poniedziałek, 31 marca 2014

Wiosna radosna

Zamykam oczy. Słońce rozgrzewa twarz, wiatr rozwiewa włosy, słyszę ćwierkanie ptaków, śmiech dzieci...
Pięknie jest. Wiosno! Jak dobrze, że już jesteś.
Wczoraj udało nam się wreszcie wybrać na wspólny spacer we trójkę. Co prawda mieliśmy pójść gdzie indziej, ale plany zmieniliśmy i ruszyliśmy standardowo - tam gdzie zawsze ja chodzę.



















A zaraz po świętach ruszamy ze stawianiem ścian - czas, by domek rósł.

Zapraszam do udziału w konkursie.
Informacje u góry w zakładce: konkursy

czwartek, 27 marca 2014

4 miesiące

Córeczka nasza - skarb nasz największy i radość przeogromna dziś skończyła 4 miesiące.
4 miesiące!
Uwierzyć nie mogę, a z drugiej strony ... mam wrażenie, że jest z nami od zawsze, bo jakże nudne i puste nasze życie bez niej musiało być. Jak mogło nam niczego wtedy nie brakować?
Nie wiem.
A co nasza 4 miesięczna córeczka potrafi?
Przede wszystkim: gaworzy, gaworzy i jeszcze raz gaworzy! 
Od 2 dni mówi non stop: mama, mama i mama i wiele innych rzeczy po swojemu. Wiem, że ona nie wie, że mama to mama, ale i tak cudownie jest to słyszeć :)
Nagrać próbowałam, ale me dziecko jak widzi aparat patrzy w niego jak w obraz :)
Spróbuję z ukrycia, ale to nie dziś.
Od kilku dni też córcia przekręca się z plecków na boki. Zaczęło się niewinnie, ale jakże zabawnie. Mąż wychodził z pokoju, ona odwróciła główkę za nim, nóżką odepchnęła się od oparcia wersalki i już była na boku. I tak się jej to spodobało, że ciągle tak robiła. Teraz już oparcie jej nie potrzebne.
Je 5 razy dziennie po 150 ml, w tym ostatni rz 180. 
Nadal śpi całą noc, z tym, że teraz dłużej, bo prawie 12 godzin.
Mama ma czas na dzierganie.
Śmieje się w głos, póki co tylko do mnie i Marcina. Obdarza wszystkich uśmiechem, rozpoznaje obcych. Wie, kto mieszka z nią, a kto jest gościem.
Nadal uwielbia wodę, a nasz pokój po kąpieli wygląda jak podwórko po deszczu.
Uwielbia być noszona i oglądać wszystko dookoła. Leżaczkiem również nie pogardzi. Leżeć też może, ale tylko wtedy, jak ktoś siedzi obok i z nią rozmawia.
Rozmawiać uwielbia. Rzecz jasna po swojemu.
Wesoło z nią mamy.

Kochamy ją przeogromnie. 
Cały nasz świat.
Julia - nasze 4 miesięczne życie.

Kochani! Z racji tego, że zaobserwowałam, że mnóstwo osób organizuje konkursy, to i ja zapraszam Was do zabawy u mnie. :) Co prawda nagród tak cudnych jak inni nie mam, ale z wielkim serduchem wydziergam dla waszych dzieci to, co póki co umiem :)
Więcej informacji w zakładce konkursy.
Zapraszam!

Ponieważ póki co i tak nie było zgłoszeń do konkursu, zmieniłam wygraną na śliczny kocyk, który robię dla córci. Mi się szalenie podoba. Wymiary i zdjęcie jutro bądź pojutrze - na pewno przez 1 kwietnia, bo wtedy jednak konkurs wystartuje.
Jeśli będzie więcej zgłoszeń, coś dodam.

niedziela, 23 marca 2014

Wiosna, ahh wiosna!

Pięknie jest.
W sumie było - wczoraj. Dziś mimo, że może i zimno nie jest to jakoś tak ... nijako. Plany były - jak zwykle. Miał być spacer do lasu z dzieckiem, miały być piękne zdjęcia, a nie ma nic. Deszcz plany pokrzyżował i siedzimy w domu.
Wczoraj było cudownie. Słońce, cieplutki wiatr, który rozwiewał włosy, świergot ptaków - grzechem byłoby siedzieć w domu.
Dziecinkę do wózka zapakowałam, aparat do torby i w drogę!










Lubie tu mieszkać. Okolice do spacerów mamy cudowne. Następnym razem zdjecia z magicznego miejsca i mam nadzieję, że wreszcie w trójkę.
Statyw czeka.
Wiosno piękna, gdzie uciekasz?

I na koniec pokazać chciałam mój pierwszy wydziergany sweterek dla Julinki.
Teraz tworzę czapeczkę.
W kolejce czekają buciki, potem sukieneczka czyli jednym słowem ... wpadłam w manię dziergania.
Jak śliwka w kompot.
Nie śmiać się - wszak to moje pierwsze starcie z szydełkiem.
Podoba się? Jeśli tak - robimy konkursik :)
Więcej w zakładce - dziergańce


środa, 19 marca 2014

Dzieje się, ojj dzieje...

Cześć Wam!
To ja - Julia. Dawno nie pisałam, ojj dawno, ale to wina mamy, bo mi komputera nie dawała. Teraz korzystam z okazji, że mama jest odpłynięta. Yyy... coś przekręciłam chyba. Już Wam tłumaczę o co chodzi.
Widzicie to cudo, co mama mi robi? Mama mówi, że może nie jest idealne, bo to jej pierwsza robótka na szydełku, ale robi to dla mnie - tylko dla mnie! I dlatego uważam, że to wspaniałe. Tata mówi, że mama całe serce w to włożyła. No będę musiała się przypatrzyć gdzie to serce jest, bo póki co nie widzę. Ale to pewnie dlatego, że jeszcze nie skończyła. I mama mówi, że będzie mi w tym ślicznie, bo podobno we wszystkim mi ślicznie. Z mamą kłócić się nie będę, bo tata mówi, że mama zawsze ma rację, nawet jak jej nie ma to ją ma. Nie bardzo to rozumiem, więc kiedyś jeszcze o to zapytam.

A co u mnie? Ano - polubiłam leżeć na brzuszku. 
O! 
Zobaczcie!



Staram się już ruszyć, ale coś mi nie wychodzi. 
No przecież tata tłumaczył...
I jeszcze raz!
Ehh...no nic, innym razem Wam pokażę jak chodzę - nauczę się.



Podobają mi się też moje zabawki...
Wreszcie wiem, do czego służy grzechotka!
Ależ dużo sie uczę...


A teraz cii....
...kiedy mama mnie włożyła do łóżeczka i myślała, że śpię otworzyłam oczka i oglądałam świat.
Bo ja lubię czasami, kiedy nikogo nie ma w pobliżu spokojnie popatrzeć co tam w tym łóżeczku jest.
A jest dużo!
Piękne baldachim - dla Was to normalna rzecz, ale w brzuszku takich rzeczy nie miałam.
I księżyc, który ciągle dla mnie świeci...
i zabawki, które mama mi wkłada...
...ja je uwielbiam!
Dlatego tak się cieszę, jak mi ich dają...





...nawet złapać próbowałam, ale na nic....
 

Aha! Jeszcze Wam coś opowiem...
Ileż ja się namęczyłam... Głowa mała!
Mama dawała mi herbatkę - troszkę  zostawiłam.
Postawiła obok mnie i poszła po swoją herbatę.
Korzystając z chwili nieuwagi mamy, złapałam butlę i mówię - napije się sama.
Czym prędzej du buzi i...


... co jest?
 

 dlaczego nie leci?


pewnie źle włożyłam, jeszcze raz...
 

hmm...
przecież ssę, a nadal nie leci


aaa....może za lekko?
no to spróbuję mocniej!
 

i nadal nic...
 

no co jest?
hmm...
 


... może butlę nie w tę stronę trzymałam...
pewnie tak!
 

O! Już poprawiłam i...
 

... nadal nic...
 



Heh... chyba z tą butlą jest coś nie tak...
No, ale...jak to się stało, że mama dała i leciało?
 

A na koniec:
ciociu Marto!
Nadal pajacyk na mnie pasuje!
Wprost idealnie teraz!


Nasz cud

Nasz cud
Zanim cię poczęłam - pragnęłam Cię, zanim cię urodziłam - kochałam Cię, nim minęła pierwsza minuta Twojego życia - byłam gotowa oddać za Ciebie życie