wtorek, 27 grudnia 2011

Serca dwa

Pewnego razu było dziecko gotowe, żeby się urodzić. Więc któregoś dnia zapytało Boga:
- Mówią, że chcesz mnie jutro posłać na ziemię, ale jak ja mam tam żyć, skoro jestem takie małe i bezbronne?
- Spomiędzy wielu aniołów wybiorę jednego dla ciebie. On będzie na ciebie czekał i zaopiekuje się tobą.
- Ale powiedz mi, tu w Niebie nie robiłem nic innego tylko śpiewałem i uśmiechałem się, to mi wystarczało, by być szczęśliwym?
- Twój anioł będzie ci śpiewał i będzie się także uśmiechał do ciebie każdego dnia. I będziesz czuł jego anielską miłość i będziesz szczęśliwy.
- A jak będę rozumiał, kiedy ludzie będą do mnie mówić, jeśli nie znam języka, którym posługują się ludzie? 
- Twój anioł powie ci więcej pięknych i słodkich słów niż kiedykolwiek słyszałeś, i z wielką cierpliwością i troską będzie uczył Cię mówić.
- A co będę miał zrobić, kiedy będę chciał porozmawiać z Tobą?
- Twój anioł złoży twoje ręce i nauczy cię jak się modlić.
- Słyszałem, że na ziemi są też źli ludzie. Kto mnie ochroni?
- Twój anioł będzie cię chronić, nawet jeśli miałby ryzykować własnym życiem.
- Ale będę zawsze smutny, ponieważ nie będę Cię więcej widział.
- Twój anioł będzie wciąż mówił tobie o Mnie i nauczy cię, jak do mnie wrócić, chociaż ja i tak będę zawsze najbliżej ciebie. 
W tym czasie w Niebie panował duży spokój, ale już dochodziły głosy z ziemi i Dziecię w pośpiechu cicho zapytało:
- O, Boże, jeśli już zaraz mam tam podążyć powiedz mi, proszę, imię mojego anioła.
- Imię twojego anioła nie ma znaczenia, będziesz do niego wołał: "Mamusiu". 

______________________________

Kochani...
...przepełniona niewyobrażalnym szczęściem, chciałam Wam się pochwalić:


Wiec teraz serca mam, smutki dwa...
...i miłość po kres i radość do łez...

niedziela, 6 listopada 2011

Bo ja - ja mam Ciebie...

A ja patrzę na Ciebie, kiedy Ty słodko śnisz
wiesz...gdy widzę jak śnisz, wiem że mam po co żyć
Inni gonią karierę, zabijają by żyć
A ja... Ja mam Ciebie - cała reszta to nic.

...Nauczyłeś mnie marzyć, wierzyć i silnym być
Pokazałeś, kim jestem bym mogła sobą być
i kiedy patrzę dziś na siebie
i wiem, że ciężko jest,
Potrafię żyć, bo ja mam Ciebie.
Czy wiesz?

niedziela, 16 października 2011

Bo zawsze wracam tam, gdzie pięknie...

Rano wpadłam na pomysł, żeby pojechać do lasu. Marcin jakoś nie bardzo chciał. Weszłam na FB.

Kasia: jakieś nudne te niedziele...
Ja: ja się do lasu wybieram z Marcinem, ale On jeszcze o tym nie wie :) Idziesz z Nami?
Kasia: a o której?
Ja: obojętnie
Kasia: im wcześniej tym lepiej

Kiedy zaczęłam się szykować, Mąż chyba doszedł do wniosku, że mówiłam poważnie, wiec podążył moim śladem i pół godzinki później byliśmy u Kasi. Z Kasią pojechaliśmy do lasku :)

Dziś pogoda była śliczna :)
 












 

niedziela, 18 września 2011

U "Hubala", w Spale...

Dziś rano zadzwoniła do mnie Necia i zapytała czy nie chcemy jechać z nimi się troszkę "rozerwać". Nie mieliśmy żadnych planów, więc pojechaliśmy.

Pierwszy punkt naszej wyprawy: pomnik Hubala. Obok pomniku jest świetne miejsce na grilla, ognisko, spotkania rodzinne.
Las, cisza, spokój...żyć nie umierać :). Ja tam nawet szum morza słyszałam, ale ciii...:))
 







 ... a później do Spały ...





sobota, 3 września 2011

Rodziców mam jednych więc...

Przed ślubem, jakiś rok, może dłużej u jednej z Was przeczytałam post na temat zwracania się do teściów "Mamo" i "Tato". Osoba ta napisała, że rodziców ma sie jednych, że dla Niej teść to teść, z Mamo i Tato mówi tylko dlatego, że nie chce im zrobić przykrości. Wtedy uważałam, że skoro biorę ślub to tez "dostaję" drugich rodziców, że oczywistym jest, że będę mówiła do Nich w ten sposób. Jakże ja się myliłam. To mi kolejny raz uświadomiło, że nie można osądzać innych, jeśli nigdy nie byliśmy w tej sytuacji.
Dziś jestem ponad rok po ślubie. Dziś też moje spojrzenie na te sprawy uległo gruntownej zmianie, bo pomimo tego, że niby powinnam mówić do teściów "Mamo, Tato" - ja nie umiem.
Kiedy były poprawiny mój Mąz powiedział do Mojej Mamy "Pani Aniu", Ona poprosiła Go, by mówił do Niej Mama. On tak robi. Nie ma też problemu zwracania się do moich cioć wujków, tak jak ja. Ba! On w ogóle traktuje ich wszystkich jak swoją rodzinę. Gorzej jest ze mną. Mi nikt nigdy nie powiedział "mów mi Mamo", a ja sama nie chciałam pytać, bo nie mam takiej potrzeby. Ja po prostu nie potrafię powiedzieć do Jego Mamy "Mamo" i choćbym chciała, to mi to nie przejdzie przez gardło za nic. Więc jak się do nich zwracam? Ogólnie mówiąc nigdy bezpośrednio, tak wiem, że sobie utrudniam, ale ja po prostu nie umiem inaczej. Rodziców mam jednych, Oni są moimi naj, Oni mnie wychowali, Ich kocham nad życie. Mamę mam jedną - tę najcudowniejszą, tę, która płacze razem ze mna, ta która zna mnie czasami lepiej niż ja siebie... Tata z kolei - jeden, jedyny, niezastąpiony, czasami poważny, czasami śmieje się z Nami do łez... I jak myśle o tym, że miałabym do Marcina taty mówić tak samo...ja po prostu nie umiem, może jest jeszcze za wcześnie, może kiedys się przełamię, nie wiem. Dziś natomiast nie potrafię.
Być może, gdybym miała inne relacje z teściami to byłoby inaczej? Może gdybym z Nimi mieszkała to miałabym lżej? Pewnie tak... Rodzice Marcina maja zupełnie inne spojrzenie na świat niż ja, w ogóle nie umiem się z nimi dogadać, denerwuje mnie ich zachowanie, to, że chcieliby wszystkim rządzić. Jestem dla nich miła, bo tak wypada, nie kłócę się, choć wiem, że naprawdę czasami wystarczyłoby jedno słowo, ale to Marcina rodzice. Wychowali Go na cudownego człowieka. A Oni? Cóż...w innych czasach się wychowali i widocznie żyją w nich do dziś...
Ja teściów szanuję, Oni mnie też i to najważniejsze.

poniedziałek, 29 sierpnia 2011

Tym razem krótka relacja pobytu w aqua parku

Wraz z Mężem, bratem i kuzynami wybieraliśmy się na basen.



Ponieważ moi kuzyni i brat chcieli jechać do Krakowa do aqua parku, to cały wieczór rozmawiali tylko o tym i próbowali przekonać mnie, że powinnam jechać z nimi.
Kiedyś, będąc nad wodą popłynęłam za daleko, spanikowałam i zaczęłam się topić. Oni - bracia myśleli, że się wygłupiam, dopiero Michał (jeden z nich) dopłynął do mnie i mnie wyciągnął. Od tamtej pory mam jakiś lęk przed wodą...

Michał: ale tam nie jest aż tak głęboko... Woda ma tak około 140 cm
Ja: 140?? to nie jest głeboko?
Dominik: cicho Michał bądź. (doszedł do komputera) patrz, możesz iść tu (pokazuje brodzik dla dzieci) tu woda ma 30 cm

Oglądaliśmy zdjęcia. 
Dominik: z każdej rury wyskakuje się do wody, która ma tylko metr
Ja: (patrzę na zdjecie) miałabym tym zjechać? śnisz...
Dominik: (pokazuje zjeżdżalnię aligator) ooo coś dla Ciebie, od 7 lat
 
Ja: dzięki, przekonałeś mnie

No i nie wiem jak i dlaczego, ale mnie przekonali.

Oglądamy cennik
Mąż: czyli My płacimy 100 zł?
Ja: nie, 150, bo Dawidowi kupuję bilet
Daw: eee, siostra ja Ci 10 zł dam 
:)

Bracia zaczęli szukać filmików ze zjeżdżalni z innych krajów, by popatrzeć jakie tam są atrakcje
Michał: jak mam to wpisać?
Dominik: najlepiej po angielsku
Michał: czyli jak?
Dominik: ale głąb...wpisz po prostu "fasted zjeżdżalnia"

Mąż: to o której jedziemy?
Dominik: najlepiej wstać około 7, żeby o 8 wyjechać
Ja: taaa, znajac życie i tak wstaniemy koło 9 - 10
Daw: eee bez sensu... to w koncu będziemy tylko 8 godzin

Około 1 w nocy. Ciocia weszła do pokoju, patrzy przez okno..
Ciocia: no wszyscy śpią już, co się z tymi ludźmi porobiło to ja nie wiem
Ja: ciociu? jest prawie 1
Ciocia: tak marnować życie, a potem ludzie narzekaja, że im czas szybko leci

Następnego dnia, tak jak myślałam wstaliśmy przed 9, bo Nas obudził cioci pies, a obudził nam, bo brat wydał mu polecenie "daj głos", a że go słucha...
Tak jak myślałam wyjechaliśmy około 10. Na miejscu byliśmy po 11 parę minut.
Kolejka była gigantyczna - do kasy oczywiście. Kupiliśmy, tak jak planowaliśmy bilety całodniowe.
No i cóż... muszę powiedzieć, że aqua park mnie rozczarował niestety negatywnie. Na zdjęciu wygląda to wszystko dużo ładniej i myślałam, że jest większe to raz, a dwa brakowało mi jednak basenów odkrytych na dworze, ale cóż moje narzekanie dało, skoro wszyscy moi faceci, a było ich 4 stwierdzili, że jestem dziwna i szaleli cały dzień?





Dominik: czemu tu Marcin taki zamazany?
Marcin: a widziałeś, jaki mialem czas? Aparat nie potrafił zamrozic mej szybkości.
Chłopy na tej zjeżdżalni spędzili dobre kilka godzin, bo chcieli pobić czas Marcina, ale się im nie udało :)


poniedziałek, 22 sierpnia 2011

Weselnie

Kocham Ciebie za to, że jesteś jak lato
tyle ciepła w sobie masz...

  Kiedy Mąż sie ubrał, zrobił dziwną minę i powiedział:
On: nie mogę iść w tym garniturze
Ja: czemu?
On: bo będę wyglądał ładniej od Pana Młodego
 







Co do wesela... było bardzo fajnie, aczkolwiek szybko zleciało. Ślub o 19, zanim były życzenia itd to było po 20, a na sali byliśmy około 21... Czas ogólnie zleciał na miłej zabawie.















Poprawiny...






Nasz cud

Nasz cud
Zanim cię poczęłam - pragnęłam Cię, zanim cię urodziłam - kochałam Cię, nim minęła pierwsza minuta Twojego życia - byłam gotowa oddać za Ciebie życie