sobota, 3 września 2011

Rodziców mam jednych więc...

Przed ślubem, jakiś rok, może dłużej u jednej z Was przeczytałam post na temat zwracania się do teściów "Mamo" i "Tato". Osoba ta napisała, że rodziców ma sie jednych, że dla Niej teść to teść, z Mamo i Tato mówi tylko dlatego, że nie chce im zrobić przykrości. Wtedy uważałam, że skoro biorę ślub to tez "dostaję" drugich rodziców, że oczywistym jest, że będę mówiła do Nich w ten sposób. Jakże ja się myliłam. To mi kolejny raz uświadomiło, że nie można osądzać innych, jeśli nigdy nie byliśmy w tej sytuacji.
Dziś jestem ponad rok po ślubie. Dziś też moje spojrzenie na te sprawy uległo gruntownej zmianie, bo pomimo tego, że niby powinnam mówić do teściów "Mamo, Tato" - ja nie umiem.
Kiedy były poprawiny mój Mąz powiedział do Mojej Mamy "Pani Aniu", Ona poprosiła Go, by mówił do Niej Mama. On tak robi. Nie ma też problemu zwracania się do moich cioć wujków, tak jak ja. Ba! On w ogóle traktuje ich wszystkich jak swoją rodzinę. Gorzej jest ze mną. Mi nikt nigdy nie powiedział "mów mi Mamo", a ja sama nie chciałam pytać, bo nie mam takiej potrzeby. Ja po prostu nie potrafię powiedzieć do Jego Mamy "Mamo" i choćbym chciała, to mi to nie przejdzie przez gardło za nic. Więc jak się do nich zwracam? Ogólnie mówiąc nigdy bezpośrednio, tak wiem, że sobie utrudniam, ale ja po prostu nie umiem inaczej. Rodziców mam jednych, Oni są moimi naj, Oni mnie wychowali, Ich kocham nad życie. Mamę mam jedną - tę najcudowniejszą, tę, która płacze razem ze mna, ta która zna mnie czasami lepiej niż ja siebie... Tata z kolei - jeden, jedyny, niezastąpiony, czasami poważny, czasami śmieje się z Nami do łez... I jak myśle o tym, że miałabym do Marcina taty mówić tak samo...ja po prostu nie umiem, może jest jeszcze za wcześnie, może kiedys się przełamię, nie wiem. Dziś natomiast nie potrafię.
Być może, gdybym miała inne relacje z teściami to byłoby inaczej? Może gdybym z Nimi mieszkała to miałabym lżej? Pewnie tak... Rodzice Marcina maja zupełnie inne spojrzenie na świat niż ja, w ogóle nie umiem się z nimi dogadać, denerwuje mnie ich zachowanie, to, że chcieliby wszystkim rządzić. Jestem dla nich miła, bo tak wypada, nie kłócę się, choć wiem, że naprawdę czasami wystarczyłoby jedno słowo, ale to Marcina rodzice. Wychowali Go na cudownego człowieka. A Oni? Cóż...w innych czasach się wychowali i widocznie żyją w nich do dziś...
Ja teściów szanuję, Oni mnie też i to najważniejsze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nasz cud

Nasz cud
Zanim cię poczęłam - pragnęłam Cię, zanim cię urodziłam - kochałam Cię, nim minęła pierwsza minuta Twojego życia - byłam gotowa oddać za Ciebie życie