wtorek, 22 stycznia 2013

Gdy byłam mała chciałam być....

Kiedy byłam mała marzyłam o tym, by w przyszłości, tak jak Mama być nauczycielką. Co rok dostawałam od Niej kalendarze nauczyciela, gdzie były rubryki jak w dzienniku i bawiłam się z rodzeństwem i dziećmi z sąsiedztwa w szkołę. A jak dzieciom się nudzilo to lalki były uczniami, byle by tylko wpisywac oceny. I tak dorastałam wiedząc, że nauczycielka będę, aż do dnia kiedy.....
....a było to tak:
Na lekcji wychowawczej nasza wychowawczyni w gimnazjum pytala nas kim chcemy zostać w przyszłości, więc ja bez zastanowienia powiedziałam: nauczycielką. Pani się cudownie uśmiechnęła i powiedziała, że jeśli tak, to następną lekcję języka polskiego poprowadzę ja. Zadowolona czekałam na tę lekcję. W pewnej chwili pomyślałam: na pewno pani żartowała, ale nie. Nadeszła oczekiwana lekcja, pani poszła na koniec klasy,  a mnie poprosiła na początek, podyktowała temat i miałam prowadzić lekcję. Omawialiśmy wtedy lekturę, które nie zdążyłam jeszcze przeczytać całej. Miałam wybierac kogo chcę, by opowiadali po kolei treśc książki i stawiać oceny (już nie pamiętam czy ja stawialam czy pani nauczycielka) i pech chciał, że koleżanka zaczęła opowiadać tę część, której nie czytałam, więc pojęcia nie miałam czy mówi dobrze. Pani nauczycielka powiedziała do mnie, że jako nauczyciel mogę podpowiedzieć koleżance co dalej. Mogę, ale?? Ale co miałam powiedzieć? Stres nad stresami.  I to był ostatni dzień, kiedy jeszcze marzyłam o tym, by być nauczycielką, bo później diametralnie odechcialo mi się.
Dziś? Dziś gdybym cofnęła czas wybrałabym ten sam kierunek, na którym jestem. Nauczyciel to fajny zawód, ale chyba nie dla mnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nasz cud

Nasz cud
Zanim cię poczęłam - pragnęłam Cię, zanim cię urodziłam - kochałam Cię, nim minęła pierwsza minuta Twojego życia - byłam gotowa oddać za Ciebie życie