piątek, 22 lipca 2016

Pierwsze wesele

Na początku czerwca, Julia po raz pierwszy była z nami na weselu.
Wcześniej, w domu wiele razy jak włączałam jej piosenki, zaczynała tańczyć, mówiąc, że na weselu też będzie tańczyła.
Byliśmy więc niemal pewni, że jej się spodoba.
Nie do końca jednak było tak, jak myśleliśmy, że będzie. Podobało jej się, a i owszem, ale na dworze, bo w stawie pływały rybki i można było ich karmić, w altanie, bo nie mogła nadziwić się, że to taki domek bez okien, przy fontannie, bo chlapała się w wodzie i oczywiście na sali też nie było źle, ale tuż przy wejściu, gdzie stał stół ze słodyczami. Staramy się, by nasze dziecko odżywało się zdrowo, dlatego słodyczy dajemy jej bardzo mało, a tak naprawdę to prawie w ogóle, ale właśnie tam, gdzie każde dziecko biegało z lizakami i różnymi innymi słodkościami, daliśmy jej dzień próbowania różnych rzeczy i raczej nie broniliśmy jej zajadać się słodkościami. Czasami trzeba :)
No i ostatecznie przy stołach, gdzie mogła jeść.
Tańczyć nie tańczyła - głośna muzyka ją wystraszyła tak, że jak zaczynali grać, od razu chciała na ręce i na dwór.
Szczęście, że zabraliśmy ją tylko drugiego dnia.
Ale i tak było fajnie.
Pierwszy dzień wesela był dla Nas - rodziców, bo wytańczyliśmy się, a drugi dla Julii.
Więc i my i dziecko wróciliśmy zadowoleni.
A przecież o to chyba właśnie chodziło, prawda?

Więc zapraszam na fotorelację a wesela.
Na zdjęcia z sali nie ma co liczyć, bo praktycznie drugi dzień spędziliśmy na dworze, pomijając te chwile, w których szliśmy coś zjeść. A do tego na szczęście namawiać Julii nie musimy, bo je (prawie) wszystko chętnie.















Nasz cud

Nasz cud
Zanim cię poczęłam - pragnęłam Cię, zanim cię urodziłam - kochałam Cię, nim minęła pierwsza minuta Twojego życia - byłam gotowa oddać za Ciebie życie