mu przygotowałam i kocha warzywa i nie tylko - wcina wszystko i nie boi się nowych smaków.
      Poza tym żołądek 4 miesięcznego dziecka nie jest gotowy na inne pokarmy niż mleko. Dietę powinno się rozszerzać po tym jak dziecko skończy pół roku. To, że te super słoiczkowe obiadki ( swoja droga warzywka są z pól obok elektrowni i innych przybytków, a dodatkowo są mrożone, rozmrażane, gotowane mrożone itd nie wiadomo ile razy - ot taka brutalna prawda przeciw temu pięknemu obrazkowi z reklam) maja fajny napis od 4 miesiąca to nie znaczy, że trzeba je dawać dzieciom. To wymysł koncernów aby jak najwięcej zarobić bo założę się, że niewiele matek kiedykolwiek zadało sobie trud poszukać informacji o tym dlaczego akurat ten 4 miesiąc. Prawda jest brutalna ( znowu!) ha koncerny chciały aby dietę rozszerzać od 2 miesiąca ( żeby jak najwięcej na rodzicach zarobić!!! - pamiętacie nigdy nie chodzi o zdrowie i życie zawsze o kasę!) i tak lobbowały, ale znalazł się jeden człowiek odrobinę mądry i powiedział stop. Idźmy na kompromis i zacznijmy od 4 miesiąca. Stad ten 4 miesiąc.
      A poza tym ja wychodzę z założenia, że skoro ja tego bym nie zjadła to kiego groma mam katować swoje dziecko. Niestety, ale codzienny widok przeczy takiemu podejściu bo nieraz widziałam mamę w knajpie zajadając pizze lub inny fast food a dziecku wciskając słoiczek.
      Kolejna rzecz istotna. Jak dziecko ma nauczyć się smaków i rozkoszować jedzeniem ( taaak proszę się nie dziwić jedzenie mam być przyjemnością a nie katowaniem) jak wciska mu się niemal na siłę ( ach sposoby Angel na przykład) słodko mdła papek, podczas gdy normalne jedzenie ma wyraziste smaki i konkretne. Już nie wspomnę o kolorach, fakturach i kształtach. A potem jak ktoś widzi moje dziecko pyta się co ja robię, że moje dziecko je wszystko i nie boi się nowych smaków. A do tego ja nie ganiam za nim tylko jemy obiad wspólnie. Ja jem ile dam rade i mój Syn je tyle ile uważa aby się najadł. Nie ma rozciągniętego żołądka bo to on decyduje kiedy jest syty ( jego mózg sam się tego nauczył) anie nie producent wielkością słoiczka, który mamusia wciska na siłę nieraz dziwnymi sposobami. Mnie to przerażam i zawsze patrze z litością na takie dzieci, które jeść muszą na siłę - plączą wyrywają się ale mamusia musi skończyć słoiczek, a takiemu dziecku zygać się już chce z przejedzenia. Moje dziecko je tyle ile chce i samo to sygnalizuje i w wieku 2 lat potrafi mi wskazać co np chce na obiad, albo śniadanie i to zjada.
      P.S. Moje dziecko w życiu zaparcia nie miało. Nie ma alergii, chory był 2 razy w życiu na gardło i tyle.

      Usuń
    2. P.S. Przepraszam za elaborat.

      Usuń
    3. Nie dobrnęłam do końca, nie da się...Opisane powyżej możliwości,np że dwulatek sam je łyżką,mówi co chce na śniadanie, czy chętnie próbuje nowych smaków to najnormalniejsza rzecz na świecie:)a to czy choruje czy nie to chyba nie ma nic wspólnego z BLW,ponieważ moje dziecko (2 i pół roku) również było chore dwa razy w życiu w tym raz antybiotyk, a wybrałam metodę karmienia taką jak Paulina.
      Co do Julci to rzeczywiście śmieszne minki robi, myślę że jej smakowało :)

      Usuń
    4. Mama NieIdealna, nie zgadzam się z Tobą. Dziecku 4 miesięcznemu rozszerza sie diete jeśli jest karmione mlekiem modyfikowanym, bo mu to nie wystarcza, poza tym, im starsze tym trudniej przyzwyczaic go donowego smaku. Półrocznemy dziecku wprowadza się nowe posiłki pod warunkiem, że karmione jest piersią, gdzie smak pokarmu zależy od tego co mama zje, więc dziecko od poczatku jest przyzwyczajane do różnych smaków. I to nie mój wymysł rozszerzać dietę 4 miesięczniakowi, a lekarzy, pediatra mi tak mówiła, położna, tak robiły nasze mamy, babcie itd... I to nie wymysł koncernów, a lekarzy, pediatrów - poczytaj, ja czytałam mnóstwo o tym.
      Co do jedzenia. Jedzenie dziecka nie może być wyraziste, bo nie używa się soli, jesli Ty soliłaś dziecku, żeby był smak - Twoja sprawa,generalnie do roku nie powinno się solić, bo dziecko nie ma w pełni wykształtowanych nerek, co może miec poważne konsekwencje jak nie teraz to w dorosłym życiu. 3 łyżeczki soli mogą zabić niemowlaka. Więc nie rozumiem porównania do tego, że dziecko je słoiczek, a mama pizzę. Chyba logiczne, że nie dam dziś Julce pizzy, bo ja lubię :) A marchewka ze słoiczka smaczna, owszem brakuje jej smaku, ale to dlatego, że jesteśmy przyzwyczajeni do solonych potraw i stąd ten jak to określach mdły smak.
      Moja mała też zaparć nie ma :) Alergia wcale nie zależy od tego czy dajesz słoiczek czy nie.

      Usuń
    5. Jeszcze jedno, bo moim zdaniem przesadzasz. Nie zauważyłam, by mamy wpychały dzieciom na siłę jedzenie akurat ze słoika, a inne nie :) Moja je ile chce. Mleko raz wypije tyle ile zrobię, a czasami zostawia i je wpycham jej na siłę, jak zresztą większość mam.

      Co do rozszerzania diety: poczytaj sobie o tym, bo wszedzie piszą, by dzieci karmione mlekiem modyfikowanym po skończeniu 4 miesiąca juz wprowadzać inne produkty:
      1. http://kobieta.onet.pl/dziecko/zywienie/schemat-zywienia-niemowlat-kiedy-i-jak-rozszerzac-diete/d5q74
      2. http://parenting.pl/portal/jak-rozszerzac-diete-niemowlaka

      i wiele, wiele innych artykułów.

      Co do jedzenia łyżeczka i widelcem przez 2 latka...dla mnie to normalne, bo znam dużo dzieci w tym wieku i każde używa widelca :)

      Usuń
    6. nana, ja tez uważam, żr to co dziecko je i jak je nie bardzo ma wpływ na to czy choruje czy nie. Kuzynka ma 2 dzieci, oboje na słoiczkach. Córka ma 5 lat i chorowała raz, druga ma 2 latka i choruje cały czas...

      Ja jeszcze odnośnie smaków. Nie spodziewajmy się, że obiadek niemowlaka będzie tak smaczny jak to, co my jemy. Normalne, że dziecku nie przyprawimy tak jak nam, a jeśli mała dostała słoiczek z marchewką (bez przypraw) to smakuje jak marchewka ugotowana.

      Usuń
    7. Nie chodzi o sol, a kazde warzywo, mięsko, ma inny smak, swój charakterystyczny smak. Papka czyni je mdłymi. Malutkiemu dziecku posiłki przyprawia się ziołami hallo. Można osiągać zdumiewające efekty zapewniam.
      I widzisz zmówisz lekarze, pediatrzy, a myślisz kto wymyślił koncerny z żarełkiem dla dzieci w słoiczkach. tak brawo. Lekarze. Niestety te informacje ciężko znaleźć w necie. Sa w książkach a tutaj trzeba się wysilić i pójśc do biblioteki.
      I uwierz mi MM wystarcz do pół roku bo dziecko ma zmagazynowane składniki odżywcze jeszcze z ciąży do tego czasu i naprawdę nie należy się spieszyć. A żołądek im lepiej się rozwinie tym mnie problemów z kupkami i alergiami na potrawy.
      Ja mam naoczne porównania bo mój dwulatek je wszystko, dwulatek kolezanki je wybiórczo 3 produkty a każda nowość to wojna. Mój bierze i je.

      P.S. Tak na marginesie zapytaj swoja babcie jak karmiła mamę i usłyszysz że jedzenie i to rzadko rozdrabniała widelcem na mniejsze kawałki. kiedy dzieciom roszerzało się diete sposobem BLW tylko tak ładnie się to nie nazywało bo owych cudownych papkowaty słoiczków nie było. Ba blenderów nie było i proszę pomyśleć

      Nie mniej nie więcej ja i tak jestem zdania, że każda mama jest odpowiedzialna za swoje dziecko i to ona musi podjąć decyzje, która będzie rzutowała na wiele lat do przodu i to jest jej decyzja..
      Ja tylko pisze o innej możliwości i radze się zastanowić. tylko tyle. Nikt nikogo do niczego zmusić nie może ,ale udzielnie informacje jest normalne.

      Usuń
    8. Miałam pisać osobny komentarz, ale podczepię się tutaj. Po raz kolejny zastanawiam się, czemu nie zapytasz np. mamy jak można karmić taką maliznę, tylko gdzieś indziej szukasz informacji.

      Dwulatek może jeść wszystko, czyli to samo, co dorosły.

      Jak uwielbiam dzieci, tak widok malucha umorusanego jedzeniową breją mnie nie zachwyca-sorry...

      Usuń
    9. Pytałam mamę, pytałam babcię, jasne, że tak. Obie rozdrabniały jedzenie. Moja mama gotowała mi papki, mojemu rodzeństwu też. Babcia mówi, że w życiu nie podałaby dziecku małemu warzywa nie rozdrabniając go.
      Moja mama sama mi mówiła, jak i co nam gotowała i wszystko było "rozciapane" :) A robiła tak, bo jej mama tak robiła :) O tym już z nimi dawno rozmawiałam, pytałam - radziłam. Moja mama w szoku była,że znajoma 7 miesięcznemu dziecku daje już kawałki małe, bo ona mówi, że w życiu by tak nie dała.

      Poza tym, to, że dwulatek Twój je wszystko nie znaczy, że to dlatego, że nie jadł słoiczków, nie przesadzajmy, moja kuzynka tez karmiła słoikami i półtora roku córka miała, jak jej wszystko dawała i jadła ze smakiem :)

      Co do rozszerzania diety. Mam dwie książki, nie przesadzaj. Moja mama rozszerzała dietę mi jak miałam niecałe 3 miesiace, babcia swoim dzieciom jeszcze wcześniej.
      Mleko modyfikowane nie ma tyle składników, co mleko matki i każdy Ci powie, żeby wcześniej wprowadzać inne posiłki. Zapytaj pierwszego lepszego pediatry. Teraz sprawdzałam w książkach i w każdej piszą to samo. Zaczynać już po skończeniu 4 miesiąca od przecierów jarznowych.

      Usuń
    10. Od mojej mamy dostałam na chrzest Julci podgrzewacz do butelek, a kupiła, bo sama używała jak podgrzewała nam mleko.
      Teraz pytałam i warzywka i wszystko inne rozdrabniała blenderem, wiec widzisz...jednak blendery były. Babcia moja widelcem wszystko rozdrabniała, teściowa też - teraz zapytałam.
      Także widzisz...
      Ty inaczej rozszerzałaś dietę, ja też. :) Moja teściowa mówi, że jak dziecko skończyło miesiąc już robili papki, kaszki itd..wszystko na krowim mleku. Mama moja mleka nie dawała, ale też dużo wcześniej podawali kaszki. Babcia, podobnie jak teściowa.

      Usuń
    11. Mamo NieIdealna. Jestem mamą dwójki dzieci, oboje na piersi. Córa ma ponad dwa lata i je z nami. Generalnie wszystko, oczywiście ma rzeczy, których nie lubi. Czasem jej daję, mówi "nie jem" i nie je. Bo ma wybór. BLW jest super, ale można stosować po 6 miesiącu. Niestety, Syn ma ogromne problemy brzuszkowe, bez względu na to, co jem, i pediatra zaleciła wprowadzać stałe, niekoniecznie mleczne posiłki do pobudzenia brzuszka. Córa słoiczka spróbowała. Może 3 razy, dostaliśmy próbki. Pluła dalej, niż widziała. Zresztą, sama jej gotowałam i nie blendowałam, rozdrabniam widelcem, więc siłą rzeczy są grudki. I nigdy, przenigdy nie dawałam razem rzeczy, bo sama bym nie zjadła np buraka z ziemniakami. Więc czemu moje dziecko ma jeść? W kuchni mam tymianek, bazylię, dodaję. Moje dzieci nie poznają "za mamusię, za tatusia", czy "leci samolot". Nie chce jeść, jej/jego wybór. Córa w wieku 8 miesięcy jadła z nami.
      Jabłka nie gotuję, banana sam sobie skupie dziąsełkami i daje radę. Sama gotuję i mam z tego frajdę.
      Co do sposobów na otwieranie buzi, nie miałam na myśli tuczenia jak indyka. Dziecko nie chce, pluje, nie daję, ma mu prawo nie smakować. Przy czym to metoda np na połknięcie płynu w przypadku biegunki z łyżeczki, nie z butelki. Moje dzieci nie są tuczone, wiecznie koło 10 centyla wagowego i 75 wzrostowego. Na szczęście mam mądrego pediatrę, który nigdy nie wspominał o mm, czy dodawaniu więcej kaszki, czy czegoś...

      Usuń
    12. Do klasy chodziłam z dziewczyną, która miała dziecko. Córka w wieku 7 miesięcy miała sporą niedowagę, bo nie chciała jeść. Przyzwyczaiła się do mleka, nic innego nie chciała. Ona właśnie nie dawała jej nic do pół roku, w sumie na piersi była, wiec nie dawała. Potem jak zaczęła rozszerzać, mała nie chciała nic, krzyczała, pluła. Dawała jej i do ręki i na łyżeczce słoiczki, nic nie chciała. Lekarz kazał wciskać, bo dziecko miało anemię. Nie wiem w końcu czy jej się udało, pewnie z czasem tak. Potem spotkałam ją jak dziecko jej miało niecałe 2 lata. Mówiła, że z jedzeniem ma horror. Dziecko jeść nie chce, na widok jedzenia płacze, mówi, że wymyśla co sie da, a ona nie, tylko mleko i mleko chce, a mleko już ne wystarcza. I wtedy co? Tez nie dawać dziecku jak nie chce? Dzieci są różne. Jedno zje wszystko chętnie, innemu niestety trzeba wciskać. Zresztą i mojej cioci syn był niejadkiem i wciskali mu na siłę, bo czasami innego wyjścia nie ma, jak dziecko się drze, jeść nie chce, a są takie, które jedzą malutko, wyniki złe i co zrobić?

      Usuń
    13. Podejrzewam, że koleżanka nic nie jadła w czasie karmienia, więc dziecko nie znało różnych smaków. To też ma znaczenie. A w takich ekstremalnych sytuacjach warto dodać własnego mleka do nowej potrawy. Wciskanie na siłę powoduje, że dziecko zraża się do jedzenia. Tak samo ganianie za nim z łyżką, bo to świetna zabawa, a nie jedzenie. Chwilę jadłam, jak robiłam śniadanie, Córa jeść przestała. Zaczęłam z nią siadać i jeść i od razu zabrała się za jedzenie. Wszystko ma wpływ na apetyt dziecka.

      Usuń
    14. Właśnie jadła i to wszystko, bo nawet w szkole dziewczyny się dziwiły, że jadła pączki i inne rzeczy. Nie wiem, jak podawała to jedzenie, ale wiem, że latała od lekarza do lekarza wtedy. Wiem, że i do mleka dodawała rózne rzeczy, ale jej dziecko tylko z butli chciało i koniec...
      Jak jest dziś? Nie wiem ...

      Usuń
    15. Mamo Nieidealna, przeczytałam na Twym blogu o BLW i powiem szczerze: podziwiam Cię. Ja za nic w świecie nie pozwoliłabym półrocznemu dziecku pić z normalnego kubeczka, bo moim zdaniem jest to niebezpieczne. Pisze tu, bo tam pod tym postem się nie da. W swoim życiu opiekowałam się dwójką dzieci i wiem, że rocznemu dziecku strach dać napić się z normalnego kubka - powiesz, dlatego, że nie pił wcześniej. Możliwe, ale dla mnie takie podawanie i traktowanie półroczniaka jak dorosłego jest nieodpowiedzialne. Moja teraz czasami krztusi się pijąc z butli, a co dopiero z kubeczka? Absolutnie się nie wymądrzam, bo Ty tak wychowałaś synka i fajnie. Ja bym się po prostu bała, bo kilka razy przy mnie inne dzieci się krztusiły. A byłam raz przy tym, jak jedna mama (koleżanka) pierwszy raz dawała swojemu dziecku posiłek inny niż mleko. Marchewka, rozdrobniona - bo sama gotowała i pozwoliła, by dziecko jadło rączkami. Mały tak się zaczął krztusił, bo za dużo wziął, że od tamtej pory przeszła całkowicie na papki z blenderu :) Ja wolę słoiczek, bo ja nie mam o nich - przynajmniej o firmie, na którą się zdecydowałam, złego zdania, Ty masz i fajnie, bo gdyby każdy myślał tak samo, życie byłoby nudne. Ja Cię podziwiam, bo wiem, że sama ze strachu bym umarła, gdyby moja corka miała sama wkładać do buzi to, co jej dam. :) Ja jestem wychowana na papkach i nigdy mama nie miała problemu z jedzeniem u mnie - nigdy. A słoiczki nie wszystkie są papkowate i bez smaku.
      Zaintrygował mnie, powiem Ci ten temat rozszerzania diety poczytam więcej, popytam znajomych, babć itd i napiszę post :)

      Usuń
    16. wiedzialam, ze po tym poscie bedzie afera, bo dla wielu to drazliwy temat i kazdy uwaza, ze ma jedyna, świetą rację. Tak tylko wtrące co do tego co napisała Melanii- nie, 2 letnie dziecko wcale nie powinno jesc wszystkiego co dorosly- mleko krowie dopiero od 3 r. z., tak zalecaja padiatrzy.

      Kazdy karmi jak uważą, osobiscie dawałam sloiczki i moje dziecko jakoż zyje. i nie rozumiem też dlaczego marchew w calosci ma smakowac lepiej niz zblendowana na przykład?

      program rozszerzania żywienia jest taki, ze dla dzieci na mm czyli tkaich jak Julka, diete nalezy rozszerzać od 4 miesiaca i tyle.

      Usuń
    17. Też uważam, że każdy powinien karmić jak chce, ale też nie lubię jak ktoś wmawia coś, co prawdą nie jest, tak jak np.to, że nie powinno się rozszerzac diety po 4 miesiącu, bo to wymysł koncernów i oni płacą pediatrą za to. :) Zabawnie brzmi nawet. Sprawa numer dwa: rozszerzanie diety dawniej zaczynano dużo wcześniej. Teściowa mówi, że 4 miesiecznemu dziecku dawali już po trochu rosołku i wszystkiego, bo dla nich to było normalne, nie było żadnych norm żywieniowych, tabli - nic. Dawniej od początku dawali mleko krowie, dzis to nie do pomyślenia. Dziś się nie soli niemowlakom, dawniej nikt na to nie patrzył - popytałam kilku znajomych i rodzinę... Jednak wszystko było rozdrabniane...

      Ja czytałam też dlaczego od miesiąca dzieciom na mleku mm, to nie tak,że to mój wymysł. Ja jestem za słoikami, bo kuzynka koleżanki pracuje w tej firmie, co ja wybrałam i chwaliła dawno i wcale nie jest tak, ze jedzenie jest mrożone, rozmrażane i znowu mrożone. Warto najpierw dowiedzieć się co i jak. Poza tym słoiczek dla 8 miesięcznego dziecka nie wygląda jak papka :)

      Amen. :)

      A ja dziś zrobiłam zapas na cały miesiąc :D

      Usuń
    18. też robiłam zapasy, na promocjach kupowalam:)

      Usuń
  4. jak ja pamiętam te pierwsze "dorosłe" potrawki ! ojj był ubaw! świetna i do tego śliczna niunia!
    Pozdrawiamy www.kacikkuby.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, jest ubaw :) A najfajniejsze jest to (bo widzę, że nie dopisałam - tak jest jak się post tworzy kilka godzin), że jak się jedzonko skończyło - mała w płacz :)

      Usuń
  5. Z tą marchewką to uważaj bo ona scala kupki i moja mała zaczęla miec zaparcia więc zupełnie odstawiłam marchewkę.
    dynia i ziemniak fuuuuj

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapamiętam i jutro kupię coś innego :) :) Zastanawiam się czy od razu jabłuszko czy jeszcze jakieś warzywko...

      Usuń
    2. jak normalnie robi kupkę to daj jakies warzywko np. ziemniak albo szpinak i ziemniak albo cokolwiek od 4 miesiaca a jak ma problem to kup jabłuszko tylko że to z bobovity jest kwaśne- moja się krzywiła strasznie ale pluc nie pluła

      Usuń
    3. albo spróbuj zupkę jarzynową hanuli bardzo smakuje

      Usuń
    4. Jutro będę w sklepie, zrobię zapasy,a póki co kupki robi normalne, więc jutro i pojutrze zje marchewkę, bo mi jeden słoiczek został, a potem coś innego. :)
      Dzis jadła ładnie, więc jutro też jej dam :)

      Usuń
  6. A może sam ziemniaczek

    OdpowiedzUsuń
  7. my zaczęliśmy od jabłka, potem marchewka, ziemniak, pietruszka, śliwka i ogólnie nie patrzyłam na tabele żywieniowe. Podawałam "na czuja" lub patrzyłam co jest w składach słoiczkowych na dany miesiąc. I pamiętaj,że ona jednego dnia nie będzie chciała czegoś jeść (albo w ogóle nie będzie chciała jeść żadnego stałego pokarmu, tyllo mleko), a potem zje ze smakiem to warzywo czy owoc. Więc nie wpadaj w panikę tylko daj jej czas i później zrób drugie podejście (np za kilka dni).
    Nigdy wcześniej nie podawałaś Julce łyżeczką nawet kropelek skoro tak nie wiedziała do czego to służy?
    I jeszcze jedno pytanie: strasznie jest wysypana na buzi. Wiecie od czego to?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie jest wysypana na buzi - w ogóle :) Podrapała się wtedy jakoś, mimo obciętych pazurków i na żywo tego nie widać prawie, a na zdjęciach bardzo :)

      Usuń
    2. Zaraz wstawie inne zdjęcia rbione w ten sam dzień o innej porze, przy normalnym świetle i porównasz :)

      Usuń
  8. Nigdy się nie radziłam, do jakiejś książeczki otrzymanej po porodzie zerknęłam tylko po to by wiedzieć w czym mogę wybierać ;) Pierwsze poszło jabłuszko. Żaden słoik. Obrane, starte na najmniejszym oczku tarki. Córa była zadowolona i jadła aż uszy się trzęsły :))

    OdpowiedzUsuń
  9. Misia byla karmiona piersia 6 mies plus butelka i tez juz od 4 mies probowala nowych smakow:-) Raz byl to sloiczek innym razem ugotowany i zmiksowany ziemniaczek
    Potem sama gotowalam i miksowalam zupki jak byla wieksza doszlo miesko np smiksowany ugotowany kurczak.Nowe smaki wprowadzalam powoli:-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ostatnie zdjęcie- mistrzowska mina Julci!:)

    OdpowiedzUsuń
  11. a wiesz, że dynia ze słoika to było ulubione danie małej Neli? bleee, co nie?:)))
    Tak poczytałam powyższe komentarze i dodam swoje - to, czy dziecko samo zacznie jeść sztućcami wcześnie, nie znaczy, że wcześniej jadło metodą BLW. Moja Anielka posługuje się pięknie sztućcami odkąd skończyła 1,5 roczku, a wykarmiona na słoiczkowych papkach ;) Reszta podobnie. U nas pierwsze karmienia wyglądały identycznie jak u Was, Paulinko. Więcej jedzonka dookoła, niż w buźce ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Dobrze że zaczełaś od marchewki. Ja zaczęłam od jabłuszka i Mały przyzwyczaił się do słodkiego. Ciężko mu było zjeść marchewkę...

    OdpowiedzUsuń
  13. Kochana, zainwestuj w śliniaczki takie ceratkowe. Mam dwa z Ikei i są cudowne. Bo po jedzonku tylko opłukam i jest czyściutkie. A z takich bawełnianych sprać marchewkę graniczy z cudem :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Spoookojnie, mała zacznie za chwilę być smakoszem nie z tej ziemi, jak i Filip. Je zupki, mięcho, warzywa, owoce, rozdrobnione, całe, chleb szamie, ogólnie smakuje mu wszystko co znajduje się na naszych talerzach :)

    a też było ciężko, jadał wszystko oprócz jabłka....minęło kilka miesięcy i teraz szamie jabłko jak stary :)

    I racja zainwestuj w śliniaki ceratowe, na allegro są, za 5.50 :D myjesz pod wodą i czyste :)

    OdpowiedzUsuń

Nasz cud

Nasz cud
Zanim cię poczęłam - pragnęłam Cię, zanim cię urodziłam - kochałam Cię, nim minęła pierwsza minuta Twojego życia - byłam gotowa oddać za Ciebie życie