piątek, 28 czerwca 2013

Magia...

Czekałam na nie, wiele razy sobie wyobrażałam, jak to jest... Czytając wrażenie innych kobiet, nie mogłam się doczekać aż tego doświadczę.
Wczoraj leżałam wieczorem i poczułam coś... jakby pęknięcie bańki mydlanej w brzuchu czy jak inne kobiety piszą: muśnięcie skrzydłami motyla. Niewiele myśląc, by mieć pewność, że to TO, złapałam AngelSounds i przyłożyłam w tym miejscu, gdzie to poczułam i usłyszałam piękne bicie serduszka. Łzy w oczach i wzruszenie, bo dotarło do mnie, że tam naprawdę jest maleńka istotka. W sumie... już tak maleńka nie jest, bo powinna mieć około 13 cm...
I leżąc tak, przyłożyłam rękę w miejscu, gdzie poczułam ten delikatny ruch i delikatnie przycisnęłam ręke i znowu to samo...
I dziś w pracy maleństwo również dało znać, że tam jest. Teraz też czuję od czasu do czasu, jak delikatnie mnie muśnie...
Niesamowite...

poniedziałek, 24 czerwca 2013

My już wiemy

Przeczucia czy intuicja? Nie wiem jak to nazwać ... ale wiem, że w pewnych sprawach mnie nie myli. 
Jestem po kolejnej wizycie u lekarza. USG pokazało 17/18 tydzień, zależy co lekarz mierzył. I przyznam szczerze, że momentami go podziwiałam, bo pokazywał coś i mierzył, a ja w życiu nie domyśliłabym się, że to np.brzuszek. Szkoda troszkę, że już nie widać tak jak na ostatnim USG, gdzie cała dzidzia się pokazała, ale najważniejsze, że rośnie, ma się dobrze i serduszko bije pięknie :) A ja od początku ciąży jestem 2,5 kg na plusie. Zdjęć z USG nie wstawiam, bo mam jedno, a i tak słabo widać. Brzuszka też nie będzie, bo usunęłam wszystkie zdjęcia przez pomyłkę :/
A co do przeczucia... chodzi o płeć. Dzidzia pięknie współpracuje z lekarzem i pokazała, co ma między nóżkami i tak jak myślałam, a w sumie byłam pewna to .... DZIEWCZYNKA :)
Od początku czułam, że to córcia, a na ostatniej wizycie jak lekarz robił USG i powiedział: a tu są jego nóżki, to pomyślałam sobie: jej a nie jego. Cieszę się bardzo, ale i tak dziś najważniejsze jest zdrowie dziecka.
Kolejna wizyta 22 lipiec. A teraz czekam na ruchy maleństwa, choć od kilku dni mam wrażenie, że się porusza, tak...delikatnie, ale wcześniej nic takiego nie czułam i dokładnie w tym miejscu, w którym maluszek jest to czuję.
A 2 dni temu czyli 22 czerwca o 7:45 Anetka moja urodziła prześlicznego synka, w którym jestem po uszy zakochana. Jest maleńki, cudowny - idealny noworodek :)
A tymczasem napawam się biciem serduszka maleństwa, bo kupiłam sobie domowy sprzęt do słuchania serduszka i działa pięknie :) Coś wspaniałego...

piątek, 14 czerwca 2013

Magiczne chwile...

Kiedy dowiedziałam się o ciąży - Mąż cieszył się, ale podchodził to tego z rezerwą. Jak coś mówiłam czy planowałam, mówił: poczekajmy, aż pójdziesz do lekarza. A kiedy zobaczyłam, że serduszko bije zaczął bardziej się tym interesować, a już po 2 USG, kiedy widać było główne, nóżki i rączki zaczął przytulać się do brzuszka.
Dziś często budząc się czuję, że całuje brzuch, albo wieczorem leżąc już w łóżku przytula się do brzucha i rozmawia do niego. 
A mnie to rozczula...
I tylko proszę Boga, by ta Jego radość i chęć pomocy nie minęła z czasem, a jeszcze się umocniła.
Im brzuszek jest bardziej widoczny, tym bardziej On się cieszy. I ja też, bo to świadczy o tym, że maleństwo rośnie.
Dziś jestem w 16 tygodniu, a ja z niecierpliwością czekam na pierwsze ruchy dziecka... Wiem, że są przypadki, że już w 17 tygodniu można coś poczuć, ale wolę się nie nastawiać na to tylko cierpliwie czekać.
Dziś jestem szczęśliwa, bo to, czego w życiu najbardziej pragnęłam się spełnia. Mam wspaniałego Męża, który ostatnio jest naprawdę cudowny dla mnie (jeszcze bardziej niż zawsze), czekamy na nasze upragnione dziecko, zaczynamy budować domek... 
I czasami tylko, na chwilkę pojawia się myśl, że jest zbyt pięknie...ale jeszcze szybciej jak się pojawia, ja ją odsuwam od siebie.

poniedziałek, 10 czerwca 2013

Jedzenie w ciąży

Jak tylko dowiedziałam się, że będziemy rodzicami odstawiłam kawę, wszelkie chipsy i inne rzeczy, które nie są mi tak naprawdę do niczego potrzebne, a zamiast tego zaczęłam masowo objadać się owocami. I tak w sumie jest do dziś, ale...
Tu przykładowe śniadanie, które staram się, by było zdrowe...

... no właśnie, ale... 
zawsze jest jakieś ale... 
 
Od kiedy na dworze jest ciepło zajadam się lodami. Nie wiem czy to zachcianki, ja po prostu czuję tak wielką potrzebę zjedzenia ich, że jak nie zrobię tego, w domu mnie nosi i czegoś brakuje. Nigdy tak nie miałam i dla mnie to dziwne, więc... lody wcinam hurtowo. Wiem, że to masa cukru, ale powstrzymać się nie mogę. Jak pogoda nie ładna i z maszyny nie da radu to idę do sklepu i w domu robię sama deser...


A ostatnio niestety nie mogę powstrzymać się od jedzenia chipsów. Kupiliśmy na grilla, ale i tak ja zjadłam całą paczkę, bo jak się dorwałam... tak, ja wiem, że to jest niezdrowe i mam ogromne wyrzuty sumienia, ale czasami nie mogę się powstrzymać. Generalnie zauważyłam, że mam ogromną ochotę na słodycze i mogłabym je jeść i jeść... Jogurty jem na siłę, bo na sam widok mnie mdli, ale jem, ale jak widzę słodycze... :)
I próbuję się powstrzymywać, ale nie zawsze się da. Masakra. A jak było z tym u was? Jedliście dużo? Mało? I ile przytyłyście w ciąży?
Żeby nie było, to oczywiście owoce nadal dominują, a od kiedy są truskawki nasze krajowe... nie ma dnia, żebym ich nie jadła.


I do śniadania: truskawki, do obiadu też, a i do kolacji się bez nich nie obejdzie...

Nasz cud

Nasz cud
Zanim cię poczęłam - pragnęłam Cię, zanim cię urodziłam - kochałam Cię, nim minęła pierwsza minuta Twojego życia - byłam gotowa oddać za Ciebie życie