niedziela, 7 lipca 2013

Z dziennika budowy

Pogoda była jaka była, więc budowy nie rozpoczęliśmy tak, jak planowaliśmy na przełomie marca/kwietnie, a dopiero teraz.
We wtorek - 2 lipca przyjechał murarz i wytyczał budynek.



A wczoraj Mąż z chłopakami zaczęli kopanie. Początkowo mieliśmy brać koparkę, ale po obliczeniu kosztów doszliśmy wspólnie do wniosku, że dużo taniej wyniesie nas kopanie samemu, bo... ziemia jest jaka jest, koparka i tak nie wjedzie we wszystkie miejsca więc i tak trzeba by było kopać i po załatwieniu pomocników (cudownych) o 7 rano rozpoczęło się kopanie.



Mąż zmęczony, ale zadowolony. W środę planujemy zalać betonem, ale jak będzie? Oby tylko nie padało... 
A ja? Też zadowolona, bo fajnie tak patrzeć jak powstaje dom, gdzie kiedyś zamieszkam, mało tego - NASZ dom :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nasz cud

Nasz cud
Zanim cię poczęłam - pragnęłam Cię, zanim cię urodziłam - kochałam Cię, nim minęła pierwsza minuta Twojego życia - byłam gotowa oddać za Ciebie życie