poniedziałek, 10 grudnia 2012

Magia

Wstaję rano, wyglądam za okno i buzia sama się uśmiecha...
...wychodzę na dwór i dookoła widzę śnieg.
Drzewa wyglądają cudnie...
 


 ... i to nic, że jest zimno, to nic, że po kilkunastu minutach czuję, że wszystko we mnie zamarza...
...to nic...
...bo ja uwielbiam śnieg.
Uwielbiam, kiedy wszystko dookoła przykrywa biały puch.
Wieczorami spoglądam przez okno i patrzę jak sypie, jak białe płatki spokojnie spadają na ziemię.
I wszystko wygląda jak zaczarowane...
 
 
Idąc miastem dookoła widzę pierwsze świąteczne ozdoby...
...wszystko jest takie...
...magiczne?
Powtarzam się? Być może, ale to słowo najlepiej odzwierciedla to, co czuję...
a czuję magię.
I włączam radio i pojawiają się kolędy, piosenki świąteczne...
I wracam do domu i wraz z Mężem ubieramy choinkę...
...
w tle słyszę przepiękną piosenkę Seweryna "Jest taki dzień"...
I dociera do mnie, że to już, że już za chwilkę będą święta...
i się doczekać nie mogę...
Tak - uwielbiam święta...
...uwielbiam ten czas przed nimi, przygotowania, uwielbiam...

środa, 5 grudnia 2012

Dlaczego tak jest?

Wiem, że to, co mam zamiar napisać to wbrew wszystkiemu trudny temat, ale....

...kto powiedział, że życie jest łatwe?
Mieszkam w Polsce - tak to żadna nowość. I co więcej - jestem Polką, co również jest oczywiste. I cóż... czasami, a ostatnio coraz częściej jest mi po prostu wstyd za Polaków. I niech mi nikt nie mówi, że to wszystko dzieje się dlatego, że u nas w kraju nie ma kokosów, bo są. Sama widziałam - w sklepie :)
No, ale teraz poważnie i do rzeczy. 
Czytam wiele blogów i to nie tylko polskich, bo zdarza mi się czytać i te - zagraniczne. I to, co zauważam sprawia, że czasami odechciewa mi się pisać. Nie potrafię zrozumieć dlaczego, jak człowiek jest szczęśliwy, jak mu się wszystko układa, jak jego kolejne marzenie się spełnia to zaraz pojawiają się złośliwe komentarze, zaraz zostaje wyzywany od najgorszych... Ale co jest najgorsze? Że to spotykam TYLKO na blogach tych naszych - tych polskich. Na innych, jak ludziom się dobrze układa - inni się tym cieszą. A u nas nie... U nas pojawia się zazdrość, ludzie są zawistni. I niech mi nikt nie wmawia, że to nie jest zazdrość, bo jakoś nie zauważyłam takich komentarzy u ludzi, którym się w życiu nie układa. I niech mi ktoś wytłumaczy dlaczego tak jest? Ja rozumiem zazdrościć komuś, ale żeby od razu wyzywać za to, że komuś jest lepiej? A przecież to my decydujemy o własnym życiu i to tylko od nas zależy czy nam się uda coś czy nie. Owszem, może być tak, że ktoś inny wygra w lotto i może sobie pozwolić na milion rzeczy, których my nie możemy mieć, ale co z tego? My na to wpływu nie mamy. Ktoś miał szczęście i tyle. No, ale nie... bo u nas zaraz pojawiają się komentarze, że "ta to sobie lata po całym świecie, a w Afryce dzieci głodują". I oczywiście, że mnie boli to, że są dzieci, które nie mają co jeść, że są ludzie, którzy umierają z głodu i chciałabym, by to się zmieniło, ale cóż...ja wpływu na to nie mam. A jeśli kogoś stać na to, by zwiedzać świat, to czemu ma sobie odmówić? Tylko dlatego, że nie każdy może sobie na to pozwolić?
Włączam komputer, wchodzę na pewną stronę i pojawia się zdjęcie domu pewnej modelki i oczywiście mnóstwo komentarzy i około 50% to takie w stylu: "głupia idiotka się chwali", "inni nie maja co jeść, a ta marmury ma w domu". No i? Może ja jestem jakaś inna, ale nie potrafię zrozumieć tej zawiści w ludziach. Ma fajny dom, fajne życie, dlaczego ma się nie chwalić? A znam takich, którzy potrafią wyzywać innych, użalać się nad sobą i nie robią nic - NIC, by to zmienić. 
No i jeszcze jedna sprawa, która mnie chyba zmotywowała do napisania tego to...ciąża księżnej Kate. Może i zbyt dużo o tym mówią, ale z drugiej strony... nie w każdym kraju są królowie to raz - a dwa... O czym mają mówić? O naszym kraju? O tym, że ciągle są jakieś strajki, kłótnie itd...? To jest temat do rozmów? No, ale skoro mowa o czymś, co powinno cieszyć, to u nas w internecie wrze. Bo po co jest w szpitalu? Bo od wymiotów się nie ląduje, bo księżniczka to jak kichnie to kładą do szpitala... a nikt nie wpadła na pomysł, że się odwodniła? Że bez powodu jednak by tam nie leżała? Nie... bo po co? A po co napisać: "fajnie, że będą mieli dziecko" skoro można napisać: "kolejny darmozjad się pojawi" albo: "o jakiegoś głupiego bachora tyle szumu"... I to jest nasza kultura? Szacunek? Mnie to boli... bo choć raz chciałabym, byśmy umieli się zachować... W innych krajach ludzie się cieszą, gratulują, tylko nie u nas... Tak to prawda, że to nie nasza sprawa i że to najnormalniejsza rzecz na świecie, ale po co od razu tyle jadu? Po co tyle zawiści? Później ludzie się dziwią, że Polacy w innych krajach są źle postrzegani... Ale to prawda, że my umiemy tylko narzekać, bo ja dookoła spotykam ludzi, którzy zamiast dostrzegać dobre strony potrafią tylko mówić, co im sie nie udało... Ja wiem, że u nas w kraju naprawdę nie jest kolorowo i wiem, że w porównaniu z innymi krajami wypadamy słabo, ale warto zrozumieć, że my niestety na wiele spraw wpływu nie mamy. I co z tego, że ja chciałabym, by było lepiej? Nic... Dlatego trzeba umieć docenić to, co się ma, bo znam ludzi, którzy mają o wiele, wiele gorzej niż ja czy inni których znam, a Ci ludzie są szczęśliwi, bo potrafią cieszyć się z małych rzeczy.
A tak na zakończenie... jeśli chcemy zmienić świat, innych to najpierw trzeba zacząć zmieniać siebie. I może kiedy następnym razem przeczytamy, że komuś znowu się udało, to zamiast zaraz się denerwować i krytykować pomyśleć, że fajnie, że komuś się coś ułożyło. Nie, nie jest to proste. Ja też wielu ludziom pewnych rzeczy zazdroszczę, ale nigdy nie wyobrażam sobie wyzywać innych dlatego, że mają lepiej...

poniedziałek, 22 października 2012

Jeszcze jeden piękny jesienny dzień

I kolejny - podobno ostatni tak piękny weekend tej jesieni za nami. Było tak pięknie na dworze, że szkoda siedzieć w domku. I podobnie jak tydzień temu poszliśmy na spacer.

















 Dzień był naprawdę bardzo udany. Spacer - długi, troszkę męczący, ale ... warto było! Kolejny taki spacer pewnie dopiero wiosną. A poza tym ... u nas praktycznie bez zmian. Czekamy cały czas na jakieś wiadomości związane z projektem, ale cóż... sami mówiliśmy, że nam się nie spieszy no to trzeba czekać. 

poniedziałek, 15 października 2012

Jesienny spacer

Pogoda wręcz wymarzona jeśli chodzi o jesień.
Piękne słonko, cieplutko i delikatny - ciepły wiaterek. Jednym słowem - żyć nie umierać. No, a że tak pięknie na dworze to aż szkoda siedzieć w domku, prawda? Mieszkamy na wsi już 3 miesiąc, a ja w sumie jeszcze nie byłam na spacerze w okolicach (pomijając te miejsca, które znam od zawsze). I wczoraj zabrałam Męża i w drogę.
 


Zdjęcia nigdy w pełni nie oddają uroku oglądanych miejsc, bo naprawdę jest tam  ślicznie. Cisza, spokój...i piękne widoki.


 Od kiedy się przeprowadziliśmy, a dni stają się coraz krótsze większość czasu spędzamy w domu i brakowało mi takich dni jak wczoraj. Wspólny spacer - wygłupy, bo przecież co to byłby za spacer, gdyby Mąż się nie schował gdzieś prawda?




I nie da się ukryć, że przyszła jesień. Nie przepadam za tą porą roku, bi zimno, wietrznie, deszczowo, ale jeśli ta jesień miałaby nam minąć z taką pogodą jak wczoraj czy dziś to ja nie mam nic przeciwko.
 



 

czwartek, 20 września 2012

Cudowni wszyscy

Czasami przychodzą takie dni, kiedy na nic nie mam ochoty. No...prawie na nic. Siadam wtedy z filiżanką gorącej kawy, przykrywam się kocykiem i pogrążam się w myślach/marzeniach/wspomnieniach.
Dziś tak siedziałam i myślałam nad moim życiem. Czasami nie zdawałam sobie sprawy jak dużo w moim życiu zmieniło pojawienie się Marcina. Pomijając już to, że mnie uszczęśliwił, że Go kocham, że jestem Jego żoną, to przecież dzięki Niemu znam tyle fajnych ludzi, a wśród nich tych - najwspanialszych - Anetkę, jej córcię i męża. Dziś nie potrafię sobie wyobrazić jak wyglądałoby moje życie bez nich wszystkich. Od ponad 4 lat spotkało mnie tyle wspaniałych rzeczy. Jestem niesamowicie wdzięczna Bogu, że postawił na mojej drodze właśnie Jego, a co się z tym wiążę Ich. Chyba lepszego Męża i przyjaciół nie mogłam sobie wymarzyć.
Ale nie tylko Oni są cudowni. "Cudownych rodziców mam" mogłabym zaśpiewać, gdybym śpiewać umiała. Tak - lepszych chyba nie mogłabym sobie wymarzyć. Kiedy czasami słucham opowieści innych o ich rodzicach albo czytam artykuły to...płakać mi się chce. Tak, bo jest mi szkoda tych wszystkich ludzi. Bo każdy powinien mieć tak cudownych rodziców jak moi. Chciałabym, by tak było. Kocham ich bardzo mocno. Zaszczytem dla mnie jest być ich córką.
Rodzeństwo też mam świetne. Siostra i brat. Kiedy byliśmy młodsi trudniej nam było się dogadać. Dziś - dojrzeliśmy wszyscy. I mogę z dumą powiedzieć: cieszę się, że ich mam.
Babcia...jest dla mnie drugą mamą. Jest wspaniała. Tylko Ją jedną mam i kocham niesamowicie. I czasami tylko serce mi się ściska na myśl, że czas niestety biegnie do przodu, a babcia z każdym rokiem jest coraz starsza. Cudowna ;*
Mam też kilka cioć i wujków, których uwielbiam. Akurat nie wszystkie ciocie i wujkowie są dla mnie szczególnie ważni, ale kilkoro owszem. I też nie wyobrażam sobie, że mogłoby ich nie być, że mogłabym ich nigdy nie poznać....
Tak - mam cudowne życie i wspaniałą rodzinę. I jestem z tego dumna.

wtorek, 17 lipca 2012

Druga rocznica ślubu

Dziękuje za miłość, za Twoje kochanie,
za wszystko co było i co nas zastanie...

Dziękuję za Ciebie

gdyby Cię nie było zniknęło by wszystko.

 Za miłość się nie dziękuję, a nawet gdybym chciała...
...
nawet gdybym chciała podziękować - nie ma takich słów, które potrafiłyby wyrazić to, co czuję.

Wiele pięknych rzeczy mnie w życiu spotkało, ale nic nie równa się z Tobą. 
Jesteś moim życiem. 
Jesteś dla mnie wszystkim - wszechświatem, powietrzem, sercem i sensem istnienia.

Dokładnie 2 lata temu stanęliśmy przed Bogiem, by przysięgać sobie miłość, wierność...
dziś po 2 latach kocham Cię jeszcze mocniej.
Dziś po 2 latach wiem, że gdybym cofnęła czas...postąpiłabym tak samo.
Dziś wiem, że chcę być przy Tobie do końca moich dni.

Druga rocznica ślubu - bawełniana.

Kocham Cię Mężu - Twoja i tylko Twoja na zawsze - żona.

poniedziałek, 9 lipca 2012

Tresta

Kiedy w niedzielę się przebudziłam i zobaczyłam te chmury za oknem myślałam, że wyjdę z siebie. Byłam zła na cały świat - dosłownie. Bo jak to? 2 tygodnie upałów, codziennie cudna pogoda, a jak zaplanowaliśmy wyjazd to taka pogoda? I ju miałam odwołać, nawet z łóżka nie wstałam, kiedy zadzwoniłam do Neci. I w sumie Ona mnie przekonała, by jechać. I zaczęło się szykowanie w biegu. Naszym pragnieniem wtedy było to, żeby nie padało. No, bo o pięknej pogodzie nawet nie marzyliśmy. 
O 12 wyjechaliśmy. Nie jechaliśmy daleko - 25 km i dotarliśmy. Już po drodze zaczęło sie rozjaśniać, a kiedy dojechaliśmy ujrzeliśmy taki oto widok.
 

I ja sie zastanawiam. Jak to możliwe, że żyję na tym świecie 23 lata i NIGDY jeszcze TAM nie byłam? A tak fajnie... Nie to samo co morze, ale plaża jest, woda jest - i ciepła !




Ja cały dzień w słońcu - Mąż w cieniu. Ale nie - to jeszcze nic. Najlepsze jest to, że ja po całym dniu opalania opaliłam (czyt.spaliłam) się z tyłu, a On wszędzie, będąc w cieniu. Rozumiecie? Bo ja nie.







 
Nie przygotowaliśmy się do końca na ten dzień, bo zaczął się pochmurnie i jeszcze o 11 nikt by nie powiedział, że się tak wypogodzi. I tak - nikomu do głowy nie przyszło, by wziąć jakikolwiek filtr, krem czy cokolwiek. I takim sposobem, ja pierwszy raz w życiu nie mogłam spać, bo tak mnie piekły plecy, Mąż co chwilę się budził i go smarowałam.
Rozumie, gdzie jesteś, kiedy Cię potrzebuję?

sobota, 7 lipca 2012

Szczęście

U P A Ł

Tak - to właściwe słowo, by zacząć pisać o czymkolwiek. 
Ludzie narzekają, bo za gorąco. Spadnie deszcz - będą narzekać, że za mokro. Ochłodzi się - za zimno.  Ja nie narzekam. Upajam się piękną pogodą i ubolewam, że muszę 8 godzin dziennie marnować na pracę.
Dziś, siedząc w pracy przy filiżance kawy i czytając książkę (dużo czytam, bo lubię - to takie oderwanie od codzienności) zdałam sobie sprawę, że życie bywa kruche. Gdzieś w oddali dobiegł mnie głos speakera radiowego  - w wyniku wypadku zmarły 2 osoby. Chwile wcześniej ktoś inny powiedział mi, że pewien chłopak (znałam z widzenia) się utopił, a jeszcze inny zmarł na raka.
Tak - życie bywa kruche.
I dlatego czerpię z niego tyle, ile tylko zdołam. Dlatego nie poddaję się. jak coś idzie nie tak. Nie marnuję czasu na użalanie się nad sobą, bo po co? Są ludzie, którzy mają gorzej.
Spoglądam za okno i się uśmiecham. Słońce ogrzewa mi twarz. Kocham cie życie! I jak głupia cieszę się ładną pogodą. Serce bije mi szybciej, kiedy Mąż całuje mnie przechodząc obok, kiedy mówi "kocham", uśmiecha się. Szaleję z radości, kiedy gdzieś razem jedziemy.

Pisząc to uśmiecham się, bo jestem szczęśliwa.

To zasługa innych, ale przede wszystkim moja. Innych - bo kiedyś ktoś cholernie mądry powiedział mi parę słów, które podziałały na mnei jak kubeł zimnej wody i dały do myślenia. Zabolały cholernie, ale tylko na moment. Dziś - ten ktoś nadal jest ważny w mym życiu i czasami słucham rad tej osoby. 

Ciii.....
słyszycie jak ptaki ćwierkaja? A szum wiatru? Słyszycie śmiech dzieci na placu zabaw? 
A ten zapach? Czujecie? Tak... Właśnie tak pachnie życie !

Zadzwonił tel. Necia.
Ona: "Ubieraj się i wychodź, idziemy na lody"

Także - uciekam. Miłego weekendu.

Jak jutro będzie brzydka pogoda i mi popsuje plany to ja będę zła.

niedziela, 24 czerwca 2012

Głowa w chmurach

Ostatnio na niczym nie mogę się skupić. 
W piątek np.: o 16 wyszłam z pracy i poszłam od razu na zakupy. Kupiłam wszystko, co kupić miałam. W międzyczasie odwiedziłam koleżankę w pracy, a potem szłam do domu. No i tak idę i idę, aż tu nagle: ZONK! 
Nie mam klucza. 
I myślę i myślę i wszystko jasne: zostawiłam w pracy. 
I cóż... 
W tył zwrot i po klucz. 
Mina szefowej - bezcenna. 
A wspomniałam, że chciałam wyjść wcześniej, bo miałam kilka spraw do załatwienia? 
Rozumiecie? (!!!)

poniedziałek, 11 czerwca 2012

Koko - Euro (naprawdę) spoko

Szykujemy się do wyjścia.

On: W co się ubrać?
Ja: W co chcesz...
On: (po chwili) A w co chcę?
***

Zmieniły mi się godziny pracy i pracuję od 10 do 18. Nie skaczę przez to z radości, no ale bynajmniej mogę pospać dłużej. 
Rano.

Ja: Odprowadzisz mnie?
On: Nie wiem czy mi się chce
Ja: Chodź.
On: Chce mi się?
Ja: Tak.
On: To idę

***

Nigdy nie lubiłam piłki nożnej. Wręcz nie znosiłam. Nadal uważam, że nudne jest bieganie za piłką przez 90 minut. Ktoś kiedyś powiedział, że przynajmniej wtedy (na boisku) facet jest komuś (piłce) naprawdę wierny. W tym roku jednak zaczęło mnie to bawić.

I tak w piątek byłam załamana, że kończę o 18 i nie zobaczę rozpoczęcia. No, ale udało mi się wyjść parę minut wcześniej. I prawie biegłam do domu. Nie ukrywam, że chciałam "Koko" usłyszeć. I chipsy kupiłam i piwo nawet. To nic, że nie wypiłam nawet pół - zapomniałam, że nie lubię piwa, ale to nic. Nie to się liczy.

Zawiodłam się, bo.... : nie było "koko". A ja tak chciałam te urocze Panie usłyszeć i zobaczyć Je na stadionie. Czuję niedosyt. Po pierwsze, bo nie było tejże piosenki. Po drugie, bo Polacy zremisowali - jakim cudem? A po trzecie, bo Portugalia przegrała.

środa, 6 czerwca 2012

Pan Hilary

Biega, krzyczy pan Hilary:
"Gdzie są moje okulary?"

Przed wyjściem z pracy zadzwoniłam do Neci. Tak się rozgadałyśmy, że nie zauważyłam, że już powinnam wyjść z pracy. Nie chciałam kończyć rozmowy, więc w jednej ręce telefon, w drugiej klucze i zamykam drzwi. Sprawdzam czy wszystko jest i klops! Zapomniałam telefonu. No i otwieram drzwi i szukam. Szukam i nic. I mówię Jej do słuchawki, że nigdzie nie ma telefonu. Nic, pyta gdzie ostatnio zostawiłam, no to mówię: nie pamiętam. Szukam i szukam. No, ale mówię sobie: zadzwonię do siebie ze służbowego. Wyciskam numer i oświecenie! Przecież ja przez tel.rozmawiam :)

I dziwiłam się ja panu Hilaremu :)

środa, 9 maja 2012

Dąbrowa Górnicza cz. 2/2

I mimo, że wiele osób uważa, że Śląsk to obszar, który słynie z zanieczyszczonego powietrza, kopalni itp. to jak zauważyliście są tam też miejsca piękne, które przeczą tym słowom. Są parki, jest mimo wszystko dużo zieleni i są duże zbiorniki wodne (jeziora?), gdzie warto się udać.
Nad wodą jest dużo zieleni, jest miejsce, gdzie można się opalać i są też piękne widoki - oczywiście wszystko rzecz gustu.











niedziela, 6 maja 2012

Dąbrowa Górnicza cz.1/2

Poza tym, że dużo czasu spędziłam z ciocią, że kilka razy dziennie piłyśmy kawę, że słuchałyśmy naszego nowego hymnu na euro i oczywiście uczyłyśmy się go śpiewać - a jakże (!), to robiłam też wiele innych również ciekawych rzeczy.

Jest tam piękny park. Naprawdę piękny, do którego warto się udać chociaż na kilkuminutowy (?) spacer.
















I po spacerze, który z kilkunastu minut przedłużył się do prawie dwóch godzin, wracamy do domku (cioci domku) ...
Zmęczeni? Nie. Przyjemne rzeczy nie męczą - wręcz przeciwnie.

Nasz cud

Nasz cud
Zanim cię poczęłam - pragnęłam Cię, zanim cię urodziłam - kochałam Cię, nim minęła pierwsza minuta Twojego życia - byłam gotowa oddać za Ciebie życie