środa, 30 stycznia 2013

Nie zawsze świeci słońce

Otwierasz oczy, na dworze szaro, smutno i w dodatku pada deszcz...
...choć nie chcesz to wstajesz, bo musisz...
Ubierasz się, myjesz, jesz śniadanie i wychodzisz...
I jedziesz do pracy...
mijasz te same miejsca, ale dziś wydają Ci się jakieś...smutne? 
Chyba tak.
I spędzasz dzień w pracy, robisz to samo co każdego dnia, ale dziś nic nie sprawia radości...
Nawet dźwięk SMSa z zabawną wiadomością nie poprawia nastroju...
Nawet rozmowy z koleżanką, które bawią każdego dnia, dziś nastroju nie poprawiają,
a jeszcze ktoś "dolewa oliwy do ognia"....
Po 8 godzinach wracasz do domu...
Siadasz, otwierasz laptop i czytasz...
Co?
Cokolwiek, byleby nie myśleć...
byleby nie czuć...
byleby zająć się czymś innym....
Bo są dni, takie jak dziś, kiedy nic nie potrafi poprawić nam nastroju...
Jeśli ktoś nadal myśli, że mam bajkowe życie, to powiem wprost: nikt nie ma...
Ale pocieszam się, że ten dzień już się kończy i z nadzieją, że jutrzejszy będzie lepszy - idę spać.

wtorek, 22 stycznia 2013

Gdy byłam mała chciałam być....

Kiedy byłam mała marzyłam o tym, by w przyszłości, tak jak Mama być nauczycielką. Co rok dostawałam od Niej kalendarze nauczyciela, gdzie były rubryki jak w dzienniku i bawiłam się z rodzeństwem i dziećmi z sąsiedztwa w szkołę. A jak dzieciom się nudzilo to lalki były uczniami, byle by tylko wpisywac oceny. I tak dorastałam wiedząc, że nauczycielka będę, aż do dnia kiedy.....
....a było to tak:
Na lekcji wychowawczej nasza wychowawczyni w gimnazjum pytala nas kim chcemy zostać w przyszłości, więc ja bez zastanowienia powiedziałam: nauczycielką. Pani się cudownie uśmiechnęła i powiedziała, że jeśli tak, to następną lekcję języka polskiego poprowadzę ja. Zadowolona czekałam na tę lekcję. W pewnej chwili pomyślałam: na pewno pani żartowała, ale nie. Nadeszła oczekiwana lekcja, pani poszła na koniec klasy,  a mnie poprosiła na początek, podyktowała temat i miałam prowadzić lekcję. Omawialiśmy wtedy lekturę, które nie zdążyłam jeszcze przeczytać całej. Miałam wybierac kogo chcę, by opowiadali po kolei treśc książki i stawiać oceny (już nie pamiętam czy ja stawialam czy pani nauczycielka) i pech chciał, że koleżanka zaczęła opowiadać tę część, której nie czytałam, więc pojęcia nie miałam czy mówi dobrze. Pani nauczycielka powiedziała do mnie, że jako nauczyciel mogę podpowiedzieć koleżance co dalej. Mogę, ale?? Ale co miałam powiedzieć? Stres nad stresami.  I to był ostatni dzień, kiedy jeszcze marzyłam o tym, by być nauczycielką, bo później diametralnie odechcialo mi się.
Dziś? Dziś gdybym cofnęła czas wybrałabym ten sam kierunek, na którym jestem. Nauczyciel to fajny zawód, ale chyba nie dla mnie.

poniedziałek, 7 stycznia 2013

Rozmyślenia

Czasami, leżąc w łóżku rozmyślam o moim życiu...
...jeszcze częściej sie to zdarza, kiedy przeczytam jakąś książkę, bądź obejrzę film...
ostatnio obejrzałam...
...zaczął się beznadziejnie, a pod koniec płakałam jak malutkie dziecko...
i może nie dlatego, że film był tak wspaniały, bo oglądałam lepsze...
...i nie dlatego, że mnie wzruszył - choć też, ale dlatego, że wyobraziłam sobie siebie w tej sytuacji.
Kobieta - chora na Alzheimera, matka, żona...
Mężczyzna, który mino krótkiego załamanie pozostaje przy Niej do końca...
...
I ja... obca, bo mnie to nie dotyczy.
Dziś nie, ale co będzie jutro?
Tego nie wie nikt...
I tak leżąc w łóżku, patrzę jak On śpi...
..i dziękuję Bogu, że Go mam, że mnie kocha, że Jest...
...przede wszystkim za to, że po prostu jest...
I przytulam się do Niego, On mimo, że śpi reaguje i wtulona w Niego uśmiecham się...
...bo nie ważne, co los dla nas szykuje jutro...
...na pewne rzeczy nie mamy wpływu, ale wiem jedno...
bez względu na wszystko - dzisiaj należy do Nas !
I kolejny raz spoglądam na Niego i uśmiechnięta zasypiam, by znowu dziś się obudzić i spędzić z Nim kolejny dzień...
...

Nasz cud

Nasz cud
Zanim cię poczęłam - pragnęłam Cię, zanim cię urodziłam - kochałam Cię, nim minęła pierwsza minuta Twojego życia - byłam gotowa oddać za Ciebie życie