wtorek, 16 lipca 2013

Ruchy maleństwa

Pamiętam, jak zastanawiałam się czy uda mi się zajść w ciążę, a potem - tak niespodziewanie się udało, bo w miesiącu kiedy w ogóle się nie spodziewałam. Potem pierwsze plamienia, łzy, strach i wreszcie bicie serduszka. I znowu radość, ale i strach gdzieś był... i kilka tygodni szczęścia i znowu plamienie. Znowu łzy, ale i nadzieja. I słowa lekarza: ciąża żywa. Ogromna ulga, łzy radości... 
A teraz? A teraz to już 20 tydzień czyli połowa za nami, aż trudno w to uwierzyć...
Dziś mniej się boję - czuję, że będzie dobrze, innej opcji nie biorę pod uwagę. Codziennie napawam się ruchami maleństwa. Codziennie dziękuję Bogu, że dziecko pięknie rośnie...
I dziś w internecie na temat 20 tygodnia przeczytałam coś takiego:
"Pierwszych ruchów nikt poza tobą nie jest w stanie wyczuć. Stopniowo jednak będą coraz mocniejsze. W trzecim trymestrze będzie je można wyczuć dłonią i to nie tylko twoją, a czasem nawet zobaczyć gołym okiem."
W moim przypadku nie jest to prawdą. Pierwsze ruchy poczułam 27 czerwca więc w 18 tygodniu i też wtedy już mogłam je wyczuć dłonią, dziś leżąc widzę jak delikatnie rusza się brzuszek, nie nie cały, a w poszczególnych punktach, ale się rusza. Mąż od 2 tygodni codziennie dokłada rękę do brzucha i z uśmiechem czeka aż dzidzia da znać i daje :)
A tak ja wyglądam dziś:
Tak, te dwa zdjęcia zostały zrobione w tej samej chwili :) Pierwszy raz zdjęcie robiłam wieczorem, bo rano brzuszek jest mniejszy. 
Za jakiś miesiąc, jak brzuszek będzie większy wybieram się z Mężem w plener na "sesje z brzuszkiem" :)
W poniedziałek idę do lekarza, się doczekać nie mogę już, jak znowu zobaczę moją kruszynkę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nasz cud

Nasz cud
Zanim cię poczęłam - pragnęłam Cię, zanim cię urodziłam - kochałam Cię, nim minęła pierwsza minuta Twojego życia - byłam gotowa oddać za Ciebie życie