wtorek, 28 maja 2013

13 tydz.

"Kiedy decydujesz się na dziecko,
zgadzasz się, że od tej chwili
twoje serce będzie przebywało poza twoim ciałem."
* * *
Kolejna wizyta u lekarza za nami. Dziecko rozwija się pięknie, jest zdrowe, wszystko jest dobrze. Stresowałam się badaniem przezierności karkowej, ale na szczęście wszystko jest dobrze. Buzia sama mi się uśmiecha, a serce podskakuje z radości - jakkolwiek to brzmi.
Wg USG jest to 13 tydz. i 1 dzień, wielkość dziecka 69,9 mm czyli prawie 7 cm. 
Kolejna wizyta: 24 czerwiec.

Ostatnim razem maluszek sobie spał, a dziś machał rączkami i nóżkami - coś wspaniałego. A jeszcze piękniejsze jest to, że po raz pierwszy usłyszałam bicie serduszka. Jakie to uczucie? Nie potrafię opisać...
 



Jestem taka szczęśliwa.

Wiem, że jeszcze sporo czasu do porodu, ale wstępnie mamy wybrane imiona dla dzieci. Dla córci: Nela albo Amelka, a dla synka: Antoś.

niedziela, 26 maja 2013

Mama

Gdyby nie Ona, nie byłabym dziś tą osobą, którą jestem...
Gdyby nie Ona, nie byłoby mnie tu...
Mama...
Dziś Dzień Mamy, a mi brakuje słów. by wyrazić wdzięczność Mamie za wszystko, co dla mnie zrobiła...

Urodziła mnie, wychowała, wstawała w nocy, gdy coś mnie bolało, pocieszała, gdy było coś nie tak, była dla mnie Mamą - Mamą, o jakiej można marzyć.
Kocham Ją całym sercem i będę powtarzać zawsze, że mam ogromne szczęście, że jestem Jej córką.
Dziś, kiedy sama jestem w ciąży chciałabym po prostu, by kiedyś moje dziecko powiedziało o mnie to samo, co ja o mojej Mamie, by cieszyło się, że jestem Jego Mamą, by było z tego dumne.
Ja nie zamieniłabym Mamy na inną, nie zmieniłabym w Niej nic - dla mnie jest najlepsza na świecie i pękam z dumy, że to Ona jest moją Mamą.
Mamusiu, bądź ze mną do końca mojego życia, bo bez Ciebie go sobie nie wyobrażam!

piątek, 17 maja 2013

A było to tak ...

W lutym, zaraz po tym jak znajoma kupiła sobie testy owulacyjne postanowiłam zrobić to i ja. Zamówiłam, przysłali i robiłam... I pozytywny z grubymi krechami wyszedł 6 marca czyli dokładnie w dzień, kiedy Mąż się rozchorował, więc testy schowałam i powiedziałam: czekamy na przyszły miesiąc. 20 marca coś mnie tchnęło i postanowiłam zrobić test ( z tych, co były w zestawie z owulacyjnymi). Wyszedł pozytywny, ale doszłam do wniosku, że to niemożliwe i test, bo tani to fałszywy. Ale, że 21 marca okres nie nadszedł poszłam kupić w aptece inny. I wynik pozytywny. Popłakałam się, bo byłam pewna, że w tym miesiącu się nie uda.
Ponieważ wcześniej ciąża zakończyła się nieszczęśliwie obliczyłam sobie kiedy powinno być widać serduszko i obiecałam sobie, że wcześniej nie pójdę do lekarza.
3 kwietnia wieczorem zauważyłam, że pojawiło się plamienie. Całą noc nie spałam, byłam pewna, że poroniłam, modliłam się i włożyłam sobie do kieszenie obrazek Matki Bożej i następnego dnia ze łzami w oczach szłam do lekarza. Nogi mi się trzęsły jak wchodziłam, a moment kiedy zaczął robić USG... I slowa lekarza: ciąża żywa, jest serduszko. Ja w szoku. Ale jak to jest? Tak wcześnie? USG pokazało mi dokładnie ten sam tydzień co według OM. A mi kamień spadł z serca i się popłakałam, ale ze szczęścia. I wtedy po raz pierwszy pojawiła się myśl: tym razem się uda...


I w jednej chwili cały strach odpłynął, a jak jak zahipnotyzowana patrzyłam na ten pięknie migający punkcik - na serduszko.


Zarówno wg USG jak i terminu OM to 5 tydz.i 6 dzień ciąży i termin porodu to 29 listopad 2013r. Czyli zostaniemy rodzicami zimowego Skarba... 3,1 mm szczęścia..


Na drugą wizytę do lekarza (30.04.2013r.) szłam z nastawieniem: jeśli lekarz powie, że wszystko jest dobrze to tak już będzie, a jeśli nie...

I się okazało, że strach i stres był niepotrzebny, bo maleństwo rozwija się książkowo. Ma już 3,1 cm, pięknie bije serduszko, a niestety nie ruszało się, bo sobie spało i za nic nie chciało wstać. Uparte po mamusi będzie jak nic :) Termin porodu wg USG to 26 listopad. Według OM to 9 tydz i 4 dzień ciąży, a według USG 10 tydzień. Lekarz uważa, że pięknie, a ja z uśmiechem się z nim zgadzam.
Wyniki wszystkie też mam książkowe, co mnie cieszy, bo bałam się trochę wyniku toksoplazmozy, ale jest dobrze. 

 Tatuś zadowolony. Rano powitał mnie z pięknym uśmiechem, by zaraz później pocałować w brzuch i przywitać się z dzieckiem. Wzruszające...

Tydzień po tej wizycie, będąc w pracy zauważyłam plamienie. I znowu łzy i pierwsza myśl: to koniec. I ze łzami w oczach telefon do lekarza, kazał przyjechać, ale że została mi godzina do końca, a wiedziałam, że i tak kolejka mnie czeka czekałam. Nie krwawiłam, to tylko plamienie niewielkie. Nie chcę sobie przypominać tego co czułam przed wejściem do niego, potem rozbieranie... Miałam wrażenie, że to trwa i trwa i wreszcie USG i okazało się, że dzidzia żyje. Mi kamień spadł z serca. Lekarz uspokoił, stwierdził, że takie plamienia się zdarzają, kazał tylko zwiększyć przyjmowanie Luteiny i póki co czuję się bardzo dobrze. 
Z niecierpliwością czekam na kolejną wizytę 28 maja...
A ogólnie jak się czuję? W 6 tyg.dopadły mnie mdłości. Najgorzej było wieczorem i w nocy. Rano nie było źle, ale w nocy... Na szczęście nie wymiotowałam, a mdłości trwały kilka dni, potem minęły. Pojawiały się potem co jakiś czas, ale na chwilę, by zaraz sobie odejść.
Dziś mamy już 12 tydzień, a ja czuję się bardzo dobrze. Brzuszek jest już troszkę widoczny, ale tylko dla mnie rano, bo popołudniu już nie tylko ja go widzę :) Marcin? On od 4 tygodnia niby widzi, więc Go nie słucham. A On jest zadowolony bardzo, całuje brzuch, przytula się... :) Cieszy Go również fakt, że musiałam zmienić biustonosz na większy - faceci... :)

środa, 15 maja 2013

Cud życia

Dziś wiem, że...
...życie cudem jest
Szczęśliwi (a jednocześnie troszkę zestresowani) informujemy, że spodziewamy się dziecka.
Boję się, ale jednocześnie czuję, że będzie dobrze, że tym razem wszystko będzie tak, jak powinno być.
To, co najważniejsze: dziecko ma pięknie bijące serduszko, póki co rozwija się bardzo pięknie i oby tak dalej.

Musi być dobrze, innej opcji nie biorę pod uwagę.
A dokładnie co i jak, napiszę w kolejnym poście.

Nasz cud

Nasz cud
Zanim cię poczęłam - pragnęłam Cię, zanim cię urodziłam - kochałam Cię, nim minęła pierwsza minuta Twojego życia - byłam gotowa oddać za Ciebie życie