wtorek, 23 listopada 2010

O tym, że warto marzyć

Kiedy byłam mała...no, może nie tak zupełnie malutka, ale dosyć młoda i kiedy oglądałam filmy zazdrościłam bohaterkom, że spotykają na swej drodze mężczyzn, którzy ich ubóstwiają...
I podobnie było kiedy szłam z rodzicami na czyjeś wesele... Nie mogłam napatrzeć się na panie młode w tak pięknych sukniach i tych Mężczyzn, którzy patrzyli na nich tak magicznym wzrokiem.
I co ja myślałam?
Zastanawiałam sie czy mnie tez kiedyś ktoś pokocha... Ciekawa byłam czy spotka mnie kiedyś prawdziwa miłość i czy dane mi będzie stanąć przed ołtarzem jako pani młoda.
To nie było tak, że ja wiedziałam, że wyjdę za Mąż...  Jeszcze kilka lat temu ja byłam wręcz pewna, że będę samotna i nigdy nie wyjdę za mąż.
Czemu? Przede wszystkim zrażona innymi - nieudanymi związkami zwątpiłam w siebie. Nie akceptowałam siebie, byłam zakompleksiona itd... Nie lubiłam tez rozmawiać z innymi o ślubach, bo inni byli zakochani, a ja nie... bo inni kogoś mieli, a ja byłam sama...
Dziś to może się wydawać dziwne, nierealne, ale tak było... Nie wierzyłam w to, że wyjdę za Mąż.
No i kiedy poznałam Jego... to tak jakby uderzenie pioruna, spaliła się ta dawna dziewczyna a zaczęła rodzić nowa - silniejsza, pewniejsza. 
I dopiero przy Nim nauczyłam się kochać, bo tak naprawdę miłość nie pojawia się ot tak, trzeba nauczyć się kochać, szanować drugą osobę.

Zastanawiam się czy są teraz osoby - dziewczyny, które teraz myślą podobnie jak ja wtedy...
Dziś wiem, że tak naprawdę wyjść za mąż nie jest tak trudne, bo partner zawsze by się znalazł... Sztuką jest kogoś pokochać, a jednocześnie być kochanym. Dopiero wtedy życie nabiera sensu i barw.


Czasami warto czekać, by znaleźc prawdziwe szczęście i w jednej chwili stać się najszczęsliwszym człowiekiem pod słońcem.

Nasz cud

Nasz cud
Zanim cię poczęłam - pragnęłam Cię, zanim cię urodziłam - kochałam Cię, nim minęła pierwsza minuta Twojego życia - byłam gotowa oddać za Ciebie życie