poniedziałek, 16 września 2013

Chwila zadumy...

I kolejna wizyta u lekarza za nami.
I kolejne chwile wzruszenia i coraz bliżej do porodu i do dnia, kiedy wezmę córcię w ramiona. Według terminu OM jeszcze około 74 dni, a przecież to tak niewiele. Pędzi czas jak szalony, ojj pędzi.
Córcia ma się dobrze, kolejny raz ślicznie pokazała co ma między nóżkami, ułożyła się już ładnie do porodu (naturalnego rzecz jasna) i waży mniej więcej 1,5 kg. Ja trochę więcej :)
A teraz leżę i uśmiecham się do siebie, próbując liczyć ruchy maluszka. Za nic mi nie wychodzi, więc daję sobie spokój. Wiem jedno, jeśli po porodzie córcia będzie tak aktywna jak teraz czeka mnie wiele nieprzespanych nocy. Ale ... to nic - dam radę. Włączam komputer i czytam, że w 29 tygodniu dzieci dużo śpią i tak myślę: o jakże się mylicie, moja panna kręci się i wierci jak na moje oko - cały czas z kilkunastominutowymi przerwami i dalej szaleje. Mnie to odpowiada, bo uwielbiam patrzeć na tańczący brzuszek. Pocieszam się tym, że się wyśpi jak się urodzi. Mocnym kopniakiem, aczkolwiek nie bolesnym informuje mnie jednak, że mogę sobie pomarzyć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nasz cud

Nasz cud
Zanim cię poczęłam - pragnęłam Cię, zanim cię urodziłam - kochałam Cię, nim minęła pierwsza minuta Twojego życia - byłam gotowa oddać za Ciebie życie