niedziela, 25 marca 2012

ZOO - Łódź

Od dni kilku mamy wiosnę i kalendarzową i za oknami. Dziś pojechałam do Łodzi z Mężem, a tam czekała na Nas siostra z chłopakiem. Poszliśmy na krótki spacer do parku.

 Ciepło było, ale jednak wiaterek dał o sobie znać.




 Potem chwilka na małe co nieco. Swoją drogą dla mnie te truskawki smakowały normalnie, dla Pawła - nie :)
W międzyczasie wpadłam na pomysł, że pojedziemy do ZOO.
 


I kilka zdjęć już ze zwierzyńca (czt. ZOO). Od razu chciałam się wytłumaczyć, że nazw zwierząt niektórych nie będzie, bo nie znam nazw.

Poniżej (chyba) sęp.
 



 Małpka (jakaś tam). Szkoda tylko, że są za siatka, bo nie ma możliwości zrobienia ładnego zdjęcia. Co prawda mogłabym udawać, że tam pracuję i je karmię, ale....rozumiecie :)


 Później poszliśmy do "akwarium". Myślałam, że jest większe, ciekawsze. Dla mnie nic specjalnego - brakowało mi dużych ryb. Takich naprawdę dużych.




Poniżej pirania.Wygląda niegroźnie, ale nie chciałabym mieć z nią żadnego bliższego kontaktu.










 Żyrafy były niestety jeszcze zamknięte. Co prawda widzieliśmy je, ale... Siedzą w pomieszczeniach, które mają ze 3x4 metry. Nie chciałabym tak być. No, ale te zwierzęta nie znają innego życia. W ZOO się urodziły i tam pozostaną.




















Podsumowując. Fajnie spędzony dzień. czuję niedosyt, jak wspomniałam, że nie wszystkie zwierzęta były na zewnątrz. I strasznie mi żal tych zwierząt... Tych ptaków, które nigdy nie polecą wysoko.

Nasz cud

Nasz cud
Zanim cię poczęłam - pragnęłam Cię, zanim cię urodziłam - kochałam Cię, nim minęła pierwsza minuta Twojego życia - byłam gotowa oddać za Ciebie życie